25/01/2015 Rockets vs Lakers

Opublikowane przez , 25 stycznia 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 5 komentarzy

BOXSCORE Houston Rockets

Los Angeles Lakers

PREGAME Po krótkiej serii wyjazdowej, w której Jeziorowcy przegrali wszystkie cztery rozegrane spotkania, Lakers zmierzą się w Staples Center z czwartą ekipą w Konferencji Zachodniej – Houston Rockets. Rakiety w tym sezonie odniosły już 30 zwycięstw i zanotowały 14 porażek (bilans 15-7 u siebie i na wyjeździe). Ich solidna postawa to zasługa przede wszystkim Jamesa Hardena, który jest jednym z głównych kandydatów do nagrody MVP w tym roku. Popularny The Beard zdobywa średnio 27.3 punkty, zbiera 5.5 piłek oraz rozdaje 6.8 asyst na mecz. Rzuca na niezłej 45% skuteczności z pola, w tym 38.6% z dystansu. Ostatnio nawet trafił buzzer beatera w starciu z Phoenix Suns, zapewniając tym samym swojej drużynie cenne, wyjazdowe zwycięstwo. Gdyby tego było, to w ostatnich trzech pojedynek notuje średnio 37 oczek i najprawdopodobniej, dzisiejszej nocy również będzie w stanie rzucić przynajmniej 30 zawodnikom Byrona Scotta. Ci z kolei postarają się uniknąć ósmej porażki z rzędu i tym sposobem nie wyrównać najgorszej serii organizacji od prawie dekady, którą zapisali w swojej historii w marcu 2005 roku. Zadanie to wydaje się być jednak niemal niemożliwe do wykonania. Bez Kobe’ego Bryanta, Lakers przypominają zespół z D-League. Gdyby jeszcze Carlos Boozer, czy Jeremy Lin grali tak jak kiedyś, to można byłoby mieć nadzieję na małą niespodziankę. W rzeczywistości jednak poziom reprezentowany przez nich i 16 – stokrotnych mistrzów NBA pozostawia wiele do życzenia. W konfrontacji z Rakietami ich braki po obu stronach parkietu z pewnością jeszcze bardziej się uwidocznią. Rockets bowiem, w ostatnich trzech konfrontacjach na wyjeździe z ekipą z Miasta Aniołów, zdobywali średnio 129 punktów na mecz. Nic właściwie nie stoi im na przeszkodzie do tego, aby ponownie zrobić małe show w Staples Center. No może jedynie Dwight Howard, którego występ jest niepewny i bez którego, drużyna Kevina McHale’a wygrała „tylko” 8 z 12 rozegranych spotkań. Ale jest to raczej mało prawdopodobne, aby ewentualny brak jego osoby miał przeszkodzić Hardenowi i spółce w odniesieniu kolejnego zwycięstwa. Szczególnie, że Lakers mogą „pochwalić się” bilansem 2 wygranych i 13 porażek, grając u siebie z rywalami z Konferencji Zachodniej. Zapowiada się więc kolejne, jednostronne widowisko, w którym koszykarze z Los Angeles raczej nie wystąpią w roli bohaterów.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Robert Sacre – Dwight Howard
PF. Jordan Hill – Donatas Motiejunas
SF. Ryan Kelly – Trevor Ariza
SG. Wayne Ellington – James Harden
PG. Jordan Clarkson – Patrick Beverly

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
K. Bryant: Zerwany mięsień w ramieniu – Out
T. Black: Kostka – Występ stoi pod znakiem zapytania

