13/04/2016 Jazz vs Lakers

13/04/2016 Jazz vs Lakers

Kobe Bryant we wspaniały sposób pożegnał się z ligą NBA! Lider Los Angeles Lakers zdobył aż 60 punktów w swoim ostatnim meczu w karierze (najwięcej w tym sezonie wśród wszystkich graczy), a jego zespół wygrał z Utah Jazz 101-96. Mało tego, był on głównym autorem comebacku Jeziorowców, którzy przegrywali już nawet 15-stoma punktami. W czwartej kwarcie zagrali jednak koncertowo, a Black Mamba w ostatnich trzech minutach gry trafił wszystkie pięć rzutów z gry (w tym jedną trójkę) i w tym czasie zdobył w sumie 15 oczek. Jego celne trafienie na 31.6 sekund do końca dało upragnione (i pierwsze!) prowadzenie gospodarzom, które następnie powiększył dokładając dwa osobiste. Z kolei zwycięstwo przypieczętował Jordan Clarkson, który w ostatniej akcji wsadził piłkę z góry po podaniu Bryanta, które przypominało te, które Lamar Odom wykonał w końcówce siódmego meczu z Bostonem Celtics w 2010 roku. Fani zgromadzeni w Staples Center po prostu nie mogli uwierzyć w to, co się działo na parkiecie. A Jack Nicholson to już kompletnie zwariował i wraz z innymi celebrytami, których było pełno tego wieczoru, był zachwycony grą Mamby. Gameplan był dokładnie taki, jak zapowiadał Byron Scott – dać piłkę pięciokrotnemu mistrzowi NBA do rąk i zejść mu z drogi. Tego wieczoru nikt nie chciał aby Kobe podawał, a zamiast tego każdy zachęcał go do kolejnych rzutów. Stąd też oddał ich on w sumie 50, z czego 22 znalazły drogę do kosza. Jego skuteczność byłaby jednak zapewne bardzo dobra, gdyby nie gra na dystansie (3FG 6-21). Vino często nie miał siły na kolejne dryblingi i przedostawanie się w pole trzech sekund rywala i stąd decydował się na próby zza łuku. Na szczęście na półdystansie i przy wejściach w trumnę był znakomity (FG 16-29), co udowodnił we wspomnianej już końcówce spotkania. Można więc powiedzieć, że Kobe odchodzi z NBA jako zwycięzca. Oczywiście jest to naciągane, gdyż nie zdobył swojego szóstego mistrzostwa ale wszyscy fani koszykówki na pewno zapamiętają ten dzień. A Bryant potwierdził, że od początku do końca był przede wszystkim scorerem w tej lidze i zdobycie 60 oczek w wieku 37 lat, powinno wszystkich utwierdzić w tym przekonaniu.

Czytaj więcej

11/04/2016 Lakers vs Thunder

11/04/2016 Lakers vs Thunder

Koszykarze z Miasta Aniołów zostali zesweepowani w tym sezonie przez Oklahomę City Thunder, z którą w poniedziałek przegrali na wyjeździe 79-112. Gospodarze nie dali absolutnie żadnych szans gościom i to pomimo tego, że ich starterzy grali nie więcej niż 28 minut. Wszystko rozstrzygnęło się w trzeciej części gry, w której Russell Westbrook (13 punktów, 10 zbiórek, 14 asysty) i spółka nie dali żadnych szans Jeziorowcom i pewnie ją wygrali 31-13. Ale na tym się nie skończyło. Thunder kontynuowali swoją fantastyczną grę również w czwartej kwarcie, gdzie wyszli na największe prowadzenie w spotkaniu, które wyniosło aż 43 punkty. I to pomimo tego, że na parkiecie przebywali wtedy ich zawodnicy rezerwowi. Można się było jednak tego spodziewać. Lakers stracili sporo energii w Houston, a do tego przecież we wcześniejszych starciach z Thunder (nawet jeśli byli bardziej wypoczęci), również bywali miażdżeni przez swojego rywala. Ten po raz kolejny zdominował strefę podkoszową, w której zanotował 54 oczka oraz świetnie przechodził do kontrataków (32). Mówiąc krótko – nic nowego. Za to skuteczność złota i purpury była wręcz porażająca. Lakers trafili tylko 23 na 81 oddanych rzutów (FG 28.4%), z czego 7 na 31 z dystansu. Jasne, ich ofensywa w tym sezonie to nic specjalnego, a do tego przecież grali back-to-back ale to chyba jednak spora przesada… Jedynie na linii rzutów osobistych spisali się dobrze, gdzie zdobyli 26 oczek na 30 możliwych (86.7%). Ale to oczywiście zdecydowanie za mało na Thunder. Oby 16-stokrotni mistrzowie NBA lepiej wypadli w ostatnim meczu Kobe’ego Bryanta w NBA, który odbędzie się jutro przeciwko Utah Jazz.

