26/10/2016 Rockets vs Lakers

Opublikowane przez , 26 października 2016 w Media, Gameday, 2016 – 17, 13 komentarzy

BOXSCORE Houston Rockets

Los Angeles Lakers

PREGAME Za nami pierwszy dzień sezonu regularnego i mamy już pierwszą sensację. Warriors zostali rozbici przez Spurs różnicą 29 punktów. Polegli od swojej własnej broni, czyli rzutów z dystansu. Ponadto zachwycił Damian Lillard (39 punktów) i jego Blazers, a także zwyciężyli mistrzowscy Cavs, którzy bez problemów uporali się z New York Knicks. Dziś swój pierwszy mecz rozegrają Los Angeles Lakers. Ich rywalem będą Houston Rockets. Zespół, który od tego sezonu ma grać jeszcze szybciej i jeszcze efektowniej, pod wodzą Mike D’Antoniego. Zapowiada się więc ciekawa wymiana ciosów, gdyż Lakers mają także w tym sezonie przyspieszyć swoją grę. Ma o to zadbać nowy szkoleniowiec Luke Walton, ostatnio asystent w Golden State Warriors. Faworytem w tym spotkaniu są jednak gracze gości, którzy planują znowu podbić ligę. Zatrudnili superstrzelca Ryana Andersona, dodali do składy Erica Gordona, Nene Hilario i Aarona Brooksa, pozbywając się także chimerycznego Dwighta Howarda. Ich gra powinna ewoluować i bardziej opierać się na rzutach dystansowych, czym ostatnio żyje cała liga. W środku znakomicie rozwinął się także Clint Capella, więc pomalowane będzie lepiej bronione niż w ostatnich latach przez wiecznie kontuzjowanego i leniwego Howarda. Lakers swoich przewag powinni szukać na pozycji numer 1, gdzie wśród gości zabraknie Patricka Beverleya, znakomitego obrońcy. Nie wiadomo czy zastąpi go filigranowy Aaron Brooks, czy też może D’Antoni zdecyduje się na wariant z Hardenem jako fałszywym rozgrywającym i Gordonem na dwójce. Obie sytuację wypadają na korzyść dla Jeziorowców, którzy mają w swoim składzie D’Angelo Russella rozwijającego się w niesamowitym tempie. Na pewno wykorzysta on niepewność swojego rywala w obronie. Brooks jest od niego znacznie niższy, a Harden w ogóle nie potrafi bronić. Jednakże po drugiej stronie boiska Russell i Clarkson będą mieć nie lada zadanie do wykonanie. Coś w stylu tych niemożliwych do wykonania. Przystopować „Pana Brodę” to rzecz niesłychanie ciężka. Wiele będzie też zależeć od Mozgova, który musi straszyć swoimi długimi ramionami i nie nabierać się na głupie faule. To będzie ciężki mecz dla Lakers, bowiem pierwszy przed własną publicznością i od razu z tak trudnym rywalem. Jednak ci młodzi chłopcy potrzebują takich sprawdzianów, jeśli chcą w przyszłości wejść na sam szczyt.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Timofey Mozgov – Clint Capella
PF. Julius Randle – Ryan Anderson
SF. Luol Deng – Trevor Ariza
SG. Jordan Clarkson – Eric Gordon
PG. D’Angelo Russell – James Harden

Kontuzje:
J. Calderon: Łydka – Out
L. Deng: Kolano – Prawdopodobnie wystąpi
T. Mozgov: Kość ogonowa – Prawdopodobnie wystąpi

P. Beverley: Kolano – Out
D. Motiejunas: Brak oficjalnego kontraktu – Out
M. Harrell: Sprawy osobiste – Występ stoi pod znakiem zapytania

