27/12/2016 Jazz vs Lakers

Opublikowane przez , 27 grudnia 2016 w Media, Gameday, 2016 – 17, 5 komentarzy

BOXSCORE Utah Jazz

Los Angeles Lakers

PREGAME Do trzech razy sztuka! Dzisiejszej nocy Lakers po raz trzeci w tym sezonie zagrają z koszykarzami Utah Jazz, licząc na odniesienie przeciwko nim pierwszej wygranej. Poprzednie dwa pojedynki zakończyły się porażkami, choć zawodnicy Luke’a Waltona za każdym razem dali z siebie wszystko i walczyli do samego końca. Z pewnością więc mają nadzieje na to, że tym razem uda im się osiągnąć swój cel. Jazzmani co prawda są obecnie ekipą na playoffs ale zarówno u siebie (10-7), jak i na wyjeździe (8-6) zdarza im się przerywać mecze. A seria trzech porażek z rzędu pokazuje, że mają pewne problemy. Jednym z ważniejszych elementów tej konfrontacji będzie jej tempo, gdyż goście uwielbiają bardzo wolno rozgrywać akcje, a gospodarze wręcz przeciwnie. Być może zabieganie rywala i wciągnięcie go w szybką wymianę piłek pomoże Lakers objąć kontrolę nad spotkaniem. Poza tym oczywiście istotne będzie powstrzymanie Gordona Haywarda i ograniczenie wpływu Rudy’ego Goberta (średnio 16.3 oczka, 13.7 zbiórek i 2.8 bloków w poprzednich 10-ciu starciach). Ciekawie prezentuje się także Shelvin Mack, który wykorzystuje nieobecność Dante Exuma oraz George’a Hilla i w ostatnim okresie daje od siebie 11.9 punktów i 4.3 asysty w 30.2 minuty spędzane na parkiecie. Zagadką jest natomiast Derrick Favors, który powoli wraca po kontuzji. Quinn Snyder na razie oszczędza swojego podkoszowego, przez co ten wchodzi z ławki rezerwowych, gra około 14 minut i zalicza ponad 5 oczek i 3.6 zbiórek na mecz. W pojedynku z drużyną złota i purpury może jednak eksplodować, co często zdarzało mu się w przeszłości. Ogólnie natomiast można stwierdzić, że Jazz są bardzo stabilnym zespołem zarówno w ataku (10 miejsce w lidze), jak i w defensywie (5 miejsce). Rywale przeciwko nim notują średnio zaledwie 17.6 asyst (najmniej w lidze) i oddają tylko 22.5 próby z dystansu. D’Angelo Russella i spółka czeka bardzo ciężka przeprawa. Z drugiej strony jednak, skoro udało im się pokonać Clippers, to nic nie stoi na przeszkodzie aby wygrać również z Jazz. Ale czy tak będzie, przekonamy się o 4.30 czasu polskiego, kiedy to rozpocznie się spotkanie pomiędzy obiema ekipami.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Timofey Mozgov – Rudy Gobert
PF. Julius Randle – Boris Diaw
SF. Luol Deng – Gordon Hayward
SG. Nick Young – Rodney Hood
PG. D’Angelo Russell – Shelvin Mack

Kontuzje:
J. Calderon: Ścięgno udowe – Występ stoi pod znakiem zapytania
T. Black: Kostka – Prawdopodobnie nie wystąpi
L. Nance Jr.: Kolano – Out

A. Burks: Kostka – Out
D. Exum: Kolano – Out
G. Hill: Duży palec u stopy – Out

Data:
27 grudnia, wtorek o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME To był brzydki, pełen fizycznej walki mecz, w którym po 48 minutach górą okazali się być gracze Utah Jazz, którzy wygrali 102-100. O wszystkim zadecydowała końcówka, w której gospodarze po prostu zrobili wszystko, aby przegrać. Kilka beznadziejnych posiadań, w tym te ostatnie, w którym to D’Angelo Russell zamiast wykorzystać zasłony kolegów i zaatakować kosz, zdecydował się na trójkę z dziewięciu metrów, która okazała się być airballem. Zresztą rozgrywający Lakers przez cały czas grał fatalnie, o czym świadczą tylko dwa celne trafienia, na 11 oddanych rzutów. Bardziej był on kulą u nogi, niż istotnym zawodnikiem w drużynie. Co innego Julius Randle, który zdobył 25 punktów (FG 9-12), zebrał 12 piłek i rozdał 3 asysty, a do tego w końcówce trafił ważny rzut, który dał remis Jeziorowcom. Również dobre zawody rozegrali Lou Williams – autor 22 oczek oraz Luol Deng, który z kolei dołożył 9 punktów i tyle samo zbiórek. Ogólnie jednak gospodarze słabo wypadli przede wszystkim na dystansie, gdzie rzucali z 25% skutecznością, przy 34.6% Jazz. Postawa zza łukiem zrobiła chyba największą różnicę w tym wtorkowym pojedynku. W każdym innym elemencie gry obie ekipy wypadły niemalże tak samo, co potwierdza przebieg tej konfrontacji. Goście jedynie strat popełnili nieco więcej (20 vs 16), ale mimo to, udało im się zdobyć więcej punktów po stratach, niż Lakers (24 vs 22). Spotkanie 16-stokrotni mistrzowie NBA przegrali po prostu przez swoje błędy, bezsensowne rozegranie kluczowych akcji i brak dojrzałości. Nie da się także ukryć, że duży wkład w grę ekipy z Salt Lake City miał Gordon Hayward, który zdobył aż 31 oczek (FG 10-17, 3FG 3-6), zebrał 9 piłek i rozdał 3 asysty. Najważniejsze trafienie w meczu zaliczył natomiast Joe Ingles, którego trójka na 21 sekund do końca, praktycznie pogrążyła gospodarzy.

