Free Agency 2015 vol. 2 – kogo nie brać pod uwagę?

Opublikowane przez , 17 czerwca 2015 w Artykuły, Zawodnicy, 1 komentarz

Lakers w lipcu będą mogli wydać ponad 20 milionów dolarów na podpisanie umów z wolnymi agentami. To duża suma pieniędzy, którą można ciekawie wzmocnić zespół, ale błędne decyzje w operowaniu tą kwotą mogą bardzo zaszkodzić organizacji, zarówno krótkoterminowo jak i w przyszłych latach. Plotki o zainteresowaniu niektórymi zawodnikami wzbudzają niepokój większości fanów. A przecież należy pamiętać o tym, że jeśli walka o najlepszych dostępnych graczy, (wymienionych w poprzednim artykule o Free Agency 2015) zakończy się niepowodzeniem, Mitch Kupchak z pewnością zwróci swój wzrok na innych koszykarzy. W tej części serii – drugiej z trzyczęściowego cyklu – przedstawię pięciu zawodników  (po jednym na każdą pozycję), których najbardziej nie chcę ujrzeć w koszulce Lakers w przyszłym sezonie, licząc na to, że Jeziorowcy skupią się na pozyskaniu innych graczy.

Point Guard – Rajon Rondo (29, Dallas Mavericks, UFA)
2014/15 stats (PER 36) : 10.8 PTS, 6.7 REB, 9.6 AST, 3.7 TOV, 42,6% FG, 31,4% 3PT

Nie będę ukrywał, to właśnie osoba Rajona była impulsem, który zadecydował o napisaniu tego artykułu. Ex-rozgrywający Celtics nie zachwycał mnie tak jak wielu innych fanów nawet w okresie, gdy wraz z wielką trójką w Bostonie tworzył zespół walczący o najwyższe cele. Absolutnie nie chodzi mi tu o niechęć do byłego Celta, a jedynie o jego wpływ na wyniki zespołu. Już wtedy brak skutecznego rzutu z dalszej odległości Rondo ułatwiał grę w obronie przeciwnym zespołom, o czym świadczy choćby fakt, iż mimo posiadania Allena, Pierce’a i Garnetta w składzie, nie potrafiono stworzyć tam ofensywy na poziomie najlepszych zespołów ligi. O ile wtedy nie uważałem go po prostu za ścisłą czołówkę point guardów ligi, o tyle kontuzja z 2013 roku drastycznie obniżyła poziom gry playmakera C’s. Z okolic topowej dziesiątki na swojej pozycji w NBA, w ciągu kilkunastu miesięcy opadł do poziomu jednego z najgorszych rozgrywających w NBA, a Celtics lepiej niż z nim wyglądali na boisku z Jordanem Crawfordem czy Marcusem Smartem na jedynce. Wielu kibiców broni Rajona wskazując na imponującą liczbę asyst. Niestety są to osoby, które najwyraźniej oglądają jedynie skróty spotkań. W ostatnich 2 latach oglądając kilkadziesiąt spotkań drużyny z Bostonu muszę się zgodzić, iż określenie „nabijane asysty” jest tu odpowiednie. Kozłujący w miejscu i nie grożący rzutem, czy minięciem Rondo całkowicie zabijał flow w ataku pozycyjnym, a duża część jego asyst wynikała z podania piłki do biegających po zasłonach kolegach z drużyny, którzy rzucając przez ręce czasem trafiali – nie muszę wspominać, iż taki system jest skrajnie nieefektywny. Jego malejąca wartość skłoniła Davida Ainge’a do oddania go do Mavericks za bardzo niską cenę, co tylko dla laików oznaczać miało tankowanie. Oczywiście stało się wręcz przeciwnie i uwolnieni od obecności Rajona koledzy na słabym wschodzie znacząco poprawili swoją grę i awansowali do Play-Offs. Z kolei w Dallas pod okiem Ricka Carlisle playmaker miast pomóc drużynie generował problemy pozasportowe, a jego wartość na boisku nie zrekompensowała nawet odejścia rezerwowego centra Wrighta. Niechlubne zachowanie i krótkie minuty jakie otrzymał od trenera w rozgrywkach posezonowych podsumowały ostatnie dwa lata gry Rondo i definitywnie przekreśliły możliwość jego pozostania w Teksasie. W związku z czym przyjazne względem niego słowa Kobego Bryanta napawają mnie strachem, gdyż urodzony w Louisville gracz to ostatni koszykarz jakiego chcę ujrzeć w Lakers. I mówię tu nawet o bardzo niskich umowach, a przecież Rondo oczekuje kilkunastu milionów dolarów za sezon… Długa umowa, w mojej opinii byłaby podobną tragedią co utrata picku w loterii w zeszłym miesiącu, krótka jedynie blokowałaby rozwój Jordana Clarksona, nie dając niemal (poza sprzedażą koszulek) nic w zamian.

