Howard w Houston, czyli czas na „PLAN B”

Opublikowane przez , 11 lipca 2013 w Artykuły, Drużyna, 8 komentarzy

Chyba każdy fan Los Angeles Lakers już wie, że zespołowi nie udało się zatrzymać Dwighta Howarda. Czy dobrze się stało? Zdania jak zwykle są podzielone i już chyba każdy zdążył sobie wyrobić swoje własne. Ciężko jednoznacznie określić się w tej kwestii, chociaż wydaje się, że zdecydowanie więcej jest minusów niż plusów. Oczywiście nawet w przypadku pozostania Supermana, nikt nie byłby pewien, czy w przyszłych sezonach nie wróciłyby np. problemy z plecami lub czy Dwight uniósłby presję lidera drużyny. Nie ma jednak co gdybać, szczególnie gdy wszystko zostało ustalone. Pewne natomiast jest jedno – ze względu na przepisy, pole działania na rynku wolnych agentów jest identyczne, jak w przypadku zatrzymania DH#12 w składzie. Niestety odejście byłego centra Orlando Magic spowodowało powstanie jednej ale ogromnej dziury, co z pewnością negatywnie odbije się na drużynie. Sam ten fakt powoduje, że ciężko jest podchodzić pozytywnie do obecnego lata w wykonaniu Los Angeles Lakers.

Zatrzymanie Dwighta było Planem A na tegoroczny offseason. Jednak Mitch Kupchak zapowiedział, że w razie niepowodzenia ma przygotowany tajemniczy Plan B. Na czym może on polegać? Czy jest on krótko czy długotrwały? Tego na razie nie wie nikt. Jednak na pewno nie polega on na wzmacnianiu zespołu poprzez kolejny transfer z kategorii „królik z kapelusza” (a przynajmniej wszystko na to wskazuje). Prawdopodobnie chodzi o oszczędności i przygotowanie się do następnego offseasonu i właśnie takie powinno być hasło tegorocznych działań podczas przerwy między sezonowej.

 W tym roku nie tylko Howard zdecydował się opuścić zespół Jima Bussa. Antawn Jamison także nie przedłużył (i raczej tego nie zrobi) współpracy z Lakers. O tym jednak wiedzieliśmy już na początku zeszłego sezonu. Nikt nie ukrywał, że były zawodnik Cleveland Cavaliers jest lokatą krótkoterminową i na zmianę decyzji w tej kwestii mógł wpłynąć tylko jakiś sukces.

Andrew Goudelockowi, Devinowi Ebanskowi oraz Dariusowi Morrisowi nie zaproponowano oferty kwalifikacyjnej i zostali on niezastrzeżonymi wolnymi agentami. W przyszłym sezonie prawdopodobnie nie zobaczymy żadnego z nich w koszulce złota i purpury. Mini Mambą zainteresowani są Chicago Bulls, Ebanks z kolei nie chce przesiedzieć kolejnego roku na ławce, a miejsce Morrisa zastąpi najpewniej Jordan Farmar. Braków w składzie jest więc wiele, a zawodników chętnych grać za małe pieniądze i na okres jednego roku za bardzo nie widać.

Kobe Bryant, Jordan Farmar i Pau Gasol znowu razem w Lakers!

Kolejnymi stratami zespołu jest odejście Earla Clarka, zwolnienie Chrisa Duhona oraz prawdopodobna (nic jeszcze nie jest przesądzone i wyjaśni się w najbliższych dniach) amnestia Metty World Peace’a. To wszystko również jest spowodowane oszczędnościami. Jednak poza ewentualną utratą Metty (który na ten moment jest naszym jedynym niskim skrzydłowym) nie powinno nas to martwić. Clark został przepłacony przez Cleveland Cavaliers i nie jest wart kontraktu jaki otrzymał, a Duhon prawdę mówiąc nie był do niczego potrzebny i oszczędność ponad 2 milionów dolarów z samej jego umowy jest ogromnym plusem. Warto również dodać, że łącznie z podatkiem na zwolnieniu byłego rozgrywającego Magic, Lakers zaoszczędzili prawie 10 milionów dolarów. To równowartość kontraktu Steve’a Nasha.

