02/12/2017 Lakers vs Nuggets

02/12/2017 Lakers vs Nuggets

Lakers wygrali jedynie dwa spotkania na wyjeździe i ciężko przypuszczać, że właśnie w Denver uda im się wygrać trzecie, w końcu Nuggets to jedna z najlepszych ekip jeśli chodzi o grę na własnym parkiecie. Mają bilans 9-2 i w Konferencji Zachodniej jedynie Spurs Grega Poppovicha są od nich lepsi. Jednakże ekipa ze stanu Kolorado ma spore problemy z kontuzjami. Na kilka miesięcy z gry wypadł Paul Milsap, który po transferze z Hawks miał stać się liderem drużyny. Wątpliwy w tym meczu jest występ Wilsona Chandlera, a więc podstawowego gracza na pozycji numer trzy. Poza tym stan Nikoli Jokica to także day-to-day. Decyzja o tym czy zagra zapadnie przed samym początkiem meczu. Wszystko to stawia pojedynek w zupełnie innym świetle. Mimo, że Lakers nie wygrali od trzech spotkań, a w ostatnich dziesięciu schodzili zadowoleni z parkietu zaledwie trzy razy to dziś możemy być pewni, że powalczą. Z tak osłabiony Nuggets już pokazali, że są w stanie zwyciężyć. Co prawda było to w Staples Center, ale Jeziorowcy powoli wchodzą na wyższe obroty. Ich wyrównana gra z Clippers czy Warriors napawa optymizmem. Oby tylko do zdrowia powrócił Kyle Kuzma, świeżo upieczony najlepszy pierwszoroczniak miesiąca Konferencji Zachodniej. Z nim w składzie Lakers są dużo groźniejsi. W końcu jakby nie patrzeć to najlepszy strzelec drużyny, dający jej w każdym meczu średnio ponad 16 punktów. Jego współpraca z Ballem wygląda znakomicie i miejmy nadzieje, że będzie dalej się rozwijać. Kto wie, może Lonzo też w końcu eksploduje z talentem, który ma ogromny i on także otrzyma nagrodę rookie of the month. Oby jego marsz po indywidualne laury rozpoczął się już w ten weekend. Lakers potrzebować będą wszystkich graczy na wysokich obrotach. Najpierw bowiem zagrają z Nuggets, a już następnego dnia do Staples przyjeżdżają liderzy Zachodu Houston Rockets.

Czytaj więcej

27/11/2017 Lakers vs Clippers

27/11/2017 Lakers vs Clippers

Cóż to był za mecz. Lakers dzielnie się trzymali i walczyli z mocniej obsadzonymi Clippers. Do połowy czwartej kwarty to nawet oni prowadzili, lecz później gospodarze wykonali run 15-2. W tym czasie Jeziorowcy nie potrafili przełamać złej serii i oddali prowadzenie, którego już nie odzyskali do samego końca. Clippers wygrali mimo, że przez ostatnie cztery minuty musieli sobie radzić bez swojego lidera Blake’a Griffina, który zszedł z powodu urazu. Jednak znakomicie zaprezentował się wówczas Lou Williams, były gracz Lakers. Rozgrywający, który tym razem rozpoczął mecz w pierwszej piątce zaliczył aż 42 punkty. Po raz trzeci w karierze przekroczył tą magiczną barierę. Warto przypomnieć, że rekord kariery ustanowił w barwach Lakers (44 pkt). Dziś był równie skuteczny i bezwzględny dla byłych kolegów. Trafił 12 z 21 rzutów, a całość przypieczętował perfekcyjnością z linii rzutów wolnych (14/14). Lakers próbowali jeszcze rzucając za trzy w końcówce, ale ani Randle, ani Caldwell-Pope, notabene najlepszy gracz gości w tym meczu, nie byli w stanie trafić. Kolejny fatalny mecz zanotował Lonzo Ball, który trafił tylko 1 z 7 rzutów z gry. Do gry po miesięcznej absencji wrócił też Larry Nance Jr. i znowu jego wsparcie na tablicach okazało się nieocenione. Był najlepszym zbierającym wspólnie z liderem ławki Jordanem Clarksonem. To właśnie rezerwowi trzymali Lakers w grze w tym meczu. Zdobyli łącznie 52 punkty, dla porównania ich vis-a-vis tylko 20. Co ciekawe Luke Walton w decydujących momentach nie zdecydował się zostawić na placu ani Kuzmy (wszedł ale tylko na 48 sekund) ani Clarksona. Zamiast nich grali Ingram i Ball. Po minie, szczególnie Jordana widać było, że taki stan rzeczy mu się niezbyt podobał. On w przeciwieństwie do Lonzo był w tym meczu skuteczny (17 pkt 8/12 z gry, 8 zb, 5 as) i należało mu się miejsce na parkiecie. Nigdy się jednak nie dowiemy czy wówczas Lakers by wygrali. Czy byliby w stanie zahamować pogoń Clippers i wspomniany run 15-2.

