23/01/2015 Lakers vs Spurs

Opublikowane przez , 23 stycznia 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 0 komentarzy

BOXSCORE Los Angeles Lakers

San Antonio Spurs

PREGAME Po przegraniu sześciu spotkań z rzędu, w tym ostatniego z New Orleans Pelicans, koszykarzy z Miasta Aniołów czeka trudna przeprawa w San Antonio, z miejscowymi Spurs. Lakers już wcześniej w tym sezonie dwukrotnie mierzyli się z Ostrogami – raz przegrali, a raz wygrali i to właśnie w AT&T Center – hali, którą dzisiaj odwiedzą. Trudno jednak oczekiwać od nich ponownie takiego samego rezultatu. Zespołowi ostatnio nie wiedzie się najlepiej, a do tego w meczu na pewno nie wystąpi Kobe Bryant, który udał się do Los Angeles na kolejne badania. Spurs natomiast, choć zajmują dopiero 7 miejsce w Konferencji Zachodniej, to ogólnie mogą pochwalić się dobrym bilansem 27 zwycięstw oraz 17 porażek, a do tego przecież bardzo dobrze spisują się przed własną publicznością. Na swoim parkiecie wygrali do tej pory 15 z 21 rozegranych pojedynków. Ponadto ostatnio udało im się pokonać m.in. zawodników Portland Trail Blazers, Phoenix Suns, a także Washington Wizards. Choć bieżące rozgrywki nie układają się dla podopiecznych Gregga Popovicha idealnie, tak jednak cała drużyna spisuje się coraz lepiej i powoli wchodzi na wyższy poziom. To, na co na pewno dzisiejsi gospodarze mogą liczyć, to ich defensywa, w której są na piątym miejscu w całej NBA. Wpływ na to ma m.in. solidna postawa na desce (9 miejsce) oraz liczba bloków w każdym spotkaniu (5.5). W ataku z kolei Ostrogi mogą polegać na swojej skutecznej grze na obwodzie (3FG 37.6% – 5 miejsce) oraz na znakomitym kreowaniu gry ze strony nie tylko Tony’ego Parkera ale także Manu Ginobiliego, Borisa Diawa oraz Tima Duncana. Czy więc Lakers mają jakiekolwiek szanse w starciu z mistrzami NBA z poprzedniego roku? Raczej nie, a już na pewno nie z taką grą, jaką ostatnio prezentują po obu stronach parkietu oraz nienajlepszą formą Nicka Younga, na którego nie można liczyć tak samo, jak we wcześniejszej fazie sezonu. Zapowiada się więc jednostronne widowisko, ale czy faktycznie tak będzie, przekonamy się o 2.30 czasu polskiego.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – Tiago Splitter
PF. Ed Davis – Tim Duncan
SF. Wesley Johnson – Kawhi Leonard
SG. Wayne Ellington – Danny Green
PG. Ronnie Price – Tony Parker

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
T. Black: Kostka – Out
K. Bryant: Ramię – Out

M. Bellineli: – Out

Data:
23 stycznia 2015, piątek o 2:30 czasu polskiego w hali AT&T Center, San Antonio

POSTGAME W piątkowym spotkaniu rozegranym w hali AT&T Center, górą okazali się być koszykarze San Antonio Spurs, którzy pewnie wygrali z L.A. Lakers 99-85, grając bardzo zespołową, płynną i skuteczną koszykówkę od samego początku do końca. Najważniejsza dla losów pojedynku okazała się być pierwsza kwarta, która właściwie ustawiła cały mecz. Gospodarze byli w niej lepsi 31-15 i od drugiej ćwiartki po prostu kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie. Choć Jeziorowcom zdarzało się zaliczać mniejsze lub większe runy, tak jednak nigdy nie byli w stanie zbliżyć się na tyle, aby zmusić Spurs do większego wysiłku. Ekipa z Texasu spokojnie rozgrywała piłkę i konsekwentnie realizowała swoje założenia taktyczne. W efekcie w pewnym momencie udało im się osiągnąć najwyższą, 23 – punktową przewagę. Lakers natomiast ani razu nie objęli prowadzenia, a ich grę oglądało się bardzo ciężko – szczególnie w pierwszych 24 minutach gry. Jedynymi jasnymi punktami zespołu byli Jordan Clarkson oraz Nick Young. To właśnie tej dwójce najbardziej zależało na zwycięstwie ale oczywiście to nie mogło wystarczyć. Goście nie mieli za bardzo pomysłu na defensywę swoich rywali i nie potrafili regularnie zdobywać punktów z pola trzech sekund (tylko 30 w całym meczu), przez co ostatecznie oddali wiele prób z półdystansu i zakończyli starcie rzucając na 39.8% skuteczności. Spurs natomiast, choć trafiali na niewiele lepszym procencie, tak jednak mogli pochwalić się wspomnianą już solidną obroną oraz postawą na tablicach. Ostrogi zebrały łącznie 52 piłki – o 12 więcej od graczy złota i purpury, co pomogło im sprawować kontrolę nad spotkaniem. Do tego zanotowali o 14 oczek więcej od swojego rywala w strefie podkoszowej, która co chwilę stała dla nich otworem. Defensywa gości bowiem nie radziła sobie najlepiej z płynnością ofensywy zawodników Popovicha, a graczom trudno było przez 24 sekundy ustać na nogach i nadążyć za Parkerem, czy też Ginobilim i spółką. W meczu tym, podopiecznych Byrona Scotta można pochwalić jedynie za małą liczbę popełnionych strat (8) oraz 15 zdobytych punktów z kontrataków, chociaż trzeba przyznać, że jest to raczej marne pocieszenie. Jeziorowcom zabrakło kogoś, na kim mogliby oprzeć swoją grę. Jordan Clarkson, choć zaliczył bardzo dobry występ (11 punktów, FG 5-9, 4 asysty), tak jednak nie jest jeszcze na tym poziomie, aby w pojedynkę ciągnąć drużynę w NBA. Nick Young z kolei robił co tylko mógł (17 oczek, 3FG 3-6) ale nie był w stanie całkowicie zdominować gry w ofensywie i tym samym zatuszować braków Roberta Sacre, czy też słabą postawę Jordana Hilla. Choć co prawda raczej nikt z fanów złota i purpury nie spodziewał się, że 16 – stokrotni mistrzowie NBA opuszczą halę AT&T Center z wygraną na koncie, tak jednak obraz gry mógłby być nieco lepszy. Tymczasem po raz kolejny zobaczyliśmy bardzo słabych koszykarzy z Miasta Aniołów, mających ogromne problemy z konstruowaniem akcji w ataku i wiele dziur w obronie. A to nie wróży nic dobrego przed niedzielną konfrontacją z Houston Rockets.

Liderzy:
Punkty: Nick Young (17)
Zbiórki: Robert Sacre, Carlos Boozer (7)
Asysty: Jordan Clarkson, Wesley Johnson (4)
Przechwyty: Ronnie Price (3)
Bloki: Ryan Kelly, Carlos Boozer, Wesley Johnson, Ed Davis (1)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS

Skomentuj