27/12/2015 Lakers vs Grizzlies

Opublikowane przez , 27 grudnia 2015 w Media, Gameday, 2015 – 16, 3 komentarze

BOXSCORE Los Angeles Lakers
Memphis Grizzlies
PREGAME Po porażce z Los Angeles Clippers, Jeziorowcy polecieli do Memphis, gdzie dzisiaj zmierzą się z miejscowymi Grizzlies. Niedźwiadki w obecnym sezonie średnio sobie radzą – mają bilans 16 zwycięstw oraz 16 porażek i nawet granie przed własną publicznością jakoś im specjalnie nie pomaga (9-6). Nie ma w tym jednak nic dziwnego – ich defensywa nie jest tak samo dobra jak w poprzednich rozgrywkach (dopiero 18 miejsce w lidze), a atak jest natomiast jednym z najgorszych w całej NBA (ORTg na poziomie 101.7 oczek na 100 posiadań). Grizzlies są też na ostatnim miejscu pod względem skuteczności na dystansie (31.5%) i 28 na półdystansie (46.3%). Mówiąc więc krótko – zawodnicy Davida Joergera grają poniżej wszelkich oczekiwań i wydaje się, że Jeziorowcy nie będą zupełnie bez szans w pojedynku w FedEx Forum. I to pomimo tego, że przegrali ostatnie sześć starć z ekipą z Tennessee (ale cztery z nich zaledwie kilkoma punktami). Dużo tutaj jednak zależeć będzie od tego, czy będą grać tak jak w trzeciej kwarcie meczu z Clippers, czy w czwartej. A tego przewidzieć się nie da. Kluczem na pewno będzie powstrzymanie frontcourtu gospodarzy – Marca Gasola, który notuje najwięcej asyst wśród wszystkich centrów (3.8) oraz Zacha Randolpha, który podobnie jak Julius Randle, rozpocznie te spotkanie z ławki rezerwowych. Ważne będzie także ograniczenie poczynań Matta Barnesa, gdyż drużyna z Memphis wygrała 14 z 16 konfrontacji, w których zanotował on pozytywny wskaźnik +/-. A jak wypadnie dzisiaj i jak potoczy się ten mecz, o tym będziemy mogli przekonać się o 0.00 czasu polskiego.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Roy Hibbert – Marc Gasol
PF. Larry Nance Jr. – Jeff Green
SF. Kobe Bryant – Matt Barnes
SG. Jordan Clarkson – Courtney Lee
PG. Lou Williams – Mike Conley

Kontuzje:
J. Adams: Kolano – Out
B. Wright: Kolano – Out

Data:
27 grudnia 2015, niedziela o 0.00 czasu polskiego w hali FedEx Forum, Memphis

POSTGAME Lakers nie mieli szans w starciu z wspaniale dysponowanymi Memphis Grizzlies. Gospodarze już po pierwszej kwarcie prowadzili dziewięcioma punktami, a uwagę przykuwała ich niebywała skuteczność z gry. Wydawało się wówczas, że nie będą w stanie utrzymać tej około 60% skuteczności, lecz stało się inaczej. Za sprawą słabej, a momentami wręcz nawet fatalnej defensywy Lakers Grizzlies już po dwóch kwartach mieli prawie 60 punktów. A wyraźnie pomógł im brak Kobe Bryanta w całej drugiej odsłonie, który to ciągnął atak Jeziorowców w pierwszych 12 minutach i sam w pojedynkę starał się gonić rywali. Wtedy to właśnie przewaga urosła do ponad 10 oczek i nigdy nie miała już spaść niżej. Ba! Ona rosła w oczach w zatrważającym tempie. Nie zmienił tego nawet fakt, że w czwartej odsłonie na parkiecie pojawili się rezerwowi. Memphis prowadzili nawet w pewnym momencie 25 punktami i naprawdę ciężko się oglądało graczy Byrona Scotta, którzy gdzieś tam krzątali się im pod nogami i próbowali urwać choćby jeden punkt. Przede wszystkim goście po raz kolejny w tym sezonie zagrali bardzo niezespołowo. W całym meczu zaliczyli zaledwie 16 asyst, przy 30 rywali. To ogromna różnica, która świadczy o kulturze gry obu ekip. Podopieczni Davida Joergera byli nastawieni na sukces i aby to uczynić potrafili rozruszać każdego zawodnika w zespole. Uruchomili świetnymi kontrami Courtneya Lee. Dogrywali pod kosz do Marca Gasola, a także na obwód do Mike’a Conleya. Zach Randolph, który wszedł z ławki był 7/8 z gry i nie było to związane z jego świetną indywidualna postawą, ale znakomitą grą całego zespołu, który zapracował na jego niesłychaną skuteczność. Grizzlies pokazali dlaczego mimo przeciętnego bilansu, wciąż liczą się w walce o wygranie Konferencji na Zachodzie. Mają zgrany team, którego brak u Lakers. U Jeziorowców wciąż dużo piłek przechodzi przez Kobe Bryanta. Jednak pozostali gdy lider ma piłkę, są bardzo statyczni. Nie pomagają, nie ułatwiają mu gry i często kończy się to złymi rozwiązaniami. Poza tym sami podejmują złe decyzje. Fatalne tygodnie ma ostatnio Julius Randle, który dziś trafił tylko 3 z 8 rzutów. Nick Young i Lou Williams także są bardzo nieskuteczni. A Roy Hibbert dalej przegrywa walkę na tablicach. Ten zlepek koszykarzy nie ma żadnej wartości i dlatego też nie jest w stanie wygrać, czy też chociażby poprawnie się zaprezentować. Potrzebne są zmiany i o nich też wspomina Byron Scott, lecz jak sam zaznacza przyjdą one dopiero po Nowym Roku.

Liderzy:
Punkty: Kobe Bryant (19)
Zbiórki: Julius Randle (13)
Asysty: Kobe Bryant, Jordan Clarkson, D’Angelo Russell (3)
Przechwyty: Larry Nance Jr. (2)
Bloki: Brandon Bass (2)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS

3 komentarze

  1. Williams jaką czape dostał :roll:

  2. Ja już patrzę tylko z perspektywy zachowania tego picku, i wygląda że jednak będziemy w low-3 ligi na koniec. Na naszą "korzyść" działa to że sporo tych słabych ekip na zachodzie ma nadzieję mimo słabego bilansu na wejście z 8. miejsca do PO. Mniejsza konkurencja w tankowaniu :D Tylko teraz żebyśmy mieli szczęście w losowaniu…

  3. Nom. Nawet Phily zacznie lepiej wyglądać. MDA to może być jednak świetny ruch. Sprowadzili z powrotem Ish’a, więc i Noel powinien lepiej wyglądać( z tego co pamiętam fajnie się im grało w tamtym sezonie). Suns teraz pewnie pójdzie w tank, bo mają syf w drużynie i do tego najlepszy zawodnik im się połamał , ale nas nie dogonią.

    Williams fajną czapę dostał, ale Swaggy też niezłą :) Na plus znów Nance- strasznie gościa polubiłem.

Skomentuj