Data:
26 października, środa o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Cóż to był za mecz! Chyba niewiele osób spodziewało się takiego zakończenia. Nawet ci co są wiernymi kibicami Lakers pewnie w trakcie spotkania myśleli: ładnie grają, ale i tak Houston za sprawą Hardena ucieknie im w końcówce. Tymczasem młode wilki z LA nie zamierzały poprzestać na ładnej grze. Oni cały czas byli blisko Rockets, goście czuli ich oddech na swoich plecach i nie potrafili uciec na więcej niż 10 punktów. Podczas nieobecności lidera ekipy z Teksasu Jeziorowcy stopniowo odrabiali straty, by w samej czwartej kwarcie nie dać sobie wyrwać zwycięstwa. Ojców tej wygranej jest kilku, ale przede wszystkim należy wyróżnić Jordana Clarksona, który w drugiej połowie ciągnął gospodarzy do wiktorii. 23 punkty w drugiej odsłonie w tym 12 w samej czwartej kwarcie. To co Jordan dawał w ofensywie w obronie dał również Julius Randle. Blok na Hardenie na 2 minuty przed końcem przy stanie 113-112 to była ta iskra, która wznieciła pożar w postaci późniejsze wygranej. Później jeszcze Clarkson zanotował przechwyt i tak w dwóch kolejnych akcjach młodzieniaszki Waltona załatwili kandydata do MVP tego sezonu oraz jednego z najlepszych graczy z poprzednich lat. Houston nie podniosło się już po tych ciosach w swojego lidera. Oni przez cały mecz wierzyli, że to będzie dla nich łatwe i przyjemne spotkanie. W końcu „Pan Broda” grał w końcu zespołowo, pobił rekord w ilości asyst, a ich gra w ataku wyglądała naprawdę nieźle. Wszyscy brali udział w grze, zdobywając kolejne punkty. Tymczasem Lakers ich zupełnie zaskoczyli i nie wyszli na ostatnią odsłonę zdenerwowani i niepewni. Było co prawda parę głupich strat, jak ta Russella z ostatniej minuty, ale to wszystko to nic w porównaniu z tym, co Jeziorowcy pokazali po atakowanej stronie tablicy. Walczyli jak równy z równym z faworytem, który ma być pewniakiem do playoffs. Nie bali się rzucać z dystansu, a to przełożyło się na 12 celnych trójek. W całym spotkaniu trafiali ze średnią skutecznością 50%. Oby tak dalej. Oby więcej takich meczów. Luke Walton, jesteś wielki!

Liderzy:
Punkty: Jordan Clarkson (25)
Zbiórki: Timofey Mozgov (8)
Asysty: Julius Randle (6)
Przechwyty: Jordan Clarkson (3)
Bloki: Julius Randle, Nick Young, Larry Nance Jr., Marcelo Huertas (1)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

13 komentarzy

  1. 38-38 po pierwszej kwarcie. Zaczęli z wysokiego C. Houston póki co nie do powstrzymania, ale i Lakers w ataku sprawują się bardzo dobrze. Bez lepszej obrony ciężko nam będzie jednak utrzymać równy Rakietom poziom punktowania.

    Russell bezczelny – już zdążył ogłosić kto jest nowym właścicielem hali :D, Ingram zaczął bardzo pozytywnie – obrona na Hardenie klasowa, pierwsza trójeczka równiż.

  2. Darek napisał(a):38-38 po pierwszej kwarcie. Zaczęli z wysokiego C. Houston póki co nie do powstrzymania, ale i Lakers w ataku sprawują się bardzo dobrze. Bez lepszej obrony ciężko nam będzie jednak utrzymać równy Rakietom poziom punktowania.

    Russell bezczelny – już zdążył ogłosić kto jest nowym właścicielem hali :D, Ingram zaczął bardzo pozytywnie – obrona na Hardenie klasowa, pierwsza trójeczka równiż.

    No właśnie co z tą obrona dzisiaj… Nie mam jej, jak za czasów Scotta. Rockets wchodzą w pomalowane jak w masło. Mozgov biega po obwodzie, Lakers nie switchuja, nie potrafią odnaleźć się na pickach… Ogólnie dramat.

    Może to te tempo Rakiet ich zaskoczyło. Ale wygląda to fatalnie po bronionej stronie parkietu. Obrońcy są za wolni i się gubią.

    Atak z kolei jak na razie oczywiście na +. Nie gramy tego wszystkiego co w preseasonie ale jest skutecznie, a do tego chętnie wymieniają się podaniami.

  3. Na pickach jest olbrzymi problem, Harden nie jest byle kim pod względem takiej gry, ciężko go powstrzymać, ale dzisiaj rzeczywiście radzi sobie z naszymi wysokimi zbyt łatwo. Z zastawieniem zbiórki też jest kłopot.

    W ataku nie może się wstrzelić Young (1 na 7 z gry). Pochwalę za to Randle’a, który punktuje w trudnych momentach.

  4. Więcej już nie obejrzę, ale z perspektywy końcówki 3 kwarty ten mecz jest do ugrania przy odrobinie szczęścia i kilku trójkach m.in. Younga.

