Farmar nowym ulubieńcem D’Antoniego?

Opublikowane przez , 2 września 2013 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Powrót Jordana Farma do Los Angeles Lakers dla jednych wydaje się być całkiem niezłym wzmocnieniem, a z kolei dla innych nieznaczącym posunięciem zarządu. Choć 26 – latek nie uczyni z Jeziorowców ekipy zdolnej walczyć o mistrzostwo, to z pewnością wniesie wiele energii do drużyny, która wybrała go w drafcie 2006 roku. Farmar już w swoich pierwszych czterech sezonach w barwach złota i purpury był jednym z ulubieńców fanów, który wraz z Lamarem Odomem przewodniczył ławce rezerwowych. Ponadto był ważnym i stałym ogniwem w rotacji Phila Jacksona, który codziennie dawał z siebie 100% na parkiecie. Zawsze można było liczyć na jego spryt, szybkość, zaangażowanie i serce do gry. Mimo, że nie był kompletnym zawodnikiem, robił wszystko aby pomóc Kobe’emu i spółce w odnoszeniu kolejnych zwycięstw. Jeżeli Jordan już wtedy wydawał się być istotnym elementem układanki Zen Mastera, to całkiem możliwe że jego rola w obecnej drużynie będzie jeszcze ważniejsza.

W zespole 16 – krotnych mistrzów NBA Farmar będzie walczył o minuty ze Steve’em Blake’iem, który pod wodzą Mike’a D’Antoniego rozegrał swój najlepszy sezon w ekipie z Kalifornii. Na dodatek były coach Suns i Knicks podkreślał, że jest wielkim fanem zdolności 33 – letniego rozgrywającego, przez co Jordanowi z pewnością nie będzie łatwo wygryźć ze składu weterana. Mimo to były zawodnik Anadolu Efes jest pod pewnymi względami lepszy od Blake’a i być może to one zadecydują o tym, kto będzie pełnił rolę zmiennika Steve’a Nasha.

Za Jordanem Farmarem przemawia przede wszystkim fakt, że zdecydowanie częściej decyduje się na wejścia pod kosz niż jego koledzy z tej samej pozycji. Jest to szczególnie ważne przy grze pick & roll. W ostatnim sezonie tylko Kobe efektywnie wykorzystywał zasłony, żeby stwarzać zagrożenie w pomalowanym. Steve Blake oraz Steve Nash skupiali się głównie na rzutach, nie zmuszając przeciwników do wysiłku pod koszem oraz nie mieszając ich ustawień defensywnych. Jeziorowcom brakowało kogoś, kto byłby stanie agresywnie wejść pod kosz i skupić na sobie obronę rywali. Na szczeście Farmar ma szansę to odmienić. W każdym ze swoich sezonów spędzonych w NBA, Jordan zdobywał ponad 25% swoich punktów spod kosza. Dla porównania Steve Blake od czterech lat nie przekroczył pod tym względem bariery 10%.

Procent zdobywanych punktów z różnych miejsc przez Jordana Farmara (2011 - 12) i Steve'a Blake'a (2012 - 13).

Oprócz tego Farmar wydaje się być stabilnym i pewnym strzelcem z dystansu. Pod tym względem swój najlepszy sezon zanotował jeszcze w barwach Nets (44%) ale i w Maccabi Tel Avivie oraz Anadolu Efes spisywał się równie dobrze, rzucając na ponad 40% skuteczności. W tym wszystkim najważniejsze jest jednak to, że Jordan potrafi rzucać trójki przy graniu pick & rolii, co nie jest mocną stroną Steve’a Blake’a. 33 – latek w ostatnim rok był bardzo nieskuteczny w tym elemencie, trafiając tylko 15% swoich rzutów. Tym samym w przypadku krycia Farmara, przeciwnicy będą musieli być przygotowani na każde możliwe rozwiązanie, co powinno poprawić spacing na parkiecie.

Kolejną wyróżniającą 26 – latka rzeczą jest gra bez piłki, do której dwukrotny mistrz NBA jest bardzo dobrze przyzwyczajony. W końcu Farmar grał już przecież z Kobe Bryantem, a na dodatek w ostatnim roku w Nets z Deronem Williamsem. Szczególnie przy rozgrywającym Brooklynu Farmar znakomicie spisywał się bez piłki, dobrze poruszając się po zasłonach i trafiając rzuty zza łuku. W sezonie 2011 – 12 rzucał na 42% skuteczności za trzy jako spot-up shooter oraz prawie na 46% wychodząc po zasłonach. W tej kategorii Jordan znalazł się na piątym miejscu w NBA, notując średnio 1.12 punktów na jedno zagranie.

Największym atutem Farmara (oraz najważniejszym elementem dla Mike’a D’Antoniego) wydaje się być jednak transition offense. Pod tym względem w sezonie 2011 – 12 Jordan uplasował się na 25 miejscu w NBA, zdobywając średnio 1.35 punktów na jedno zagranie. Dla porównania Steve Blake skutecznie kończył tylko 26% akcji w transition, zdobywając średnio 0.73 punktów na jedno zagranie (312 miejsce). Zresztą cały zespół Lakers miał w ostatnim roku wielkie problemy ze zdobywaniem punktów z kontrataku. Średnia 10 oczek na mecz dała Jeziorowcom dopiero 23 miejsce w NBA. Na szczęście przyjście Farmara oraz innych młodych i atletycznych zawodników może to zmienić i wydaje się być kolejną rzeczą, przemawiającą za zdobywcą nagrody Los Angeles Times High-School Player of the Year z 2004 roku.

Jordan Farmar podczas Finału NBA z 2008 roku

Co prawda Farmar ostatni sezon spędził w Eurolidze ale nie wydaje się, żeby wyszło mu na to złe. Jordan w barwach Anadolu Efes wypadł naprawdę dobrze (szczególnie w ataku), notując 13.8 punktów i 3.9 asyst na mecz. Tym samym był jednym z najlepszych ofensywnych zawodników w zespole (ORtg 112.2) . Wraz z kolegami doszedł do półfinału w playoffs w Turkish Basketball League oraz ćwierćfinału Euroligii.

Z wyżej wymienionych powodów wydaje się, że Farmar może być kolejnym „idealnym” wzmocniem dla Lakers i powinien znakomicie wkomponować się w system D’Antoniego. Jordan ma wszystko, czego Mike oczekuje od swoich zawodników. Jest zwinny, agresywny, potrafi rzucać z dystansu oraz grać szybką koszykówkę. Pozostaje tylko kwestia tego, czy trener Lakers da szansę zawodnikowi z UCLA po tym, jak otwarcie mówił o umiejętnościach Steve’a Blake’a. Choć były gracz m.in. Blazers i Clippers rozegrał ostatnio bardzo solidny sezon, to wciąż w wielu kategoriach mógłby być lepszy i bardziej pomóc swojej druzynie. To właśnie dzięki tym elementom Jordan może wkupić się w łaski D’Antoniego i stać się pierwszym zmiennikiem Steve’a Nasha. Jak jednak będzie w praktyce, to się dopiero okaże. Tak czy inaczej Farmar za minimum wydaje się być znakomitym posunięciem Mitcha Kupchaka i oby tylko powrót na „stare śmieci” wyszedł obu stronom na dobre.

Skomentuj