15/11/2017 76ers vs Lakers

15/11/2017 76ers vs Lakers

Lakers nie byli w stanie przeciwstawić się Sixers, a konkretnie jej gwiazdorowi Joelowi Embiidowi. Środkowy, którego gra w NBA jest ograniczana przez lekarzy rzucił rekordowe dla siebie 46 punktów. Dołożył do tego 15 zbiórek 7 asyst i 7 bloków. Żaden zawodnik wcześniej nie wykręcił takich cyferek. Kameruńczyk grał na innym poziomie niż pozostali występujący tego dnia koszykarze. Co z tego, że kolejny dobry mecz zaliczył Kyle Kuzma (24 pkt – nowy rekord kariery). Na nic zdały się znakomite występy Ingrama (26pkt 11 zb) czy Clarksona (20 pkt). Show skradł Embiid. Nawet rookie Ben Simmons, który był zaledwie jedną zbiórkę od triple-double musiał uznać wyższość swojego kolegi. Lakers trzymali się dzielnie, aż do czwartej kwarty. I to wszystko przy kolejnym beznadziejnym występie Lonzo Balla. Rozgrywający znowu nie mógł nic trafić, jednak tym razem także nie dostrzegał kolegów. Był cieniem samego siebie. Zespół z nim na parkiecie był -18. Chyba zbytnio przejął się słowami Embiida przed meczem, który bardzo go chwalił i za bardzo chciał się pokazać w tak hype’owanym meczu. Joel przyćmił wszystkich. W USA jest o nim głośno, tak jak o Sixers, których przed sezonem wyśmiewano za podpisanie kontraktu z kontuzjogennym gwiazdorem. Teraz zarząd jest wszem i wobec chwalony a sam zespół pnie się w górę w tabeli Konferencji Wschodniej. Kolejne spotkanie dla ekipy z Filadelfii będzie jeszcze ważniejsze. Do miasta przyjeżdżają mistrzowie ligi Golden State Warriors. Lakers z kolei zagrają z Suns u siebie w piątek. Czyli ze swoim ulubionym rywalem, którego już pokonali w tym sezonie dwa razy.

Czytaj więcej

13/11/2017 Lakers vs Suns

13/11/2017 Lakers vs Suns

Lakers wygrali swój drugi mecz na wyjeździe i po raz drugi ich ofiara byli Phoenix Suns. Mimo, że słaby mecz w ataku rozegrał Lonzo Ball Jeziorowcy zdobyli 100 punktów znacznie poprawiając swój dystansowy celownik. Tym razem ekipa Luke’ Waltona trafiła aż 14 trójek, czyli tyle ile łącznie w poprzednich trzech spotkaniach, które przegrali. To właśnie skuteczność zza łuku była największą bolączką w trakcie tej trasy wyjazdowej. Dziś jednak Lakers pokazali, że rzucać potrafią i to całkiem nieźle. Co ciekawe najlepsi gracze po stronie gości to byli rezerwowi. Trzech zmienników zdobyło aż 46 punktów. W porównaniu do ławki Suns, która zdobyła 21 punktów, to była to kolosalna różnica, która zaważyła o wygranej Jeziorowców. Z zapowiadanego wielkiego pojedynku Bookera z Ballem nic nie wyszło, gdyż Lonzo zagrał zdecydowanie poniżej oczekiwań i był w cieniu swojego rok starszego rywala. Lider Phoenix zdobył 36 punktów i był momentami nie do zatrzymania przez obrońców gości. Poza nim warto również wyróżnić T.J. Warrena, który zdobył 23 punkty. Reszta zagrała poniżej oczekiwań i Lakers mogli cieszyć się ze swojej 6 wygranej w tym sezonie. Cały czas są dzięki temu w realnej grze o playoffs, bo do zajmujących ósmą lokatę Portland tracą 1.5 spotkania. Niedociągnięć jest niestety dużo i ciężko się spodziewać, aby te playoffs rzeczywiście nadeszły. Dopiero kolejne spotkania pokażą nam na co stać tegorocznych Jeziorowców. Młodzi zawodnicy dopiero się zgrywają i trzeba im dać więcej czasu. Myślę, że pierwsze wnioski o ich postawie będzie można wyciągnąć pod koniec grudnia, kiedy sezon na dobre się rozkręci, a różnice między czołówką, a drużynami słabszymi się wyklarują.