Czytaj więcej

10/04/2016 Lakers vs Rockets

10/04/2016 Lakers vs Rockets

W swoim ostatnim meczu w Toyota Center, Kobe Bryant zdobył 35 punktów na naprawdę dobrej skuteczności (FG 10-22) ale to nie wystarczyło na pokonanie Rakiet. Gospodarze, prowadzeni przez Jamesa Hardena (40 oczek i 13 asyst) wygrali 130-110. Wszystko jednak za sprawą ostatniej części gry. Niemalże bowiem przez cały czas mecz był na styku, co w głównej mierze spowodowane było postawą Black Mamby oraz ławki rezerwowych Byrona Scotta (w sumie zapisała ona na koncie 33 oczka). Niestety w czwartej kwarcie defensywa gości całkowicie się posypała i pozwoliła rywalowi na zdobycie aż 42 punktów. Oczywiście gwiazdą tych 12 minut był The Beard, który pomylił się tylko trzy razy, na 9 oddanych prób z pola. Tym samym na nic zdała się naprawdę bardzo dobra postawa Jeziorowców w ofensywie przez całe 48 minut. Tradycyjnie zawiodła przede wszystkim obrona strefy podkoszowej (62 punkty Rockets w tej części), transition defense (29) oraz postawa na dystansie po tej stronie parkietu (3FG 17-41). Do tego Lakers pozwolili gospodarzom na zebranie aż 16 piłek w ataku i trafianie z 51% skutecznością z gry. Szkoda tej porażki, gdyż ekipa złota i purpury miała spore szanse na utrudnienie Rockets awansu do playoffs. W związku jednak ze zwycięstwem zespołu Bickerstaffa, James Harden poprosił na koniec Kobe’ego Bryanta, aby ten dołożył wszelkich starań w swoim ostatnim występie przeciwko Jazz i pokonał drużynę z Salt Lake City. Wcześniej jednak 16-stokrotni mistrzowie NBA wyruszą do do Oklahomy City, gdzie dzisiejszej nocy zmierzą się z Thunder.

Czytaj więcej

08/04/2016 Lakers vs Pelicans

08/04/2016 Lakers vs Pelicans

Koszykarze z Los Angeles Lakers po raz kolejny zawiedli i tym razem ulegli na wyjeździe Pelicans 102-110. A to głównie dlatego, że pozwolili podkoszowemu Alexisowi Ajince na zaliczenie fantastycznego występu – 28 punktów i 15 zbiórek. 20 oczek z kolei zanotował Tony Douglas, a 12 asyst rozdał rezerwowy Tim Fraizer. Na początku spotkania jednak Jeziorowcy całkiem dobrze sobie radzili. Wygrali pierwszą ćwiartkę 27-24, w której swoją drogą wyszli na swoje największe, bo ośmiopunktowe prowadzenie. Ich gra zupełnie inaczej wyglądała w kolejnych dwóch kwartach, które przegrali aż 40-63. Każdy z gospodarzy co chwilę znajdywał drogę do kosza w beznadziejnej defensywie podopiecznych Byrona Scotta i szybko zrobiło się po meczu. Gościom nawet nie pomogła bardzo dobra skuteczność na dystansie (3FG 11-24), a to być może dlatego, że Pelikany również błyszczał w tym elemencie (3FG 10-22), a do tego zdecydowanie lepiej spisali się na półdystansie, przez co Lakers zazwyczaj nie mieli co zbierać. Jedynym pozytywem tego wieczoru była ofensywna gra dwójki młodych i przyszłościowych Jeziorowców – D’Angelo Russella. Pierwszy wreszcie zaliczył znakomity występ, notując 32 oczka (FG 9-16, 3FG 3-6, FT 11-13), a drugi dołożył ich od siebie 26 (FG 10-15, 3FG 5-8). Kobe Bryant natomiast, w swoim pożegnalnym meczu w Nowym Orleanie, trafił 4 na 15 oddanych rzutów, zdobywając tym samym 14 punktów, do których dołożył 3 zbiórki i 4 asysty w 22 minuty spędzone na parkiecie. Dla fanów zgromadzonych w Smoothie King Center nie miało to jednak żadnego znaczenia. Dla nich bowiem najważniejsza była jego sama obecność, którą doceniali gromkimi brawami za każdym razem, gdy miał piłkę w rękach. Black Mamba bez wątpienia nie mógł prosić o więcej.