Rajon Rondo w Lakers oznacza tylko jedno - kłopoty

Shooting Guard – Lou Williams (28, Toronto Raptors, UFA)
2014/15 stats (PER 36) : 22,2 PTS, 2,7 REB, 2.9 AST, 1.8 TOV, 40,4% FG, 34,0% 3PT

Nagroda dla najlepszego rezerwowego może spowodować, iż któryś z klubów go przepłaci. Zdecydowanie nie chciałbym by byli to Lakers. Lou Williams to wartościowy lider drugiej piątki, ale taki profil gracza w Los Angeles akurat jest najmniej potrzebny. Louis jest po prostu słabym defensorem, w dodatku mającym wielkie problemy w grze przeciw silniejszym oponentom. Nie radzi sobie z grą bez piłki (zdecydowanie preferuje pull-up shots, które jednak rzuca z stosunkowo słabą skutecznością), a jego akcje potrafią burzyć ofensywny rytm zespołu.W momencie, gdy posiadamy Bryanta, Clarksona i Nicka Younga jego największe zalety raczej nie byłyby wykorzystywane, a braki w grze uwypuklane. Wydanie sporej części z dostępnej w tym offseason puli pieniędzy na Williamsa nie poprawiłoby więc zbytnio sytuacji Jeziorowców po obu stronach parkietu, a jedynie znacznie ograniczyło możliwości sprowadzenia naprawdę potrzebnych graczy.

Small Forward – Luol Deng (30, Miami Heat, PO)
2014/15 stats (PER 36) : 15.0 PTS, 5.6 REB, 2,1 AST, 1,6 TOV, 46,9% FG, 35,5% 3PT   

Sudańczyk to kolejny gracz z ekipy Heat, który rozważa odstąpienie od ostatniego roku umowy, by podpisać wyższy kontrakt. Deng nie jest już tym samym zawodnikiem, który w Bulls świetnie prezentował się po obu stronach parkietu. Zdano sobie z tego sprawę w Chicago, oddając go w swoim czasie do Cleveland Cavaliers. Niski skrzydłowy przede wszystkim nie jest już takim atletą jak kilka lat temu, co wpływa na regres jego gry, zwłaszcza w obronie. O ile na chwilę obecną mógłby być mimo wszystko solidnym wzmocnieniem Lakers, o tyle jeśli zdecyduje się na opt-out w Miami, to oczekiwać będzie dłuższych ofert – w granicach przynajmniej 10 mln $ za sezon. O ile nawet w przypadku tylko chwili obecnej mam spore wątpliwości, czy Luol na tyle zasługuje, o tyle patrząc na jego wiek i już zauważalny regres podpisanie kilkuletniej umowy na takich warunkach wiązałoby się w mojej opinii z bardzo złymi konsekwencjami dla Jeziorowców w przyszłych latach.

Power Forward – Josh Smith (29, Houston Rockets, UFA)
2014/15 stats (PER 36) : 16.1 PTS, 8.3 REB, 4.3 AST, 3.2 TOV, 41,9% FG, 31,6% 3PT

Zwolniony w trakcie sezonu z Pistons Smith, po dołączeniu do Houston nadspodziewanie dobrze wkomponował się w ekipę Kevina McHale’a – zwłaszcza w końcówce rozgrywek i play-offs. Ze względu na wyrzucenie go z Pistons (Drużyna z Detroit wciąż będzie wypłacać mu pieniądze) J-Smoove mógłby pójść kilku ekipom na rękę pod względem finansowym i oczekiwać mniejszych pieniędzy. Jednak taka opcja dotyczy obecnych contenderów (wliczając w to Rockets), do których Lakers nie należą. Mitch Kupchak musiałby go przekonać większą gażą, a także obietnicami sportowymi – zapewne uzyskania większej roli w ataku oraz otrzymania większej liczby minut na boisku. W mojej opinii Joe Smith obecnie potrafi odnaleźć się w silniejszych zespołach, jako role-player. Jego obecność w będących w przebudowie szesnastokrotnych mistrzów NBA mogłaby zamiast pomagać drużynie stwarzać problemy – zarówno na boisku jak i poza nim. Należy pamiętać też, iż blisko trzydziestoletni zawodnik, wciąż nie potrafi poprawić swojego, bodaj najgorszego shot selection w lidze. Także nie jest już tak dobrym defensorem jak choćby 2 czy 3 lata temu, a w przypadku dłuższej umowy liczyć należy się z spadkiem największej zalety Smitha – atletyzmu.

