22/12/2015 Lakers vs Nuggets

Opublikowane przez , 22 grudnia 2015 w Media, Gameday, 2015 – 16, 5 komentarzy

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Denver Nuggets

PREGAME Lakers mają za sobą swoją najgorszą i najbardziej bolesną porażkę obecnego sezonu. Po tym jak zostali zgnieceni przez Oklahoma City Thunder, którzy skorzystali z nieobecności Kobe Bryanta, przyjdzie im się zmierzyć z Denver Nuggets. Mecz zostanie rozegrany w stanie Kolorado, gdzie miejscowa ekipa radzi sobie przeciętnie (bilans 5-8). Jednakże oni w przeciwieństwie do Lakers cały czas marzą jeszcze o powrocie do Playoffs. Aktualnie zajmują 9 miejsce i do ósmych Utah Jazz tracą niewiele. Teoretycznie wszystkie zespoły mają jeszcze szansę na awans, lecz Jeziorowcy z bilansem 4-23 powinni przestać się łudzić. Tym bardziej, że terminarz od początku sezonu ich nie rozpieszczał. Team Byrona Scotta zagrał najwięcej spotkań na wyjazdach (łącznie z Portland) i zdecydowanie najmniej we własnej hali, bowiem zaledwie 9 z 27 meczów. Nie wiadomo, czy coś by to zmieniło w obecnej sytuacji Lakers, jednak być może ich bilans byłby nieco lepszy. Lecz gra na pewno nie uległaby zmianie. Bowiem zawodnicy z miasta aniołów nie mają w sobie chęci zwycięstwa, woli walki, ani też niczego co sprawiłoby, iż nagle zaczną seryjnie wygrywać. Wiąże się to pewnie z decyzją Kobe Bryanta, który swoje odejście na emeryturę ogłosił w trakcie bieżącego sezonu. Lecz także z brakiem doświadczenia zespołu. W końcu czołowi gracze na newralgicznych pozycjach to młodzi i nieokrzesani koszykarze, który rozgrywają swój pierwszy lub też maksymalnie drugi sezon. Denver również postawili na młodość jeśli chodzi o rozgrywającego. Oddając Ty Lawsona zdecydowali się zbudować zespół wokół Emmanuela Mudiaya. Jednakże młody playmaker doznał ostatnio kontuzji i przeciwko Lakers nie zagra. Jego miejsce zajmie doświadczony, ale pozbawiony wzrostu Jameer Nelson, stary znajomy Lakers z finałów z 2009 roku. Na obwodzie wspierać go będą Randy Foye, niezwykle skuteczny strzelec, Will Barton oraz Danilo Gallinari. Nuggets to mieszanka wybuchowa. Praktycznie w każdym spotkaniu mogą odpalić swoje strzelby i rzucić ponad 110 punktów. Ich obrona podobnie jak defensywa Jeziorowców pozostawia wiele do życzenia. Co zwiastuje nam ofensywne spotkanie z bardzo małą ilością kontestowanych rzutów.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Roy Hibbert – Joffrey Lauvergne
PF. Julius Randle – Kenneth Farried
SF. Kobe Bryant – Danilo Gallinari
SG. Jordan Clarkson – Will Barton
PG. D’Angelo Russell – Jameer Nelson

