Draft 2016 – Lakers drudzy od końca w lidze

Opublikowane przez , 9 kwietnia 2016 w Artykuły, Draft, 0 komentarzy

Nie ma co ukrywać, iż od dłuższego czasu w tym rozczarowującym sezonie fani Jeziorowców z niepokojem wyczekują draftowej loterii, w której rozstrzygnie się czy Lakers utrzymają swój pick w drafcie. Od wczorajszego dnia wiemy już w jakiej sytuacji Lakers będą przystępować do loterii. Zbyt dużą stratę do Lakers ma ostatnia w tabeli Philadelphia 76ers, zwycięstwo Phoenix Suns w spotkaniu z Houston Rockets spowodowało, iż straciliśmy matematyczną szansę na zrównanie się w tabeli z rywalem z Pacific Division. Jedyne czego już teraz możemy być pewni to fakt, iż szesnastokrotni mistrzowie NBA są w posiadaniu 32 picku nadchodzącego draftu. Patrząc na ostatnie wybory z dalszymi numerami w drafcie – Jordana Clarksona czy Larry’ego Nance’a nie można wykluczyć iż Lakers nie zdecydują się na wymianę tego picku lecz ponownie postarają się przechwycić zawodnika, który powinien zostać wybrany wcześniej.

Znacznie ważniejsza jest jednak kwestia wyboru Lakers z pierwszej rundy. Niestety wciąż ciągnie się za organizacją sprowadzenie w 2012 roku Steve’a Nasha, co skutkuję poważnym zagrożeniem utraty picku na rzecz Sixers (pozyskali zastrzeżony pick Lakers w wymianie, w której oddali Michaela Carter-Williamsa). Krótko mówiąc – Lakers zajmując drugie od końca miejsce mają 55.8 % szans na zachowanie swojego wyboru, w przeciwnym razie powędruję on do Philadelphii. W przypadku podskoczenia na trzecie od końca miejsce w lidze szanse Jeziorowców spadłyby już poniżej 50%, nie wspominając o kolejnych, wyższych miejscach w lidze. To powinno wyjaśniać dlaczego kilka tygodni temu zwycięstwa Lakers budziły we mnie i wśród wielu fanów Jeziorowców pewne obawy, czy nie dojdzie do powtórki z 2014 roku, gdy w końcówce sezonu niepotrzebne wtedy zwycięstwa zafundowały nam gorszy pick. Szansę na zachowanie wyboru wciąż jednak nieznacznie przekraczają 50%. Dlatego trzeba zadać sobie pytanie ile zależy od tego właściwie rzutu monetą.

WybórSzanse1st2nd3rd4th5th6th7th8th9th10th11th12th13th14th
1250.250.215.178.357
2199.199.188.171.319.123
3156.156.157.156.226.265.040
4119.119.126.133.099.351.160.012
588.088.097.107.261.360.084.004
663.063.071.081.439.305.040.001
743.043.049.058.599.232.018.000
828.028.033.039.724.168.008.000
917.0170.20.024.813.122.004.000
1011.011.013.016.870.089.002.000
118.008.009.012.907.063.001.000
127.007.008.010.935.039.000
136.006.007.009.960.018
145.005.006.007.982

Absolutnie nie zamierzam przekonywać nikogo, iż utrata picku byłaby czymś dobrym dla organizacji, jednakże w mojej opinii będzie to znacznie mniejszy cios niż przekazanie Sixers naszego wyboru rok temu, co przecież mogło się wydarzyć. Wiąże się to oczywiście z prostym faktem różnic w klasie czołowych talentów draftu 2015 i 2016. Teza ta obdarzona jest dużą dozą ryzyka, gdyż niejeden raz w przeszłości potencjalnie słabsze drafty okazywały się być obfite w przyszłych graczy kalibru All-Star. Jednakże rok temu Jeziorowcy utrzymując pick w top 5 mogli być pewni, iż ostanie im się któryś z graczy takich jak Towns, Porzingis, Russell, Okafor czy Mudiay. Pomijam tu eksplozję talentu podczas obecnego sezonu choćby Bookera czy Mylesa Turnera, skupiając się na zawodnikach, których rozważali ówcześnie Lakers. Wszyscy wymienieni wyżej koszykarze jak najbardziej mają zadatki (mniejsze lub większe) na zostanie kluczowymi zawodnikami swych klubów w przyszłości. Ewentualna utrata picku w 2015 roku wiązałaby się opuszczeniem bardzo mocnego draftu, w którym Lakers finalnie postawili na Russella. Dodatkowo warto wspomnieć, iż Jeziorowcy nie tylko utrzymali swój wybór, ale podskoczyli w loterii o dwa miejsca, dzięki czemu mogli wybrać każdego gracza, niestety za wyjątkiem Townsa.