Czytaj więcej

22/11/2017 Lakers vs Kings

22/11/2017 Lakers vs Kings

Dzień po dniu to niezwykle trudny terminarz, jednak nie dla młodych drużyn, jaką niewątpliwie są Lakers. Tym bardziej, że ich rywale nie są ekipami z najwyższej półki. Pierwszy mecz Jeziorowcy zagrali z drugą najgorszą ekipą ze Wschodu, a teraz podejmą ich vis-a-vis z Konferencji Zachodniej. Choć trzeba przyznać, że mecz z Bulls był wykańczający, bo gospodarze długo gonili wynik, to jednak nie powinni być bardzo zmęczeni. Co innego, gdybyśmy mówili o starszej drużynie. Tymczasem jest to jedna z najmłodszych w całej NBA. Po ostatnich wynikach nie możemy popadać w hurraoptymizm, ale rezultaty są coraz lepsze i pozycja Lakers również. Obecnie zajmują oni ósme miejsce i mają realne szanse na walkę o playoffs. Ich bezpośredni rywale prezentują się gorzej niż można było przypuszczać i Luke Walton oraz jego chłopcy są na dobrej drodze do powrotu do najlepsze ósemki. Warunek jest jeden. Muszą zacząć grać z sercem. Wkładać w mecz całą energię. A wtedy wyniki na pewno przyjdą, bo talentu im nie brakuje. A już na pewno mają go więcej niż ich dzisiejsi rywale zespół Kings, który także od kilku dobrych lat stara się wrócić do Playoffs z marnym skutkiem. Różnica pomiędzy tymi drużynami jest jednak ogromna. Lakers zbudowali już zalążek zespołu, a Kings wciąż zaczynają od nowa. Niecały rok temu rozstali się ze swoją największą gwiazdą DeMarcusem Cousinsem i plan na sukces ma iść przez draft. Lecz jak na razie wyniki są marne, a trener i manager nie mają pomysłu na zmianę obecnego stanu rzeczy. Letnie transfery, mimo, że szumnie zapowiadane, okazały się niewypałami. A najlepiej jak na razie wygląda rookie D’Aron Fox. Jednak ciężko przypuszczać, że sam jeden 20-latek poprowadzi Sacramento do tytułu. Kings są skazani na porażkę, ale jak wiadomo w meczach u siebie mogą zaskoczyć. Dlatego Lakers muszą być skoncentrowani przed tym meczem, jeśli chcą marzyć o wygranej.

Czytaj więcej

21/11/2017 Bulls vs Lakers

21/11/2017 Bulls vs Lakers

Lakers nie bez kłopotów, ale jednak pokonali ostatecznie Chicago Bulls. Choć po pierwszej połowie nic na to nie wskazywało. Lecz znakomita druga odsłona i przede wszystkim czwarta kwarta wygrana różnicą 12 punktów zdecydowała o zwycięstwie gospodarzy. Znakomite zawody rozegrali Kyle Kuzma i Kentavious Caldwell-Pope, którzy przekroczyli 20 punktów, trafiając po cztery rzuty trzypunktowe. Słabe spotkanie w ataku zaliczył Lonzo Ball, ale kolejny już raz był najlepszym zbierającym swojej drużyny. Ekipa z L.A. mimo, że była wyjątkowo nieskuteczna to potrafiła zagrać zespołowo i miała 23 asysty przy 36 celnych rzutach. To był mecz walki. Mimo, że pojedynek nie był jakoś wyjątkowo efektowny, mógł się podobać. Lakers pokazali, że potrafią odrabiać straty i wyszli z naprawdę trudnej sytuacji. Dzięki temu zwycięstwu awansowali w górę tabeli. Są teraz na ósmym miejscu, premiowanym awansem do playoffs. Jest to początek rozgrywek i nie można nic wyrokować, ale ich gra wygląda nieco lepiej niż rok temu. Mają więcej chęci do gry i więcej doświadczenia. Cieszy lepsza postawa w obronie i coraz lepsza skuteczność z dystansu. Kolejne spotkanie rozegrają z Kings, więc jest duża szansa, że ich bilans będzie się tylko jeszcze poprawiał.