Kontuzje:
E. Mudiay: – Out

Data:
22 grudnia 2015, wtorek o 3:00 czasu polskiego w hali Pepsi Center, Denver

POSTGAME To był niesamowity mecz w Pepsi Center. Przypominał trochę spotkania sprzed kilku lat, kiedy to na parkietach w NBA wciąż bycie centrem znaczyło dużo więcej, a między gwiazdami dzielił i rządził Kobe Bryant. Denver Nuggets zagrali dziś tak jak można było się tego po nich spodziewać. Szybko, widowiskowo i bardzo, ale to bardzo ofensywnie. Will Barton miał znakomity początek. W pierwszej połowie zdobył aż 23 punkty, trafiając 9 z 13 rzutów. Jednakże w drugiej ktoś bardzo wyraźnie uczepił się jego przysłowiowego ogona. Tą osobą był Kobe Bryant, który przypomniał sobie najlepsze lata, kiedy uganiał się za liderami rywali, a sam wykańczał po kolei wszystkie drużyny z ligi. Dość powiedzieć, że przez 20 lat swojej kariery Kobe ma ujemny bilans jedynie z trzema klubami. Ba! Gdyby nie fatalne ostatnie trzy sezony pewnie ta lista zostałaby okrojona do jednej równie wielkiej nazwy czyli San Antonio Spurs, którzy podobnie jak Lakers zdobyli w ostatnim czasie 5 tytułów. Black Mamba nie mógł sobie więc dziś pozwolić na to, aby Denver ukradli mu show. Już od samego początku miał wielką ochotę do gry. 13 punktów w pierwszej kwarcie i nietypowy dla niego odpoczynek w drugiej dał wiele do myślenia. Po przerwie Bryant wrócił silniejszy. Zdecydował się sam powstrzymać Willa Bartona, a sam uruchomił do gry kolegów, bo przecież w pojedynkę nie da się wygrać meczu w NBA (przynajmniej w tak zaawansowanym wieku). Trzecia kwarta to był popis Lakers i Kobe. Nuggets nie tylko stracili dwudziestopunktowe prowadzenie, ale też stracili, co okazała się większą stratą, lidera. I gdy wydawało się, że czwarta kwarta to będzie tylko formalność, niespodziewanie przebudził się Gary Harris. I to on dzielnie walczył jak równy z równym z Jeziorowcami. Jednakże Bryant był tego dnia zbyt dobry, by dać sobie wyrwać zwycięstwo. Wrócił w ostatniej odsłonie i dokończył dzieła. Może nie rzucał dziś powyżej 50%, jak w ostatnich pojedynkach, ale był tego bliżej niż na początku sezonu. Trafił 10 z 22 rzutów, w tym jeden niezwykle trudny, dający prowadzenie 107-100 na 32 sekundy przed końcem, tak zwany dagger. Poza tym miał najwięcej w zespole asyst (5 razem z Lou Williamsem) i pokazał wszystkim w Pepsi Center, gdzie zawsze był nielubiany, jak odchodzą mistrzowie. Kolejny mecz Lakers zagrają przeciwko Oklahoma City Thunder i będzie to dla nich okazja do rewanżu za sromotne lanie jakie urządzili im Kevin Durant i spółka kilka dni temu.

Liderzy:
Punkty: Kobe Bryant (31)
Zbiórki: Julius Randle (10)
Asysty: Kobe Bryant, Lou Williams (5)
Przechwyty: Jordan Clarkson (3)
Bloki: Brandon Bass (4)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS

5 komentarzy

  1. Dzisiaj stać nas na zwycięstwo, w Nuggets kilka absencji. Trzeba oglądać!

  2. powinni to wygrac ! obecnosc obowiazkowa !

  3. Piękny mecz :D Po pierwszej połowie miałem ochotę wyrzucić komputer za okno, ale co za zwrot akcji :lol: Tak Kobe powinien grać, chociaż nie widać tego w statystykach, bo znowu 2-9 za 3, i tylko 5 asyst. Oglądając miałem wrażenie że było ich ze dwa razy więcej. I to co każdy tu powtarzał od dawna, wjeżdżał z obrońcą na plecach w mid range i stamtąd trafiał albo wymuszał wolne. Widać że w takiej grze nadal jest dobry, i takiej gry od niego oczekuję. Gdyby odjąć te trójki to wychodzi 8-13 2FG i 9-11 FT. O to chodzi! Fajnie się oglądało ten comeback w trzeciej kwarcie, Kobe trafiający te swoje firmowe rzuty. Już odpuszczę dzisiaj narzekanie na trenera i rotację, że młodzi znowu mało grali. Nawet wczoraj postawiłem stówę żeby się lepiej oglądało :lol: Super :)

  4. Larry nance ! super mysle ze dwa lata i bedzie dobrze gral , widac ze mu zalezy ze zapierdziela ! ja bym go nie wymienial :) no i mam nareszcie jakiegos latawca ! Bass grał jak wkoncu jak Bass ;) super :) teraz jazda z tymi Clippersami ! wygrajmy z nimi prosze :) Doc dostanie szalu chyba , bedzie znowu sedziow wyzywal jak i cala jego druzyna :)

Skomentuj