29/12/2017 Clippers vs Lakers

29/12/2017 Clippers vs Lakers

Blake Griffin wrócił po długiej przerwie spowodowanej kontuzją odniesionej w starciu derbowym i od razu rozegrał świetne spotkanie. Poprowadził Clippers do wygranej nad Lakers. Co więcej po odejściu Chrisa Paula wydawało się, że derbowe spotkania będą bardziej wyrównane, a tymczasem wszystkie trzy mecze wygrała jedna drużyna. We wszystkich gwiazdą byli Griffin oraz Lou Williams były zawodnik Lakers. Tym razem Luke Walton zdecydował się na pewien eksperyment, a mianowicie rozpoczął mecz bez klasycznego rozgrywającego i bez centra. To był olbrzymi błąd, tym bardziej gdy naprzeciwko wyszli znakomity playmaker Milos Teodosić i jeden z najlepszych centrów w lidze DeAndre Jordan. Lakers nawet nie zdążyli się dobrze rozgrzać, a już przegrywali 3-19 i do samego końca nie odzyskali prowadzenia. Walton próbował coś zmienić i szybko wprowadził Clarksona, lecz jego dobre spotkanie (20pkt 8as) to było za mało. Poza dziura na pozycji numer jeden Lakers przegrali ten mecz także pod koszem. Jordan robił co chciał, dominował nad Randlem czy Nancem, a pięć minut które zaliczył Andrew Bogut to było za mało. Pierwszy raz od momentu kontuzji brak Balla i Lopeza był aż nadto widoczny. Obaj na parkiet nie powrócą szybko, dlatego też Walton próbuje różnych ustawień. Jednakże wysyłając taką piątkę musi mieć na uwadze jaka wystawi rywal. Dzisiaj granie niskim składem i bez rozgrywającego się nie sprawdziło. Nie jest jednak powiedziane, że w następnym spotkaniu nie okaże się skuteczne. Przekonamy się już za dwa dni, w nowym roku. Tymczasem życzę wszystkim fanom Lakers, aby rok 2018 okazał się zdecydowanie lepszy dla ekipy z L.A.

Czytaj więcej

27/12/2017 Grizzlies vs Lakers

27/12/2017 Grizzlies vs Lakers

Lakers podejmują dziś u siebie Grizzlies i wszystko wskazuje na to, że do gry wróci Brandon Ingram. Drugi najlepszy strzelec zespołu odpoczywał w trakcie świątecznej potyczki z Timberwolves i brak jego oraz Balla był widoczny w czwartej kwarcie, którą goście zdominowali. Lonzo na pewno odpocznie dłużej, bowiem jego problem z ramieniem jest poważniejszy i dopiero za tydzień będzie ponownie badany. Dla Memphis będzie to spotkanie dzień po dniu. Wczoraj w dramatycznych okolicznościach polegli w Arizonie. Alley-oop na 0.6 sekundy przed końcem czasu perfekcyjnie wykończył Tyson Chandler. Wszystkie te trzy drużyny, czyli Lakers, Suns i Grizzlies okupują dolną część tabeli na Zachodzie i wydaje się, że nie walczą już o playoffs, ale nie zmienia to faktu, iż ich mecze są niezwykle atrakcyjne dla oka. Szczególnie w przypadku pierwszych dwóch ekip, bo ekipa z miasta Elvisa ma momentami przebłyski swojej brudnej, twardej gry, choć nie jest to efektywne w takim stopniu jak przed kilku laty. Oczywiście nie można zapominać, że brakuje im „generała”. Bez Mike’a Conleya w pełni sił ten team traci bardzo dużo na wartości. Tegoroczne rozgrywki to też spadek formy Marca Gasola, a co więcej nowi gracze także nie spełniają oczekiwań. Wszystko to przekłada się na fatalny bilans 10-24 i zaledwie 14 miejsce na Zachodzie. Grizzlies myślą już o kolejnym sezonie. Oni nie mają młodych graczy, których chcą ogrywać, toteż spodziewajmy się wkrótce transferów. Ten team nie dotrwa do końca rozgrywek w ówczesnym składzie.