Czytaj więcej

11/11/2017 Lakers vs Bucks

11/11/2017 Lakers vs Bucks

Lonzo Ball przeszedł do historii, bijąc rekord Lebrona Jamesa i stając się najmłodszym graczem, który zaliczył triple-double. Na nic jednak się to zdało, ponieważ Lakers przegrali trzeci mecz z rzędu i osuwają się coraz niżej w tabeli na Zachodzie. Jeszcze kilka porażek i marzenia o ósemce trzeba będzie odłożyć na najwyższą półkę z bajkami. Poza Ballem (19 pkt 12 zb 13 as 3 prz 4 bl), który w końcu oprócz podań i zbiórek trafiał dziś na przyzwoitej skuteczności, a także grał nieźle w obronie, Kuzmą i Randlem reszta zagrała zdecydowanie poniżej oczekiwań. Kolejny raz fatalnie wyglądała celność rzutów za trzy (6/22 – 27%), ale tym razem również pudła z linii rzutów wolnych przyczyniły się do porażki. Jeziorowcy zakończyli mecz z 59,5% skutecznością za jeden, stracili w tym elemencie 15 punktów i kto wie, czy gdyby nie lepsza egzekucja nie skończyłoby się to sensacyjnym zwycięstwem. Lecz tym razem to Bucks wyszli zwycięsko, pomimo równie fatalnej dyspozycji z dystansu. Jednakże mieli oni w swoim składzie Giannisa Antetokounmpo, który jest liderem strzelców ligi i potwierdził swoją wysoką formę. Zdobył 33 punkty, do czego dodał aż 15 zbiórek i trafiał na niebotycznej skuteczności (12/19 z gry). Grek jest prawdziwym liderem, ale po dodaniu Erica Bledsoe spadło z niego trochę obowiązków i Milwaukee mogą skupić się na rywalizacji o czołową lokatę na Wschodzie. Początek sezonu z uwagi na urazy mieli kiepski, ale teraz z meczu na mecz rosną w siłę. Lakers z kolei zmierzają w odwrotnym kierunku. Z bilansem 5-8 zajmują 12 miejsce i wydaje się, że jest to maksimum ich możliwości. Wyżej są już same lepsze teamy. I choć cieszy w końcu dobra postawa Balla, to jednak niesmak po trzeciej porażce z rzędu i fatalnej trasie wyjazdowej pozostaje. Ostatni mecz przed powrotem do Staples Jeziorowcy zagrają z Phoenix i tam już muszą zwyciężyć, bowiem Suns po oddaniu Bledsoe są w rozsypce.