Podsumowując – rok temu mieliśmy szczęście, wybierając z dwójką w bardzo mocnym drafcie. Jak natomiast wygląda sytuacja wśród największych talentów draftu 2016? Szczerze powiedziawszy poza Ingramem trudno wskazać mi zawodnika, który mógłby konkurować z zeszłoroczną czołówką. Typowany obecnie do pierwszego picku Ingram, to wielce utalentowany niski skrzydłowy z potencjałem na bycie two-way playerem. Młody wiek pozwala mieć nadzieję na wzmocnienie fizyczne Brandona, natomiast już teraz imponuje przede wszystkim znamienitym rzutem. Przy będącym do niedawna faworytem w wyścigu o palmę pierwszeństwa wśród najlepszych prospectów Simmonsie ostatnio zaczęło się pojawiać coraz więcej wszelakich znaków zapytania. Pozostali zaś kandydaci do top 3, na czele z Brownem, Benderem czy świetnie radzącym sobie w March Madness Buddym Hieldem wydają się odstawać pod względem potencjału od Ingrama i Simmonsa. Rzecz jasna mogą okazać się fantastycznymi zawodnikami, ale nie sposób odnieść wrażenia, iż gdyby przenieść ich do draftu odbywającego się rok temu mieliby problemy nawet z znalezieniem się w czołowej dziesiątce.

Brandon Ingram to jeden z najbardziej obiecujących zawodników draftu i szansa dla Lakers

Przypomnę, iż Lakers posiadają jedynie niespełna 20% szans na wylosowanie jedynki (w domyśle Ingrama). A tylko on w mojej opinii byłby w stanie konkurować z najlepszą piątką zeszłorocznego draftu. Tak negatywne zdanie o Simmonsie może dziwić, ale Australijczyka ze względu na kilka aspektów (niespotykany wręcz brak rzutu, zaskakująco zwiększające się w LSU problemy w defensywie, znaki zapytania dotyczące jego mentalności) nie cenię aż tak wysoko, mimo iż rzecz jasna ma potencjał na zostanie All-Starem. Dodatkowo wybór Simmonsa pociągnął by za sobą z marszu konieczność wymian, gdyż Ben koliduje z Randlem, a jak negatywnie wpływa na rozwój talentów wymuszona gra obok zawodnika, z którym nie powinno przebywać się razem na boisku pokazuje przykład Sixers w obecnym sezonie i problemy duetu Noel-Okafor. Powtórzę się, utrzymanie drugiego bądź trzeciego wyboru byłoby dla szesnastokrotnych mistrzów NBA znakomitą informacją, jednak ich ewentualna utrata nie będzie tak bolesna jak byłaby strata picku rok temu. Dodatkowo tracąc swój pick w 2016 roku, Jeziorowcy będą w końcu posiadać niezastrzeżony wybór w pierwszej rundzie kolejnego draftu, w którym przewiduje się większą liczbę potencjalnych gwiazd ligi. Trzymajmy więc kciuki za korzystne losowanie, pamiętając jednak, iż potencjalnie znacznie większej katastrofy uniknęliśmy w poprzedniej loterii. A ja sobie i Wam, życzę byśmy za kilka tygodni rozważać mogli scenariusze związane z wyborem w pierwszej trójce.

Skomentuj