26/01/2016 Mavericks vs Lakers

Opublikowane przez , 26 stycznia 2016 w Media, Gameday, 2015 – 16, 4 komentarze

BOXSCORE Dallas Mavericks

Los Angeles Lakers

PREGAME Po kilku dniach odpoczynku, ekipę Los Angeles Lakers czeka kolejne starcie w tym sezonie z Dallas Mavericks. Mavs cały czas utrzymują się w walce o playoffs i obecnie plasują się na szóstym miejscu w Konferencji Zachodniej. Z 46 rozegranych meczów wygrali 25 ale głównie udawało im się to we własnej hali. Na wyjeździe natomiast mają bilans 12-13, a do tego przegrali ostatnie dwa pojedynki (z Oklahomą City Thunder i Houston Rockets). Ich ofensywa oraz defensywa wyglądają w tym roku przeciętnie (odpowiednio 15 i 17 miejsce w lidze) ale bez wątpienia silną stroną dzisiejszych gości są zbiórki na własnej tablicy (średnio 34.5) oraz mała ilość popełnianych strat (13.3). W tym pierwszym elemencie błyszczą przede wszystkim Zaza Pachulia, JaVale McGee i Dwight Powell. Natomiast jeżeli chodzi o straty, to tutaj wynikają one m.in. z dobrej organizacji ataku Mavs i świadomości poszczególnych graczy co do granych zagrywek. Ponadto w zespole z Texasu, oprócz tradycyjnie dobrze spisujących się Dirka Nowitzkiego, Chandlera Parsonsa, czy też Wesley’a Matthewsa, ostatnio z dobrej strony pokazuje się także Salah Mejri. Center pochodzący z Tunezji w trzech poprzednich starciach notował średnio 10.7 oczek, 7 zbiórek oraz 2 bloki w 20.7 minut spędzanych na parkiecie. Bez wątpienia podkoszowi Lakers będą musieli zwrócić na niego uwagę i nie mogą go zlekceważyć na parkiecie. Na pewno jednak Jeziorowcy nie są stawiani w roli faworyta przed tym spotkaniem, a szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę ich obronę, która jest najgorsza w całym NBA. W ataku z kolei najwięcej punktów zdobywał ostatnio Lou Williams ale tradycyjnie robił to na słabej skuteczności (FG 41.4%, 3FG 29.5%). Zresztą cała drużyna złota i purpury od kilku meczów ma problemy pod tym względem. Jeżeli dzisiaj będzie podobnie, to mając na uwadze ich grę w defensywie, losy tej konfrontacji mogą bardzo szybko się rozstrzygnąć. Początek o 4.30 czasu polskiego.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Roy Hibbert – Salah Mejri
PF. Larry Nance Jr. – Dirk Nowitzki
SF. Kobe Bryant – Chandler Parsons
SG. Lou Williams – Wesley Matthews
PG. Jordan Clarkson – Deron Williams

Kontuzje:
J. Evans: Bark – Występ stoi pod znakiem zapytania
D. Harris: Palec – Występ stoi pod znakiem zapytania
Z. Pachulia: Noga – Występ stoi pod znakiem zapytania

