27/10/2017 Raptors vs Lakers

Opublikowane przez , 27 października 2017 w Media, Gameday, 2017 – 18, 1 komentarz

BOXSCORE Toronto Raptors

Los Angeles Lakers

PREGAME Po wygranej z Wizards Lakers rozegrają kolejny mecz z potentatem ze Wschodu. Tym razem zmierzą się z Toronto Raptors. Kanadyjski zespół jest w trakcie swojej najdłuższej tegorocznej trasy wyjazdowej i jak na razie w dwóch meczach polegli. Lepsi od nich okazali się Spurs i Warriors, czyli dwaj faworyci do wygrania Konferencji Zachodniej i finaliści z zeszłego roku. Jednakże w obu pojedynkach ekipa z Toronto zaprezentowała się dobrze i walczyła do samego końca. To goście są dziś faworytem. Wygrali sześć ostatnich pojedynków z Lakers i chcą podtrzymać dobrą passę. Poza tym mają w swoim składzie DeMara DeRozana, jednego z najlepszych strzelców w lidze, chłopaka z okolic Los Angeles, który zawsze chce dobrze zaprezentować się w domu. Jeziorowcy nie zamierzają jednak składać broni. Lonzo Ball i Kentavious Caldwell-Pope stanowią niezły duet obwodowy. Może nie na miarę pary DeRozan-Lowry, ale z pewnością są w stanie z nimi powalczyć i w pewien sposób ich ograniczyć. Niepewny w tym spotkaniu jest występ Jonasa Valanciunasa, a to by oznaczało, że Lakers będą mieć dużą przewagę pod koszem. Jeśli wykorzystają ją tak jak z Wizards możemy być świadkami kolejnej sensacyjnej wygranej. Wygrana oznaczałaby, że ekipa Luke’a Waltona wyszła na plus z bilansem co nie zdarzyła jej się od dawien dawna. Lecz o to zwycięstwo będzie naprawdę bardzo ciężko. Raptors to faworyci, którzy zdobywają bardzo dużo punktów w tym sezonie. Zatrzymanie ich poniżej 110 punktów to klucz do wygranej. DeRozana ograniczyć nie można, więc wypadałoby zająć się szczelnym pokryciem jego kolegów. Tak czy inaczej defensywa wygrywa mistrzostwa, pomaga też w odniesieniu pojedynczych zwycięstw. Lakers tylko grając zaciekle i nieustępliwie w obronie mogą marzyć o sukcesie.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Brook Lopez – Serge Ibaka
PF. Julius Randle – Pascal Siakam
SF. Brandon Ingram – Norman Powell
SG. Kentavious Caldwell-Pope – DeMar DeRozan
PG. Lonzo Ball – Kyle Lowry

Kontuzje:
Jonas Valanciunas – day-to-day

Data:
27 października, piątek o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Niestety nie udało się sprawić kolejnej sensacji w Staples Center. Choć Lakers byli przez cały mecz blisko i grali naprawdę nieźle w defensywie, to zdecydowanie zawiodła ich skuteczność z dystansu. O ile do przerwy nie przeszkadzało im to, żeby prowadzić, o tyle w drugiej połowie kiedy obudził się DeRozan, zabrakło tych paru celnych trójek do odniesienia zwycięstwa. Lider Raptors zdobył 17 z 24 punktów właśnie w trzeciej czwartej kwarcie. I pomimo słabej skuteczności (9/21 z gry i 0/2 za trzy), to właśnie on i Lowry byli bohaterami i zniszczyli tym samym 20 urodziny Lonzo Balla. Rozgrywający gospodarzy znowu nie mógł się wstrzelić i zakończył spotkanie z dorobkiem zaledwie 5 punktów. Jedynie w jednym z pięciu spotkań udało mu się przekroczyć 10 oczek i stało się to w meczu z bardzo przeciętnymi w obronie Suns. Ball musi poprawić swoją grę w ataku, gdyż kolejne pudła będą powodować obojętność defensywy i skupianie się na kolegach, a to zmniejszy liczbę jego asyst. Na dodatek Lonzo bardzo rzadko dostaje się na linię rzutów wolnych. W pojedynku z Toronto ani razu nie rzucał osobistych, a w poprzednich starciach dostawał się tam bardzo rzadko (9 rzutów w 4 meczach). Luke Walton ma nad czym pracować ze swoim playmakerem. Jednak porażka w tym spotkaniu to nie tylko jego wina. Ogółem Lakers trafili zaledwie 3 z 23 rzutów za trzy. Ze skutecznością na poziomie 13% nie dało się pokonać takiej drużyny jak Raptors. Na nic zdały się kolejne znakomite występy tria z ławki. Kuzma, Randle i Clarkson zdobyli łącznie 44 punkty, czyli 8 więcej niż cała pierwsza piątka. Zawiedli Caldwell-Pope i Ingram, którzy nie dość, że cienko zaprezentowali się w ataku, to jeszcze odstawali w obronie. Bez punktów od podstawowych graczy ciężko jest wygrać jakiekolwiek spotkanie. Raptors udało się więc odrobić 17-punktową stratę i wywieźli wygraną ze Staples. To ich pierwsza wygrana podczas touru po zachodnim wybrzeżu i udało im się dzięki temu wyjść na plus z bilansem. Lakers będą mieć już dziś szansę na odkupienie win. Zagrają na wyjeździe z Jazz.
Liderzy:
Punkty: Juius Randle (18)
Zbiórki: Kyle Kuzma (10)
Asysty: Lonzo Ball (6)
Przechwyty: dwóch graczy (2)
Bloki: Brook Lopez (3)
RELACJA
FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

1 komentarz

  1. Szkoda tego meczu bo był do wygrania, szczególnie po fantastycznej pierwszej połowie, gdzie Randle, Kuzma i Hart wywindowali zespół swoją dobrą grą na stabilną kilkupunktową przewagę.

    Pozytywnym zaskoczeniem Hart, który po przeciętnej lidze letniej zdołał wywalczyć sobie miejsce w rotacji wnosząc niezłą obronę i dokładając przebłyski w ataku (miał jeden fantastyczny spin move w kontrze). Gdyby się jeszcze ustabilizował jako shooter na ponadprzeciętnym poziomie to kto wie, czy nie zagości w Staples na dłużej.

    Wrażenie musi robić również gra Randle’a, który po pierwsze dołożył rzut, co widać po jego wolnych, gdzie jak na moje oko rzuca o wiele lepiej technicznie niż jeszcze rok temu. Druga sprawa to obrona, gdzie również widać zauważalną poprawę. Trzymam kciuki by jego postawa stała się historią tego sezonu, gdy po utracie zaufania, dzięki dobrej grze, wraz z kolejnymi meczami Julius odzyskuje miejsce w pierwszej piątce.

    Słowo o Kuzmie, który jest genialny. Dzisiaj świetnie zbierał. W ogóle w ataku wachlarzem zagrań przypomina mi bardziej guarda niż wysokiego – świetny rzut, pompka, niezły pierwszy krok, floater. Psioczyliśmy w dniu draftu, ale póki co Kyle wygląda na trafiony wybór.

    Na minus Ball i Ingram, którzy kilkukrotnie ewidentnie źle zachowali się wyprowadzając piłkę/rozgrywając kontrę. Lopez też póki co nie zachwyca, choć mam wrażenie, że po części za taki stan rzeczy odpowiada kiepska dyspozycja rzutowa obwodu, znacznie ograniczająca mu możliwości gry bliżej kosza.

Skomentuj