Jak to Barkley prawie został Jeziorowcem

Opublikowane przez , 24 lipca 2013 w Historia, Ciekawostki, 1 komentarz

W roku 1991 Philadelphia 76ers intensywnie szukała wymiany z udziałem swojej gwiazdy – Charlesa Barkleya. Jedną z zainteresowanych drużyn byli Los Angeles Lakers, którzy podobno mieli już wszystko uzgodnione i gdyby nie nagła zmiana decyzji właścicieli 76ers, Barkley z pewnością trafiłby na długie lata do Lakers. W wymianie miał uczestniczyć James Worthy – MVP Finałów NBA z sezonu 1987 – 88. Władze Philadelphii oczywiście zaprzeczali wszelkim doniesieniom ale wiele źródeł potwierdzało, że zespół prowadził rozmowy w tym czasie. Sixers obdzwonili podobno prawie całe NBA, mając nadzieję na pozbycie się swojego silnego skrzydłowego. Rozmowy z Jeziorowcami były jednak najbardziej intensywne i trwały aż 10 dni. Gdyby tego było mało, we wszystko zamieszany był Magic Johnson, który pełnił bliżej nieokreśloną rolę w negocjacjach.

2 stycznia 1992, Barkley rzekomo dostał telefon od Magica, kiedy to 76ers grali z Sacramento Kings. Niewiadomo, czy Johnson pełnił rolę przedstawiciela Lakers ale podobno pięciokrotny mistrz NBA z Miasta Aniołów spytał Charlesa, czy jest zainteresowany grą w Kalifornii. Barkley bez wahania odpowiedział, że tak. Od tego momentu Johnson miał potwierdzić, że wymiana ciągle jest możliwa i obiecać pomóc organizacji w sprowadzeniu Barkleya.

Oliwy do ognia dodał sam zainteresowany. Przed końcem tripu 76ers po Zachodnim Wybrzeżu, Barkley otwarcie mówił o nadchodzącej wymianie.

Wiem gdzie trafię ale tego nie zdradzę.

Krótko po tym jak zespół w poniedziałek wrócił do domu, kolega z drużyny – Ron Anderson również był przekonany, że będzie uczestniczył w wymianie. Według źródeł bliskich drużynie z Philly, Barkley i Anderson przyszli na środowy mecz z Houston Rockets z myślą, że jest to ich ostatni w barwach Sixers. Po zwycięstwie nad Rakietami, właściciel Harold Katz wziął Charlesa do biura przy szatni zawodników, na krótką rozmowę. Podobno powiedział swojemu zawodnikowi, że nie ma żadnego trade’u na horyzoncie i że ma przestać rozgłaszać takie plotki wśród mediów. Barkley odpowiedział:

Nie zacząłem ich. Możesz być tego pewien. Wiem, że coś wisi w powietrzu ale ja tego nie zacząłem. Nie mam żadnego interesu w przeprowadzaniu swojej rodziny. Dlaczego miałbym to robić?

Katz i Shue wielokrotnie potwierdzali, że nie mają w planach żadnej wymiany z udziałem Barkleya. Stwierdzili tylko, że drużyny kontaktowały się w sprawie Charlesa, zwyczajnie pytając o możliwość pozyskania kontrowersyjnej gwiazdy.

Nie otrzymaliśmy żadnej rozważnej oferty. Naprawdę nie mamy zamiaru go wymieniać..

Inne źródła twierdziły jednak, że Sixers aktywnie poszukiwali chętnych na Barkleya. Jeden z generalnych menedżerów odniósł się nawet do autobiografii Barkleya, w której ten skrytykował Katza i kilku zawodników Sixers. To tylko utwierdziło wszystkich, że mierzący 198 centymetrów zawodnik, może być na wylocie.

Bardzo chcieliby się go pozbyć. Wiem, że bardzo chcą go wymienić, w szczególności po wydanej przez niego książce.

Charles i Magic dobrze się znali z parkietów NBA

Jeszcze inne źródło podaje, że Trail Blazers pytali się Sixers, jakich zawodników chcieliby pozyskać w zamian. Oferta miała dotyczyć dwóch koszykarzy z Rose Garden i dwóch wyborów w drafcie. Również Atlanta była zamieszana w rozmowy, chociaż podobno trade Wilkins – Barkley (jak spekulowano) nigdy nie wchodził w grę. Tak czy inaczej dopóki Sixers przegrywali spotkania i dopóki Barkley był kontrowersyjny, dopóty były rozmowy o wymianie. Jerry Reynolds z Sacramento Kings tak odniósł się do całej sytuacji:

Charlesa Barkleya – jeden z pięciu najlepszych zawodników na świecie. Wiesz, że jest szalony ale to część umowy. Większość zawodników w lidze jest dużym problemem. Dlaczego więc nie mieć takiego jednego, który jest urodzonym zwycięzcą? Jeśli zamierzasz go wymieniać, to myślę że każdy w lidze byłby zainteresowany. No może za wyjątkiem czterech lub pięciu zespołów. Problemem jednak jest jego wartość, która z pewnością bardzo duża.

Jak się później okazało, 76ers faktycznie szukali wymiany z udziałem Barkleya. W lato 1992 roku Charles trafił do Phoenix Suns, gdzie od razu poprowadził swój zespół do 60+ zwycięstw, zdobywając średnio 25.6 punktów, 12.2 zbiórki i 5.1 asyst na mecz. W tym sezonie dostał również nagrodę Najbardziej Wartościowego Zawodnika, a w pozostałych spędzonych w Arizonie, Charles zdobywał wyróżnienia All – NBA i All – Star.

Być może gdyby Barkley faktycznie wylądował w Lakers, to Jeziorowców nie czekałyby „chude lata” i brak sukcesów w pierwszej połowie lat 90. Ten silny skrzydłowy był bestią po obu stronach parkietu. Mimo niskiego wzrostu i problemów z nadwagą był koszmarem dla wielu zawodników podkoszowych. Wystarczy spojrzeć na jego grę w Finałach NBA w 1993 roku. Charles notował w nich 27.3 punkty na mecz, zbierał aż 13 piłek i rozdawał 5.5 asyst. Ponadto od drugiego meczu grał z kontuzją łokcia a Suns mecze numer dwa, cztery i sześć przegrali nieznaczną różnicą. Mimo to nigdy nie udało mu się zdobyć mistrzostwa NBA i nie wiadomo czy jego losy inaczej potoczyłby się w Lakers. W końcu Magic Johnson musiał zrezygnować z gry w NBA, a inna gwiazda – James Worthy miała uczestniczyć w wymianie.

Barkley obecnie znany jest z niechęci do Lakers. Często krytykuje zespół oraz jego lidera – Kobe’ego Bryanta. Zawsze znajdzie rzecz, która mu się nie podoba i o której musi negatywnie się wypowiedzieć. Z pewnością gdyby sam stał się Jeziorowcem, jego stosunek do organizacji diametralnie by się zmienił. Niestety Sir Charles mimo iż pewnie bardzo chciał, to nie wylądował w ekipie złota i purpury. Być może właśnie z tego powodu czuje teraz rozgoryczenie do Los Angeles Lakers i stąd taki, a nie inny stosunek do 16 – krotnych mistrzów NBA.

1 komentarz

  1. DrJ

    Bardzo trafna puenta, oddająca chyba rzeczywistą awersję sir Charlesa do Lakers. Niestety mało u niego obiektywizmu

Skomentuj