Co dalej z Kamanem?

Opublikowane przez , 10 lutego 2014 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Chris Kaman właśnie zaliczył swój najlepszy występ w sezonie, notując double-double z 27 punktami i 10 zbiórkami na koncie ale jego przyszłość w Los Angeles Lakers ciągle jest niepewna. Przypomnijmy, że Kaman stracił miejsce w rotacji po tym, jak nabawił się kontuzji pleców w starciu z Detroit Pistons 17 listopada 2013 roku. Od tego momentu na jego miejsce wskoczył Robert Sacre, który na treningach zaimponował sztabowi szkoleniowemu swoją defensywą oraz ścinaniem pod kosz przy pick & rollach. Ten ruch spowodował, że Caveman nie może już liczyć na żadne minuty. Mike D’Antoni zupełnie nie widzi go w swoim składzie, gdyż nie dość, że uważa go za zbyt wolnego w obronie, to na dodatek posiada taki sam wachlarz umiejętności ofensywnych co Pau Gasol i według niego, nie wnosi on nic nowego do gry Lakers. Z tego też powodu jedyną szansą dla Kamana jest absencja dwukrotnego mistrza NBA, który pauzował w kilku spotkaniach w grudniu oraz teraz w lutym. Chris choć skutecznie wykorzystuje swoje okazje, to prawdopodobnie nie zagości na stałe w rotacji trenera z Mullens i Mitch Kupchak powinien zrobić wszystko, aby wymienić go do innej drużyny w NBA. Nie jest na to jeszcze za późno i nadchodzące starcia są dobrą okazją do tego, aby były gracz Dallas Mavericks podbił swoją wartość rynkową i znalazł nowy dom, w którym wreszcie go docenią.

Chris Kaman był najdroższym wydatkiem Jeziorowców w ostatnim offseasonie. Kosztował Jima Bussa 3.2 miliony dolarów za jeden sezon gry. Trudno uwierzyć w to, że pomimo tego oraz przecież zaangażowaniu i umiejętnościom jakim może się pochwalić, nie znalazł uznania D’Antoniego. Szczególnie, że ten w czasie preseasonu chwalił niemieckiego zawodnika i nawet rozpatrywał możliwość zestawienia go na parkiecie z Pau Gasolem, co w rzeczywistości okazało się być nienajgorszym rozwiązaniem. Dziwne jest również, że gdy ten 31 – letni koszykarz był jeszcze w rotacji swojego trenera, to ekipa z Miasta Aniołów całkiem dobrze sobie radziła po obu stronach parkietu, a on sam był momentami liderem drugiego unitu i dlatego trochę niezrozumiałe jest, dlaczego D’Antoni i jego asystenci nie byli zadowoleni z jego gry.

Kaman przychodząc do Lakers był znany ze swoich zdolności ofensywnych oraz dobrej grze na półdystansie i nikogo nie powinno dziwić, że preferuję grę pick & pop od pick & rolla. Grając kilka spotkań na początku rozgrywek udowodnił zresztą, że jest w dobrej formie i może być bardzo przydatny tej drużynie. Pokazał również, że nie ma problemu z przejęciem ciężaru gry na siebie i staniem się pierwszą opcją w ataku wśród rezerwowych. Choć Robert Sacre szuka więcej okazji pod koszem od Cavemana, a tym samym częściej spełnia wymagania sztabu szkoleniowego, to nie oznacza to, że Lakers z nim grają lepiej w ataku. Po pierwsze Kaman nie potrzebuje rozgrywającego, który musi wykreować mu okazję do zdobycia dwóch oczek. Chris jest w stanie zagrać tyłem do kosza, czy rzucić z półdystansu przez ręce rywala. Sacre natomiast zdobywa punkty głównie po pick & rollach, które gra ponad 35% ze wszystkich rodzajów zagrywek. Center z Gonzagi w tym sezonie skutecznie wykończył 30 z 53 takich akcji, co daje mu wysokie 26 miejsce w lidze ale w pozostałych kategoriach (post-up, spot-up, izolacje) wypada blado i Jeziorowcy nie mogą na niego liczyć. Kaman natomiast nie tylko potrafi efektywnie rollować przy ulubionej zagrywce Mike’a (skuteczność na poziomie 53,4%) ale również radzi sobie w grze jeden na jednego (64,3%), tyłem do kosza (44,4%), czy przy zdobywaniu punktów po ofensywnej zbiórce (58,8%).

