23/12/2015 Thunder vs Lakers

Opublikowane przez , 23 grudnia 2015 w Media, Gameday, 2015 – 16, 2 komentarze

BOXSCORE Oklahoma City Thunderks

Los Angeles Lakers

PREGAME Podbudowani zwycięstwem w Denver Los Angeles Lakers wracają na kolejne dwa spotkania do własnej hali, gdzie zagrali jak do tej pory najmniej spotkań ze wszystkich w lidze, zaledwie 9. Jednakże najbliższe dwa mecze nie będą spacerkiem. Ba! Będą to starcia z dwoma największymi poza Spurs i Warriors potęgami zachodu. Jeszcze kilka dni temu Jeziorowcy zostali rozbici 118-78 przez ich dzisiejszych rywali, czyli Oklahoma City Thunder i nie zanosi się, że dziś wynik będzie inny. Nawet obecność Kobe Bryanta, wówczas odpoczywającego, niewiele zmieni. To Thunder są potentatem, a Lakers są na samym dnie konferencji i mogą co najwyżej pomarzyć o wygranych z OKC czy też Clippers. Co powinno się zmienić, aby ta drużyna mogła rywalizować z najlepszymi lub też chociażby nie zostać przez notorycznie miażdżona? Przede wszystkim nastawienie niektórych graczy. Kobe już swoje zmienił, teraz pora na ciebie Swaggy P. Jeśli Nick Young myśli jeszcze o przyszłości w mieście aniołów, powinien zacząć grać na swoim poziomie już tu i teraz. Jego wsparcie z ławki byłoby nieoceniony. Gdy dodamy do tego odkurzonego Brandona Bass i Lou Williamsa, a także młodych wilczków w osobie Clarksona, Russella i Randle’a mamy całkiem niezłą mieszankę. Ale tylko i wyłącznie w ataku, ponieważ w defensywie cały czas jest olbrzymia dziura. Nie można oczekiwać od Bryanta, że będzie w każdym meczu jak w tym z Nuggets powstrzymywać liderów rywali i stanowić ostoję pierwszej linii. On ma już swoje lata i tą rolę muszą przejmować Russell czy Clarkson. Jednak po nich na razie nie widać tego zacięcia, jakie wciąż jeszcze można dostrzec w oczach Bryanta. Dla Jordana i D’Angelo mecz z Thunder będzie kolejnym ważnym testem. Ponownie staną przed szansą ograniczenia nieco Russella Westbrooka. Czy im się to uda. Śmiem szczerze wątpić. Lecz to na pewno jest klucz do zwycięstwa w dzisiejszym meczu. Bez gry up-tempo, którą napędza rozgrywający z UCLA, Thunder są tylko i wyłącznie dobrym teamem z ogromną luką pod koszem.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Roy Hibbert – Steven Adams
PF. Larry Nance Jr. – Serge Ibaka
SF. Kobe Bryant – Kevin Durant
SG. Jordan Clarkson – Andre Roberson
PG. Louis Williams – Russell Westbrook

Kontuzje:
J. Randle: Kostka – Out

Data:
23 grudnia 2015, środa o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Lakers kolejny raz dostali srogą lekcję od Oklahoma City Thunder. Nie pomógł Kobe Bryant i własna hala. To był blowout taki jak ten sprzed paru dni. Jeziorowcy wyszli z dobrym nastawieniem. Zaczęli wolno, ale w połowie drugiej kwarcie za sprawą znakomitego przebłysku Kobe wyszli na prowadzenie. Wyglądali nieźle. Co prawda pozwalali rywalom na za dużo w pomalowanym, ale wszystko to odrabiali agresywną defensywą na obwodzie, a w ataku dokładali trójkę za trójkę. Jednak później to wszystko się skończyło. OKC włączyli wyższy bieg, a gospodarze zostali z tyłu i nie byli w stanie nawet ruszyć z miejsca. Od momentu, w którym prowadzili 42-39 goście wykonali run 39-4. Miało to miejsce na przestrzeni drugiej i trzeciej kwarty i wówczas Lakers przez prawie 10 minut nie byli w stanie zdobyć nawet punktu. Walka na tablicach oraz punkty zdobywane z pomalowanego, to właśnie zadecydowało o tej wygranej Thunder. W zbiórkach graczy Billy’ego Donovana byli lepsi aż 61-35, z kolei z tak zwanej trumny Jeziorowcy zdobyli tylko 32 punkty, a ich rywale aż 76. Tym razem nie skończyło się na 40 oczkach różnicy, a tylko 35, lecz i tak przykro się na to patrzyło z jaką łatwością grają OKC. Lakers nie byli w stanie nic zrobić i chyba po prostu zabrakło im sił na pełne 48 minut. Intensywność z jaką przepracowali początek spotkania odbił się na rywalizacji po przerwie. Wówczas to Thunder zrobili ów run, a uczynili to za sprawą znakomitej postawy Duranta i Westbrooka. Gwiazdorski duet ponownie zdobył ponad 20 punktów, a swoje dołożył też Serge Ibaka, który trafił najwięcej w zespole trójek. Co ciekawe OKC nie potrzebowało dużo rzutów z dystansu, aby dokonać takiej masakry w Staples. Trafili zaledwie 5 z 19 takich prób. Jednakże kiedy gra w pomalowanym była tak dziecinnie prosta nie trzeba na siłę forsować dużo trudniejszych trafień zza łuku. Lakers nie mieli dziś w składzie nikogo kto mógłby rywalizować z tak wysokiej klasy przeciwnikiem. Nieobecni z powodu urazów byli Nick Young i Julius Randle. Fatalny mecz zagrał Lou Williams, który nie trafił ani jednego rzutu. Roy Hibbert został zmiażdżony pod koszem. Center Jeziorowców w ciągu 21 minut uzbierał zaledwie jedną zbiórkę. I niech to będzie podsumowanie dzisiejszego spotkania. Jeśli twój podstawowy podkoszowy wygrywa jedynie jedną walkę na tablicach z kilkunastu odbytych, nie może się to dla ciebie dobrze skończyć. I tak też zakończył się ten mecz. Kolejnym blowoutem. Co nie zwiastuje niczego dobrego, przed świątecznym pojedynkiem z Los Angeles Clippers.

Liderzy:
Punkty: Kobe Bryant (19)
Zbiórki: Jordan Clarkson, Robert Sacre, Brandon Bass (6)
Asysty: Marcelo Huertas (4)
Przechwyty: Jordan Clarkson (2)
Bloki: Brandon Bass (2)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

2 komentarze

  1. Kobe 42 punkty ! i rozpier****my westbrooków :)

  2. ja to powiedział komentator zobaczyli światełko w tunelu, ale okazało się, że to pociąg ;-)

    Kompletny brak obrony w pomalowanym! 1/3 sezonu za nami a tam dalej nie ma jakiegolwiek planu gry, dalej to wygląda momentami jak zbórka chłopaków na boisku przed blokiem i jazda :-(

Skomentuj