26/11/2014 Grizzlies vs Lakers

Opublikowane przez , 26 listopada 2014 w Media, Gameday, 2014 – 15, 2 komentarze

BOXSCORE Memphis Grizzlies

Los Angeles Lakers

PREGAME W swoim piętnastym spotkaniu w sezonie 2014/15, podopieczni Byrona Scotta po raz kolejny zmierzą się z Memphis Grizzlies, którzy nadal okupują pierwsze miejsce w Konferencji Zachodniej (12-2). Niedźwiadki wcześniej już wygrały u siebie w FedEx Forum z Jeziorowcami ale trzeba przyznać, że Lakers całkiem dobrze poradzili sobie wtedy z defensywą gospodarzy, o czym świadczy ich ORTg z tamtego starcia (115.5 punktów na 100 posiadań). Teraz koszykarze z Miasta Aniołów zagrają mecz przed własną publicznością w Staples Center, chociaż raczej nie będzie to miało jakiegoś większego znaczenia. Memphis co prawda dwie porażki w bieżących rozgrywkach doznało właśnie na wyjeździe ale dopóki 16 – krotni mistrzowie ligi nie poprawią swojej defensywy, dopóty nie będą stawiani w roli faworytów w pojedynczych konfrontacjach. Jak na razie ich ofensywa spisuje się całkiem nieźle ale nawet gdy Kobe Bryant i spółka zdobywają po 105+ punktów, to tracą ich 5-10 więcej. A to nie jest sposób na wygrywanie. Memphis z kolei mogą nie mieć dnia w ataku, a i tak zwyciężyć w pojedynku z rywalem. Wszystko za sprawą ich świetnej defensywy, która jak na razie zajmuje czwarte miejsce w lidze. Nie oznacza to jednak, że można zapomnieć również o ich ofensywie. W poprzednim sezonie nie robiła ona na nikim wrażenia (15 miejsce) ale w rozgrywkach 2014/15 jest zupełnie inaczej. Ósme miejsce w NBA i ORTg na poziomie 108.8 punktów podkreślają możliwości Marca Gasola i jego kolegów z zespołu. Głównie to właśnie Hiszpan robi różnicę w grze Grizzlies. W tym roku zdobywa średnio 19.9 oczek na mecz – o 5.3 więcej niż w poprzednim sezonie. Do tego zdążył dwukrotnie zaliczyć występ z ponad 30 punktami na koncie (wcześniej zdarzyło mu się to tylko raz w 436 rozegranych spotkaniach). W jego przypadku liczby nie kłamią i Gasol nie jest już tylko rozgrywającym na high post ale także prawdziwym zagrożeniem pod koszem rywali – podobnie jak jego brat Pau. Lakers będą więc musieli zwrócić szczególna uwagę na niego oraz Zacha Randolpha i Mike’a Conley’a. Czy jednak uda im się zatrzymać to trio? Prawdę mówiąc wydaje się, że nie ale o tym przekonamy się o 4.30 czasu polskiego.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – Marc Gasol
PF. Ed Davis – Zach Randolph
SF. Wesley Johnson – Tony Allen
SG. Kobe Bryant – Courtney Lee
PG. Jeremy Lin – Mike Conley

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
X. Henry: Zerwane ścięgno Achillesa – Out do końca sezonu
R. Kelly: Roze­rwane ścię­gno udowe – Out
C. Boozer: Problemy z lewym barkiem – Występ stoi pod znakiem zapytania
E. Davis: Skręcona kostka – Prawdopodobnie wystąpi

Data:
26 listopada 2014, środa o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Nie było blamażu w Los Angeles ale mimo wyrównanego pojedynku z Memphis Grizzlies, Jeziorowcy ostatecznie przegrali 93-99. Kluczowa dla losów spotkania okazała się być trzecia kwarta, którą goście wygrali 34-23, głównie za sprawą postawy Courtney’a Lee i Marca Gasola. To pozwoliło Niedźwiadkom przejąć kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie i choć mecz cały czas był jeszcze na styku, tak Lakers od tego momentu nie potrafili objąć prowadzenia, a Kobe Bryant przestrzelił swoje cztery ostatnie rzuty w czwartej kwarcie. W przeciwieństwie do starcia rozegranego w FedEx Forum, tym razem ekipa złota i purpury lepiej spisała się w obronie (zatrzymała Memphis na 45% skuteczności) ale za to tak samo jak w przypadku konfrontacji z Denver Nuggets – zawiodła w ataku. Jeziorowcy mieli problem ze zdobywaniem punktów i trafili tylko niecałe 41% swoich rzutów. Szesnaście z nich było asystowanych, a jedenaście posiadań zakończyło się stratami. Ich ofensywie nie pomógł nawet fakt, że skutecznie wykorzystywali kontrataki, z których zanotowali 20 oczek – o sześć więcej od podopiecznych Davida Joergera. Różnicę zrobiła jednak ilość punktów zdobytych w polu trzech sekund. Tutaj gospodarze zapisali na swoim koncie tylko 32 oczka – o 14 mniej od Grizzlies, którzy w ten sposób, mimo słabej dyspozycji na dystansie (3FG 5-22), konsekwentnie znajdywali drogę do kosza. Ponadto wśród koszykarzy z Miasta Aniołów zawiódł nieco Vino, który znów zagrał na słabej skuteczności. Black Mamba trafił tym razem 5 na 15 oddanych rzutów, a swoje pierwsze punkty zdobył dopiero na kilka minut przed końcem drugiej kwarty. Niewidoczni byli także Carlos Boozer i Wesley Johnson ale za to nieźle spisali się Jeremy Lin (14 punktów, 4 zbiórki, 5 asyst) oraz Ronnie Price (11 oczek, 5 asyst). Agresywny był również Nick Young (13 punktów), chociaż tego spotkania, ze względu na skuteczność, raczej nie zaliczy do udanych (FG 4-14). Zresztą tak jak było to wspomniane wcześniej, w tej kategorii ogólnie zawiódł cały zespół i po raz drugi z rzędu, to właśnie atak jest głównym powodem porażki. Zawodnicy Byrona Scotta, przed kolejnymi pojedynkami, muszą znaleźć odpowiednią równowagę pomiędzy niezłą obroną, a skuteczną ofensywą. Oczywiście jeżeli nadal, przynajmniej w teorii, zależy im na wygranych.

Liderzy:
Punkty: Kobe Bryant (22)
Zbiórki: Ed Davis (8)
Asysty: Jeremy Lin, Ronnie Price (5)
Przechwyty: Jeremy Lin (2)
Bloki: Ed Davis (3)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

2 komentarze

  1. To, z jaką łatwością robił Lina Conley (nie mówię już od dwójkowych akcjach z wysokimi), bardzo mnie cieszy, z dwóch powodów:
    1. Szansa, że go zostawią lub będą się nad tym zastanawiać, maleje.
    2. Pomaga w kolejnych porażkach, gdy przeciwnik ma kumatego rozgrywającego.

    8-)

  2. DrJ

    Conley to czołówka PG w lidze, a na pewno top jeśli chodzi o boiskowe IQ. Lin jest rozgrywającym przydatnym z ławki, ale nie do S5. Z konieczności i biedy gra w LAL główne skrzypce. Różnicę widać

Skomentuj