Brandon Ingram, a Kevin Durant

Opublikowane przez , 7 listopada 2016 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Jak każdy zawodnik, który został wybrany z numerem 1 lub 2 w drafcie, Brandon Ingram musi się zmierzyć z wieloma porównaniami, krytyką i dyskusjami nad jego potencjałem oraz tym, czy będzie w stanie stać się gwiazdą ligi. Los Angeles Lakers mają wielkie nadzieje z nim związane ale nie tylko oni. Również inni (m.in. eksperci), którzy już porównują go to gwiazdy drużyny Golden State Warriors – Kevina Duranta. Zresztą chyba można łatwo się domyślić, dlaczego tak jest (wysoki, szczupły, z rzutem na dystansie itd.). Z drugiej strony, choć jest on niezwykle uzdolniony i w przyszłości może stać się zawodnikiem na poziomie All-Star, tak jednak porównywanie go do Duranta to raczej przesada. A już na pewno na tym etapie jego kariery.

Sam Kevin jednak widzi potencjał w Brandonie i chce mu pomóc w dostaniu się na ten sam poziom, co on. Zawodnik Golden State przyjrzał się bliżej młodemu graczowi Jeziorowców podczas ich spotkania latem w Las Vegas, na zgrupowaniu reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Przed piątkowym meczem z L.A. Lakers mówił otwarcie o jego stosunku do Brandona i powiedział jednemu z dziennikarzy, że pomoże byłemu zawodnikowi Duke „dorosnąć”.

Widzę umiejętności, wzrost, wysiłek i zaangażowanie. Wygląda na cichego, wycofanego i nonszalanckiego dzieciaka. Kiedy jednak wejdzie na parkiet, jest głodny gry. Mogę mówić o nim tylko w samych superlatywach i wspierać go z całych sił. Będę mu pomocny bez względu na to, co by się działo oraz zawsze będę go wspierał podczas przechodzenia przez trudne momenty w karierze.

Choć sezon 2016/17 właściwie dopiero się rozpoczął, to Kevin już zdążył dać pewną radę zawodnikowi z Los Angeles:

Powiedział mi, żebym był cierpliwy i niczego nie przyspieszał. Kiedy ludzie tacy jak on mówią mi tego typu rzeczy, to im wierzę.

Przybranie na wadze, rozwijanie swoje gry, dopasowanie jej do NBA – to wszystko wymaga czasu. Ingram dostaje 17 minut z ławki, gdzie pokazuje przebłyski umiejętności. Ale musi jeszcze sporo popracować nad rzutem, zwłaszcza za trzy punkty, jeżeli chce być skutecznym graczem w ataku. Przed nim jeszcze długa droga, a Lakers jako drużyna oraz jej fani muszą uzbroić się w cierpliwość. To długi proces, ale w przyszłości powinien się opłacić. Szczególnie z pomocą Duranta.

Brandon Ingram przeciwko Kevinowi Durantowi

Nieco inne zdanie na temat tego wszystkiego ma trener 16-stokrotnych mistrzów NBA – Luke Walton, który uważa, że to porównanie jest niesprawiedliwe:

Myślę, że nie ma sensu porównywać kogokolwiek do talent, jakim jest Durant. Brandon ma szanse stać się świetnym zawodnikiem, ale porównanie kogoś, kto ma 19 lat do Kevina jest raczej niesprawiedliwe.

Walton ma rację w tym temacie. Kevin jest jednym z dwóch lub trzech zawodników, który na tym etapie kariery ma już zagwarantowane miejsce w Galerii Sław ligi NBA. Ingram, który przyszedł do Lakers prosto z Duke, musi się bardzo postarać, aby być godnym porównania go do gracza kalibru KD. Zwłaszcza, że w drużynie złota i purpury jest wielu graczy, którzy mogą zostać gwiazdami. Należą do nich D’Angelo Russell, Jordan Clarkson, czy choćby Julius Randle.

Niektórzy wątpią w talent i potencjał Ingrama. Zarówno Lakers jak i inni komentarzy widzą świetlaną przyszłość przed nim, jednak to, czy osiągnie poziom Duranta, dopiero się okaże. Póki co w bezpośrednich starciach obu graczy, górą jest Brandon, którego Jeziorowcy pokonali w piątek Wojowników 117-97. Ingram co prawda zdobył w tym spotkaniu 12 punktów – o 15 mniej od skrzydłowego Warriors ale przecież to zwycięstwo liczy się najbardziej. I 19-latek o tym doskonale wie, od początku starając się robić na parkiecie wszystko, o co poprosi go Luke Walton.

Skomentuj