Jak Metta World Peace może pomóc Jeziorowcom?

Opublikowane przez , 27 września 2015 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Po tym jak 35-letni (a za niedługo już 36-letni) Metta World Peace przez ostatnie dwa sezony grał poza NBA, Los Angeles Lakers postanowili dodać go do swojego składu i tym samym po raz drugi podpisać z nim kontrakt. Tego można było się spodziewać już od jakiegoś czasu, jako że w sieci pełno było informacji o tym, jak to Ron Artest spędza dużo czasu w ośrodku szkoleniowym El Segundo. A w szczególności z Juliusem Randle’em dla którego ni stąd, ni z owąd stał się swojego rodzaju mentorem. Najwidoczniej mierzący 201 centymetrów zawodnik tak bardzo zachwycił się warunkami fizycznymi oraz umiejętnościami byłego gracza Kentucky Wildcats, że zdecydował się pomóc mu w rozwoju i wskoczeniu na wyższy poziom oraz zaadaptować się w amerykańsko-kanadyjskiej lidze. Dla fanów złota i purpury powinna być to świetna wiadomość. Znany ze swojej nieustępliwości, waleczności oraz siły World Peace jest w stanie nauczyć kilku sztuczek Randle’a i to pomimo tego, że w swojej karierze grał przecież głównie jako niski skrzydłowy.

Na początek trzeba jednak wyjaśnić sobie jedną sprawę – World Peace nie jest już tym samym graczem co w 2010 roku, kiedy to Jeziorowcy zdobyli mistrzostwo NBA po pokonaniu w finale Boston Celtics 4-3. Każdy w zarządzie oraz sztabie szkoleniowym doskonale zdaje sobie z tego sprawę i raczej nikt nie będzie starał się na siłę zrobić z niego kluczową postać składu zespołu na sezon 2015/16. To już zupełnie inny zawodnik, którego zadaniem będzie mentorowanie nie tylko Juliusa, ale całej młodej drużyny. Metta ma wnieść przede wszystkim doświadczenie, zaszczepić zwycięską mentalność we wszystkich oraz mówiąc ogólnie – być ważną postacią w szatni. Jako że roster 16-stokrotnych mistrzów ligi jest bardzo młody, tak przyda się w nim ktoś pokroju Artesta, gdyż sam Kobe Bryant to za mało, a Roy Hibbert czy Brandon Bass nigdy nie sięgnęli po główne trofeum.

Stąd też można się spodziewać, że jeżeli World Peace wywalczy sobie ostateczne miejsce w ekipie Byrona Scotta, tak będzie bardziej kimś w rodzaju asystenta trenera na parkiecie, niż typowego gracza. Jego zadaniem będzie więc kierowanie poczynaniami tych wszystkich młodych zawodników, wprowadzenie doświadczenia na parkiet oraz realizowanie planu szkoleniowego. Jak na razie zarząd złota i purpury musi być pod wrażeniem jego współpracy z Juliusem Randle’em skoro zdecydował się podpisać z nim jakikolwiek kontrakt. Oczywiście zapewne Mitch Kupchak bardziej wolałby zaproponować mu umowę jako typowy asystent i tym samym nie zajmować miejsca w składzie ale przyjęte rozwiązanie również nie jest złe i w obecnej sytuacji, jak najbardziej sensowne. Randle z kolei bardzo chwali sobie pomoc World Peace’a, jego skupianie uwagi na detalach, etykę pracy, czy też znajomość tego sportu oraz kondycję fizyczną, w której się znajduje.

Musimy być bardzo ostrożni aby nie zapełniać dostępnego miejsca w składzie zbyt wcześnie, ponieważ mamy wielu młodych zawodników, którzy pojawią się na obozie treningowym i nie chcielibyśmy nie dać szansy jakiemuś utalentowanemu graczowi. On (Metta) ciągle może być bardzo efektywny na parkiecie ale te jego mecze sparingowe trwały od 15 do 20 minut i nie dotyczyły całej długości parkietu, czy też nie były na poziomie meczu NBA. Prywatnie jednak zdążyłem go bardzo dobrze poznać i wydaje mi się, że będzie świetnym zawodnikiem w szatni dla tych wszystkich młodych prospectów – Mitch Kupchak.

Jeżeli natomiast chodzi o aspekt stricte koszykarski, to tutaj choć raczej nie ma co spodziewać się fajerwerków, tak jednak jeżeli Byron Scott znajdzie dla Metty kilka minut w meczu, to wydaje się, że powinny one przypadać na pozycję silnego skrzydłowego. Pamiętacie jeszcze sezony 2011/12, czy też 2012/13 pod wodzą odpowiednio Mike’a Browna oraz Mike’a D’Antoniego? Według zaawansowanych statystyk Ron Artest najlepiej spisywał się wtedy grając właśnie na czwórce, a w szczególności w defensywie. Choć miał wtedy nadal szybkie ręce i potrafił wyrywać piłkę przeciwnikowi, tak jednak zazwyczaj był o krok wolniejszy od nich i przez to w pewnym sensie był dziurą w obronie na pozycji niskiego skrzydłowego. Inaczej jednak było, gdy grał jako power forward. Tam jego zwinność oraz szybkość pracy nóg były wystarczające, a do tego jego siła powodowały, że dobrze radził sobie z krytymi przez niego rywalami. Jako że w NBA coraz częściej gra się niskimi zawodnikami typu stretch four, tak więc granie Artestem na czwórce ma chyba najwięcej sensu, jeżeli oczywiście ma on w ogóle przebywać na parkiecie.

Metta World Peace w ośrodku szkoleniowym Lakers

Niemniej jednak podstawowym celem dla którego menedżer Lakers Mitch Kupchak sprowadził World Peace’a do zespołu, jest oczywiście przewodzenie i uczenie tych młodych zawodników z ekipy z Miasta Aniołów. Uczenie wszystkiego czego się da i wykorzystanie całokształtu wiedzy. Jak się bowiem okazuje, Artest do tej pory nie tylko starał się przekazać Randle’owi swoje najlepsze cechy ale także każe mu uczyć się od innych np. od Spurs. Tego więc będą od niego wymagali wszyscy w zarządzie oraz sztabie szkoleniowym i jeżeli w tej roli będzie się sprawdzał podczas obozu przygotowawczego, to wtedy prawdopodobnie będzie mógł liczyć na stałe miejsce w składzie i oficjalnie będzie jego częścią w rozgrywkach 2015/16. Tak samo jednak jak inni, będzie musiał sobie na nie zasłużyć i w jego przypadku nic nie jest gwarantowane.

Skomentuj