Historia Los Angeles Lakers i NBA w jednej książce!

Opublikowane przez , 18 marca 2015 w Newsy, Inne, 1 komentarz

Dziś oficjalna premiera książki Marcina Harasimowicza „Los Angeles Lakers. Złota historia NBA”. Na ponad 300 stronach autor opisuje dzieje jednej z najbardziej utytułowanych drużyn w historii koszykówki. Nie zapomina jednak o największych rywalach Jeziorowców, takich jak Boston Celtics, i innych zespołach, z którymi przyszło im rywalizować w blisko 70-letniej historii.

Przypominamy, że jako patroni medialni publikacji wraz z wydawnictwem SQN przygotowaliśmy specjalny kod rabatowy dla czytelników naszego portalu, dzięki któremu mogą zamówić książkę z -25% rabatem na www.labotiga.pl/lakers
– kod LAKERSLAND25 (ważny do 1 kwietnia)
– cena po obniżce: 29,93 zł

A oto kolejny fragment z książki:

Wilt Chamberlain był prawdziwym gigantem we wszelkich aspektach życia. O takich osobach Amerykanie mówią „larger than life” i w tym wypadku takie stwierdzenie ani trochę nie mija się z prawdą. Al Attles, skrzydłowy Warriors, wspominał: „Gdy podawałeś mu rękę, ginęła w uścisku gigantycznej dłoni, zupełnie jakby nie był człowiekiem”. Chamberlain grał półprofesjonalnie w siatkówkę, na uczelni wygrywał prestiżowe zawody w skoku wzwyż, a będąc już gwiazdą NBA, podpisał kontrakt na walkę o mistrzostwo wagi ciężkiej z Muhammadem Alim. Pojedynek ten ostatecznie nie doszedł do skutku, ale niewiele brakowało. Przed rozpoczęciem pierwszego sezonu w NBA spędził kilka miesięcy z Harlem Globetrotters jako ich główna atrakcja. Jako jedyny koszykarz zdobył 100 punktów w oficjalnym meczu NBA (w 1962 roku przeciwko Knicks), a gdy go krytykowano, że za dużo rzuca – zaczął podawać i jako jedyny center w historii wygrał klasyfikację asyst (w sezonie 1967/68). Wcześniej, w sezonie 1961/62, miał średnią punktów przekraczającą 50 na mecz. Poza tym nigdy w całej karierze nie wypadł z gry za sześć przewinień. „Przyjęło się myśleć, że dominowałem ze względu na swój wzrost, a przecież nawet wtedy w NBA grało kilku wyższych i cięższych zawodników, jak Charlie Share, Clyde Lovellette albo Walter Dukes – wspominał. – Ja po prostu od dzieciństwa pracowałem po sześć–siedem godzin dziennie nad różnymi elementami koszykarskiego warsztatu. Opracowałem własny program rozwoju, którego się trzymałem”. Phil Jackson, wtedy zawodnik Knicks, przekonał się o tym boleśnie na własnej skórze. „Raz wyszedł mi blok na Chamberlainie. W odpowiedzi Wilt zablokował wszystkie moje rzuty w pięciu kolejnych meczach”. Baylor dodawał: „Nikt w całej historii NBA nie dominował bardziej po obu stronach parkietu niż właśnie Chamberlain”. Olbrzym miał tylko jedną słabość – niczym mityczny Achilles – a były nią rzuty wolne. Próbował tysiąca sposobów, nawet rzutów przy użyciu jednej ręki, ale nigdy nie robił tego choćby na średnim ligowym poziomie. Paradoksalnie najbardziej efektywny w tym elemencie (62 procent) był… jeszcze w trakcie uniwersyteckiej kariery w Kansas.