Chris Kaman przeciwko Milesowi Plumlee

Zastosowana zmiana w rotacji miała jednak wpłynąć przede wszystkim na defensywę ale czy tutaj Sacre wypada lepiej? Tak i nie. Choć jest on bardziej mobilny do Kamana, lepiej pracuje na nogach i jest w stanie szybciej doskoczyć do rywala, to wciąż jest on dopiero drugoroczniakiem, który musi się jeszcze sporo nauczyć. Robert ma zadatki na bycie naprawdę dobrym defensywnym centrem w lidze ale na dzień dzisiejszy nie odróżnia się szczególnie od Cavemana. Według mySynergySports 24 – latek zatrzymuje przeciwników na skuteczności 37,4% – ponad 5% lepiej od 10 – letniego weterana. Skutecznie broni również na low post (33,3%) oraz ścinających pod kosz przy p&r wysokich graczy rywali (7,7%). Kaman w tych kategoriach jest odpowiednio gorszy tylko o 4,5% oraz 4,8%. Nie są to jednak na tyle duże różnice, aby od razu wstawiać do rotacji Roba za Chrisa, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę ich ofensywne umiejętności. Poza tym Robert jest w jednej rzeczy gorszy od byłego All-Stara – w bronieniu dostępu do kosza. Kaman zatrzymuje przeciwników przy swojej obręczy na 39.4% skuteczności, a Sacre 44.4%. Choć przed sezonem, nie spodziewałem się zbyt wiele po Niemcu po tej stronie parkietu, to muszę przyznać, że za każdym razem gra z wielkim zaangażowaniem, skacze do bloków i jest aktywny na nogach. Innymi słowy – daje z siebie 110% i braki techniczne, nadrabia determinacją i pasją do gry, dzięki czemu momentami wyglądał nawet lepiej niż Pau Gasol.

Jednak zarówno przy ofensywie jak i defensywie trzeba postawić sobie pytanie, jak indywidualna gra obu zawodników wpływa na ogólna postawę zespołu. Tutaj według statystyk w przypadku Kamana, atak Lakers wydaje sobie lepiej radzić bez niego, niż z z nim na parkiecie. Natomiast w przypadku Sacre lepiej gdy ten przebywa na parkiecie, niż znajduje się na ławce rezerwowych. Odwrotnie sytuacja ma się natomiast w przypadku defensywy. Z Cavemanem Jeziorowcy tracą 106.2 punkty na 100 posiadań, a bez niego 110.8. Z kolei z Robertem Sacre odpowiednio 112.1 i 109.4. Trzeba jednak wziąć pod uwagę czynniki zewnętrzne, które towarzyszyły grze obu koszykarzy. Ofensywa Lakers w listopadzie (kiedy Chris był jeszcze częścią rotacji) nie była tak dobra jak w styczniu i lutym. Po części jest to spowodowane zapoznawaniem się zawodników z taktyką i łapaniem odpowiedniego rytmu, a po części wskoczeniem w nowym roku do pierwszej piątki Ryana Kelly’ego oraz poprawieniu gry Pau Gasola, który zdobywał w tym okresie o ponad 5 punktów więcej niż wcześniej i to na skuteczności o 8% lepszej.