Liderzy:
Punkty: Julius Randle (25)
Zbiórki: Julius Randle (12)
Asysty: D’Angelo Russell (4)
Przechwyty: Timofey Mozgov, Nick Young (2)
Bloki: Luol Deng, Timofey Mozgov, Jordan Clarkson (1)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
WYWIADY

5 komentarzy

  1. Brak mi słów… Ostatnia minuta w wykonaniu Lakers to dramat. Zrobili wszystko, aby ten mecz przegrać i aż się zastanawiam, czy nie było to specjalnie…

  2. A ja się nie zgodzę – Lakers wreszcie zagrali lepiej w defensywie (skończyli switchować wszystko) i o wyniku zadecydował dzisiejszy brak dobrego rzutu z dystansu oraz rzutowy slump duetu Russell-Young (4/19).

    Pamiętam z poprzedniego sezonu właśnie choćby Utah Jazz (już starszych od Lakers) przegrywających PO przez porażki w zaciętych końcówkach, to jest dość typowe dla młodych ekip.

    Ostatnią akcję wziął na siebie Walton, który przyznał, że nie nakreślił planu B (zarówno przy wyniku 99-99, gdy Lou nie był w stanie dostać piłki, a akcja miała być pod niego, jak i w ostatniej akcji gdy nie przewidział, iż Gobert może spudłować oba FT).

    Jak najbardziej akceptowalna porażka młodej ekipy, chociaż zawsze trochę szkoda.

  3. january napisał(a):A ja się nie zgodzę – Lakers wreszcie zagrali lepiej w defensywie (skończyli switchować wszystko) i o wyniku zadecydował dzisiejszy brak dobrego rzutu z dystansu oraz rzutowy slump duetu Russell-Young (4/19).

    Pamiętam z poprzedniego sezonu właśnie choćby Utah Jazz (już starszych od Lakers) przegrywających PO przez porażki w zaciętych końcówkach, to jest dość typowe dla młodych ekip.

    Ostatnią akcję wziął na siebie Walton, który przyznał, że nie nakreślił planu B (zarówno przy wyniku 99-99, gdy Lou nie był w stanie dostać piłki, a akcja miała być pod niego, jak i w ostatniej akcji gdy nie przewidział, iż Gobert może spudłować oba FT).

    Jak najbardziej akceptowalna porażka młodej ekipy, chociaż zawsze trochę szkoda.

    Jakby te dwie akcje w ostatniej minucie rozegrali "normalnie", a mimo to by nie zdobyli punktów to zgoda – zabrakło skuteczności. I można mówić o tym, że są młodzi itd.

    Ale nie tutaj. Tutaj przegrali przez głupotę. W tej jednej akcji przy 99-99, która była tuż po timeoucie, zużyli zegar (zagrali iso), po czym Lou musiał oddać trudny rzut (a mogli wtedy objąć prowadzenie, zamiast tego Ingles trafił trójkę po drugiej stronie). Nie kupuje tego, ze Walton nie nakreślił planu – prędzej to gracze nie zrozumieli o co mu chodzi, przez co nie wiedzieli co zrobić. Byron Scott może i by tak zrobił, ale Luke zawsze kreśli po tablicy.

    A w ostatniej Russell zabawił się w bohatera, niepotrzebnie zwalniając tempo akcji w transition i oddając trójkę z 8-9 metrów. Nawet w głosie Stu Lantza dało się wyczuć niedowierzanie, że tak można to spieprzyć. Lakers powinni wykorzystać to, że Jazz wracali do defensywy, a Russell te dwie zasłony od Randle’a i Lou, dzięki którym był switch i Mack zaczął kryć Juliusa, a Ingles przejął D’Angelo. Biały, wolny Ingles, który tylko rzuca za 3. Zamiast go minąć crossem, pociągnąć akcję pod prawą stronę, gdzie miał pełno miejsca, to wolał pokozłować i odpalić trójkę równo z syreną. Zupełnie od niechcenia. Joe nawet ruszać się nie musiał. Nic dziwnego, że się nie cieszył po wybronieniu akcji.

    Jeśli Russell chciał oddać trójkę w takiej sytuacji, to powinien zrobić to wcześniej tak, aby był czas na zbiórkę pod koszem.

