25/02/2015 Lakers vs Jazz

Opublikowane przez , 25 lutego 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 7 komentarzy

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Utah Jazz

PREGAME Ostatnio Lakers udało się przerwać serię siedmiu porażek z rzędu, kiedy wyrwali w Staples Center wygraną po dogrywce nad Boston Celtics. Celebrowanie tego sukcesu niezbyt spodobało się zarówno trenerowi Byronowi Scottowi jak i kontuzjowanemu Kobe Bryantowi. W końcu była to nie nie znacząca wygrana nad równie słabym rywalem, więc z czego się tu cieszyć. Jednakże może tym młodym chłopakom brakuje trochę euforii, woli zwycięstwa i zadowolenie po dobrym meczu. Przecież w tym sezonie niewiele było okazji do świętowania, stąd też pomysł na okazanie radości po wiktorii w arcytrudnych warunkach i to jeszcze nad odwiecznym rywalem z Bostonu. Dzisiejszy mecz z Jazz nie będzie wszak też mógł przejść bez echa, ponieważ o Lakers zawsze jest głośno, a tym bardziej po owej frustracji trenera i największego gwiazdora. Ciekawe czy Scott ograniczy tym samym minuty owych „chuliganów” czy może pozostawi to bez konsekwencji. W końcu to chyba jedyny powód by emocjonować się tym spotkaniem. Zarówno Jeziorowcy jak i Utah są na przegranej pozycji w walce o playoffs na niezwykle silnym Zachodzie. Jazz dokonali już nawet wymian aby zminimalizować wydatki i powalczyć o interesującego wolnego agenta latem, czym samym chyba ostatecznie wywiesili białą flagę. Lakers z kolei od dawna bardziej zależy na porażkach niż na dopisywaniu kolejnych zwycięstw. Ich celem jest utrzymanie picku w nadchodzącym drafcie, a tak się stanie tylko i wyłącznie jeśli będzie on w czołowej piątce. Nie spodziewajcie się wiec ciekawego, porywającego spotkania. Choć może młodzież, której wiele po obu stronach parkietu sprawi nam miłą niespodziankę i obejrzymy wyrównany mecz. Kibice w arenie w Salt Lake Citz na pewno będą szóstym graczem, ale Nick Young czy Jeremy Lin udowodnili, że nie boją się głośnych fanów i nic im nie straszne. Będzie to także kolejny emocjonalny mecz dla Carlosa Boozera, który powraca do areny, gdzie święcił największe sukcesy. Być może będzie dla niego dodatkowa motywacja do następnego dobrego występu.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Robert Sacre – Rudy Gobert
PF. Carlos Boozer – Derrick Favors
SF. Ryan Kelly – Gordona Hayward
SG. Wayne Ellington – Joe Ingles
PG. Jordan Clarkson – Dante Exum

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
K. Bry­ant: Zerwany mię­sień w ramie­niu – Out do końca sezonu
R. Price: Łokieć – Out do końca sezonu

Data:
25 lutego 2015, środa o 3:00 czasu polskiego w hali EnergySolutions Arena, Utah

POSTGAME Los Angeles Lakers wygrali po bardzo wyrównanym meczu w Salt Lake City z Utah Jazz. Bohaterem spotkania był Jordan Clarkson, który pobił rekord kariery, rzucając 22 punkty. Uczynił to na świetnej skuteczności, trafiając 10 z 16 rzutów z gry. Dołożył do tego 3 asysty, 4 zbiórki i dwa przechwyty, a także niezwykle efektowne dunki. Oprócz młodego rozgrywającego Jeziorowców na uwagę zasługują rezerwowi podkoszowi Jordan Hill i Ed Davis. Obaj gracze zaliczyli dwucyfrową zdobycz i walnie przyczynili się do runu w czwartej kwarcie, który zdecydował o wygranej w gorącej hali Energy Solutions. Lakers w tej części gry byli lepsi aż o 12 punktów i choć to Jazz mieli ostatnią akcję meczu w swoich rękach to jednak gości wyrwali wygraną. Bowiem rzut Gordona Haywarda, lidera Jazz, który mógłby dać gospodarzom dogrywkę nie znalazł drogi do kosza. Oprócz Haywarda, zdobywcy 20 punktów dla Utah warto wspomnieć także o Rudym Gobercie, Francuzie, który korzysta na odejściu Kantera i w każdym meczu notuje double-double. Nie można też zapomnieć o Elijahu Millsapie. Podobnie jak jego starszy brat Paul Elijah stawia pierwsze kroki w NBA w zespole z Salt Lake City. Jednakże droga młodszego brata była zdecydowanie trudniejsza, gdyż musiał się on przebijać przez D-League. Meczem z Lakers udowodnił jednak iż warto dać mu szansę (17 pkt 7 zb). Gdyby jeszcze tylko Utah wygrali ten mecz, może byłby jednym z bohaterów, a tak to miano ukradł mu Clarkson. Jordan grał dziś tak jak oczekują od niego członkowie sztabu szkoleniowego. Być może okaże się on wspaniałą inwestycją w przyszłości, a przecież wciąż kontuzjowany jest wybrany wyżej w tamtym drafcie Julius Randle.

Liderzy:
Punkty: Jordan Clarkson (22)
Zbiórki: Wayne Ellington (10)
Asysty: Jordan Clarkson, Jeremy Lin, Ed Davis (3)
Przechwyty: Carlos Boozer (3)
Bloki: Ed Davis (3)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS

7 komentarzy

  1. Oho zaczyna się 2 winy pod rząd, żeby tylko nie było powtórki z zeszłego sezonu…

  2. Sobi

    Oby tak dalej Panowie, to Nasz pick pójdzie się…

  3. Na razie spokojnie utrzymujemy te czwarte miejsce, a zaraz powinniśmy się znaleźć na trzecim (Wolves powinni nas wyprzedzić). Niemniej jednak nie spodziewałem się winu z Jazz na wyjeździe… To było zupełnie niepotrzebne.

    Na 76ers i Knicks nie ma co liczyć – ich nie dogonimy, szczególnie przy terminarzu w marcu. Trzeba po prostu skupić się na 3 miejscu od końca. Na pewno sytuacja wygląda lepiej niż rok temu.

  4. Jedyny plus to oczywiście Clarkson. W końcu może zamiast patrzeć z zawiścią na właściwie każdy klub w NBA, który nawet z dalszych picków potrafił sobie od zera "wyhodować" comboguarda, też będziemy mogli się Jordanem chwalić.

    Dwa zwycięstwa z rzędu to obecnie już za dużo ;) Trzeba liczyć na kolejny streak w stylu 1-9 i ustać na tym 3 od końca miejscu. No i liczyć na szczęście (top2) w losowaniu.

  5. DrJ

    Ponawiam pytanie: co oznacza zastrzeżenie picku w top3 na przyszły rok w przypadku,gdy w tym zajmiemy miejsce w piątce po loterii. Ktoś wie?

  6. DrJ napisał(a):Ponawiam pytanie: co oznacza zastrzeżenie picku w top3 na przyszły rok w przypadku,gdy w tym zajmiemy miejsce w piątce po loterii. Ktoś wie?

    Chodzi ci o to, co będzie jeżeli w tym roku obronimy pick? Wtedy w kolejnym sezonie będziemy mieli pick tylko wtedy, kiedy w loterii będziemy w top3. Jeżeli będziemy mieli np. czwarty wybór w drafcie, to on już wtedy trafia do 76ers.

  7. DrJ

    Dzięki, o to chodziło

Skomentuj