Czytaj więcej

06/04/2016 Clippers vs Lakers

06/04/2016 Clippers vs Lakers

Niestety niespodzianki nie było. W ostatnim meczu sezonu zasadniczego 2015/16 pomiędzy Clippers i Lakers, górą byli ci pierwsi, którzy wygrali 91-81. Tym samym po raz kolejny zesweepowali oni Jeziorowców, choć ci na papierze, zagrali lepsze spotkanie niż we wtorek. Występując w roli gospodarza spisali się nieco lepiej w ataku oraz byli zdecydowanie bardziej stanowczy po bronionej stronie parkietu. Clippers trafili bowiem około 7% rzutów mniej niż dwa dni temu, zdobyli 12 oczek mniej z kontrataków (16) oraz gorzej wypadli pod względem punktów zdobywanych w polu trzech sekund (38). W zespole Byrona Scotta natomiast lepszy występ zaliczyli Kobe Bryant (17 punktów, FG 6-19) oraz Julius Randle. Ten drugi co prawda zanotował tylko siedem oczek ale za to zebrał aż 20 piłek. Z ławki natomiast dobrą zmianę dał Tarik Black – autor 11 punktów i 5 zbiórek w niecałe 17 minut spędzone na parkiecie. W tym wszystkim jest jednak pewien haczyk – starterzy Clippers dużo czasu spędzili na ławce rezerwowych, ze względu na zbliżające się playoffs. Doc Rivers wiedział co robi i nie bał się zaufać swoim graczom drugiego unitu. Ci nie mieli problemu z utrzymaniem przewagi, wypracowanej pod koniec drugiej i na początku trzeciej ćwiartki przez Chrisa Paula i spółkę, przez co spokojnie dowieźli zwycięstwo do końca. W ekipie pokonanych zabrakło przede wszystkim lepszej postawy na dystansie. Znów bowiem Jeziorowcy zagrali na bardzo słabej skuteczności (21.1%), a do tego nie potrafili wykreować zbyt wielu okazji w transition defense. Jedynie na desce, gdzie pierwsze skrzypce grał wspomniany Julius Randle, spisali się przyzwoicie (49 zbiórek) ale to oczywiście nie mogło wystarczyć na rywala z górnej półki.

Czytaj więcej

05/04/2016 Lakers vs Clippers

05/04/2016 Lakers vs Clippers

Jeżeli Metta World Peace jest twoim najlepszym strzelcem w drużynie, to wiedz, że coś jest nie tak. Tak też właśnie było we wtorek w hali Staples Center, gdzie po bardzo słabym meczu w ofensywie, Lakers przegrali 81-103. Goście rzucali na beznadziejnej – 31.3% skuteczności, z czego 30% zza łuku. Kobe oddał tylko dwa celne trafienia na 12 prób, D’Angelo Russell 4 na 17, Jordan Clarkson 4 na 13, a z kolei skrzydłowy Julius Randle ani razu nie znalazł drogi do kosza. Trudno więc kogokolwiek pochwalić za postawę w ekipie Byrona Scotta. Clippers już na samym początku narzucili swoje warunki gry i błyskawicznie wyszli na prowadzenie 22-7, które pomogło im wygrać pierwszą kwartę 33-22. W drugiej ćwiartce co prawda byli nieco gorsi od Bryanta i spółki ale za to w trzeciej odsłonie gry znowu pokazali się z bardzo dobrej strony i to właśnie wtedy osiągnęli swoją największą – 28-punktową przewagę. Ich najlepszym graczem był oczywiście Chris Paul, który zanotował 25 oczek i rozdał 8 asyst, ale wyróżnić trzeba także Jeffa Greena, który z ławki dołożył od siebie 21 punktów. Bez wątpienia różnicę zrobiła gra pod koszem, gdzie gospodarze zdobyli 46 oczek, przy 28 Jeziorowców. I to pomimo tego, że zebrali o osiem piłek mniej w ataku, niż 16-stokrotni mistrzowie NBA, co oznacza, że mieli znacznie mniej ponownych okazji do trafienia do kosza. Oprócz tego tradycyjnie rywal złota i purpury dominował w punktach z kontrataku, których zapisał na swoim koncie aż 28. Rozgrywający Clippers – Paul świetnie kontrolował tempo spotkania i co chwilę zaskakiwał obronę Lakers swoimi zagraniami. Jeżeli środowy mecz ułoży się podobnie jak ten wczorajszy, to zapewne Jeziorowcy zostaną zesweepowani przez zespół Doca Riversa. Jeśli natomiast ma być inaczej, to Lakers będą musieli zrobić coś więcej, niż tylko wyjść na parkiet.