Czytaj więcej

22/12/2017 Lakers vs Warriors

22/12/2017 Lakers vs Warriors
Lakers po raz drugi w tym tygodniu, a trzeci w bieżącym sezonie zagrają z mistrzami NBA Golden State Warriors. Tym rzem pojedynek odbędzie się w Oracle Arena, ale skład gospodarzy nie będzie się różnił od ostatniej potyczki. Ponownie zabraknie czołowych gracz. Curry, Green, Iguodala, Livingston i Pachulia wciąż nie są do dyspozycji trenera Kerra. Jednak Golden State nie przeszkadza to w zanotowaniu najdłuższej serii zwycięstw w lidze. Kevin Durant i Klay Thomphson grają swój najlepszy basket w tegorocznych rozgrywkach. Obaj są maszyną do zdobywania punktów, a członek duetu Splash Brothers przechodzi samego siebie jeśli chodzi o skuteczność zza łuku. Jedynie mecz z Lakers miał gorszy, ale dwa dni później przeciwko Grizzlies zaliczył już 75%. Lakers staną więc przed kolejnym trudnym zadaniem. Jednak jak pokazał mecz z Rockets, żaden rywal nie jest im straszny. W spotkaniu nie zagra kontuzjowany Brook Lopez, ale jego nieobecność wyszła Lakers na dobre, bo Luke Walton pozmieniał nieco pierwszą piątkę. Oby Kyle Kuzma na dobre zadomowił się jako starter. Jego każda minuta gry jest na wagę złota. Już się nie mogę doczekać jego kolejnych pojedynków z Durantem. Spodziewano się, że to Ingram będzie nowym KD, tymczasem wyrasta mu groźny rywal i to w jego własnej drużynie. Kyle to największy steal draftu od czasu Draymonda Greena (wybranego z 38 numerem), oby kolejne mecze to tylko potwierdziły i wzmocniły jego kandydaturę na Rookie of The Year!

Czytaj więcej

20/12/2017 Lakers vs Rockets

20/12/2017 Lakers vs Rockets

Emocje po ceremonii Bryanta i niesamowitym spotkaniu z Warriors jeszcze nie opadły, a tymczasem Lakers szykują się do kolejnego spotkania. Rywal z najwyższej półki. Houston Rockets bo o nich mowa są najlepsi w całej lidze, nie przegrali od 14 spotkań, a u siebie są zabójczą machiną do zdobywania punktów i nękania swoich rywali. To będzie niezwykle trudny mecz i jeśli ktoś myślał, że Warriors są nie do pokonania, to co powiedzieć o Rockets, którzy ich pobili w meczu otwarcia. Duet Harden – Paul sieje postrach w Konferencji Zachodniej. Clint Capela jest bestią pod koszem, a wokoło jest cała masa strzelców dystansowych. No i najważniejsze to defensywa. Drużyny Mike D’Antoniego nigdy nie były dobrze zorganizowane pod własnym koszem, ale teraz jest inaczej. Po transferze Paula i przede wszystkim P. J. Tuckera trend ten nieco uległ zmianie. Teraz Hardenowi jest dużo łatwiej. Może swobodnie skupić się na grze w ataku, bo wie, że z tyłu ma znakomitego shot Blockera Capele. Ta Ekipa to zabójcza broń, gotowa do zdetronizowania Warriors. Może jednak Lakers uda się sprawić niespodziankę. Gdyby zagrali tak dobrze jak z Golden State to mogłoby się udać. Warto wierzyć w ten zespół. Bowiem pokazał, że ma ogromny potencjał.