Wszystkie te posunięcia raczej nie świadczą o budowaniu zespołu, który mógłby się liczyć w walce o mistrzostwo. Nie ma się więc co nastawiać na fajerwerki podczas podpisywania wolnych agentów. Jeziorowcy mają bardzo małe pole manewru. Tym bardziej, że wykorzystali Mini Mid-Level Exception, wynoszący 3 miliony dolarów, na podpisanie Chrisa Kamana. Pozostały więc już tylko minimalne umowy. W dodatku jak wynika z różnych doniesień, nikomu nie są proponowane porozumienia na dłużej niż rok, co związane jest z tym, że Mitch Kupchak chce mieć jak największą elastyczność finansową w przyszłym offseasonie. Wtedy to Lakers będą mieli prawie całą wolną pulę płac do wykorzystania na solidne wzmocnienia.

Mimo to generalny menedżer 16 – krotnych mistrzów NBA musi kimś uzupełnić skład. Tu pojawia się pewien problem. Mitch zamiast wykorzystać mMLE na wzmocnienie pozycji niskiego skrzydłowego, zdecydował się na podpisanie wyżej wspomnianego Kamana. To spowodowało, że najlepiej obsadzona w zespole pozycja centra została dodatkowo wzmocniona, ale za to na „3” nadal brakuje zawodników. Jak już wspomniałem, w tej chwili do wykorzystania są jedynie minimalne umowy, a za te ciężko będzie zdobyć młode wsparcie dla weteranów.

Pozostaje więc ostatnie wyjście, jeśli Kupchak w ogóle myśli o ulepszeniu składu np. swingmanem. Jest nim wymiana i to prawdopodobnie jej powinniśmy się spodziewać najprędzej. Kto może odejść? Zawodników, za których Lakers mogą otrzymać graczy na dobrym poziomie, jest tylko dwóch – Pau Gasol i Jordan Hill. Kontrakt Steve’a Nasha nie nadaje się w tym sezonie do trade’u i trzeba byłoby do tego dołożyć prawdopodobnie wybór w drafcie, a takiej decyzji nikt ze sztabu Lakers nie podejmie w tym sezonie. Wydaje się, że zespół jest mocno nastawiony na wybór młodego talentu w przyszłorocznym naborze, szczególnie po tym jak kilka razy z rzędu draft odgrywał marginalne znaczenie dla organizacji. Z kolei Kobe… to Kobe – jego nikt nie odda, choćby ze względu na aspekt marketingowy. Poza tym może on zablokować każdą wymianę ze swoim udziałem, a w ostatnim sezonie pokazał, że ciągle jest w szczytowej formie. Znając Black Mambe, nawet kontuzja której nabawił się w meczu z Warriors, nie zmieni jego poziomu gry.

Kobe i Chris mieli kiedyś okazję pograć razem w NBA 2k8

Istnieje również szansa, że niektóre zespoły będą szukały wymian za kończące się po sezonie kontrakty, w celu znalezienia oszczędności. To właśnie takim sposobem Lakers zdobyli Pau Gasola kilka lat temu z Memphis Grizzlies. Spadających kontraktów w zespole jest kilka i ich suma jest wysoka, ale szansa na taki ruch podczas najbliższego sezonu jest prawie zerowa, ponieważ w zamian przyszliby gracze na kilkuletnich umowach. To z kolei burzy plan „lato 2014” i polowanie na wielkie gwiazdy. Oczywiście koncepcje mogą się zmienić, szczególnie jeśli istniałaby szansa na wykonanie podobnego ruchu co 5 lat temu. Sprowadzenie Hiszpana do Kalifornii odwołało pierwotne plany związane z latem 2010 roku i całkowicie zmieniło mentalność zespołu. Mimo to szanse powodzenia takiej akcji są niewielkie i nikt z fanów Jeziorowców, nie powinien się nie nastawiać.