Czytaj więcej

03/04/2016 Celtics vs Lakers

03/04/2016 Celtics vs Lakers

Jeszcze kilka lat temu była to rywalizacja na szczycie – Lakers i Celtics to w końcu najbardziej utytułowane drużyny w historii NBA, a w latach 2008 i 2010 stawały na przeciwko siebie w Finałach. Obecnie mecze nie mają już takiego prestiżu, głównie ze względu na postawę Lakers w ostatnich latach, bo drużyna z Bostonu, niespodziewanie szybko i skutecznie przechodzi przez okres przebudowy i na czele z młodym trenerem, Bradem Stevensem, mocno miesza w tym sezonie na Wschodzie. Będący obecnie na 5. miejscu w Konferencji Wschodniej Celtics pokonali w swoim ostatnim starciu na wyjeździe Golden State Warriors, czym mocno skomplikowali ich drogę do rekordu Bulls i przerwali serię zwycięstw w Oracle Arena. Mecz był pokazem tego, czym charakteryzują się obecni „Celci” – dobrej, twardej obrony, zespołowej gry i świetnego Isaiah Thomasa, grającego w obecnych rozgrywkach na poziomie All Star. Ale dzisiejsi rywale Lakers to nie tylko filigranowy rozgrywający – to też świetny obrońca Avery Bradley, wszechstronny zadaniowiec Jae Crowder, misiowaty Jared Sullinger, combo Evan Turner i walczak Kelly Olynyk. Jest to drużyna pełną gębą, czego niestety nie można powiedzieć o dzisiejszych Lakers. Rozbici kolejnymi skandalami, bez chemii, z dogrywającym dzielnie do końca sezonu Bryantem, Jeziorowcy postarają się po raz drugi w tym sezonie ograć Celtics, co z pewnością byłoby traktowane w kategoriach niespodzianki.

Czytaj więcej

30/03/2016 Heat vs Lakers

30/03/2016 Heat vs Lakers

Cóż to były za emocje! Mimo zamieszania wokół Nicka Younga i D’Angelo Russella, Los Angeles Lakers po dogrywce zdołali pokonać u siebie Miami Heat 102-100. Zwycięskie trafienie zaliczył Julius Randle (13 punktów, 14 zbiórek), który w akcji jeden na jednego z Luolem Dengem fantastycznie wypracował sobie pozycję, wykonał obrót z piłką, a następnie trafił lewą ręką do kosza nad dwoma obrońcami. Wygrana ta była bez wątpienia potrzebna koszykarzom złota i purpury. Niewiele jednak brakowało, a Heat wywieźliby zwycięstwo ze Staples Center. Świetnie w dogrywce spisywał się bowiem Hassan Whiteside, przez którego starali się jak najczęściej grać goście. W całym meczu uzbierał on natomiast 18 punktów, 17 zbiórek i aż 7 bloków! Na szczęście w dobrej formie tego wieczoru był także Jordan Clarkson, który w dodatkowych pięciu minutach gry, odpowiadał na każde trafienie centra Heat. W sumie z kolei zanotował 26 oczek i zebrał 6 piłek. Dobrze także wypadł Roy Hibbert – autor 12 punktów, 9 zbiórek i 3 bloków. Natomiast inny Jeziorowiec – Lou Williams odegrał bardzo ważną rolę w zespole, gdy Heat objęli 15-stopunktowe prowadzenie w ostatnich minutach pierwszej kwarty. To w głównej mierze właśnie Sweet Lou pomógł podnieść się gospodarzom, którzy następnie w bardzo krótkim czasie odrobili straty i właściwie od początku drugiej ćwiartki mieliśmy wyrównany pojedynek. Cała drużyna na pewno świetnie spisała się na atakowanej tablicy (19 zbiórek) oraz jeżeli chodzi o sprawowanie kontroli nad piłką (9 strat). Mimo tego jednak Heat byli w stanie zdobyć 23 punkty z kontrataków, z kolei gospodarze, pomimo 17 strat gości, zaledwie dziewięć. Ponadto ich skuteczność z gry również nie była dobra tego wieczoru (36.3%) ale na wyniki wpływ miały na pewno 22 celne trafienia z linii rzutów osobistych oraz tylko trzy trafione trójki ekipy z Florydy (na 17 prób). Wątpliwe jest aby w kolejnym pojedynku rywale 16-stokrotnych mistrzów NBA również zagrali tak źle na dystansie ale z drugiej strony – czy wczoraj ktoś się spodziewał zwycięstwa przed konfrontacją z Heat?

