Dobra kondycja priorytetem dla Scotta

Opublikowane przez , 1 października 2014 w Artykuły, Drużyna, 0 komentarzy

Jeżeli niektórzy Jeziorowcy pamiętają jeszcze te lekkie, przyjemne treningi pod wodzą Mike’a D’Antoniego, to powinni o nich jak najszybciej zapomnieć, gdyż tak łatwo już nie będzie. Na rozpoczęcie obozu przygotowawczego, Byron Scott położył nacisk na kondycję swoich zawodników, zaczynając ćwiczenia od zwykłego biegania. I tak zapewne będzie wyglądał każdy treningu w ośrodku szkoleniowym Jeziorowców w El Segundo. Byłemu trenerowi m.in. Cleveland Cavaliers bardzo zależy na tym, aby jego podopieczni byli w stanie wytrzymać pełny sezon, grając na 100% możliwości. Jak sam przyznał, Lakers mogą przegrać jakiś mecz ale nie mogą go przegrać z powodu złego przygotowania kondycyjnego. Stąd też od samego początku, zawodnicy musieli udowodnić mu, że dobrze przepracowali lato i są w miarę gotowi do rozpoczęcia rozgrywek. I to się im udało, a przynajmniej większości. Byron był zadowolony z tego, jak jego podopieczni wypadli pierwszego dnia, zaznaczając, że niektórzy byli w lepszej kondycji od innych ale żaden nie był w fatalnej, co jest dla niego bardzo ważne.

Oczywiście jednym z liderów na parkiecie był Kobe Bryant, któremu po ponad 2 godzinach treningu, Byron kazał zwyczajnie odpocząć. Black Mamba, choć ma już za sobą 18 sezonów gry, tak podobno wyglądał świetnie kondycyjnie i pewnie byłby w stanie dotrwać do końca ćwiczeń ale ze względu na jego ostatnie kontuzje, Scott podchodzi do całej sprawy bardzo ostrożnie i nie chce zbytnio przemęczać swoją gwiazdę. Nie zmienia to jednak faktu, że w swojej karierze lider złota i purpury jeszcze nigdy nie biegał tak dużo podczas jednego treningu, co sam przyznał w udzielonym później wywiadzie. Wie jednak, że jest to część wyznawanej przez szkoleniowca ekipy z Miasta Aniołów filozofii, i że jest ona ważną częścią umiejętności gry w defensywie.

Bieganie i kondycja: to najważniejsza część (defensywy). Wszyscy chcą grać w obronie ale jeżeli nie jesteś w dobrej kondycji aby to robić, to wtedy powraca twój naturalny instynkt, czyli skupianie się na grze w ataku.

Bryant ma rację – dobra kondycja jest podstawą gry w defensywie, która przecież wymaga ogromnego zaangażowania i często biegania od jednego rywala, do drugiego (szczególnie w pomocy). Nic więc dziwnego, że Scott właśnie od biegania rozpoczął swój trening i chce, aby jego zawodnicy nie mieli problemu z dotrzymaniem kroku swoim rywalom. To może stanowić jednak wyzwanie dla pierwszoroczniaka Juliusa Randle, dla którego trening w NBA znacząco się różnił od tego, który odbywał za czasów gry w Kentucky:

To było trudne ale dobrą rzeczą w tym wszystkim jest to, że trenuję od 15 sierpnia, więc byłem na to przygotowany. Jeżeli jesteś w formie to będzie ci ciężko ale to przetrwasz. Jeżeli jednak nie jesteś, to będzie z tobą po prostu marnie.

Lakers czeka trudna przeprawa z Byronem Scottem

Tak jak jednak wspomniałem na początku – ogólnie zawodnikom udało się zaimponować nowemu trenerowi, przez co ten „szybko” (jak na niego) przeszedł do kolejnego etapu, a więc defensywy. Tą, jeżeli wierzyć słowom Jeremy’ego Lina, Lakers ćwiczyli przez 98% swojego czasu (nie licząc treningu kondycyjnego). Dla byłego rozgrywającego Houston Rockets było to coś nowego, a cały trening był nieco oldschoolowy, co bardzo przypadło mu do gustu. Obrona na pewno będzie teraz jednym z najważniejszych elementów na treningach i Jeziorowcy raczej nigdy nie przestaną jej ćwiczyć:

Jeżeli stwierdzę, że nie potrzebujemy już więcej tego trenować (defensywy) to przestaniemy. Ale nie sądzę aby to się wydarzyło. Wiem bowiem z doświadczenia (zarówno jako zawodnik jak i trener), że jest to coś, co wygrywa mistrzostwa.

To samo zresztą dotyczy biegania. Ciekawe tylko jak 40 – letni Steve Nash zniesie tak wielką presję. Kanadyjczyk we wtorek trenował przez półtorej godziny (a więc o niecałą godzinę krócej od Black Mamby) i był według Scotta w świetnej formie ale ze względów ostrożnościowych, sztab szkoleniowy wolał aby przez drugą połowę odbywanych ćwiczeń odpoczywał na ławce. Prędzej czy później jednak, Nash będzie musiał wziąć udział w pełnym treningu, choćby po to, aby zgrać się ze swoimi partnerami z drużyny, co jest bardzo ważne szczególnie w defensywie. Czy będzie w stanie to zrobić? Osobiście, w przeciwieństwie do dwukrotnego MVP tej ligi, jestem do tego raczej sceptycznie nastawiony.

To było świetne. Osobiście staram się cieszyć tym wszystkim jak najbardziej mogę. Czuć się dobrze, zdrowym i być częścią tej drużyny, w prawdopodobnie moim ostatnim obozie przygotowawczym, było dla mnie prawdziwą przyjemnością.

Niezależnie od wytrzymałości byłego gracza Phoenix Suns, w następnych dniach Byron nadal zamierza wyciskać ze swoich podopiecznych siódme poty, kładąc nacisk przede wszystkim na ich kondycję. Według niego to zaprocentuje za miesiąc, kiedy to rozpocznie się sezon zasadniczy. Jak na razie wymagające treningi na pewno przydadzą się zawodnikom. Po to przecież jest preseason. Oby tylko Byron w czasie sezonu zmienił nieco swoje podejście do treningów. Jeżeli bowiem będzie przesadzał, to wszystko może skończyć się tak jak w Chicago, gdzie Tom Thibodeau po prostu zajeżdżał swoich zawodników, przez co ci nie mieli już sił aby grać w drugiej połowie sezonu. Nie warto się jednak martwić na zapas, gdyż na razie mamy październik, a Jeziorowcom przydadzą się tego rodzaju ćwiczenia, szczególnie że właściwie dwa ostatnie sezony spędzili pod skrzydłami Mike’a D’Antoniego.

Skomentuj