Grudzień miesiącem Russella?

Opublikowane przez , 14 grudnia 2015 w Artykuły, Zawodnicy, 2 komentarze

Na 19-letniego rozgrywającego Los Angeles Lakers – D’Angelo Russella zdążyła już spaść fala krytyki. Począwszy od jego szkoleniowca – Byrona Scotta (który swoją drogą przekonał władze Jeziorowców do wyboru gracza z Ohio State), a skończywszy na niektórych fanach złota i purpury, którzy po zaledwie pięciu meczach w sezonie zasadniczym, żałowali jego wyboru. Ostatnio jednak Russell zaczyna się odnajdywać w tej nieuporządkowanej drużynie 16-stokrotnych mistrzów NBA. W poprzednich 10-ciu spotkaniach notował on średnio 14.5 punktów, 4.1 zbiórek, 3.7 asyst oraz 1.2 przechwytów w 31.4 minuty spędzane na parkiecie. Niemal w każdej kategorii zanotował skok w górę w porównaniu do średnich z sezonu. A już szczególnie dobrze zaczął grać od starcia z Minnesotą Timberwolves, a dokładnie od momentu, w którym Kobe Bryant usiadł na ławce i pozwolił pokazać młodym wilkom, na co ich stać. Przypadek? Nie sądzę.

Lakers od początku tego sezonu są zespołem Black Mamby. I to nawet pomimo tego, że Kobe rozgrywa jeden z najgorszych sezonów w karierze. Byron Scott jednak ani na moment nie wpadł na pomysł, aby ograniczyć poczynania pięciokrotnego mistrza NBA i przemówić mu do rozsądku. Zamiast tego postanowił chwalić jego postawę w defensywie, a winę za złe wyniki ekipy zwalić na młodych graczy Jeziorowców – w tym D’Angelo Russella. Nie da się więc ukryć, że 19-latek nie miał łatwego startu. Tym bardziej, że zdaje on sobie sprawę z tego, że Scott jest niesprawiedliwy. Od D’Angelo wymaga bowiem, aby zapracował on sobie na swoje minuty, natomiast od Black Mamby już nie. Jasne, Vino to legenda ale albo Byron będzie wszystkich traktował jednakowo, albo nie będzie miał popracia wśród swoich podopiecznych. I wszystko wskazuje na to, że wybrał wariant numer dwa.

Niemniej jednak Russell zdołał znaleźć sposób na stanie się efektywnym graczem i wykorzystać każdą nadażającą się okazję (czyt. moment, w którym Kobe siedzi na ławce). Choć jego wykorzystanie jest o 7.3% mniejsze od Bryanta, tak jednak D’Angelo jest bardziej efektywny od lidera Jeziorowców, a od wspomnianego meczu z Wolves pokazał, że chce być w przyszłości liderem tego zespołu i stać go na znacznie więcej, niż widzieliśmy to w kilkunastu pierwszych spotkaniach rozgrywek 2015/16. Mając piłkę w rękach oraz swobodę rozgrywania, Russell może grać tak, jak lubi. Dzięki temu właśnie zdobył 23 oczka w hali Target Center, a następnie 24 przeciwko San Antonio Spurs, trafiając 5 na 10 oddanych rzutów zza łuku. W obu tych meczach jego usage podskoczył do 33.9%, co 19-latek natychmiast skutecznie wykorzystał. Skorzystali na tym także jego partnerzy, którym D’Angelo asystował w 23.1% przypadkach (wcześniej w 20.6%).

Jedną z zalet combo-guarda z Ohio State jest wyczucie co do zbiórek oraz natychmiastowego przechodzenie do kontrataków. To właśnie dzięki tym dwóm elementom, Russell był w stanie kilkakrotnie zakręcić defensywą podopiecznych Gregga Popovicha. Zresztą nie tylko nimi. D’Angelo od początku sezonu może imponować pod tymi względami, a już na pewno w grudniu, kiedy to zdobywa o 6% więcej punktów w polu trzech sekund oraz o 6.1% wiecej zza łuku. Ogólnie natomiast w ostatnim miesiącu 2015 roku notuje 15.1 oczek (FG 39.3%, 3FG 34%, TS 47.7%), 3.8 zbiórek, 3.6 asyst oraz 1.5 przechwytów na mecz. Jasne, Russell ma jeszcze nad czym pracować i cały czas powinien chcieć się uczyć od najlepszych ale nie zmienia to faktu, że jak na tak młodego gracza, spisuje się naprawdę całkiem nieźle. Jest także jednym z pięciu zawodników, któremu od rozgrywek 1985/86, w wieku 19 lat udało się zanotować 24 oczka, 6 zbiórek, 6 asyst oraz 2 przechwyty w meczu. Pozostała czwórka to LeBron James (który dokonał tego dziewięciokrotnie), Kevin Durant, Kyrie Irving oraz Carmelo Anthony (każdy z nich po jednym razie).