Czytaj więcej

12/12/2017 Lakers vs Knicks

12/12/2017 Lakers vs Knicks

New York Knicks, czyli najbliższy rywal Lakers podnieśli się po niespodziewanej porażce z Bulls i pokonali inny zespół z dołu tabeli – Atlantę Hawks. Nie dokonali tego w jakimś niezwykle efektownym stylu, ale na uwagę Jeziorowców musi zwrócić uwagę wysoką forma Kristapsa Pożyngisa. Łotysz po powrocie po kontuzji prezentuje się wyśmienicie. Bez niego ekipa z Nowego Jorku mogłaby zapomnieć o grze w Plaoyffach. Wystarczy spojrzeć na ich wykaz gier, kiedy Kristaps pauzuje Knicks są 0-4. Lakers muszą wykluczyć Łotysza z gry, ale będzie to niezwykle trudna sprawa, ponieważ jak na wysokiego gracza jest on znakomicie wyszkolony technicznie, potrafi rzucać z każdego miejsca na parkiecie, a poza tym świetnie podaje. Nie można go zbyt często podwajać, bo wówczas będzie oddawał piłkę do wolnego kolegi na obwód. A czyhający tam McDermott czy Hardaway tylko na to czekają. Dlatego też ekipa Luke’a Waltona musi zastosować taktykę wymieniania defensorów, przeciwko Pożyngisowi. To utrudni mu zadanie w ataku, a także zmęczy w obronie. Miejmy nadzieję, że to poskutkuje i Lakers odniosą trzecią wygraną z rzędu. To będzie trudny mecz, bowiem oba zespoły walczą o powrót do czołowej ósemki swojej konferencji. Zapowiada się walka na całego. Początek o 1 czasu polskiego. Go Lakers!

Czytaj więcej

02/12/2017 Lakers vs Nuggets

02/12/2017 Lakers vs Nuggets

Lakers wygrali jedynie dwa spotkania na wyjeździe i ciężko przypuszczać, że właśnie w Denver uda im się wygrać trzecie, w końcu Nuggets to jedna z najlepszych ekip jeśli chodzi o grę na własnym parkiecie. Mają bilans 9-2 i w Konferencji Zachodniej jedynie Spurs Grega Poppovicha są od nich lepsi. Jednakże ekipa ze stanu Kolorado ma spore problemy z kontuzjami. Na kilka miesięcy z gry wypadł Paul Milsap, który po transferze z Hawks miał stać się liderem drużyny. Wątpliwy w tym meczu jest występ Wilsona Chandlera, a więc podstawowego gracza na pozycji numer trzy. Poza tym stan Nikoli Jokica to także day-to-day. Decyzja o tym czy zagra zapadnie przed samym początkiem meczu. Wszystko to stawia pojedynek w zupełnie innym świetle. Mimo, że Lakers nie wygrali od trzech spotkań, a w ostatnich dziesięciu schodzili zadowoleni z parkietu zaledwie trzy razy to dziś możemy być pewni, że powalczą. Z tak osłabiony Nuggets już pokazali, że są w stanie zwyciężyć. Co prawda było to w Staples Center, ale Jeziorowcy powoli wchodzą na wyższe obroty. Ich wyrównana gra z Clippers czy Warriors napawa optymizmem. Oby tylko do zdrowia powrócił Kyle Kuzma, świeżo upieczony najlepszy pierwszoroczniak miesiąca Konferencji Zachodniej. Z nim w składzie Lakers są dużo groźniejsi. W końcu jakby nie patrzeć to najlepszy strzelec drużyny, dający jej w każdym meczu średnio ponad 16 punktów. Jego współpraca z Ballem wygląda znakomicie i miejmy nadzieje, że będzie dalej się rozwijać. Kto wie, może Lonzo też w końcu eksploduje z talentem, który ma ogromny i on także otrzyma nagrodę rookie of the month. Oby jego marsz po indywidualne laury rozpoczął się już w ten weekend. Lakers potrzebować będą wszystkich graczy na wysokich obrotach. Najpierw bowiem zagrają z Nuggets, a już następnego dnia do Staples przyjeżdżają liderzy Zachodu Houston Rockets.