I na koniec negatywna wiadomość dla zwolenników pozbycia się Mike’a D’Antoniego. Klub nie wyrzuci na bruk trenera w czasie sezonu, w którym walczy o wysoki wybór w drafcie. Nie po to Kupchak szuka nawet drobnych oszczędności na zawodnikach, żeby później płacić dwójce trenerów za przejściowy sezon. Ewentualnego zwolnienia można spodziewać się dopiero po sezonie.

Podsumowując można powiedzieć, że nie warto walczyć o puste zwycięstwa, dające maksymalnie pierwszą rundę Playoffs i zarazem słaby numer w drafcie. Przeciętny sezon w tym wypadku nic nie da. Albo walka o najwyższe cele albo szorowanie po dnie. Miejsce w środku tabeli nie urządza Lakers i to nawet mimo tego, że będą mieć wyczyszczone płace na następne lato. O ile żadna zaskakująca wymiana Mitcha Kupchaka, która sprowadzi wielką gwiazdę do Los Angeles nie będzie miała miejsca, o tyle mistrzowie NBA z 2010 roku, powinni myśleć o sezonie 2014 – 15.

8 komentarzy

  1. Lakers pośpieszyli się z wydaniem MMLE na Kamana. Po co było wydawać od razu największe możliwe pieniądze na wzmocnienie pozycji, na której może grać Gasol i Hill?

    Osobiście mam nadzieję, że Kupchak jakoś spuści kontrakt Nasha. Nawet za 2-go rundowy pick.

    Mam nadzieję, że nasz trenejro „pomoże” nam zdobyć jak najwyższy pick w przyszłym drafcie i odejdzie z Lakers. Z Dantonim jako HC nie mamy szans na osiągnięcie niczego.

  2. Słuszna teza w ostatnim akapicie, aczkolwiek chyba niestety nierealna.

    Mitch zdaje się budować właśnie drużynę przeciętną, która nie będzie się biła o czołowe miejsca, ale jej celem będzie właśnie minimum pierwsza runda PO. Z resztą sam nasz GM to potwierdził mówiąc, że będzie chciał skleić „najlepszą możliwie drużynę”, więc nie wydaje się by tankowanie w ogóle rozważał. Najważniejszy z zawodników również myśli podobnie, co zdążył już podkreślić i czego można się było spodziewać znając jego charakter. To wszystko wg mnie jednoznacznie wskazuje na to, że w kolejnym sezonie będziemy raczej przeciętnym zespołem balansującym na miejscach 7-10, który skupi się na powtórzeniu manewru z 2008 r i pick wykorzysta raczej na uatrakcyjnienie oferty, a nie dla własnych potrzeb.

  3. a jak tak z innej beczki teraz. Wydaje mi się, że czcionka jest mało czytelna, ale jestem też ciekaw opinii innych użytkowników

    • BOBSTONE a masz zainstalowany pakiet Microsoft Office? Bo ostatnio przeglądałem stronę na komputerze bez Office’a i faktycznie czcionka była mała i nieczytelna, więc przypuszczam że w tym tkwi problem. Zajmę się tym jutro jakby co. Pozdrawiam

      • mam, wszystko mam. Takie odniosłem po prostu wrażenie, że muszę dokładniej patrzeć, by to rozczytać. A już najsłabiej jest ze znakami zapytania. I jakby co, to ja się nie czepiam, tylko tak uwagę zwróciłem.

        • http://s11.postimg.org/a2cl10n5v/image.png
          Tak czcionka wygląda u mnie. Jeżeli u Ciebie jest inaczej, to najlepiej poślij printscreena.

          • u mnie też jest taka czcionka i właśnie dlatego uważam, że mogłaby być bardziej czytelna. A warto byłoby to poprawić, bo będę tu często zaglądał :)

          • Faktycznie, do czcionki można mieć pewne zastrzeżenia, ale ogólnie świetna inicjatywa, na pewno będę często zaglądać !

Skomentuj