Czytaj więcej

09/11/2017 Lakers vs Wizards

09/11/2017 Lakers vs Wizards

Lakers polegli w drugim spotkaniu z rzędu ponownie zaliczając fatalną skuteczność z dystansu. Tym razem trafili zaledwie 3 23 rzutów i nawet Kyle Kuzma, czy Brook Lopez nie byli w stanie temu zapobiec. Nie wspominając już o Lonzo Ballu, który spudłował 6 z 7 trójek. Grając w takim stylu w ataku nie da się wygrać. Nikt ze składu Jeziorowców nie dobił do 20 punktów, tymczasem po stronie gospodarzy było aż trzech takich graczy. John Wall, Bradley Beal i Otto porter jr. załatwili sprawę już do przerwy, a później tylko utrzymywali wysoką przewagę. Lakers są zupełnie inną drużyną gdy grają w Staples, a inną gdy muszą zmierzyć się z rywalem w jego hali. Widać to było w starciu z Bostonem, ale jeszcze dobitniej widać to było dziś. Wizards odkryli wszystkie niedociągnięcia Jeziorowców w obronie. Mimo, że również ciężko im było się wstrzelić z dystansu, to ogółem zaliczyli ponad 50 % skuteczności z gry i zdobyli 111 punktów. Dzięki tej wygranej ekipa ze stolicy awansowała nieznacznie w tabeli, ale wciąż czołówka tabeli Konferencji Wschodniej jest bardzo ciasna. Dość powiedzieć, że główni faworyci czyli Cleveland Cavaliers są na 11 miejscu, jednak do trzeciej lokaty brakuje im tylko 2.5 zwycięstwa. Na Zachodzie jest podobnie. To bowiem bardzo wyrównany początek rozgrywek, jak nigdy dotąd. Zapowiada się więc ciekawy sezon, oby tylko młodzi gracze Lakers wytrzymali tempo i żeby w końcu zaczęli przekładać grę ze Staples na mecze wyjazdowe.

Czytaj więcej

08/11/2017 Lakers vs Celtics

08/11/2017 Lakers vs Celtics

Znakomita czwarta kwarta w wykonaniu Kyrie Irvinga i Celtics zdecydowała o zwycięstwie Bostonu w pojedynku z Lakers. Jeziorowcy kolejny już raz w tym sezonie nie sprostali oczekiwaniom na wyjeździe i fatalnie zaprezentowało się w ataku, z dużym naciskiem na niską skuteczność zza łuku. Podczas gdy w spotkaniach w Staples podopieczni Luke’a Waltona trafiają około 40% rzutów, w obcej hali nigdy nie przekraczają 30%, a dziś trafili jedynie 5 z 24 rzutów. Lonzo Ball w swoim „stylu” spudłował 11 z 15 rzutów. Jednak do 9 punktów dołożył tez 6 asyst, 5 zbiórek i 4 bloki. Nieco gorzej zagrali też bohaterowie trzech ostatnich meczów Lakers czyli Lopez i Kuzma. Na plus trzeba wymienić znakomitą postawę dwóch rezerwowych. Clarkson i Randle grają jak z nut. Ciągną całą grę w ataku Lakers, gdy na ławce są starterzy. Julius dziś zanotował double-double, bo do 16 punktów dołożył 12 zbiórek. Jordan z kolei był jedynym jasnym punktem drużyny gdy spojrzymy na skuteczność za trzy. Nie zmienia to jednak faktu, że reszta nie sprostała zadaniu. Celtics wypunktowali młodych Jeziorowców i wygrali 10 mecz z rzędu. Pewnie plasują się na pozycji lidera Konferencji Wschodniej. Lakers mają ponownie problemy z meczami wyjazdowymi. Aktualnie są 1-3 w takich spotkaniach. Nie wróży to dobrze przed obecną trasą wyjazdową.

