13/10/2017 Lakers vs Clippers

13/10/2017 Lakers vs Clippers

Niestety kibice nie mieli prawa być zadowoleni z pierwszych derbów L.A. Doc Rivers zrobił Lakers i fanom w hali psikusa i wystawił całkowicie rezerwowy skład. Pokazał tym samym jak ważne dla trenerów są mecze Preseason. Najważniejsze to zdrowie zawodników, które przed trudnym i wyczerpującym sezonem jest momentami kluczem do sukcesu. Żaden ze starterów, którzy za tydzień wybiegną dziś nie powąchał parkietu. Miało nie być jedynie Balla i Galinariego, tymczasem nie obejrzeliśmy także Teodosica, Beverleya, Griffina ani Jordana. Dlatego też zwycięstwo Jeziorowców nie może dziwić, choć nie przyszło one gospodarzom jakoś szczególnie łatwo. Przede wszystkim powodem była nieskuteczność zza łuku, gdzie gracze Luke’a Waltona trafili zaledwie 9 z 29 rzutów. Pierwszy słaby mecz w trakcie Preseason zagrał Kyle Kuzma. Skrzydłowy spudłował 7 z 8 rzutów i widać było, że to jest jego dzień. Na szczęście dla Lakers inni rezerwowi wzięli sprawy w swoje ręce. Julius Randle, który ostatnio wychodzi z ławki zaliczył 15 pkt, Alex Caruso dołożył 11, a Jordan Clarkson 9. Wszyscy ci gracze to pewniacy do pozostania w ekipie. Jednak Luke Walton komuś będzie musiał podziękować przed rozpoczęciem rozgrywek. To będzie ciężki wybór. O tym kto zostanie, a z kim się pożegnamy będziemy was.informować na bieżąco. Tymczasem już w czwartek derby L.A. Tym razem już na poważnie i bez zbędnych uprzejmości. Zaczynamy sezon!

Czytaj więcej

04/10/2017 Nuggets vs Lakers

04/10/2017 Nuggets vs Lakers

Los Angeles Lakers przegrywają swój trzeci mecz w trakcie trwającego Preseason. Kolejny raz nie sprostali w pojedynku z Denver Nuggets. Mecz obfitował w wiele ciekawych zagrań, a najjaśniejszą postacią gospodarzy był Kyle Kuzma, który wobec nieobecności największych gwiazd znacznie się wyróżniał. Rookie po raz trzeci z rzędu był najlepszym strzelcem zespołu, jednakże nie był w stanie poprowadzić Jeziorowców do zwycięstwa. Denver wystawili rezerwowy skład, a i tak bez problemu poradzili sobie z podopiecznymi Luke’a Waltona. Pierwsze skrzypce w ich zespole odgrywał Kenneth Farried, który wobec braku podstawowych podkoszowych dostał zdecydowanie więcej minut. Wykorzystał je w pełni, trafiając 11 z 13 rzutów. Co ciekawe dołożył on do swojego arsenału zagrań także rzut trzypunktowy. Poza Farriedem znakomicie zaprezentował się także Jamal Murray. Rozgrywający zanotował aż 5 trójek, podczas gdy cały zespół aż 19. Nuggets kolejny raz wygrali dzięki temu, że ich mieli niesamowitą skuteczność z dystansu. W poprzednim starciu zaliczyli 15 trójek, teraz mimo braku Millsapa, Chandlera i Jokica, dołożyli jeszcze cztery. Co ciekawe gracze Mike’a Malone’a jeszcze nie przegrali w tegorocznych rozgrywkach, pokonując dwa razy Lakers i raz Warriors. Wydaje się, że ich gra będzie wyglądać tylko lepiej, bowiem jest wielu nowych zawodników i ich poziom zgrania będzie rósł. Jeziorowcy tak jak w poprzednim latach są dziurawi w obronie dużo bardziej niż szwajcarski ser. W trzech meczach dali sobie rzucić aż 333 punkty, a dziś po prostu nie byli w stanie nadążyć za rywalami. Rzadko się zdarza, by któraś z ekip zakończyła spotkanie ze skutecznością ponad 50%, zarówno za dwa jak i za trzy. A gdy spojrzymy na skład i dowiemy się, że dokonali tego rezerwowi, to poziom zdenerwowania fanów i sztabu szkoleniowego Lakers jeszcze wzrasta. Jedynym pozytywem pozostaje więc fakt, że Kyle Kuzma, czyli 27 numer draftu gra wyśmienicie. Dziś dołożył 21 punktów, trafiając 7 z 9 rzutów, w tym 3/4 zza łuku. Ogółem w Preseason jest niebywale skuteczny i z zimną krwią wykańcza akcje, jakby by grającym 10 lat weteranem. O reszcie zespołu ciężko napisać cokolwiek dobrego. Brak Balla był bardzo widoczny, szczególnie przy wyprowadzaniu piłki w ataku. Na szczęście jego nieobecność jest tylko chwilowa i w następnym spotkaniu jest powrót jest prawie pewny. Tym bardziej, że teraz Lakers mają aż 3 dni przerwy. Jest więc dużo czasu na trening i przemyślenie pewnych zachować w obronie. Luke Walton pewnie już wie, w czym tkwi błąd i pora go jak najszybciej usunąć.