Czytaj więcej

19/11/2017 Nuggets vs Lakers

19/11/2017 Nuggets vs Lakers

Tak jak można było przypuszczać w Staples oglądaliśmy bardzo dużo punktów, łącznie 236. Jednak o wygranej Jeziorowców zdecydowała nie znakomita gra w ataku, ale agresywny początek drugiej kwarty i szybkie ręce w obronie. To właśnie wtedy Lakers zaliczyli całą masę przechwytów i szybkich ataków, które zbudowały ogromną przewagę. Tej gospodarze nie oddali już do samego końca, mimo, że Nuggets mocno naciskali. Na uwagę zasługuje także fakt, iż podopieczni Luke’a Waltona mieli w tym meczu aż 36 asyst. Znowu zagrali tak jak życzyłby sobie tego szkoleniowiec, czyli w stylu Golden State Warriors. Kolejne triple-double w swojej krótkiej karierze zaliczył Lonzo Ball. Rozgrywający, krytykowany za kilka poprzednich spotkań tym razem pokazał się z dobrej strony po obu stronach parkietu. Był bardzo aktywny w obronie, zanotował 2 bloki i aż 16 zbiórek, dzięki czemu mógł napędzać kontry kolegów. Wiele z jego podań zaczynało akcję po których Lakers zdobywali łatwe punkty. Nie widać tego w statystykach, ale Lonzo był dziś twórcą ponad połowy punktów, bo oprócz 11 asyst miał też kilkanaście kluczowych zagrań drugiego stopnia. Gdy był na parkiecie Jeziorowcy byli +29, gdy porównamy innych graczy z pierwszej piątki jest to przepaść (drugi jest Lopez z +8). Co nie zmienia faktu, że każdy gracz gospodarzy zagrał dziś dobrze. Z podstawowych zawodników wszyscy zdobyli powyżej 10 punktów (najwięcej Lopez 21), na dodatek rzucili 11 trójek. Dwójka super rezerwowych również nie zawiodła i dołożyła wspólnie 42 punkty. Nawet Corey Brewer zazwyczaj niewidoczny tym razem błysnął w obronie zaliczając 4 przechwyty. To był prawdziwy popis gry Jeziorowców. Oby więcej takich spotkań. Jak widać kiedy gra Lonzo, gra cały zespół.

Czytaj więcej

15/11/2017 76ers vs Lakers

15/11/2017 76ers vs Lakers

Lakers nie byli w stanie przeciwstawić się Sixers, a konkretnie jej gwiazdorowi Joelowi Embiidowi. Środkowy, którego gra w NBA jest ograniczana przez lekarzy rzucił rekordowe dla siebie 46 punktów. Dołożył do tego 15 zbiórek 7 asyst i 7 bloków. Żaden zawodnik wcześniej nie wykręcił takich cyferek. Kameruńczyk grał na innym poziomie niż pozostali występujący tego dnia koszykarze. Co z tego, że kolejny dobry mecz zaliczył Kyle Kuzma (24 pkt – nowy rekord kariery). Na nic zdały się znakomite występy Ingrama (26pkt 11 zb) czy Clarksona (20 pkt). Show skradł Embiid. Nawet rookie Ben Simmons, który był zaledwie jedną zbiórkę od triple-double musiał uznać wyższość swojego kolegi. Lakers trzymali się dzielnie, aż do czwartej kwarty. I to wszystko przy kolejnym beznadziejnym występie Lonzo Balla. Rozgrywający znowu nie mógł nic trafić, jednak tym razem także nie dostrzegał kolegów. Był cieniem samego siebie. Zespół z nim na parkiecie był -18. Chyba zbytnio przejął się słowami Embiida przed meczem, który bardzo go chwalił i za bardzo chciał się pokazać w tak hype’owanym meczu. Joel przyćmił wszystkich. W USA jest o nim głośno, tak jak o Sixers, których przed sezonem wyśmiewano za podpisanie kontraktu z kontuzjogennym gwiazdorem. Teraz zarząd jest wszem i wobec chwalony a sam zespół pnie się w górę w tabeli Konferencji Wschodniej. Kolejne spotkanie dla ekipy z Filadelfii będzie jeszcze ważniejsze. Do miasta przyjeżdżają mistrzowie ligi Golden State Warriors. Lakers z kolei zagrają z Suns u siebie w piątek. Czyli ze swoim ulubionym rywalem, którego już pokonali w tym sezonie dwa razy.

