Dziś rusza premiera książki „Kobe Bryant Showman”!

Opublikowane przez , 11 kwietnia 2017 w Newsy, Inne, 4 komentarze

To właśnie dziś – 11 kwietnia 2017 roku ruszyła polska premiera biografii Kobe’ego Bryanta, autorstwa Rolanda Lazenby’ego. Jak dobrze wiemy, Kobe Bryant nigdy nie potrafił radzić sobie z porażkami. Tak było od początku jego kariery w National Basketball Association. W sezonie 1996/1997 Los Angeles Lakers przegrali w fazie playoffs rywalizację z Utah Jazz, a debiutujący w nich Kobe spudłował cztery rzuty. Jak pisze Roland Lazenby w książce „Kobe Bryant. Showman”, reakcja zawodnika była bardzo ostra, o czym po latach opowiedział autorowi Sonny Vaccaro, marketingowiec Adidasa.

Bryant o kolegach z Lakers: „Niech spier***ają!” – fragment książki:

Podczas przerwy na żądanie Harris podjął decyzję, że piłka trafi w ręce rzadko wykorzystywanego debiutanta, który odda decydujący rzut. Na czym miał polegać plan? Rozbiegamy się po całym parkiecie i pozwalamy Bryantowi na atak.

Trener był potem wielokrotnie pytany, dlaczego podjął właśnie taką decyzję. Tłumaczył, że jego zdaniem umiejętności Bryanta w pojedynkach jeden na jednego sprawiały, że był najlepszym wyborem do oddania decydującego rzutu. „Przez ponad pół roku byłem krytykowany za to, że za rzadko stawiam na Kobego – mówił potem Harris. – A teraz jestem krytykowany za to, że na niego postawiłem”.

Zgodnie z planem Bryant oddał rzut, z niezłej pozycji, z odległości ponad czterech metrów od kosza, otoczony obrońcami próbującymi go zablokować i uciszoną publicznością zgromadzoną w hali Delta Center. Budynek eksplodował, kiedy okazało się, że piłka nawet nie trafiła w obręcz. Airball. Dogrywka okazała się tylko przedłużeniem koszmaru. Ponieważ na parkiecie nie było już O’Neala, piłka częściej trafiała do debiutanta. Zaliczył jeszcze trzy airballe, a kibice z Utah byli przeszczęśliwi. Bryant zmarszczył brwi, oblizał wargi i przez chwilę wydawało się, jakby z trudem powstrzymywał łzy.

Porażka sprawiła, że Jazz awansowali do finałów konferencji, które zresztą również wygrali. Pierwszy etap koszykarskiej edukacji Bryanta zakończył się dosyć brutalnie.

Po niepowodzeniu usiadł na jakiś czas, próbując ochłonąć i dojść do siebie, po czym zaczął odpowiadać na pytania dziennikarzy. Jak mówił, porażka w takim stylu oczywiście boli, ale zamierza traktować to wspomnienie jako dodatkową motywację. „Muszę o tym zapomnieć. Ale w odpowiednim czasie sobie o tym przypomnę. Kiedy będzie lato i będę już trochę zmęczony, trochę zdołowany, kiedy wszystko mnie będzie bolało i nie będzie mi się chciało już ćwiczyć, przypomnę sobie tę sytuację”.

„I mam nadzieję, że doda mi ona trochę energii”.

„Jest jeszcze młody, to wszystko jest dla niego nowe – powiedział dziennikarzom Stockton. – I tak grał w całej serii ze sporą pewnością siebie, ale w końcu musiał oddawać najtrudniejsze rzuty, no i nie dał rady”.

Kiedy dziennikarze zapytali Bryanta, co zamierza robić latem, ten odpowiedział, że będzie trenował.

„Stary, wciąż jeszcze mam mnóstwo energii” – powiedział.

Niedługo po powrocie do Los Angeles Kobe był już na telefonie z Vaccaro.

„Kobe oddał trzy czy cztery najbardziej szalone rzuty za 3 punkty, jakie widziałem w życiu” – wspomina Sonny.

„Jak się czujesz?” – zapytał wtedy Vaccaro.

„W porządku, bo co?” – zapytał podejrzliwie Bryant.

„No cóż – powiedział z wahaniem Vaccaro. – Nie trafiłeś tych rzutów. Tylko to mówię. Teraz wszyscy mają do ciebie pretensje i cię za te rzuty krytykują”.

„Pierdolić ich – odparł szybko Bryant. – Niech spierdalają. Nikt inny nie chciał rzucać”.