Czytaj więcej

02/10/2017 Nuggets vs Lakers

02/10/2017 Nuggets vs Lakers

Lakers polegli w swoim drugim starciu przedsezonowym. Tym razem znakomicie rozpoczęli mecz przeciwko Nuggets, ale później zabrakło energii w obronie, rywalem bowiem trafiali z wielu otwartych pozycji i łącznie zaliczyli w tym spotkaniu aż 15 trójek, oddając tylko 27 rzutów. Animuszu Jeziorowcom odebrała też kontuzja Lonzo Balla, który wylądował na stopie Emmanuela Mudiaya i skręcił kostkę. Wydarzenia to miało miejsce tuż przed przerwą, kiedy starcie było jeszcze bardzo wyrównane. Co prawda na trzecią kwartę rozgrywający wybiegł, ale nie nakręcał już tak mocno tempa, nie biegał do kontrataków i efektem tego była znakomita odsłona w wykonaniu gości. Luke Walton nie zamierzał zbytnio forsować swojej gwiazdy i ogółem Lonzo zagrał 21 minut. Nie był to jakiś porywający występ, ale pierwsza kwarta dała nam przedsmak tego czego można się spodziewać po Ballu. Były tam asysty, wjazdy pod kosz i przede wszystkim piękny alley-oop po podaniu Clarksona. Kto wie czy Lakers nie wygraliby tego spotkania, gdyby nie ów uraz. Stało się jednak inaczej i to Nuggets odnieśli swoje drugie zwycięstwo. Dokonali tego dzięki znakomitej grze z dystansu, a ich liderem w tym meczu był Gary Harris. Zawodnik niechciany w Chicago Bulls z roku na rok notuje postępy. W zeszłym sezonie zaliczał średnio 14 pkt/mecz, teraz wydaje się, że ta liczba może jeszcze wzrosnąć. W Staples nawrzucał rywalom aż 25 punktów, trafiając 8 z 11 rzutów, w tym 5/7 z dystansu. Co ciekawe Jamal Murray kolejny z młodych gwiazdorów Denver ustąpił tym razem miejsca Emmanuelowi Mudiayowi. Obaj rozgrywający nie zachwycili w przeciwieństwie do Harrisa i Jokica. Serb miał najwyższy wskaźnik +/- w zespole, trafił 3 z 4 trójek, łącznie notując aż 16 punktów w 23 minuty. Był bardzo efektywny, rozrzucał piłki do kolegów i zupełnie nie dał pograć swojemu chorwackiemu koledze Zubacowi. Nuggets wyglądali w tym meczu jak drużyna, która jest w stanie pokonać każdego. Jeziorowcy widać, że wciąż jeszcze zgrywają się z nowymi graczami. Jednak oprócz Balla nie można zapominać o Kyle’a Kuzmie, który drugi mecz z rzędu jest najlepszym punktującym zespołu. Wydaje się, że wybranie skrzydłowego to był strzał w dziesiątkę. Ostatnio miał 19 punktów, dziś z kolei zdobył 23. Zrobił to znowu na świetnej skuteczności (9/17 w tym 4/9 za trzy) i wydaje się, że w takiej formie może nawet powalczyć o tytuł rezerwowego roku, bowiem o miejsce w pierwszym składzie będzie niezwykle ciężko. Kuzma to jednak zawodnik, który łatwo nie składa broni i nie poddaje się. W dzień draftu też przecież nikt o nim nie mówił, tylko o Ballu. W Summer League było podobnie, mimo, że on także zaliczał znakomite statystyki. Dopiero kontuzja gwiazdy Lakers sprawiła, że Kyle dostał MVP meczu finałowego. Teraz podczas meczów przedsezonowych pokazuje, że to nie był przypadek. Oby tylko więcej takich spotkań w wykonaniu jego i innych młodych graczy Lakers. Wówczas o przyszłość możemy być spokojni.