Josh Smith mimo odrodzenia w Houston Rockets nie powinien być na celowniku Lakers

Center – Greg Monroe (25, Detroit Pistons, UFA)
2014/15 stats (PER 36) : 18.5 PTS, 11.9 REB, 2.4 AST, 2.5 TOV, 49,6% FG, 0,5 BLK

Ze względu na to, iż nie wydaje mi się by Lakers mieli odpuścić wybór centra w drafcie, nie wymieniam tu zawodników typu Brook Lopez, czy Tyson Chandler, którzy nie są zdolni do gry na pozycji silnego skrzydłowego. Jednym z najbardziej znanych wolnych agentów w offseason 2015 jest potrafiący grać jako czwórka bądź piątka Monroe. Siódmy pick draftu 2010 to maszynka do wykręcania statystyka na poziomie double-double (średnie z ostatnich lat oscylują wokół 15 punktów i 10 zbiórek na mecz). Bez wątpienia Greg to bardzo dobry zbierający i low-post scorer, ale potrzebuje wokół siebie specyficznych warunków. Przede wszystkim mobilnego i wyróżniającego się w obronie drugiego wysokiego, który miałby ukryć znaczące braki defensywne Monroe. Jednocześnie w ofensywie Greg jest nieefektywny poza low-post, z czego szczęśliwie (w przeciwieństwie do wspomnianego Josha Smitha) zdaje sobie sprawę oddając ledwie jeden rzut z odległości powyżej 10 stóp od kosza na mecz – potrzeba tu zawodników obdarzonych bardzo dobrym rzutem z dystansu. Jeziorowcy, patrząc na obecny roster i zakładając bardzo wysoką umowę dla Monroe (którego przecież bardzo chcą sprowadzić choćby Knicks) mieliby wielkie problemy z odpowiednim obudowaniem leworęcznego gracza Pistons. Osobiście nie uważam by ten zawodnik wart był takich pieniędzy (okolice maksymalnej umowy) jakich oczekuje – po prostu ze względu na brak odpowiedniego koszykarskiego poziomu. Dodatkowo w drafcie najprawdopodobniej dostępny dla Lakers będzie dublujący się stylem gry w ofensywie z Gregiem Jahlil Okafor, który rozwinąć może się w znacznie lepszego big mana. Nawet jednak wybierając innego koszykarza 25 czerwca wkomponowanie Monroe w ekipę Lakers na obecną chwilę byłoby trudne, a i w kolejnych sezonach jego kontrakt mógłby mimo podwyższonego salary cap ciążyć drużynie z Staples Center.

Podsumowując, Lakers muszą poza początkową próbą ściągnięcia najlepszych dostępnych agentów mieć także przygotowane alternatywne plany. Pochopne działania i podpisanie umów z niewłaściwymi zawodnikami mogą przynieść fatalne skutki. Jeśli więc nie powiedzie się próba wzmocnienia ekipy którymś z zawodników wymienionych w pierwszej części cyklu, preferowałbym przyjrzenie się boiskowym „zadaniowcom”, którzy mogą pomóc załatać największe mankamenty Lakers (defensywa) i tworzyć wraz z młodymi zawodnikami (Clarkson, Randle, drugi wybór obecnego draftu) podwaliny nowej drużyny. Zwłaszcza pamiętając o znacznie wyższych funduszach, które Jeziorowcy będą mogli wydać już w przyszłym roku. Właśnie dlatego w trzeciej i ostatniej części cyklu będzie można przeczytać o dziesięciu role-playerach, którymi powinni zainteresować się szesnastokrotni mistrzowie NBA.

1 komentarz

  1. Zgadzam się z pierwszą czwórką w 100%. Rondo nie trawię od zawsze. Ale już pomijając to, to chyba wszyscy widzieli to jak negatywnie wpływa on na zespół na przykładzie Mavs. Deng kiedyś tak, ale notuje coraz większy regres i jego zdecydowanie nie chcę. Lou i Smith to goście również nie dla nas.

    Natomiast Greg to jeden z moich ulubionych graczy i w trakcie sezonu go chciałem z zastrzeżeniem, że nie będzie centra z draftu i Gasol nas oleje. Ale teraz, kiedy jestem przekonany, że weźmiemy Okafor’a, nie ma to sensu i dlatego 5/5 zgoda :) .

Skomentuj