    Moim zdaniem Walton wziął to wszystko na siebie, bo facet ma jaja i nie chce całej presji zrzucać na swoich graczy (w tym przypadku D’Angelo). Zawodnicy dostają grube miliony, więc chyba nie muszą być prowadzeni za rączkę w każdej sytuacji. Czegoś trzeba od nich wymagać. Dla mnie tutaj całkowicie polegli i w taki sposób nie powinni przegrać. Są pewne podstawy, które trzeba znać i wiedzieć jak się zachować w danej sytuacji. Nawet mając 20 lat. Było dużo czasu na zegarze, Russell miał dużo miejsca i korzystny switch. Dla mnie osobiście zdecydowanie powinien to lepiej wykorzystać.

  4. Ależ oczywiście, że w ostatniej akcji zachowanie Russella nie było optymalne, gdyż powinien stosować alternatywne plany, skoro plan A nie wypalił/bądź był błędny (po 2 pudłach z FT Goberta).

    Przy stanie 99-99 z podaniem po zasłonie od JR dla Williamsa spóźnił się Deng i przez to Ingles zdążył – to do niego pretensje miał Luke. tu miała iść trójka Lou, a wyszło iso na krótkim zegarze czasu.

    Przy 100-102 wyraźnie widać, iż LAL grają rozrysowaną wcześniej akcję – idzie double drag screen od Randle’a i Lou. Jednak Lou nie jest w stanie się uwolnić (btw nie wiem czy najlepsza akcja została rozrysowana, bo niskiemu Lou nie będą w ostatniej akcji spotkania gwizdać trzymania przez obrońcę rywali) i gdy Russell na ciut ponad 4s do końca kompletuje drag screen widzi, że Lou wciąż nie potrafi się uwolnić i DLO zmuszony jest już do kończenia akcji samemu (decyduje się na rzut).
    Oczywiście, że tutaj ciut wcześniej powinien próbować mijać Inglesa (z tym, że DLO ma jeszcze problem z mijaniem na prawą stronę dość duży), ale to jest read and react w końcówce – typowy błąd młodej ekipy. Mi ciężko jest winić DLO, za to że starał się wypełnić polecenie Waltona. Z wiekiem przyjdzie mu umiejętność wprowadzania planu B, gdy plan A rozrysowanej akcji nie działa. Na ten moment stara się robić to co mu coach rozrysuje/doradza. Nie jest to mimo wszystko najgorsze rozwiązanie (nie jesteś pewien co robić to słuchaj coacha), przynajmniej w tym momencie rozwoju.

    Ustawiony double drag screen i brak uwolnienia się Lou ograniczył możliwości DLO – mógł jedynie albo mijać na swoją prawą stronę ( z czym jak pisałem ma jeszcze problemy) Inglesa (lub co jeszcze trudniejsze starać się go ograć do środka, gdzie łatwo byłoby o stratę) lub rzucać z trudnej pozycji. Rzucił, spudłował, nauczka i tyle. Akcja była rysowana pod Lou, więc kończący to Russell miał znacznie trudniejsze zadanie, niż gdyby akcja miała być przeznaczona dla niego lub gdyby odpuścił grę rozrysowanej akcji na 6s (co powinien zrobić), a nie na 3,5s do końca.

    Myślę, że źle interpretujesz – Russell nie chciał się bawić w bohatera, a właśnie oddać piłkę Lou (bo takie miał polecenie). Nie wyszło, więc musiał sam kończyć akcję.

  5. january napisał(a):Przy stanie 99-99 z podaniem po zasłonie od JR dla Williamsa spóźnił się Deng i przez to Ingles zdążył – to do niego pretensje miał Luke. tu miała iść trójka Lou, a wyszło iso na krótkim zegarze czasu.

    Tutaj największy problem był taki, że Lakers zaczęli coś robić dopiero na 10 sekund do końca akcji. Wcześniej przez 14 sekund Russell klepał piłkę, a zawodnicy stali. W ogóle nie wiem też dlaczego trzech graczy Lakers wróciło na swoją połowę, żeby być przy wyprowadzeniu piłki (jeszcze Randle myślał, że to on ma dostać piłę). Oni już dawno powinni być ustawieni, jedynie Lou powinien czyhać przy połowie w razie pressingu Jazz. To było całkowicie bez sensu i nic tego nie broni.

    Klepać piłkę w ostatnich sekundach można jak się prowadzi, a nie gdy mamy remis. Tej sytuacji raczej nie da się wybronić. Ktoś totalnie dał ciała. Moim zdaniem zawodnicy, bo to nie podchodziło pod filozofię Waltona.

    january napisał(a):Myślę, że źle interpretujesz – Russell nie chciał się bawić w bohatera, a właśnie oddać piłkę Lou (bo takie miał polecenie). Nie wyszło, więc musiał sam kończyć akcję.

    Jeśli faktycznie tak było, to jestem w stanie to zrozumieć i zaakceptować. Nie wiem na kogo (możliwe, że właśnie na Lou) miał oczy skierowane Russell i czekał aż się uwolni i w tym momencie faktycznie, popełnił błąd typowy dla 20-latka, który za bardzo trzymał się schematu.

Skomentuj