Czytaj więcej

30/09/2017 Timberwolves vs Lakers

30/09/2017 Timberwolves vs Lakers

Niestety niespodzianki nie było. Koszykarze Los Angeles Lakers przegrali swój pierwszy mecz w preseasonie z Minnesotą Timberwolves 99-108. Bohaterem spotkania byli Shabazz Muhammad – autor 22 punktów oraz Taj Gibson, który dołożył ich 18. Ogólnie siła ofensywna Leśnych Wilków była zbyt duża dla Jeziorowców. Obecność na parkiecie Andrew Wigginsa, Jimmy’ego Butlera oraz Karla Anthony’ego-Townsa robiła swoje, przez co pozostali gracze gości mieli ułatwione zadanie. O ile jeszcze w pierwszej kwarcie mecz był na styku, tak w drugiej podopieczni Toma Thibodeau coraz bardziej przejmowali kontrolę nad spotkaniem i oddalali się od swoich rywali. W pewnym momencie w trzeciej ćwiartce osiągnęli nawet 20-stopunktowe prowadzenie i tylko cud mógł uratować ekipę z Kalifornii. Zawodników Luke’a Waltona trzeba jednak pochwalić za walkę do samego końca. Szczególnie Kyle Kuzma wyróżniał się na parkiecie, który w 26 minut zanotował 19 oczek (FG 9-12) oraz zebrał 5 piłek. Agresywny w obronie był z kolei Corey Brewer (autor czterech przechwytów), a dużo lepiej niż podczas NBA Summer League wyglądał Ivica Zubac (9 punktów, 5 zbiórek, 2 bloki). Niestety zespołowi zabrakło skuteczności na dystansie (3FG 5-30), a do tego doszły problemy problemy ze stratami (16). Ponadto Lakers sporo faulowali przy wejściach gości pod kosz, czego efektem było 35 prób Wolves z linii rzutów osobistych. Gospodarze natomiast mieli ich tylko 17. Poza tym warto także zanotować, że mimo bardzo szybkiego przechodzenia do ataku, podopieczni Waltona zdobyli tylko 13 oczek z kontrataków. Zabrakło przede wszystkim kreatywności w ataku, w którym to Jeziorowcy przez większość czasu grali proste pick & rolle. Spora część akcji kończyła się też trójkami z nieprzygotowanych pozycji, co miało spory wpływ na końcowy procent. Ogólnie jednak mecz w wykonaniu 16-stokrotnych mistrzów NBA nie wyglądał źle. Jakość ich gry z pewnością poprawi Brook Lopez, który wróci do składu zespołu, gdy tylko upora się z problemami z plecami. Tymczasem kolejne spotkanie Jeziorowcy zagrają już w poniedziałek, a ich rywalem będą koszykarze Denver Nuggets.

Czytaj więcej

Kolejne „nie gwiazdorskie” lato w Los Angeles

Jest już początek sierpnia i kluby powoli dopinają ostatnie kontrakty z wolnymi agentami. Na rynku pozostało już naprawdę niewiele nazwisk, jedyną opcją wzmocnień wydają się więc wymiany. I chociaż cała NBA huczy o transferach Irvinga czy Anthony’ego wydaje się, że ten szum ominie Los Angeles, a przynajmniej jego żółto-fioletową część. Jeziorowcy mają jeszcze co prawda jedno wolne miejsce w składzie, ale jak zaznaczył generalny manager Rob Pelinka oraz Magic Johnson, zostaje ono dla kogoś kto zaskoczy ich podczas obozu przygotowawczego. Co do wymian też nie spodziewajmy się niczego specjalnego, bowiem Lakers nie mają po prostu czym handlować. Kontrakt Denga będzie atrakcyjny dopiero za dwa lata, kiedy inny klub będzie mógł go przejąć i potem zdjąć z listy płac. Pick w następnym drafcie jest zastrzeżony, a w kolejnym przepadnie jeśli utrzyma się ten poprzedni. Natomiast młodych talentów w składzie Jeziorowców jest wielu, ale żaden nie jest na sprzedaż. Zapowiada się więc spokojna pozostała część lata i powolne oczekiwanie na sezon, który może przynieść chyba więcej rozczarowań niż powodów do radości. Nie będzie to z pewnością aż tak fatalny rok jak poprzedni (choć kto wie), ale również konkurencja w konferencji jest większa niż 12 miesięcy temu. Ba! Na Zachodzie jest 11 drużyn, które spokojnie awansowałyby do playoffs na Wschodzie. Ten nieuczciwy podział odbija się także czkawką dla Lakers, których młodzi gracze chcąc się rozwijać muszą mieć szansę rywalizować w końcówkach. Tymczasem gdy przyjadą Spurs, Warriors, Rockets czy Thunder, to spotkania będą często rozstrzygnięte po 30 minutach gry. Nie można jednak nie zauważyć jak dobrą robotę latem wykonał zarząd drużyny. Jak dobrze Lakers wypadli w porównaniu do poprzednich lat, kiedy to za sterami byli Jim Buss i Mitch Kupchak.

