29/01/2015 Bulls vs Lakers

Opublikowane przez , 29 stycznia 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 6 komentarzy

BOXSCORE Chicago Bulls

Los Angeles Lakers

PREGAME W swoim ostatnim meczu w styczniu, Jeziorowcy zmierzą się przed własną publicznością z Chicago Bulls, a więc nową ekipą Pau Gasola. Lakers już wcześniej mieli okazję zagrać przeciwko Hiszpanowi na święta, ale wtedy spotkanie zostało rozegrane w United Center. Dzisiaj natomiast, Katalończyk po raz pierwszy od 7 lat pojawi się w Staples Center, w barwach innej drużyny niż 16 – stokrotnych mistrzów NBA. Można być więc pewnym tego, że podkoszowy Byków będzie wyjątkowo zmotywowany tego czwartkowego wieczoru. Zresztą w tym sezonie Gasol zalicza naprawdę fantastyczne występy, a każdej nocy daje od siebie 18.3 punktów, 11.9 zbiórek, 2.8 asyst oraz 2.2 bloki. Pau w nowym otoczeniu po prostu odżył i dostał bardzo potrzebny mu zastrzyk energii. Wreszcie nie dręczą go plotki dotyczące wymiany jego osoby, a także może non stop grać blisko kosza, czyli dokładnie tak jak lubi. Jego zespół jednak nie spisuje się tak dobrze, jak na początku rozgrywek. Obecnie Bulls zajmują czwarte miejsce na Zachodzie z bilansem 30 zwycięstw i 17 porażek. Ich ofensywa znajduje się na dziesiątym miejscu w lidze, a defensywa „dopiero” na 12, co może być sporą niespodzianką dla wszystkich śledzących ich poczynania przez ostatnie lata. Warto jednak zwrócić uwagę na bilans ekipy z Wietrznego Miasta na wyjeździe. Poza domem, Byki wygrały bowiem 17 z 23 rozegranych spotkań. Wydaje się więc, że zawodnicy Toma Thibodeau są zawsze ekstra zmotywowani w obcych halach i wtedy też pokazują swój prawdziwy potencjał. Zapewne tak właśnie będzie też dzisiejszej nocy, kiedy to przyjdzie im rozegrać pojedynek z bardzo słabymi w tym roku Jeziorowcami. Lakers przegrali ostatnie dziewięć meczów i obecnie są czwartą najgorszą drużyną w NBA. W starciu z Wizards zagrali całkiem dobrą pierwszą połowę ale w drugiej dali się totalnie zdominować przez Marcina Gortata i spółkę, przez co dopisali kolejną porażkę na swoje konto. To już zresztą stała się normalność w Mieście Aniołów i takie występy z pewnością nikogo już nie zaskakują. Szczególnie, że przecież zespół musi radzić sobie bez swojego lidera – Kobe’ego Bryanta. Z drugiej strony, każda seria musi się kiedyś skończyć, więc być może ta Jeziorowców zostanie przerwana właśnie dzisiaj, kiedy to przyjdzie im się zmagać z Pau Gasolem i jego kolegami.

C. Jordan Hill – Joakim Noah
PF. Robert Sacre – Pau Gasol
SF. Ryan Kelly – Tony Snell
SG. Wayne Ellington – Kirk Hinrich
PG. Jordan Clarkson – Derrick Rose

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
K. Bry­ant: Zerwany mię­sień w ramie­niu – Out do końca sezonu
N. Young: Kostka – Prawdopodobnie nie wystąpi

