31/10/2014 Clippers vs Lakers

Opublikowane przez , 31 października 2014 w Media, Gameday, 2014 – 15, 3 komentarze

BOXSCORE Los Angeles Clippers

Los Angeles Lakers

PREGAME Oba zespoły z Los Angeles są w trochę innej fazie prowadzenia zespołu. Lakers są zdecydowanie w fazie przebudowy i po dwóch pierwszych spotkaniach wyglądają jak drużyna, która skupi się na utrzymaniu swojego picku w drafcie, a stanie się tak tylko wtedy jeśli będzie on w czołowej piątce. Clippers z kolei są uważani wszem i wobec za jednego z faworytów do tytułu, a przede wszystkim do wygrania Konferencji Zachodniej. Jednakże pierwszy mecz sezonu w wykonaniu podopiecznych Doca Riversa uwidocznił ich wszystkie mankamenty. Ekipa z L.A. rozegrała przeciętne spotkanie przeciwko niezwykle osłabionych Oklahoma City Thunder. Ci grali nie tylko bez Kevina Duranta, ale także od początku drugiej kwarty bez Russella Westbrooka, który złamał kość śródręcza. Clippers wygrali, ponieważ ich rywale nie mieli nikogo kto wziąłby na siebie ciężar zdobywania punktów w końcówce spotkania. Sami byli równie nieskuteczni mimo, że mieli w składzie wszystkich liderów. Ich skuteczność zza łuku była jednak fatalna. Trafili zaledwie 7 z 30 rzutów, z czego ich dwaj najlepsi strzelcy dystansowi tylko 3 z 15.

Przeciwko Lakers będą mieli szansę na poprawę swoich statystyk. Powiedzieć, że gracze Byrona Scotta bronią źle to tak jakby nic nie powiedzieć. W dwóch pierwszych pojedynkach pozwolili rywalom rzucić średnio 113.5 punktów, ponadto dając sobie wrzucić 28 z 61 trójek. Jeśli sądziliście, że to Mike D’Antoni spowodował fatalną postawę zespołu w defensywie, to się troszkę myliliście. Za jego kadencji te liczby były niższe i nie wyglądały aż tak okropnie. Gdy dodamy do tego fakt iż po atakowanej stronie parkietu Lakers prezentują podobny styl, mamy mieszankę drużyny, która stacza się na samo dno. Ciężko coś prorokować po pierwszych dwóch meczach, lecz sposób gry po obu stronach boiska, czy też powielające się kontuzje, wypadają nam stwierdzić, że to będzie jeszcze gorszy sezon niż rok temu. Czy dla Clippers z kolei będzie to rok lepszy niż zeszły? Też w to szczerze wątpię, ponieważ ich szanse w starciach ze zdrowymi Thunder, Spurs czy Warriors są równie małe, czego przykład mieliśmy w ich meczu otwarcia. Z Lakers sobie oczywiście poradzą, ale Jeziorowcy są obecnie na dnie i tylko cud może ich stamtąd wyciągnąć.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – DeAndre Jordan
PF. Carlos Boozer – Blake Griffin
SF. Wesley Johnson – Matt Barnes
SG. Kobe Bryant – J.J. Reddick
PG. Jeremy Lin – Chris Paul

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
R. Kelly: Nade­rwane ścię­gno udowe – Out
N. Young: Zerwane wię­za­dło w kciuki – Out
J. Randle: Złamana kość piszczelowa – Out

G. Davis: Pachwina – Prawdopodobnie nie wystąpi

Data:
31 października 2014, piątek o 3:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Po niezbyt przekonywujących pierwszych meczach w wykonaniu obu drużyn z L.A. w derbowym pojedynku Clippers i Lakers wznieśli się na wyżyny. Cóż to było za starcie. Wynik zmieniał się jak w kalejdoskopie. Mieliśmy wspaniałe wsady, między innymi reverse dunk Kobe, znakomite asysty i dramaturgię. Emocję sięgnęły zenitu w drugiej połowie, kiedy to Lakers wyszli na prowadzenie, a to Clipps musieli gonić. Można nawet powiedzieć, że w drugiej połowie role się troszkę odwróciły, ponieważ to Lakers cieszyli się grą i asystowali przy wielu rzutach. Natomiast Clippers ciułali punkty, bazując głównie na wymuszaniu fauli przez Griffina. I to właśnie przewinienia odegrały kluczową rolę w decydujących momentach meczu. Problemy z faulami mieli wszyscy podkoszowi gracze gospodarzy i w końcu nie było komu bronić Blake’a Griffina, który skutecznie punktował czy to z gry czy z linii rzutów wolnych. W całym spotkaniu podopieczny Doca Riversa zdobył aż 39 punktów i to właśnie on zaliczył arcyważną zbiórkę w ofensywie i później dodał do tego dwa celne rzuty wolne. Clippers wyszli wówczas na trzypunktowe prowadzenie na 21 sekund przed końcem. Bryant próbował wówczas zmienić losy spotkania, ale rzut z dystansu okazał się niecelny i kolejne trafienia z linii ekipy Doca Riversa przesądziły o ich zwycięstwie w derbach Miasta Aniołów.

Lakers są 0-3, ale dziś zagrali bardzo dobrze, nawet znakomicie w 3 kwarcie, jednakże to nie wystarczyło na Clippers. Drużyna Doca Riversa to jeden z faworytów do tytułu i idealnie było to widać w końcówce, kiedy skutecznie odrabiała ona stratę aż w końcu wysunęła się na czoło. Na wielkie brawa po stronie przegranych zasługują Jordan Hill, który zdobył 23 punkty, a także Jeremy Lin, zdobywca 17 oczek. Kobe miał wyśmienite 3 kwarty, ale w czwartej ewidentnie przygasł, trafił tylko 1 z 7 rzutów, choć trzeba dodać, że większość z nich była pod presją czasu. Jak przystało na lidera wziął na siebie ciężar zdobywania punktów. Tym razem zawiódł, ale pokazał, że potrafi grać zespołowo i dobrze rozumie się z kolegami o czym niech świadczy chociażby 7 asyst w jego wykonaniu. Oczywiście martwi kolejna porażka, ale Lakers mają naprawdę arcytrudny terminarz na początek sezonu, a na dodatek jutro zmierzą się z kolejną potęgą z Zachodu, czyli Golden State Warriors. Wydaje się, że bilans może brzmieć 0-4, ale przecież to jest sport, tu wszystko może się zdarzyć.
Liderzy:
Punkty: Jordan Hill (23)
Zbiórki: Carlos Boozer (7)
Asysty: Jeremy Lin (9)
Przechwyty: Kobe Bryant (2)
Bloki: Boozer i Hill (1)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

3 komentarze

  1. lol…

  2. To będzie w Shaqtin’a fool :D

    Czyli misja obrony picku rozpoczęta.

  3. Co zrobili naradę :)

    Ja tam jestem jak najbardziej za tą misją. Mamby szkoda, ale i tak nic lepszego w tym sezonie nie wymyślimy.

Skomentuj