Czytaj więcej

Sylwetki zawodników: Kentavious Caldwell-Pope

13 lipca Lakers podpisali jednoroczną umowę z rzucającym obrońcą Kentaviousem Caldwellem-Popem. Początkowo ten zawodnik miał status zastrzeżonego wolnego agenta, lecz po dokonaniu wymiany z Celtics i przejęciu Avery’ego Bradleya ekipa ze stanu Michigan zrzekła się praw do Caldwella-Pope’a. Sytuacje skrzętnie wykorzystali Magic Johnson i Rob Pelinka i czym prędzej zakontraktowali młodego i perspektywicznego obrońcę, który ma zadatki na świetnego gracza o walorach 3 & D. Kim jest Caldwell-Pope i jakie były jego losy zanim trafił do NBA i przez cztery lata reprezentował barwy Detroit Pistons?

Przede wszystkim warto wspomnieć, że Kentavious urodził się 13 lutego 1994 roku w stanie Georgia w malutkiej miejscowości Thomaston, która leży przy jednej z głównym tras prowadzących do stolicy stanu Atlanty. Już od wczesnych lat wykazywał wielką chęć gry w koszykówkę, w czym pomagał mu wzrost jaki go do tego predysponował. Pope uczęszczał do pobliskiego liceum Greenville, które poprowadził do wielu sukcesów. Jako drugoroczniak i junior awansował z ekipą do sweet 16. Natomiast jako senior wprowadził swoją drużynę Final Four mistrzostw stanowych, co jak na tak małą szkołę było ogromnym sukcesem. Ostatecznie Greenville nie zdobyło tytułu, bo w półfinale poległo z późniejszym zwycięzcą Wilkinson County. Jednakże wkład Caldwella-Pope’a nie pozostał pominięty. Młodzian dostał zaproszenie do prestiżowego spotkania organizowanego przez restaurację McDonald’s dla najlepszych zawodników w kraju z danego rocznika. Oprócz niego wzięli w nim udział między innymi Anthony Davis, Bradley Beal czy Michael-Carter Williams.

Czytaj więcej

Kwiecień kluczowym miesiącem dla Lakers

Sezon regularny 2016/17 powoli zmierza ku końcowi. Do rozegrania zostało już tylko parę spotkań i ten fakt cieszy wszystkich związanych z ekipą Los Angeles Lakers. Pierwsze rozgrywki bez Kobe Bryanta zakończyły się totalną klapą. Były wielkie oczekiwania, szczególnie po niezłym początku, a skończyło się na ostatnim (oby!) miejscu na Zachodzie. Jeziorowcy w kwietniu nie walczą więc już o nic (podobnie jak w lutym i marcu), ich zadaniem jest szkolenie młodzieży i utrzymaniu wyboru w zbliżającym się drafcie, gdyż ten ma być niezwykle silny i może okazać się, że doprowadzi do ciekawej wymiany. Tego jednak na razie nie wiemy i nie ma co spekulować o przyszłych zamiarach Magica czy Jeannie Buss. Jedno jest pewne, aby wybór pozostał w rękach Lakers musi on znaleźć się w czołowej trójce, co oznacza, że dobrze byłoby zająć miejsce za Phoenix Suns. To dałoby im dużo więcej piłeczek – czyli szans na znalezienie się w czołowej trójce. Ab tak się stało „wypadałoby” przegrać te kilka spotkań, które pozostały do rozegrania w kwietniu. Poniżej o tym co nas czeka w trakcie tego krótkiego okresu rozgrywek.