Czytaj więcej

05/11/2017 Grizzlies vs Lakers

05/11/2017 Grizzlies vs Lakers

Lakers zaliczają drugą z rzędu wygraną i ponownie ich bilans jest na poziomie 0.500. Niewiele jednak brakowało, a Grizzlies ich dzisiejszy rywal dogoniliby ich w samej końcówce. Pewnie gdyby mecz potrwał chwilę dłużej to goście cieszyliby się ze zwycięstwa. Wszak z 22 oczek przewagi w ostatniej minucie zrobiły się tylko 3. Lecz później rzuty wolne pewnie wykorzystał Brook Lopez (21 pkt 7/14 z gry, w tym 4/6 za trzy, 5 as, 2bl), najlepszy zawodnik Lakers w trzecim meczu z rzędu i Niedźwiadki musiały obejść się smakiem. Z pewnością gracze z Memphis marzył się dublet w Staples Center. Niespodziewanie jednak to ten słabszy (w ostatnich latach) team z Miasta Aniołów stawił większy opór. Pomimo kolejnego fatalnego występu w ataku Lonzo Balla (9pkt 5 zb 9 as 3/13 z gry, w tym 1/8 zza łuku), który ewidentnie nie może się wstrzelić, Lakers wygrali z wyżej notowanym rywalem i rzucili mu ponad 100 punktów, co nie zdarza się tak często w tym sezonie. Można powiedzieć, że klasycznie już w tym sezonie Jeziorowcy dostali znakomite wsparcie z ławki od Randle’a i Clarksona (12 i 15 punktów). Kyle Kuzma (13 pkt 12 zb), który dotychczas również dostarczał punkty jako rezerwowy drugi mecz z kolei rozpoczął w pierwszej piątce, wobec kontuzji Larry’ego Nance’a Jr.’a i ponownie zaliczył double-double. Niesamowite jest to jak szybko Kuzma wkomponował się do zespołu i zaaklimatyzował w NBA. Było wielu niedowiarków jego talentu, twierdzących, że Summer League to był przypadek. Później twierdzono, że Kyle jest zbyt wątły i nie będzie miał szans pod koszem, grając na skrzydle. Tymczasem zastępując Nance’a, a więc grając na pozycji numer 4 Kuzma radzi sobie znakomicie. Drugi mecz z rzędu jest najlepszym zbierającym drużyny. Jest niezwykle efektywny, trafia na bardzo wysokiej skuteczności, a przede wszystkim prowadzi Lakers do zwycięstw. Poza nim nie można zapomnieć o Brandonie Ingramie, który zaliczył 20 punktów, trafiając 50% swoich rzutów. Lakers przeważali na tablicach (46-39), zagrali bardziej zespołowo (25 asyst przy 40 trafieniach) i ponownie mogli cieszyć się z wygranej w Staples. Oby tylko podobnie prezentowali się również na wyjazdach, bowiem nie da się awansować do Playoffs bez zwycięstw w obcych halach.

Czytaj więcej

03/11/2017 Nets vs Lakers

03/11/2017 Nets vs Lakers

Lonzo Ball wyszedł zwycięsko z pojedynku z D’Angelo Russellem i jego Brooklyn Nets, lecz ciężko stwierdzić, że rozgrywający Lakers zagrał dobry mecz. Zarówno on jak i Russell zaliczyli słaby dzień jeśli chodzi o skuteczność. Obaj starali się być agresywni od początku i napędzali tempo, ale nie zawsze wychodziło to dobrze. Ball spudłował 12 z 15 rzutów, a jego vis-a-vis 16 z 24. Jednak ciężko stwierdzić, że przez to ten mecz był mało atrakcyjny. Zdobywanie punktów wzięli na siebie inni gracze. Wobec kontuzji Larry’ego Nance’a jego miejsce w składzie zajął Kyle Kuzma, co sprawiło, że Lakers grali szybko i zdobyli aż 124 punkty. Z czego rookie i Brook Lopez rzucili 55 punktów. Były center Nets zemścił się na swojej byłej drużynie i potwierdził, że może stać się liderem Jeziorowców. W drugim spotkaniu z rzędu zdobył ponad 25 punktów i był niezwykle skuteczny. Nie tylko trafiał spod kosza, ale także, a może nawet przede wszystkim, zaliczył 6/9 zza łuku. Dołożył do tego 10 zbiórek, 2 asysty i 3 bloki. Aż trzech graczy gospodarzy zanotowało double-double, czym pomogli wygrać rywalizację na tablicach 57-43. To było decydujące w starciu z Nets. To, a także kolejny bardzo zespołowy popis gry w ataku. 26 asyst przy 48 celnych rzutach wygląda naprawdę znakomicie. Gdyby jeszcze tylko Lonzo Ball wszedł na wyższy poziom mielibyśmy w tym spotkaniu blow-out. Tymczasem to nie on, niezwykle hype’owany koszykarz, a Kyle Kuzma wyrasta na głównego kandydata Bena Simmonsa w walce o statuetkę Rookie of The Year. Skrzydłowy Sixers cały czas jest z przodu, gdyż on zaliczył dziś triple-double (już drugie w tym sezonie). Jednak Kuzma po wejściu do pierwszej piątki powinien być jeszcze lepszy i jeszcze bardziej efektywny. Dziś udowodnił wszystkim niedowiarkom, że w starciach pod koszem i walce o zbiórki może być równie przydatny, co w rzutach zza pomalowanego.