D'Angelo Russell w starciu z Patrickiem Beverlym

Pytanie tylko – dlaczego Byron, w momencie gdy 19-latkowi zaczyna iść coraz lepiej, zdecydował się go posadzić na ławce? Tłumaczenie Scotta o chęci wygrywania i zmienieniu czegokolwiek w grze zepsołu jest wręcz śmieszne. Powinien on bowiem zacząć od nauczenia swoich graczy pewnych podstaw i organizacji, czego nie zrobił w tym roku. Ani w obronie, do której podobno tak bardzo przykłada uwagę, ani w ataku. Sobie jednak nigdy nie ma nic do zarzucenia. Z kolei ocenianie swoich podopiecznych, przychodzi mu niezwykle łatwo. Ostatnio stwierdził, że postęp D’Angelo w tym sezonie ocenia na 7 w skali 10. Dwa lub trzy tygodnie temu natomiast, wystawił mu tylko „piątkę” za jego starania.

Jaki jest więc z tego wniosek? Jak dla mnie prosty – Russell powinien dostawać jak najwięcej minut w meczu oraz mieć jak najczęściej piłkę w rękach. I to bez względu na to, jak sobie radzi. Im więcej bowiem to on będzie odpowiedzialny za atak Lakers, tym więcej się nauczy i bardziej rozwinie w swoim pierwszym sezonie gry w National Basketball Association. Jeziorowcy obecnie przegrywają niemal wszystko, więc kiedy, jak nie teraz? Kiedy ci młodzi gracze złota i purpury powinni się ogrywać? D’Angelo, jak i także Julius Randle pokazali, że drzemie w nich potencjał. Jedynym zadaniem Byrona Scotta powinno więc być nieprzeszkadzanie im. Niech popełniają błędy, niech 16-stokrotni mistrzowie NBA przegrywają kolejne spotkania. Byleby tylko z meczu na mecz wyciągali odpowiednie wnioski, uczyli się na swoich błędach, a my dzięki temu mieli nadzieję na to, że zaowocuje to w przyszłości. To chyba najlepszej rozwiązanie w bieżącej sytuacji Jeziorowców, którzy są najgorszą drużyną w Konferencji Zachodniej i prawie najgorszą w całej lidze.

2 komentarze

  1. Zgadzam się ze wszystkim.

    Mam pytanie. Jak wygląda Russell z/bez Clarksonem na parkiecie w sensie statystycznym. Szukałem i nie bardzo mogę znaleźć, a odnoszę wrażenie, że zdecydowanie lepiej bez Jordana. Dążę do tego, że jak dla mnie startować powinien Russell( Easy), a Clarkson mógłby prowadzić drugi unit. Nawet bym Nance’a na trójce próbował, a może i Brownem po jakimś czasie zagrał(ponoć odwołany z D).

  2. szymken napisał(a):Zgadzam się ze wszystkim.

    Mam pytanie. Jak wygląda Russell z/bez Clarksonem na parkiecie w sensie statystycznym. Szukałem i nie bardzo mogę znaleźć, a odnoszę wrażenie, że zdecydowanie lepiej bez Jordana. Dążę do tego, że jak dla mnie startować powinien Russell( Easy), a Clarkson mógłby prowadzić drugi unit. Nawet bym Nance’a na trójce próbował, a może i Brownem po jakimś czasie zagrał(ponoć odwołany z D).

    Tutaj masz jak radzą sobie, gdy razem przebywają na parkiecie (staty uwzględniają zarówno ich statystyki jak i przeciwnika).

    http://bkref.com/pi/shareit/pXtsh

    A indywidualną grę Russella to muszę dopiero ogarnąć.

Skomentuj