Kiedy piszę te słowa Lakers są już po dwóch kwietniowych meczach z niezwykle silnymi ekipami, a mianowicie Clippers i Grizzlies. W obu spotkaniach Jeziorowcy zaprezentowali się tak jakby zależało im na zwycięstwach. Ba! Oni jeden z tych pojedynków wygrali i awansowali na 14 miejsce na Zachodzie! Wtedy kiedy należałoby przegrać oni wygrywają, a w drugim ocierają się o zwycięstwo. Cóż za dziwna sytuacja. Niestety tak to jest z młodymi graczami, są nieprzewidywalni i pewnie jeszcze nieraz nas zaskoczą, oby tym razem pozytywnie. Do końca sezonu regularnego niech przegrywają, a w nowym sezonie niech zaczną wygrywać od początku. Tymczasem w pozostałych pięciu spotkaniach Luke Walton powinien dać przykaz, aby jego zawodnicy nie forsowali się zbytnio, nie walczyli tak zaciekle. Pal licho te bilans, ale niech nie przytrafi im się żadna kontuzja. To byłaby katastrofa dla klubu, ale nie myślmy już o tym i skupmy się na najbliższych rywalach Lakers.

Czytaj więcej

28/03/2017 Wizards vs Lakers

28/03/2017 Wizards vs Lakers

Po niezwykle emocjonującym spotkaniu ostatecznie to Wizards okazali się lepsi i wyszli ze Staples z podniesioną głową. Lakers mieli swój moment w trzeciej kwarcie, gdy trafili 15 kolejnych rzutów i wyszli na prowadzenie 88-72. Wydawało się wówczas, że John Wall i spółka już się nie podniosą, lecz Jeziorowcy wyciągnęli do nich pomocną dłoń. Przez ponad 4 minuty czwartej odsłony nie potrafili oni zdobyć punktów, a dla Wizards było to jak woda na młyn. Szybko stan meczu się wyrównał i dość szybko goście potrafili odłożyć mecz do zamrażarki. Świetnie spisali się rezerwowi Kelly Oubre Jr. i Ian Mahinmi, którzy mieli swój udział w odrabianiu strat na starcie ostatniej kwarty. Później jednak mecz przejął John Wall. Lider ekipy ze stolicy zaliczył dziś 34 punkty, do czego dołożył 14 asyst i 4 przechwyty. Był niesamowicie skuteczny, trafiając 14 z 25 rzutów. Pod koszem nikt z Lakers nie był w stanie go zatrzymać, ewidentnie widać brak tak zwanego shot-blockera u gospodarzy. Zubac to jeszcze nieopierzony talent i ciężko wymagać od niego takich umiejętności. Natomiast Black czy Randle są zbyt niscy jak na klasycznego centra. Jeśli chodzi o zdobycze punktowe to Lakers mogli dziś polegać jedynie na Clarksonie i Russellu, którzy zdobyli łącznie 50 punktów. Pozostali zawodnicy zawiedli, nie byli w stanie przekroczyć (oprócz Ennisa) 10 oczek. To było zdecydowanie za mało na rozpędzonych Wizards. Washington wywozi więc szczęśliwie zwycięstwo, które nie przyszło im tak łatwo jak można się było spodziewać. Dopiero czwarta kwarta zdecydowała o sukcesie podopiecznych Scotta Brooksa. Walka o prymat na Wschodzie jest więc wciąż sprawą otwartą. I na pewno będzie ona toczyć się do samego końca rozgrywek zasadniczych.