J. Butler: Choroba – Występ stoi pod znakiem zapytania
M. Dunleavy: Kostka – Out

Data:
29 stycznia 2015, czwartek o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Aż dwie dogrywki były potrzebne w czwartkowy wieczór do wyłonienia zwycięscy w konfrontacji Bulls z Lakers. Górą okazali się być jednak gospodarze, którym wygraną 123-118 zapewnił m.in. Wayne Ellington trafiając ważne osobiste w końcówce spotkania. Być może jednak nie musiałby tego robić, gdyby Jeziorowcy w drugiej połowie, zagrali tak samo jak w pierwszej. Po dwóch kwartach bowiem prowadzili 59-48, a na początku trzeciej ćwiartki osiągnęli nawet 15 – stopunktową przewagę. Problem w tym, że goście nie zamierzali oddawać tego meczu i m.in. za sprawą Jimmy’ego Butlera i Brooksa, Byki jeszcze przed końcem trzeciej odsłony gry zmniejszyły straty do czterech oczek. Mimo to później Lakers kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie aż do 1:29 do końca spotkania. Wtedy to po punktach Jordana Hilla, gospodarze prowadzili 98-89 i wydawało się, że ich zwycięstwo jest już pewne. Butler jednak następnie wykonał w pojedynkę run 7-0, a chwilę później Gasol dobił nietrafiony layup Rose’a i nagle zrobił się remis. Jordan Hill próbował jeszcze zapewnić wygraną swojej drużynie ale jego rzut okazał się być niecelny i mieliśmy overtime. W pierwszej dogrywce z kolei lepiej radzili sobie podopieczni Thibodeau, którzy za sprawą Rose’a i Gasola objęli pięciopunktowe prowadzenie. Lakers udało się jednak odpowiedzieć na te poczynania, a do remisu ostatecznie doprowadził Jordan Hill na 16 sekund do końca. Tym razem więc to goście mieli jeszcze okazję na wygraną ale Derrick Rose nie trafił potencjalnego game winnera. Przeszliśmy więc do drugiej dogrywki, a w niej już lepsi okazali się być Jeziorowcy, którzy od początku agresywnie zaatakowali graczy Bulls. Cztery punkty zdobył Ellington, dwa dodał Clarkson, a do tego zespół z Wietrznego Miasta miał problemy z trafianiem rzutów i gospodarzom udało się zachować pięciopunktowe prowadzenie, które doprowadziło ich do pierwszego zwycięstwa od dziesięciu spotkań. Choć mecz powinien się skończyć już po 48 minutach gry, tak dobrze jednak, że ostatecznie Jordan Hill i spółka nie dali sobie odebrać tego spotkania. Swoją drogą Hill uzbierał tej nocy 26 oczek i 12 zbiórek, będąc najlepszym graczem w swojej ekipie. 23 punkty dorzucił Wayne Ellington, a 18 Jordan Clarkson. Aktywni byli też Carlos Boozer (16), Jeremy Lin (11) i Ed Davis (10). Najważniejsza była jednak ilość zdobytych punktów pod koszem. Tutaj bowiem Lakers wygrali 68-56, a to mocno wpłynęło na ich ogólną skuteczność (47.2% – 41.3%). Do tego zebrali w sumie 54 piłki, rozdali 26 asyst i zanotowali 8 bloków. Nie da się jednak ukryć, że mecz był dosyć wyrównany we wszystkich kategoriach, a największą różnicę możemy zobaczyć na dystansie, gdzie gospodarze oddali tylko 9 prób (3 celne), a goście 25 (6 celnych). Poza tym jednak obie drużyny toczyły ze sobą prawdziwy bój i o końcowym rezultacie, zadecydowały szczegóły. Choć Lakers na pewno nie byli faworytami w tej konfrontacji, tak jednak tak jak pisałem przed meczem – każda seria musi się kiedyś skończyć i tak się właśnie stało. Zobaczymy teraz, czy koszykarze złota i purpury będą w stanie wygrać kolejne spotkanie, które rozegrają w niedzielę w Madison Square Garden.

Liderzy:
Punkty: Jordan Hill (26)
Zbiórki: Jordan Hill (12)
Asysty: Jeremy Lin (5)
Przechwyty: Jordan Clarkson (2)
Bloki: Jordan Hill, Robert Sacre, Carlos Boozer, Jeremy Lin (2)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

6 komentarzy

  1. DrJ

    Cieszy to,że Scott wreszcie dał szansę Clarksonowi się ogrywać. Teraz jest na to czas.

  2. Dokładnie, chociaż jeden rookie ma coś z tego sezonu. Strasznie szkoda sezonu Julka. Idealny by był na naukę, a tak w przyszłym sezonie znów praktycznie od zera.

    A ponoć Jordan jest instruowany przez niejakiego Nasha.

    Nash: Hey Jordan want some advice?
    Jordan: Sure!
    Nash: Dribble a lot and aim at the basket when you shoot.
    Jordan: Uh, ok, anything else?
    Nash: Yeah, Lakers will pay you to sit on your ass so milk it for all it’s worth.
    Jordan: So I don’t even have to play?
    Nash: I didn’t.

    :D Na zagranicznym forum LA ktoś puścił wodze fantazji.

  3. DrJ

    Piękne. Ciekawe jak Nash go instruuje? Robią sobie treningi przez Skype’a, a może po prostu Nash wysyła mu smsy?

    Sherlock przemówił

  4. DrJ napisał(a):Piękne. Ciekawe jak Nash go instruuje? Robią sobie treningi przez Skype’a, a może po prostu Nash wysyła mu smsy?

    Nash pojawia się na treningach.

  5. DrJ

    Widzisz, przeoczyłem to info. Myślałem, że dalej zwiedza Amerykę Płd

  6. BlackMamba napisał(a):
    DrJ napisał(a):Piękne. Ciekawe jak Nash go instruuje? Robią sobie treningi przez Skype’a, a może po prostu Nash wysyła mu smsy?

    Nash pojawia się na treningach.

    Powoli… Nash chyba dopiero pierwszy raz się pojawił na treningu kilka dni temu… Wcześniej było tak jak napisał DrJ – Nash mu po prostu wysyłał smsy. Nic więcej.

    Tweet jakoś z 20 stycznia:


Skomentuj