Czytaj więcej

28/03/2016 Lakers vs Jazz

28/03/2016 Lakers vs Jazz

To był naprawdę lany poniedziałek. W spotkaniu z Utah Jazz, ekipa z Miasta Aniołów była kompletnie bez szans i przegrała aż 75-123. Gospodarze wygrali każdą kwartę przynajmniej ośmioma oczkami i już od samego początku przejęli inicjatywę nad spotkaniem, wykonując run 17-2. Lakers nawet przez chwilę nie grali dobrze i pozwalali na coraz to więcej podopiecznym Quina Snydera, którzy w czwartej ćwiartce prowadzili już nawet 53 oczkami! Wstyd i hańba mówiąc krótko. Był to co prawda mecz back-to-back dla gości ale taka postawa, nie była godna złota i purpury. Co ciekawe, gospodarze większość oczek zdobyli grając przygotowane i opanowane zagrywki w half court offense. Z kontr bowiem zdobyli tylko 11 oczek, a strat 16-stokrotnych mistrzów NBA, których było w sumie tylko 9, też za bardzo nie wykorzystali. W drużynie pokonanych najgorzej na parkiecie wypadła cała pierwsza piątka, wśród której najlepszy wskaźnik +/- miał Jordan Clarkson (-36). Najgorszy z kolei Kobe Bryant, który trafił tylko jeden z 11 oddanych rzutów. Tej nocy jednak, żaden Jeziorowiec (za wyjątkiem Lou Williamsa) nie był w dobrej formie. Jako zespół Lakers rzucali na 30.6% skuteczności, z czego 35% zza łuku. Jazz natomiast trafiali z 51.7% skutecznością, a celnych trafień z dystansu zaliczyli 17 na 32 próby. Swój dzień miał przede wszystkim Rodney Hood, który zakończył pojedynek z 30 punktami na koncie (wszystkie w pierwszej połowie), z czego 24 zdobył zza linii 7 metrów i 24 centymetrów (3FG 8-9). Dla Jazz była to zdecydowanie najlepsza ofensywna noc w sezonie, z kolei dla Lakers – największa porażka od meczu z Clippers 7 marca 2014 roku. Po takim występie pozostaje się już chyba tylko cieszyć, że do końca rozgrywek pozostało już tylko osiem spotkań.

Czytaj więcej

27/03/2016 Wizards vs Lakers

27/03/2016 Wizards vs Lakers

Los Angeles Lakers nie zdołali we własnej hali pokonać Washington Wizards i pomimo niezłego startu ostatecznie przegrali 88-101. W meczu o dziwo wystąpił D’Angelo Russell, który zdobył w sumie 22 oczka, rzucając na 40% skuteczności. Gospodarze tak naprawdę kontrolowali mecz tylko do połowy pierwszej kwarty. Wyszli wtedy na największe – 12-sto punktowe prowadzenie. Od tego momentu jednak było już tylko gorzej, a kluczowe okazały się być dwie środkowe ćwiartki. Czarodzieje wygrały je 53-32, przez co ostatnie 12 minut gry, były już raczej tylko formalnością. John Wall znowu zagrał niezłe zawody, zdobywając 22 oczka i rozdając 13 asyst, a równie dobrze zaprezentował się Marcin Gortat, który uzbierał double-double (16 punktów, 10 asyst). Ogólnie w całym pojedynku największy wpływ na wynik miała rozbieżność, pomiędzy skutecznością gości a gospodarzy. Wizards trafili bowiem aż 54.2% swoich rzutów, z kolei Lakers… 37.9%. Przewaga punktowa zwycięzców mogłaby być nawet większe, gdyby lepiej trafili swoje rzuty osobiste. Oddali ich bowiem aż 29, ale tylko 16 znalazło drogę do kosza. W tym elemencie Jeziorowcy byli bardziej efektywni (FT 15-17), choć nie da się ukryć, że za rzadko atakowali kosz. Szczególnie, że grali we własnej hali. Bardziej skupili się za to na dystansie, choć z marnym efektem (3FG 7-28), do czego chyba najbardziej przyczynił się Lou Williams, który nie trafił żadnej z sześciu oddanych trójek. Koszykarzom złota i purpury nie pomogły nawet straty Wizards, których było aż 18. Sami bowiem również tyle popełnili, co goście znakomicie wykorzystali (24-15 w punktach z kontry). Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło w tym przypadku. Dzięki kolejnej porażce, Lakers umocnili się na przedostatniej pozycje w NBA i wszystko wskazuje na to, że powalczą o pick w pierwszej trójce.

Czytaj więcej