Czytaj więcej

27/11/2017 Lakers vs Clippers

27/11/2017 Lakers vs Clippers

Cóż to był za mecz. Lakers dzielnie się trzymali i walczyli z mocniej obsadzonymi Clippers. Do połowy czwartej kwarty to nawet oni prowadzili, lecz później gospodarze wykonali run 15-2. W tym czasie Jeziorowcy nie potrafili przełamać złej serii i oddali prowadzenie, którego już nie odzyskali do samego końca. Clippers wygrali mimo, że przez ostatnie cztery minuty musieli sobie radzić bez swojego lidera Blake’a Griffina, który zszedł z powodu urazu. Jednak znakomicie zaprezentował się wówczas Lou Williams, były gracz Lakers. Rozgrywający, który tym razem rozpoczął mecz w pierwszej piątce zaliczył aż 42 punkty. Po raz trzeci w karierze przekroczył tą magiczną barierę. Warto przypomnieć, że rekord kariery ustanowił w barwach Lakers (44 pkt). Dziś był równie skuteczny i bezwzględny dla byłych kolegów. Trafił 12 z 21 rzutów, a całość przypieczętował perfekcyjnością z linii rzutów wolnych (14/14). Lakers próbowali jeszcze rzucając za trzy w końcówce, ale ani Randle, ani Caldwell-Pope, notabene najlepszy gracz gości w tym meczu, nie byli w stanie trafić. Kolejny fatalny mecz zanotował Lonzo Ball, który trafił tylko 1 z 7 rzutów z gry. Do gry po miesięcznej absencji wrócił też Larry Nance Jr. i znowu jego wsparcie na tablicach okazało się nieocenione. Był najlepszym zbierającym wspólnie z liderem ławki Jordanem Clarksonem. To właśnie rezerwowi trzymali Lakers w grze w tym meczu. Zdobyli łącznie 52 punkty, dla porównania ich vis-a-vis tylko 20. Co ciekawe Luke Walton w decydujących momentach nie zdecydował się zostawić na placu ani Kuzmy (wszedł ale tylko na 48 sekund) ani Clarksona. Zamiast nich grali Ingram i Ball. Po minie, szczególnie Jordana widać było, że taki stan rzeczy mu się niezbyt podobał. On w przeciwieństwie do Lonzo był w tym meczu skuteczny (17 pkt 8/12 z gry, 8 zb, 5 as) i należało mu się miejsce na parkiecie. Nigdy się jednak nie dowiemy czy wówczas Lakers by wygrali. Czy byliby w stanie zahamować pogoń Clippers i wspomniany run 15-2.

Czytaj więcej

22/11/2017 Lakers vs Kings

22/11/2017 Lakers vs Kings

Dzień po dniu to niezwykle trudny terminarz, jednak nie dla młodych drużyn, jaką niewątpliwie są Lakers. Tym bardziej, że ich rywale nie są ekipami z najwyższej półki. Pierwszy mecz Jeziorowcy zagrali z drugą najgorszą ekipą ze Wschodu, a teraz podejmą ich vis-a-vis z Konferencji Zachodniej. Choć trzeba przyznać, że mecz z Bulls był wykańczający, bo gospodarze długo gonili wynik, to jednak nie powinni być bardzo zmęczeni. Co innego, gdybyśmy mówili o starszej drużynie. Tymczasem jest to jedna z najmłodszych w całej NBA. Po ostatnich wynikach nie możemy popadać w hurraoptymizm, ale rezultaty są coraz lepsze i pozycja Lakers również. Obecnie zajmują oni ósme miejsce i mają realne szanse na walkę o playoffs. Ich bezpośredni rywale prezentują się gorzej niż można było przypuszczać i Luke Walton oraz jego chłopcy są na dobrej drodze do powrotu do najlepsze ósemki. Warunek jest jeden. Muszą zacząć grać z sercem. Wkładać w mecz całą energię. A wtedy wyniki na pewno przyjdą, bo talentu im nie brakuje. A już na pewno mają go więcej niż ich dzisiejsi rywale zespół Kings, który także od kilku dobrych lat stara się wrócić do Playoffs z marnym skutkiem. Różnica pomiędzy tymi drużynami jest jednak ogromna. Lakers zbudowali już zalążek zespołu, a Kings wciąż zaczynają od nowa. Niecały rok temu rozstali się ze swoją największą gwiazdą DeMarcusem Cousinsem i plan na sukces ma iść przez draft. Lecz jak na razie wyniki są marne, a trener i manager nie mają pomysłu na zmianę obecnego stanu rzeczy. Letnie transfery, mimo, że szumnie zapowiadane, okazały się niewypałami. A najlepiej jak na razie wygląda rookie D’Aron Fox. Jednak ciężko przypuszczać, że sam jeden 20-latek poprowadzi Sacramento do tytułu. Kings są skazani na porażkę, ale jak wiadomo w meczach u siebie mogą zaskoczyć. Dlatego Lakers muszą być skoncentrowani przed tym meczem, jeśli chcą marzyć o wygranej.