Obrona Jeziorowców natomiast lepiej radziła sobie na początku rozgrywek niż w nowym roku. To akurat spowodowane jest ilością kontuzji, które dotknęły ekipę z Kalifornii i zaburzyły zgranie oraz chemię po tej stronie parkietu. Niewykluczone więc, że gdyby Sacre od początku roku grał w miejsce Kamana, to miałby większy wpływ na defensywę, niż teraz, a przede wszystkim – większy od Kamana. Niestety ale Lakers z listopada, a Lakers ze stycznia to dwie, zupełnie różne ekipy, zmagające się z odmiennymi problemami i mogące pochwalić się nieco innymi atutami. Dlatego też statystyki mogą w tym przypadku nie do końca mówić prawdę i ciężko może być właściwie ocenić wpływ obu graczy. Można jednak zobaczyć jak oni radzili sobie w ostatnich czterech starciach, kiedy to musieli dzielić się minutami. Tutaj wskaźnik DRTg Roberta Sacre kształtuje się na poziomie 107.5 punktów na 100 posiadań, a drużyna z nim na parkiecie straciła w sumie aż 18 punktów. W przypadku Cavemana, wskaźnik efektywności obrony wynosi 100.3, a podopieczni D’Antoniego są z nim 30 oczek na plusie. To być może są tylko cztery spotkania ale w każdym z nich były członek Mavs, Hornets i Clippers był dużo lepszy od swojego kolei z zespołu.

Taki obrazek jak ten, nie powinien nikogo już zaskakiwać

Mimo tego wszystkiego bardzo wątpliwe jest aby Kaman został w Jeziorowcach do końca bieżących rozgrywek. Kolega Dirka Nowitzkiego z reprezentacji tak naprawdę nie wie czego może się spodziewać po swoim trenerze i na pewno wolałby znaleźć się w innym zespole, w którym dostanie minuty gry i nie tylko będzie cheerlederką. Co prawda w jednym z ostatnim wywiadów Chris powiedział, że to czy gra czy nie, nie robi na nim żadnej różnicy ale wydaje się, że w głębi serca lubi czerpać przyjemność z gry i być częścią zarówno zwycięstw jak i porażek. Mike co prawda chwalił jego postawę w dwóch ostatnich meczach, podkreślając głównie bronioną stronę parkietu ale właściwie to nic nie oznacza w jego przypadku. Gdy Pau Gasol wróci do gry i ciągle będzie Jeziorowcem, to Kaman najprawdopodobniej ponownie wróci do roli 12 zawodnika w drużynie i będzie dopingował swoich kolegów w dresie, o czym wspominał na Twitterze po meczu z Bulls Kevin Ding, czytając między wierszami z wypowiedzi D’Antoniego.

Nie obchodzi mnie to, naprawdę o to nie dbam. Nie jest to coś, czego bym chciał ale nie będę przez to nie spał po nocach. Jeśli chcą kogoś wymienić, niech wymienią mnie, niech wymienią kogoś innego – nie robi to na mnie żadnego wrażenia. To część tego biznesu. Im wcześniej zdasz sobie z tego sprawę, tym łatwiej ci będzie w przyszłości. Po prostu pozwól się temu wszystkiemu potoczyć (…) Mam za sobą już dużo lat gry i czasami chodzi o zaufanie trenera do ciebie w długim okresie czasu. Grałem m.in. dla Mike’a Dunleavy’ego przez siedem lat, co uważam, że wyszło mi na dobre. Będę popełniał ciągle jakieś błędy ale myślę, że ogólnie jestem całkiem solidnym zawodnikiem, który potrafi wnieść dużo do gry.

Tym samym dla dobra Niemca oraz własnego, Mitch powinien poszukać jak najlepszej oferty za Kamana. Wymienienie go np. za wybór w drafcie, pozwoliłoby Jeziorowcom zaoszczędzić w sumie około 8-9 milionów dolarów i być coraz bliżej zejścia z płacenia podatku. Chris z kolei może przydać się wielu zespołom i co mecz dawać dobre, 20 – minutowe zmiany. Choć nie grał on przez naprawdę długi okres czasu, to nie zatracił swoich umiejętności, a ostatnie mecze są tego dobrym dowodem. Co prawda inni menedżerowie w NBA wiedzą jaka jest jego sytuacja w Lakers i Mitch na pewno nie jest w stanie otrzymać dużo za centra z Grand Rapids ale w obecnej sytuacji zespołu, najważniejsze są finanse oraz osłabienie składu na tyle, aby miał na koniec sezonu jak największą liczbę przegranych. Tym samym nawet wybór w drugiej rundzie nadchodzącego draftu, powinien być dla organizacji złota i purpury dobrym ruchem, a dla Cavemana szansą na lepsze jutro.

Skomentuj