Czytaj więcej

13/11/2017 Lakers vs Suns

13/11/2017 Lakers vs Suns

Lakers wygrali swój drugi mecz na wyjeździe i po raz drugi ich ofiara byli Phoenix Suns. Mimo, że słaby mecz w ataku rozegrał Lonzo Ball Jeziorowcy zdobyli 100 punktów znacznie poprawiając swój dystansowy celownik. Tym razem ekipa Luke’ Waltona trafiła aż 14 trójek, czyli tyle ile łącznie w poprzednich trzech spotkaniach, które przegrali. To właśnie skuteczność zza łuku była największą bolączką w trakcie tej trasy wyjazdowej. Dziś jednak Lakers pokazali, że rzucać potrafią i to całkiem nieźle. Co ciekawe najlepsi gracze po stronie gości to byli rezerwowi. Trzech zmienników zdobyło aż 46 punktów. W porównaniu do ławki Suns, która zdobyła 21 punktów, to była to kolosalna różnica, która zaważyła o wygranej Jeziorowców. Z zapowiadanego wielkiego pojedynku Bookera z Ballem nic nie wyszło, gdyż Lonzo zagrał zdecydowanie poniżej oczekiwań i był w cieniu swojego rok starszego rywala. Lider Phoenix zdobył 36 punktów i był momentami nie do zatrzymania przez obrońców gości. Poza nim warto również wyróżnić T.J. Warrena, który zdobył 23 punkty. Reszta zagrała poniżej oczekiwań i Lakers mogli cieszyć się ze swojej 6 wygranej w tym sezonie. Cały czas są dzięki temu w realnej grze o playoffs, bo do zajmujących ósmą lokatę Portland tracą 1.5 spotkania. Niedociągnięć jest niestety dużo i ciężko się spodziewać, aby te playoffs rzeczywiście nadeszły. Dopiero kolejne spotkania pokażą nam na co stać tegorocznych Jeziorowców. Młodzi zawodnicy dopiero się zgrywają i trzeba im dać więcej czasu. Myślę, że pierwsze wnioski o ich postawie będzie można wyciągnąć pod koniec grudnia, kiedy sezon na dobre się rozkręci, a różnice między czołówką, a drużynami słabszymi się wyklarują.

Czytaj więcej

11/11/2017 Lakers vs Bucks

11/11/2017 Lakers vs Bucks

Lonzo Ball przeszedł do historii, bijąc rekord Lebrona Jamesa i stając się najmłodszym graczem, który zaliczył triple-double. Na nic jednak się to zdało, ponieważ Lakers przegrali trzeci mecz z rzędu i osuwają się coraz niżej w tabeli na Zachodzie. Jeszcze kilka porażek i marzenia o ósemce trzeba będzie odłożyć na najwyższą półkę z bajkami. Poza Ballem (19 pkt 12 zb 13 as 3 prz 4 bl), który w końcu oprócz podań i zbiórek trafiał dziś na przyzwoitej skuteczności, a także grał nieźle w obronie, Kuzmą i Randlem reszta zagrała zdecydowanie poniżej oczekiwań. Kolejny raz fatalnie wyglądała celność rzutów za trzy (6/22 – 27%), ale tym razem również pudła z linii rzutów wolnych przyczyniły się do porażki. Jeziorowcy zakończyli mecz z 59,5% skutecznością za jeden, stracili w tym elemencie 15 punktów i kto wie, czy gdyby nie lepsza egzekucja nie skończyłoby się to sensacyjnym zwycięstwem. Lecz tym razem to Bucks wyszli zwycięsko, pomimo równie fatalnej dyspozycji z dystansu. Jednakże mieli oni w swoim składzie Giannisa Antetokounmpo, który jest liderem strzelców ligi i potwierdził swoją wysoką formę. Zdobył 33 punkty, do czego dodał aż 15 zbiórek i trafiał na niebotycznej skuteczności (12/19 z gry). Grek jest prawdziwym liderem, ale po dodaniu Erica Bledsoe spadło z niego trochę obowiązków i Milwaukee mogą skupić się na rywalizacji o czołową lokatę na Wschodzie. Początek sezonu z uwagi na urazy mieli kiepski, ale teraz z meczu na mecz rosną w siłę. Lakers z kolei zmierzają w odwrotnym kierunku. Z bilansem 5-8 zajmują 12 miejsce i wydaje się, że jest to maksimum ich możliwości. Wyżej są już same lepsze teamy. I choć cieszy w końcu dobra postawa Balla, to jednak niesmak po trzeciej porażce z rzędu i fatalnej trasie wyjazdowej pozostaje. Ostatni mecz przed powrotem do Staples Jeziorowcy zagrają z Phoenix i tam już muszą zwyciężyć, bowiem Suns po oddaniu Bledsoe są w rozsypce.