Czytaj więcej

21/11/2017 Bulls vs Lakers

21/11/2017 Bulls vs Lakers

Lakers nie bez kłopotów, ale jednak pokonali ostatecznie Chicago Bulls. Choć po pierwszej połowie nic na to nie wskazywało. Lecz znakomita druga odsłona i przede wszystkim czwarta kwarta wygrana różnicą 12 punktów zdecydowała o zwycięstwie gospodarzy. Znakomite zawody rozegrali Kyle Kuzma i Kentavious Caldwell-Pope, którzy przekroczyli 20 punktów, trafiając po cztery rzuty trzypunktowe. Słabe spotkanie w ataku zaliczył Lonzo Ball, ale kolejny już raz był najlepszym zbierającym swojej drużyny. Ekipa z L.A. mimo, że była wyjątkowo nieskuteczna to potrafiła zagrać zespołowo i miała 23 asysty przy 36 celnych rzutach. To był mecz walki. Mimo, że pojedynek nie był jakoś wyjątkowo efektowny, mógł się podobać. Lakers pokazali, że potrafią odrabiać straty i wyszli z naprawdę trudnej sytuacji. Dzięki temu zwycięstwu awansowali w górę tabeli. Są teraz na ósmym miejscu, premiowanym awansem do playoffs. Jest to początek rozgrywek i nie można nic wyrokować, ale ich gra wygląda nieco lepiej niż rok temu. Mają więcej chęci do gry i więcej doświadczenia. Cieszy lepsza postawa w obronie i coraz lepsza skuteczność z dystansu. Kolejne spotkanie rozegrają z Kings, więc jest duża szansa, że ich bilans będzie się tylko jeszcze poprawiał.

Czytaj więcej

19/11/2017 Nuggets vs Lakers

19/11/2017 Nuggets vs Lakers

Tak jak można było przypuszczać w Staples oglądaliśmy bardzo dużo punktów, łącznie 236. Jednak o wygranej Jeziorowców zdecydowała nie znakomita gra w ataku, ale agresywny początek drugiej kwarty i szybkie ręce w obronie. To właśnie wtedy Lakers zaliczyli całą masę przechwytów i szybkich ataków, które zbudowały ogromną przewagę. Tej gospodarze nie oddali już do samego końca, mimo, że Nuggets mocno naciskali. Na uwagę zasługuje także fakt, iż podopieczni Luke’a Waltona mieli w tym meczu aż 36 asyst. Znowu zagrali tak jak życzyłby sobie tego szkoleniowiec, czyli w stylu Golden State Warriors. Kolejne triple-double w swojej krótkiej karierze zaliczył Lonzo Ball. Rozgrywający, krytykowany za kilka poprzednich spotkań tym razem pokazał się z dobrej strony po obu stronach parkietu. Był bardzo aktywny w obronie, zanotował 2 bloki i aż 16 zbiórek, dzięki czemu mógł napędzać kontry kolegów. Wiele z jego podań zaczynało akcję po których Lakers zdobywali łatwe punkty. Nie widać tego w statystykach, ale Lonzo był dziś twórcą ponad połowy punktów, bo oprócz 11 asyst miał też kilkanaście kluczowych zagrań drugiego stopnia. Gdy był na parkiecie Jeziorowcy byli +29, gdy porównamy innych graczy z pierwszej piątki jest to przepaść (drugi jest Lopez z +8). Co nie zmienia faktu, że każdy gracz gospodarzy zagrał dziś dobrze. Z podstawowych zawodników wszyscy zdobyli powyżej 10 punktów (najwięcej Lopez 21), na dodatek rzucili 11 trójek. Dwójka super rezerwowych również nie zawiodła i dołożyła wspólnie 42 punkty. Nawet Corey Brewer zazwyczaj niewidoczny tym razem błysnął w obronie zaliczając 4 przechwyty. To był prawdziwy popis gry Jeziorowców. Oby więcej takich spotkań. Jak widać kiedy gra Lonzo, gra cały zespół.

Czytaj więcej