Wilt miał niewiarygodnie mocną głowę. Tom Meschery, który grał z nim wspólnie w Philadelphia Warriors, wspominał: „Po wygraniu Konferencji Wschodniej wyszliśmy na drinki. Mam rosyjskie korzenie i wysoko oceniałem swoją odporność na alkohol. Myślałem, że mam mocną głowę. Poszliśmy do jednego z nowojorskich barów. Wilt zamówił dziesięć szkockich na lodzie oraz mleko. Najpierw wychylił dziesięć drinków, a potem zapił to wszystko mlekiem. Próbowałem dotrzymać mu kroku, ale ostatnia rzecz, jaką pamiętam, to leżenie twarzą do chodnika na Broadwayu i pisk opon taksówki, która omal mnie nie przejechała. Tymczasem Wilt nie był nawet wstawiony”. Chamberlain słynął także z wyjątkowego apetytu. Meschery zapamiętał, jak zjadł całą brytfankę szarlotki i popił to wszystko dwoma galonami mleka, po czym wyszedł na parkiet. Legendarny komentator Marv Albert, który w wieku kilkunastu lat pracował jako chłopiec do podawania piłek na meczach Knicks, opowiadał: „Wilt ciągle prosił mnie podczas rozgrzewki, aby przynieść mu kilka hot dogów, po czym spożywał je na ławce przed rozpoczęciem meczu”. Gdy Chamberlain trafił do Lakers, zaszokował wszystkich, zjadając w szatni całego kurczaka. A gdy zdegustowany trener zadzwonił ze skargą do generalnego menedżera Schausa, ten stanowczo zażądał, aby Wilt więcej tego nie robił. Przed kolejnym meczem Chamberlain zamówił więc 12 hot dogów i spałaszował ja na oczach zaskoczonych kolegów. „Zawsze był jednak stuprocentowym profesjonalistą. Nigdy nie spóźnił się na trening ani na zbiórkę. Gdy prosiłem go, aby wziął udział w jakichś imprezach charytatywnych – zawsze robił to bez słowa sprzeciwu. Miałem dla niego olbrzymi szacunek”, podkreślał Schaus.

O książce:

Legendarni zawodnicy: Kobe Bryant, Shaquille O’Neal, Magic Johnson, Kareem Abdul-Jabbar, Wilt Chamberlain, Jerry West, George Mikan. Wspaniali trenerzy: Pat Riley i Phil Jackson. 16 tytułów mistrzowskich i rekordowe 31 występów w wielkim finale. A wszystko to dzięki pieniądzom biznesmena z Ostrowca Świętokrzyskiego…

Świat koszykówki nie byłby tak fascynujący bez blisko 70-letniej historii Los Angeles Lakers. Marcin Harasimowicz towarzyszył drużynie przez kilka ostatnich sezonów. Stworzył pełną anegdot opowieść o dziejach zespołu, jego gwiazdach i największych rywalach.

Dlaczego do George’a Mikana strzelano podczas meczu? Jak to możliwe, że jeden z zawodników Boston Celtics brał narkotyki, nawet siedząc na ławce rezerwowych? Który z Jeziorowców dorabiał, pracując w kancelarii prawniczej, a który miał stanąć do walki w ringu z samym Muhammadem Alim?

Ekscytująca podróż za kulisy wielkiego świata NBA. Ekskluzywne wywiady z legendami Lakers i czołowymi dziennikarzami sportowymi ze Stanów Zjednoczonych. I liczne, często zaskakujące, polskie wątki. Pozycja obowiązkowa dla każdego fana koszykówki!

Tagi:

1 komentarz

  1. Pozycja obowiązkowa wszystkich fanów Lakersów, NBA jak i koszykówki! Świetna historia jednego z najlepszych klubów w historii NBA. Dużo ciekawych sytuacji i anegdot z szatni i z zza kulis, ciekawe wywiady z wielkimi osobowościami sportu. Jak nigdy nie zdarzyła sympatią Lakersów, tak po przeczytaniu tej książki mogę ze spokojnym sercem powiedzieć, że darze ich nie tylko dużą sympatią ale i szacunkiem za wszystko co osiągnęli jako drużyna. Dobrze napisana, lekka i przyjemna w czytaniu. Warta polecenia!

Skomentuj