Czytaj więcej

09/11/2017 Lakers vs Wizards

09/11/2017 Lakers vs Wizards

Lakers polegli w drugim spotkaniu z rzędu ponownie zaliczając fatalną skuteczność z dystansu. Tym razem trafili zaledwie 3 23 rzutów i nawet Kyle Kuzma, czy Brook Lopez nie byli w stanie temu zapobiec. Nie wspominając już o Lonzo Ballu, który spudłował 6 z 7 trójek. Grając w takim stylu w ataku nie da się wygrać. Nikt ze składu Jeziorowców nie dobił do 20 punktów, tymczasem po stronie gospodarzy było aż trzech takich graczy. John Wall, Bradley Beal i Otto porter jr. załatwili sprawę już do przerwy, a później tylko utrzymywali wysoką przewagę. Lakers są zupełnie inną drużyną gdy grają w Staples, a inną gdy muszą zmierzyć się z rywalem w jego hali. Widać to było w starciu z Bostonem, ale jeszcze dobitniej widać to było dziś. Wizards odkryli wszystkie niedociągnięcia Jeziorowców w obronie. Mimo, że również ciężko im było się wstrzelić z dystansu, to ogółem zaliczyli ponad 50 % skuteczności z gry i zdobyli 111 punktów. Dzięki tej wygranej ekipa ze stolicy awansowała nieznacznie w tabeli, ale wciąż czołówka tabeli Konferencji Wschodniej jest bardzo ciasna. Dość powiedzieć, że główni faworyci czyli Cleveland Cavaliers są na 11 miejscu, jednak do trzeciej lokaty brakuje im tylko 2.5 zwycięstwa. Na Zachodzie jest podobnie. To bowiem bardzo wyrównany początek rozgrywek, jak nigdy dotąd. Zapowiada się więc ciekawy sezon, oby tylko młodzi gracze Lakers wytrzymali tempo i żeby w końcu zaczęli przekładać grę ze Staples na mecze wyjazdowe.

Czytaj więcej

08/11/2017 Lakers vs Celtics

08/11/2017 Lakers vs Celtics

Znakomita czwarta kwarta w wykonaniu Kyrie Irvinga i Celtics zdecydowała o zwycięstwie Bostonu w pojedynku z Lakers. Jeziorowcy kolejny już raz w tym sezonie nie sprostali oczekiwaniom na wyjeździe i fatalnie zaprezentowało się w ataku, z dużym naciskiem na niską skuteczność zza łuku. Podczas gdy w spotkaniach w Staples podopieczni Luke’a Waltona trafiają około 40% rzutów, w obcej hali nigdy nie przekraczają 30%, a dziś trafili jedynie 5 z 24 rzutów. Lonzo Ball w swoim „stylu” spudłował 11 z 15 rzutów. Jednak do 9 punktów dołożył tez 6 asyst, 5 zbiórek i 4 bloki. Nieco gorzej zagrali też bohaterowie trzech ostatnich meczów Lakers czyli Lopez i Kuzma. Na plus trzeba wymienić znakomitą postawę dwóch rezerwowych. Clarkson i Randle grają jak z nut. Ciągną całą grę w ataku Lakers, gdy na ławce są starterzy. Julius dziś zanotował double-double, bo do 16 punktów dołożył 12 zbiórek. Jordan z kolei był jedynym jasnym punktem drużyny gdy spojrzymy na skuteczność za trzy. Nie zmienia to jednak faktu, że reszta nie sprostała zadaniu. Celtics wypunktowali młodych Jeziorowców i wygrali 10 mecz z rzędu. Pewnie plasują się na pozycji lidera Konferencji Wschodniej. Lakers mają ponownie problemy z meczami wyjazdowymi. Aktualnie są 1-3 w takich spotkaniach. Nie wróży to dobrze przed obecną trasą wyjazdową.

Czytaj więcej