Po 20 latach Vaccaro wciąż jeszcze uśmiecha się na myśl o tej odpowiedzi.

„Do końca życia jej nie zapomnę” – mówi.

 Książki szukaj na www.labotiga.pl oraz www.empik.com, a także w salonach Empik w całej Polsce.

Tagi:

4 komentarze

  1. Skończyłem i jak dla mnie książka warta polecenia. Poza głównym bohaterem, jest tu opisane wiele różnych ciekawych rzeczy związanych z Lakers, ale też np. z ligami Sonny Hilla, osobą Vaccaro i całą otoczką kontraktów na buty itp. Książka pomaga zrozumieć czemu z Shaqiem sytuacja skończyła się tak, a nie inaczej i właściwie inaczej nie mogła. Wpływ Wintera, podejście Jaxa do Kobe i wiele więcej przynajmniej dla mnie bardzo ciekawych info, których nie znałem. Zwłaszcza z czasów początków, kiedy dostępu do internetu nie było, a tu jest to dokładnie opisane.

    Książka zapewne krytyków nie przekona do Mamby, ale i tak warto ;) .

  2. StaryFan
    szymken napisał(a): Poza głównym bohaterem

    Pomyślałeś, że "główny bohater" "autoryzował" punkt widzenia autora?

    Sprawdź ile Tex miał wtedy lat, a wyrobisz sobie zdanie na temat tego "wpływu".
    Winter miał przede wszystkim wpływ na Jaxa i jego postrzeganie koszykówki, ale to raczej znacznie wcześniej.

  3. Pomyślałem, ale moim zdaniem nie wyszła z tego laurka dla KB, a mniemam , że o to Ci mnie więcej chodzi. Sprawy są ukazane z punktów widzenia dziennikarzy i osób z otoczenia i nie widzę, żeby było to pokazane tylko tak jak Kobe mógłby sobie tego życzyć. Shelley Smith i sprawa z oskarżeniem o gwałt i to, że Kobe z nią nie gadał po wywiadzie o tej sprawie, czy późniejszy gest w jej kierunku zapewne mu chluby nie przynosi. To tylko przykład, ale jest tego sporo.

    Nie mam wątpliwości, że Kobe musiał wiedzieć jak książka będzie wyglądać ( treść) , ale sterowanej z tyłu bym tej książki nie nazwał.

    Co do Texa piszę o treningach z nim, rozmowach itd. Czy to wpływ ? IMO tak, choć na ile to podziałało na Kobe to sobie mogę przypuszczać. Co do samego Texa to wiem, że to on jest twórcą i głównym mózgiem operacji trójkąt. Nie mam tutaj nawet połowy Twojej wiedzy, więc nie mam zamiaru się tu wymądrzać.

    Tyle, jak dla mnie warto, ale jeśli ktoś uznaje książkę za niewartą, bo jest nieobiektywna, oczywiście ma tego prawo.

  4. StaryFan
    szymken napisał(a):Tyle, jak dla mnie warto, ale jeśli ktoś uznaje książkę za niewartą, bo jest nieobiektywna, oczywiście ma tego prawo.

    Przecież nie o to chodzi. Po zakończeniu kariery przez jakąkolwiek "osobowość", pojawia się autor z wydawcą chcący zarobić.
    Aby książka była warta czytania, musi opisywać nieznane fakty, ewentualnie znane, ale z odmiennej perspektywy lub w sposób co najmniej kontrowersyjny. Zawodnik odcina kupony, wydawca i autor zarabiają dolary.
    Ile było książek o MJ. Dzisiaj na forum poczytasz jakim był psychopatą, jak żądza wygrywania uczyniła go człowiekiem ogarniętym obsesją i inne bzdury, które mędrcy wyczytali z ksiąg wydanych przed swoim poczęciem. A to najbardziej normalny facet od czasu DrJ, który potrafił pochlać przed meczem PO, spędzić noc w kasynie i nie zbankrutować jak 85% o których nie opłaca się nic napisać (vide słynna grypa).

    Książki zawsze warto przeczytać. Ale na te "made in USA" o "bohaterach" patrzmy przez palce. Spidermany, supermany i inne many powstają według psychologów z uwagi na brak własnej historii (a raczej historię krótką i niechlubną). Stąd kreowanie auto-bohaterów w każdej maści i postaci.

    Biorąc pod uwagę ilość owych kreacji – coś musi być na rzeczy ;)

Skomentuj