  5. Zacząć od W? Pięknie ;)

    W ataku w drugiej połowie chyba Lakers nie mieli już sił do biegania. Za dużo graliśmy zwykłych pick & rolli ale oczywiście to i tak lepsze niż ISO. No i co ważniejsze – były z tego punkty.

    Z kolei obrona cała do poprawy. Przez 48 minut LAL grali źle w defensywie.

  6. Air napisał(a):Z kolei obrona cała do poprawy. Przez 48 minut LAL grali źle w defensywie.

    Niecałe ;), w 4Q było znacznie lepiej, a ostatnie minuty to już kilka świetnych defensywnych zagrań.
    Ale rzecz jasna, że D jest do poprawy, bo czasem aż wstyd :oops:

  7. january napisał(a):
    Air napisał(a):Z kolei obrona cała do poprawy. Przez 48 minut LAL grali źle w defensywie.

    Niecałe ;), w 4Q było znacznie lepiej, a ostatnie minuty to już kilka świetnych defensywnych zagrań.
    Ale rzecz jasna, że D jest do poprawy, bo czasem aż wstyd :oops:

    A to możliwe, bo całej 4Q nie oglądałem, gdyż trzeba było do pracy się szykować :/

  8. Młodzi super. Różnie będzie wpadało w przyszłości ale jak będzie takie zaangażowanie to będzie dobrze.
    Dwa minusy;
    – obrona
    – MWP. Jak go lubię to na parkiecie wygląda żałośnie. Luke nie powinien go wystawiać na nikogo do pozycji SF włącznie. Chyba, że ma wejść komuś jebnąć. Do niczego innego się już niestety nie nadaje.
    Ale ogólnie fajnie się oglądało. Dobrze porozdzielane minuty, nikt powyżej 30. Oby tak dalej trzymał Walton. Przyniesie to sporo porażek ale na dziś liczy się rozwój młodych nade wszystko.

  9. Cieszy WIN, cieszą zdobycze punktowe młodych. Widać, że Walton również stawia na trójki (jak pół ligi pewnie teraz) Dzięki tym trójkom zrobiliśmy kilka runów i odrobiliśmy stratę ale boję się, że jak przestanie wpadać to nie będzie pomysłu na grę i będą dalej ceglić, coś jak GSW z SAS wczoraj. Do tego w ostatniej minucie te 2 głupie straty, dobrze, że mieliśmy przewagę większą bo normalnie takimi rzeczami się przegrywa mecz. Ale bardzo fajnie, że wygrali. Mam nadzieję, że dobrze będzie się oglądać naszą grę w tym sezonie, nawet bez braku awansu do PO

  10. po pierwszej połowie jak daliśmy sobie rzucić 71 punktów myślałem, że pozamiatane a tu taka miła niespodzianka :-) Mamy niesamowity potencjał ofensywny, na treningach musi Luke cisnąć obronę i osobiste, które dzisiaj o dziwo nie wyglądały tak źle

  11. W tym meczu obrona wyglądała jak w All Star Game, jednak zwycięstwo Jeziorowców w pierwszym spotkaniu sezonu bardzo cieszy.

  12. DrJ
    Darek napisał(a):Russell bezczelny – już zdążył ogłosić kto jest nowym właścicielem hali :D, Ingram zaczął bardzo pozytywnie – obrona na Hardenie klasowa, pierwsza trójeczka równiż.

    Chciałbym, żeby wpierw coś osiągnął, a później zaczął kozaczyć.

  13. DrJ napisał(a):
    Air napisał(a):Russell bezczelny – już zdążył ogłosić kto jest nowym właścicielem hali :D, Ingram zaczął bardzo pozytywnie – obrona na Hardenie klasowa, pierwsza trójeczka równiż.

    Chciałbym, żeby wpierw coś osiągnął, a później zaczął kozaczyć.

    To chyba pisał Darek. Już poprawiłem jakby co ;)

    A co do tego to również się zgadzam, że może trochę więcej pokory by mu sie przydało. Ale z drugiej strony jeżeli takie zachowanie go nakręca i przez to ma grać lepiej, to spoko. Każdy potrzebuje jakiegoś bodźca do pobudzenia się. Więc ja mu osobiście odpuszczam takie zachowanie i będę przymykał na to oko. Przynajmniej dopóki będzie się dobrze prezentował.

Skomentuj