Czytaj więcej

02/11/2017 Lakers vs Trail Blazers

02/11/2017 Lakers vs Trail Blazers

To był Damian Lillard show. Rozgrywający gospodarzy zdobył 32 punkty, w tym te kluczowe, dające Blazers zwycięstwo. Lillard wiedział co robi, wyczekał wyższego od siebie Brandona Ingrama i oddał rzut z dystansu, z bardzo dużego odchylenia, z daleka od bloku skrzydłowego Lakers. To jego ulubiony rzut i widać było, że jest pewny swego, gdyż spokojnie czekał aż zegar odmierzy czas do końca. Co prawda gdy trafił zostało jeszcze 0.7 sekundy i Jeziorowcom udało się wyprowadzić akcję, ale Kyle Kuzma trafił zaledwie w przednią obręcz. Lillard zwyciężył, ale nie dokonałby tego, gdyby nie znakomita postawa dwóch jego kolegów. C.J. McCollum i Jusuf Nurkić dołożyli łącznie 50 oczek trzymając atak Portland. Nikt z pozostałych zawodników nie przekroczył 10 punktów. Po stronie Lakers atak był bardziej zbilansowany i gdy Caldwell-Pope trafił za trzy w końcówce po znakomitej zespołowej akcji wydawało się, że gracze Luke’a Waltona dotrwają do dogrywki. Niestety tak się nie stało, a za porażkę trzeba tym razem obwinić Lonzo Balla. Playmaker nie zdobył w tym meczu nawet jednego punktu i był notorycznie ogrywany przez Lillarda czy McColluma. Jak sam przyznał po spotkaniu mógłby zagrać bardziej agresywnie. Tym razem tak się nie stało. Nie dość, że nie zaliczył celnego trafienia to swój występ okrasił zaledwie 3 zbiórkami i 4 asystami co jest znacznie poniżej jego średniej z tego sezonu. Na plus na pewno trzeba wymienić po raz kolejny innego rookie Kyle’a Kuzmę, który co prawda nie trafił rzutu na dogrywkę, ale zdobył 22 punkty. Spudłował zaledwie 7 z 17 rzutów i był znakomitym wsparciem z ławki obok Jordana Clarksona (14 pkt 6/9 z gry). W pierwszej piątce najlepszym strzelcem okazał się tym razem Brook Lopez. Center zdobył dla Lakers 27 punktów. Jako zespół Lakers wypadli nieźle w ataku, ale znowu fatalnie trafiali z dystansu (zaledwie 4/18). To pokazuje jak duża dysproporcja występuje pomiędzy meczami u siebie, a wyjazdowymi. Jednakże, gdyby nie Damian Lillard i jego clutch plays nie wiadomo jak zakończyłby się ten pojedynek. Na koniec jeszcze smutna informacja. Larry Nance Jr., który znakomicie rozpoczął sezon opuścił parkiet po starciu pod koszem. Jak wykazało prześwietlenia nastąpiło uszkodzenie dłoni. O tym jak długa to będzie przerwa będziemy informować na facebooku.