Data:
26 stycznia 2016, wtorek o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Koszykarzom z Miasta Aniołów znowu nie udało się pokonać Dallas Mavericks, choć trzeba przyznać, że byli bardzo blisko sprawienia niespodzianki. O zwycięstwie gości zadecydował dopiero celne trafienie Dirka Nowitzkiego na nieco ponad dwie sekundy do końca. Jak się po chwili okazało, był to ostatni udany rzut w tym meczu. W ostatniej akcji bowiem, której w ogóle nie rozpisał Byron Scott, Julius Randle oddał rzut z nieprzygotowanej pozycji zza łuku ale nie znalazł on drogi do kosza. Tym samym Lakers doznali siódmej porażki z rzędu i już niewiele im brakuje do ostatnich w NBA – Philadelphii 76ers. Mimo to należą im się brawa za postawę i walkę do samego końca. Bez Kobe’ego Bryanta w składzie, młodzi gracze złota i purpury spisali się całkiem nieźle i w całym spotkaniu nie pozwolili Mavs na objęcie większego prowadzenia niż 9 oczek. Ponadto w ostatnich 12 minutach gry zatrzymali ich ofensywę tylko na 15 punktach i do szczęścia zabrakło tylko tego, żeby sami lepiej wypadli w ataku (zdobyli bowiem o trzy oczka mniej od rywala). Dobre zawody rozegrał jednak Julius Randle – autor 16 oczek i 11 zbiórek, a także Jordan Clarkson, który do 18 punktów dołożył także 7 asyst i 6 zbiórek. Zbiórki ogólnie były mocną stroną Jeziorowców tej nocy, gdyż wygrali je 47 do 35 ale nie przełożyło się to na większą ilość punktów z ponowień, a tym samym na wynik końcowy. Zabrakło również trafień z pola trzech sekund, czy też skutecznie zakończonych kontrataków. Obrona z kolei choć ogólnie zatrzymała Mavs na 90 oczkach, tak jednak nie potrafiła sobie poradzić z J.J. Bareą, który trafił 8 na 17 rzutów i zgromadził na koncie 17 punktów, 4 zbiórki i 4 asysty. A to źle wróży przed kolejnym starciem 16-stokrotnych mistrzów NBA, które odbędzie się w czwartek przeciwko Derrickowi Rose’owi i jego Chicago Bulls.

Liderzy:
Punkty: Jordan Clarkson (18)
Zbiórki: Julius Randle (11)
Asysty: Jordan Clarkson (7)
Przechwyty: D’Angelo Russell (2)
Bloki: Lou Williams (3)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
WYWIADY

4 komentarze

  1. 1. Kobe krytykuje kolegów po meczu z Blazers, a sam pochwalił Dirka za trafienie game Winnera i się cieszył.

    2. 2 sekundy do końca, Lakers zaczynają z boku i jest zero ruchu. Zero zagrywki. Pewnie Byron powiedział, podajcie komuś i rzućcie. Kolejny przykład jego umiejętności trenerskich.

  2. Skopiowana moja recenzja z e-nba.pl :)

    Oglądając dzisiejsze spotkanie miałem wrażenie, że nie oglądam tej samej drużyny.. Obrona mimo najgorszej w NBA wydawała się poprawiona, a co do ataku, aż chce się powiedzieć „Lakers? Is that you?”. Naprawdę wielka poprawa.. Może mi się wydaje, ale Jeziorowcy prezentowali o wiele lepszą koszykówkę, z lepszą skutecznością ataku i ogólnym przeprowadzaniem akcji.. :) Widok swojej ulubionej drużyny, która „Wraca do Łask”.. Może to za dużo powiedziane, ale to taka chwila zapomnienia, gdzie można nacieszyć oko comeback’ami i wychodzeniem na prowadzenie :)

    Podsumowując bardzo dobry występ Randle’a, Clarkson’a i Russell’a :) Swoje cegiełki dołożył również Lou Williams.

    W meczu w ogóle nie zobaczyliśmy Kobe’go, a młodzi jak widać poradzili sobie bardzo dobrze! Polecam obejrzeć meczyk. Widząc takie mecze, zaczynam być naprawdę pozytywnie nastawiony na przyszły sezon! :)

  3. Air napisał(a):1. Kobe krytykuje kolegów po meczu z Blazers, a sam pochwalił Dirka za trafienie game Winnera i się cieszył.

    2. 2 sekundy do końca, Lakers zaczynają z boku i jest zero ruchu. Zero zagrywki. Pewnie Byron powiedział, podajcie komuś i rzućcie. Kolejny przykład jego umiejętności trenerskich.

    Mi się akurat reakcja KB i Artesta tuż po syrenie podobała – coś w rodzaju pochwały dla młodych za walkę (Randle, Clarkson, Russell)

    Scott to jest taki szkodnik, że ughh… Nie mam już słów do niego.

Skomentuj