Czytaj więcej

19/03/2017 Cavaliers vs Lakers

19/03/2017 Cavaliers vs Lakers

Cleveland wystawili do gry najlepszych graczy. Nie było odpuszczania, mimo, że naprzeciwko stanął najgorszy zespół Konferencji Zachodniej. I nieoczekiwanie Lakers postawili Cavs bardzo ciężkie warunki. Gdyby nie znakomita dyspozycja rzutowa Kyrie Irvinga nie wiadomo czy to Jeziorowcy nie wychodziliby z hali z podniesioną głową. Do połowy czwartej kwarty to gospodarze przez cały czas (poza paroma minutami drugiej odsłony) byli na czele. To oni dyktowali tempo gry i wykorzystywali słabość w obronie i niechlujność w ataku gości. Ciekawe jest również to, że poza trójką gwiazdorów Cavaliers nikt nie potrafił zdobywać punktów. Łącznie drugi garnitur uzbierał 24 oczka, przy 125 drużyny. Coś się nie klei w grze ekipy Tyrone Lue, ale mimo to udało im się wyrwać wygraną w Staples. Gdyby przegrali nic wielkiego by się nie stało, bowiem Celtics też mają swoje problemy i nie są w stanie ich dogonić. Jednak na pewno ucierpiałaby duma Lebrona Jamesa. On na mecz w Los Angeles motywuje się wyjątkowo. Przez lata było to spowodowane pojedynkiem z Kobe Bryantem, teraz po prostu chce udowodnić fanom w tym mieście, że jest najlepszym graczem na świecie. Dziś początek miał slaby, ale w czwartej kwarcie wykorzystał przewagę siły i parę razy wbił się pod kosz, odzyskując prowadzenie i nie oddając go już do samego końca. Po stronie Lakers warto wyróżnić D’Angelo Russella, który toczył znakomity bój z Irvingiem. Rozgrywający Lakers pobił swój rekord kariery, zdobywając 40 punktów, trafiając przy tym aż 7 trójek. Dodał do tego 6 asyst i dzięki temu pokazał, że potrafi być nie tylko strzelcem, ale również playmakerem. Szkoda, że takie występy zdarzały mu się w tym sezonie bardzo rzadko. Dużo pewności siebie, po wejściu do pierwsze piątki zyskał Brandon Ingram. To widać po jego grze. Dziś stanął przecież oko w oko z najlepszym silnym skrzydłowym ligi i zdobył 18 punktów. Końcówka uwidoczniła jednak jego braki w masie ciała, gdy kilka razy James przepychał się z niezwykłą łatwością. Przed młodzianem całe lato, które powinien wykorzystać na pracę na siłowni. Dla Lakers ta porażka to już piąta z rzędu, niemal pewne jest, że kolejny sezon skończą na dnie na Zachodzie. Cavaliers natomiast pewnie zmierzają po rozstawienie w Konferencji Wschodniej. Ciężko przypuszczać, że cokolwiek odbierze im kolejny finał ligi, bowiem konkurencja w tej drugiej tabelce jest zdecydowanie mniejsza. Stąd też Lebron i koledzy mogą sobie czasem pozwolić na odpoczynek czy słabszy mecz, wiedząc, że i tak będą na koniec sezonu regularnego na czele.

Czytaj więcej

Marzec – wkraczamy w erę Magica!

Po trade deadline zmieniło się wiele w Los Angeles Lakers. Dokonano drastycznych ruchów jeszcze przed końcem sezonu. Jeannie Buss nie wytrzymała i postanowiła zwolnić zarówno swojego brata jak i Mitcha Kupchaka. Oberwało się także Blackowi, który był rzecznikiem prasowym drużyny. Stery w ekipie Jeziorowców przejął Magic Johnson, a nowym generalnym managerem ma zostać agent Kobe Bryanta Rob Pelinka. Od razu dokonano też transferów przed końcem okienka. Lou Williamsa oddano do Rockets za Corey Brewera i pick z 1 rundy draftu, a Marcelo Huertasa wymieniono na Tylera Ennisa. Nie były to najlepsze ruchy, zważywszy na wartość rynkową Sweet Lou, bądź co bądź najlepszego strzelca z ławki w całej lidze. Brewer to gracz przeciętny, ze słabym rzutem z dystansu, co na pozycji której gra jest wręcz kluczowe. Na dodatek pick od Rockets będzie to wybór w granicach 25 miejsca, co nie wróży dobrze, wielkie gwiazdy idą raczej znacznie wyżej. Lato będzie jednak kluczowe dla przyszłości organizacji. Poprzednie przyniosło tylko wielkie rozczarowania. Podpisano wysokie kontrakty z Dengiem i Mozgovem, którzy teraz są zupełnie nieprzydatni i Magic najchętniej by się ich pozbył. Jednak nikt w lidze nie chce takich wypalonych koszykarzy. Pelinka będzie miał pełne ręce roboty i jeśli uda mu się dokonać jakiś wymian już podczas draftu to będzie na pewno spory sukces. Na pewno priorytetem dla Jeziorowców będzie utrzymanie swojego wyboru w nadchodzącym drafcie. Aby tak się stało Lakers muszą zająć jak najniższe miejsce w lidze. Choć jak mówi Johnson jego team nie będzie tankował, trudno jednak spodziewać się innych wypowiedzi, a kolejne przegrane tylko nas w tym utwierdzają. Marzec to będzie kwintesencja tankowania w wykonaniu Lakers. Połączona z ogrywaniem młodych zawodników. Tak więc nie zdziwcie się jeśli już niedługo w pierwszym składzie zobaczymy Ivicę Zubaca. Jednak po kolei. Zobaczmy co nas czeka w zbliżającym się miesiącu.

Czytaj więcej