Czytaj więcej

31/10/2017 Pistons vs Lakers

31/10/2017 Pistons vs Lakers

Cóż to był za mecz w wykonaniu Lakers. Jezorowcy dokonali to czego nie udało się ani Warriors, ani Clippers, czyli najlepszym ekipom na Zachodzie. Pistons byli bez szans od samego początku. Już w pierwszej kwarcie gospodarze mieli na koncie więcej trójek niż w całym spotkaniu z Jazz. Kyle Kuzma znów był na fali, a Julius Randle przebijał się pod kosz z niesamowitą łatwością. Obaj rezerwowi zostali najlepszymi punktującymi meczu. Rookie zdobył 16 oczek, trafiając 6 z 8 rzutów, w tym 4/4 z dystansu, dołożył do tego 6 zbiórek i 3 asysty. Natomiast Randle był efektywniejszy o jeden punkt, również pudłując tylko dwa rzuty (7/9 z gry), dodając do tego 7 zbiórek, 3 asysty i 1 przechwyt. Trzeci z muszkieterów Jordan Clarkson także zakończył mecz z dwucyfrowym wynikiem. Jeśli chodzi o pierwszą piątkę w końcu ci gracze zaprezentowali się zgodnie z oczekiwaniami. Jedynie Brook Lopez nie przekroczył 10 punktów. Larry Nance Jr. ponownie zaliczył double-double (14 pkt 12 zb). Dzięki niemu w głównej mierze Lakers wygrali walkę na tablicach z Pistons aż 53 – 44. Zdecydowanie lepiej wyglądała także ich gra zespołowa. Luke Walton przychodząc planował stworzyć nowych Warriors. Dziś Jeziorowcy wyglądali w pewnym stopniu jak ich lepsza wersja z okolic San Francisco. 30 asyst, 12 trójek i szybkie przechodzenie do ataku, a także agresywna obrona i dużo przechwytów. Co jest niezwykle ciekawe Pistons oddali w tym spotkaniu zaledwie 3 rzuty wolne (trafiając 1). Oby więcej takich spotkań w wykonaniu Lakers.

Czytaj więcej

28/10/2017 Lakers vs Jazz

28/10/2017 Lakers vs Jazz

Jedna z najlepszych defensyw tego sezonu zatrzymała Lakers na zaledwie 81 punktach. Fatalna skuteczność zza łuku już w drugim spotkaniu z rzędu spowodowała kolejną porażkę, tym razem bardzo dotkliwą. Na nic zdał się lepszy mecz w ofensywie ze strony Ingrama i Balla, skoro pozostali zagrali poniżej oczekiwań. Lonzo i Brandon byli 4/8 za trzy, a reszta drużyny 1/14, to pokazuje jak duży problem stanowi dla Jeziorowców gra przeciwko dobrze zorganizowanej i wracającej pod kosz ekipie. Bez punktów z kontrataku Lakers praktycznie nie istnieją, a przegranie walki na tablicach na pewno w tym nie pomaga. Utah nie potrzebowali nawet wielkiego meczu w ataku od Rudy’ego Goberta. Sprawę załatwili rozgrywający Rubio i Mitchell. Hiszpan zdobył 21 punktów, trafiając 4 z 7 trójek i dokładając do tego 7 zbiórek i 4 asysty. Natomiast rookie był najlepszym punktującym spotkania, zaliczył niesamowity dunk przeskakując nad Ballem i wyglądał jakby to on, a nie Lonzo został wybrany z numerem 2 w tegorocznym drafcie. Po stronie Lakers warto wyróżnić Jordana Clarksona. Rezerwowy kolejny raz zdobył więcej niż 10 punktów, trafiał na dobrej skuteczności i gdy był na boisku jego zespół był na plusie. Gdyby tylko reszta drużyny dorównywała mu poziomem być może bilans Jeziorowców byłby dodatni. Tymczasem o jego poprawienie Lakers powalczą dopiero we wtorek. Rywalem będzie ekipa Pistons, która znakomicie rozpoczęła sezon i dziś w nocy niespodziewanie pokonała Clippers. Jeziorowcy staną więc przed trudnym zadaniem. Kolejny mecz z rzędu rozegrają z drużyną, która znajduje się w czołówce w statystykach obronnych, a jej trener Stan van Gundy to specjalista od obrony indywidualnej, potrafiący zatrzymać wielkie gwiazdy. Lonzo Ball będzie musiał wnieść się na wyżyny, a dla Caldwella-Pope’a będzie sentymentalny pojedynek z jego byłą drużyną.

Czytaj więcej