29/01/2016 Lakers vs Clippers

Opublikowane przez , 29 stycznia 2016 w Media, Gameday, 2015 – 16, 0 komentarzy

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Los Angeles Clippers

PREGAME Już drugie w tym sezonie derby Los Angeles zostaną rozegrane w nocy z piątku na sobotę, o godzinie 4.30 czasu polskiego. Różnica między oboma ekipami jest jednakże ogromna i ciężko spodziewać się, że ów mecz będzie wyrównany. Lakers wszak mają fatalny miesiąc, w którym wygrali zaledwie 3 z 14 spotkań. Obecnie notują serię 7 porażek z rzędu i nie zanosi się na to, że ich sytuacja ma ulec zmianie. Ostatnie miejsce w Konferencji jest już chyba im pisane do końca rozgrywek. Tymczasem Clippers mimo problemów ze składem wciąż liczą się w walce o tytuł. Zespół bez Blake’a Griffina i po pozbyciu się bezproduktywnego Josha Smitha cały czas piastuje 4 miejsce na Zachodzie. Co oznacza, że jeśli dziś zakończyły by się rozgrywki regularne mieliby przewagę własnego parkietu w 1 rundzie. Lecz gdyby okazało się, że złamanie ręki Griffina to coś poważniejszego i czeka go dłuższa przerwa, chyba można już wtedy skreślić Clippers z listy kontenderów. Wróćmy jednak do samego starcia ekip z Miasta Aniołów. Jeszcze kilka lat temu była to rywalizacja, która elektryzowała L.A. Każdy fan miał inne zdanie na temat tego, kto jest prawdziwym królem tej przeogromnej metropolii. Kobe Bryant czy Chris Paul. Black Mamba czy CP3. Obecnie pytanie to jest zbędne, bowiem pierwszy z gwiazdorów powoli i bardzo boleśnie zbliża się do emerytury, a drugi dzieli i rządzi w teamie Doca Riversa. Pierwsze starcie wygrali Clippers 94-84, jednak rozmiary porażki były tak niskie dzięki wygraniu czwartej kwarty przez rezerwowych aż 27:9. W innym przypadku mówilibyśmy o prawdziwym pogromie. W ostatnim meczu świątecznym Kobe Bryanta miejscowi rywale urządzili mu niezbyt miłe pożegnanie. Od samego początku przejęli inicjatywę za sprawą niesamowitej gry Chrisa Paula (23 pkt 11/19 z gry). Czy dziś Lakers znajdą jakaś odpowiedź na walecznego rozgrywającego, ciężko raczej tego oczekiwać. Lecz na pewno brak Griffina będzie działał na korzyść Jeziorowców. Jednak aby sięgnęli oni po wygraną muszą wznieść na wyżyny swoich możliwości. A taki mały sukces na pewno znacznie poprawiłby morale drużyny i podbudował tych młodych chłopaków i zachęcił do większej pracy.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Roy Hibbert – DeAndre Jordan
PF. Julius Randle – Paul Pierce
SF. Anthony Brown – Luc Mbah a Moute
SG. Kobe Bryant – J.J. Redick
PG. Jordan Clarkson – Chris Paul

Kontuzje:

Data:
29 stycznia 2016, piątek o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Lakers nie udało się pokonać osłabionych brakiem Blake’a Griffina Clippers. Mecz nie był co prawda aż tak jednostronnym pojedynkiem jak ten świąteczny. Jednakże zwycięstwo podopiecznych Doca Riversa nie podlegało dyskusji w żadnym momencie spotkania. Kolejne znakomite derby zapisał na swoim koncie Chris Paul. Rozgrywający wziął chyba sobie za punkt honoru to, żeby dominować w starciu z Lakers. Obojętnie czy ma słabszy czy lepszy tydzień na Jeziorowców zawsze jest gotów w 100 procentach. Jego 27 punktów i 7 asyst mogłoby jednak nie wystarczyć do wygranej, gdyby nie znakomita postawa rezerwowych. Lance Stephenson, Austin Rivers i Jamal Crawford zdobyli razem 48 oczek, czyli prawie dwa razy więcej niż cała ławka rezerwowych po stronie Lakers. W momencie kiedy starterzy schodzili przewaga Clipps rosła, bowiem swój znakomity dzień mieli wspomniani trzej muszkieterowie. Stephenson zaliczył niemal perfekcyjny mecz, gdyż spudłował tylko jeden rzut. I był to chyba jego najlepszy występ od czasu transferu z Pacers. Ciężko w nim teraz dostrzec gracza, który prowadził Indianę do dwóch finałów Konferencji z rzędu, ale jak widać ma swoje przebłyski. Crawford i Rivers z kolei już nie pierwszy raz notują znakomite wejścia z ławki. Doc wie, że może na nich liczyć i dlatego też otrzymują oni sporo minut od trenera/ojca. Po stronie Lakerz ciężko kogoś wyróżnić za kolejną, 8 już porażkę z rzędu. Chyba tylko Julius Randle, który wrócił do pierwszego składu, może powiedzieć, że dał z siebie wiele w tym meczu. Reszta wyglądała jakby zupełnie nie wierzyli w końcowy rezultat. Z resztą trudno im się dziwić. Drużyna jest na dnie Konferencji. Notuje trzeci tak fatalny sezon z rzędu, a perspektyw na lepszą przyszłość nie widać. Na dodatek po sezonie odchodzi na emeryturę ikona klubu i pięciokrotny mistrz Nba. Co oznacza, że poziom doświadczenia w ekipie ulegnie zmniejszeniu. Nie wydaje mi się, żeby ci młodzi chłopcy wierzyli, że uda im się coś wygrać w najbliższych latach. Nie z tym trenerem.

Liderzy:
Punkty: Julius Randle (23)
Zbiórki: Julius Randle (14)
Asysty: D’Angelo Russell (5)
Przechwyty: Lou Williams (2)
Bloki: Roy Hibbert (2)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
WYWIADY

Skomentuj