D. Howard: Kostka – Prawdopodobnie wystąpi
T. Jones: Noga – Out

Data:
25 stycznia 2015, niedziela o 3:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Dwight Howard nie wystąpił w niedzielnym meczu rozegranym w Staples Center ale to nie przeszkodziło Houston Rockets w pokonaniu L.A. Lakers 99-87. Zgodnie z przewidywaniami, w domowej hali Jeziorowców dominowała jedna drużyna – Rakiet. Goście właściwie od początku do końca spotkania pewnie prowadzili, osiągając w pewnym momencie nawet 25 – punktową przewagę. Wszystko za sprawą znakomitego Jamesa Hardena, który potwierdził swoją świetną formę zdobywając 37 oczek w 35 minut. Gospodarze byli w tym starciu właściwie bez szans, a na jedyny w tym meczu run, było ich stać dopiero w czwartej odsłonie gry, kiedy losy spotkania były już prawie rozstrzygnięte. Wtedy jednak Kevin McHale postanowił ponownie wprowadzić swoją gwiazdę na parkiet, a ta nie zawiodła i przypieczętowała zwycięstwo swojego zespołu. Lakers ten pojedynek przegrali przede wszystkim z powodu olbrzymiej ilości strat (21), które goście zamienili na 23 punkty z kontrataków. Poza tym udało im się zdobyć 40 oczek z pola trzech sekund i 39 zza łuku. Swoją drogą warto tutaj zaznaczyć, że Rockets oddali aż 44 próby z dystansu ale nie rzucali na jakiejś fenomenalnej skuteczności, bo tylko 29.5%. To im jednak w ogóle nie przeszkodziło w sprawowaniu kontroli nad wydarzeniami na parkiecie. Zresztą w tym elemencie i tak byli lepsi od koszykarzy złota i purpury, którzy zdołali trafić zaledwie jedną trójkę na 13 prób. Tym samym Harden i spółka znów udowodnili to, jak ważne są rzuty z dystansu w dzisiejszej NBA i jak wielki potrafią mieć wpływ na rezultat końcowy. Same atakowanie obręczy i wymuszanie rzutów osobistych nie wystarczy, co z kolei pokazali Lakers, którzy spisali się całkiem nieźle w tych kategoriach – 42 punkty spod kosza i 25 prób na linii osobistych. Najlepiej pod tym względem wypadł Jeremy Lin, który aż siedmiokrotnie stawał na linii osobistych. Niestety jednak ogólnie Tajwańczyk trafił zaledwie 2 na 9 oddanych rzutów z pola gry, co na pewno negatywnie odbiło się na grze całego zespołu, szczególnie w defensywie. W pełni pochwalić można natomiast Carlosa Boozera, który zanotował 18 punktów i zebrał 11 piłek w 22 minuty. Niewidoczny był za to Nick Young, którego Byron Scott postanowił posadzić na ławce po ośmiu minutach gry. Według niego, Nickowi po prostu nie zależało na tym, żeby być na parkiecie, więc zdecydował się w ten sposób ukarać swojego zawodnika. Scott ewidentnie próbuje wprowadzić bardziej rygorystyczne zasady do zespołu ale czy to jest to, czego ekipa z Kalifornii potrzebuje w obecnej sytuacji? Wydaje się, że nie ale jest to temat do omówienia innym razem. Kolejny mecz już jutro, a rywalem Lakers będzie Marcin Gortat oraz jego Washington Wizards.

Liderzy:
Punkty: Carlos Boozer (18)
Zbiórki: Ed Davis (13)
Asysty: Jeremy Lin (6)
Przechwyty: Carlos Boozer, Ed Davis (1)
Bloki:

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
WYWIADY

5 komentarzy

  1. DrJ

    Coś tam nawet Scott mówił,że MOWA CIAŁA Younga zdradzała,że nie ma ochoty na grę w dzisiejszym meczu. Po meczu Young wyszedł z hali i nie był dostępny dla dziennikarzy. Widać,że Scott nie panuje nad szatnią. Nad rotacją w sumie też, bo nagle po DNP ze Spurs, Lin gra prawie 30 minut. Kelly na „3” to też niezbyt rozsądny pomysł. Czekam na trade deadline

  2. Właśnie o co z kitajcem chodziło? Myślałem, że go usadził za "coś". Miłości na linii Lin – Scott, czy wcześniej Kobe, nie widać. A to , że nie panuje nad szatnią i rotacją nie napawa optymizmem. Wiadomo w tym sezonie o co gramy, ale na przyszłość nie rokuje to za dobrze. Zobaczymy…

    Obawiam się, że ten deadline może przypominać zeszłoroczny… Te kontrakty Lina i Hilla nie będzie łatwo spuścić żeby w zamian coś wartościowego dostać.

  3. Akurat Hill ma bardzo fajny kontrakt pod wymianę. Gorzej z Linem.

  4. Sam Presti is a GM who doesn’t just let assets walk away for nothing, so he’d never just let Reggie Jackson go sign with another team in the summer and not match. I think he’ll trade him before the deadline and get something in return. I think the Knicks and Lakers are two teams that will show interest because they’d love to have Jackson as part of their long-term plan, but neither team has great assets to make a deal happen.

    To powinien być cel. Tylko nie wiem, czy by się obyło bez picku Rocks. Ale jego wartość teraz nie jest jakoś strasznie wysoka( Roto :) ).

  5. DrJ

    Szkoda,że Pistons nie zarządza poprzedni GM,bo pewnie zrobiłby ruch po Lina za pick. No,ale skończyły się dobre czasy.

Skomentuj