21/10/2014 Suns vs Lakers

Opublikowane przez , 21 października 2014 w Media, Gameday, 2014 – 15, 0 komentarzy

PREGAME W swoim szóstym meczu w preseasonie, podopieczni Byrona Scotta zmierzą się z Phoenix Suns, którzy do tej pory wygrali trzy z czterech rozegranych spotkań w październiku. Dla Lakers starcie z drużyną z Arizony będzie prawdziwym wyzwaniem, gdyż zawodnicy złota i purpury będą musieli przeciwstawić się jednemu z najniebezpieczniejszych obwodów w lidze. Goran Dragic, Eric Bledsoe oraz nowy nabytek – Isaiah Thomas na pewno sprawią dzisiejszej nocy wiele kłopotów Ronniemu Price’owi oraz Kobe’emu Bryantowi. Są w końcu młodymi i dynamicznymi zawodnikami, którzy będą starali się zabiegać doświadczonych graczy Scotta i za każdym razem przedostać się w pole trzech sekund. Najważniejsza więc ponownie będzie defensywa, dzięki której być może Johnsonowi i jego kolegom uda się zdobyć kilka łatwych punktów w ataku. Warto jednak będzie również zwrócić uwagę na ofensywę. Suns bowiem jak na razie udało się zatrzymać wszystkich swoich rywali poniżej 95 oczek i jeżeli Kobe i spółka będą tak samo statyczni pod koszem rywala jak zawsze, to prawdopodobnie zawodnikom z Phoenix ta sztuka uda się po raz kolejny, co na pewno przybliżyłoby ich do zwycięstwa. Gospodarze muszą więc zwracać uwagę na obie strony parkietu – świetnie współpracować w obronie oraz zmuszać rywala do ciągłego wysiłku w ataku, a do tego starać się popełnić jak najmniej błędów. Nie mogą zlekceważyć żadnego elementu gry, gdyż może mieć on wpływ na przebieg dzisiejszego spotkania.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – Miles Plumlee
PF. Carlos Boozer – Anthony Toliver
SF. Wesley Johnson – Marcus Morris
SG. Kobe Bryant – Eric Bledsoe
PG. Ronnie Price – Goran Dragic

Kontuzje:
R. Kelly: Naderwane ścięgno udowe – Out
N. Young: Zerwane więzadło w kciuki – Out
J. Lin: Skręcony staw skokowy – Out
J. Clarkson: Naderwany mięsień łydki – Out
S. Nash: Ból pleców – Out
X. Henry: Kolano, plecy – Out

Data:
21 października 2014, wtorek o 4:00 czasu polskiego w hali Honda Center, Anaheim

POSTGAME Do wyłonienia zwycięzcy w Honda Center potrzebna była dogrywka i dopiero po niej lepsi okazali się być gracze Phoenix Suns, którzy ostatecznie wygrali 120-114. Mecz był praktycznie przez cały czas bardzo wyrównany, choć to ekipa gości mogła pochwalić się największym prowadzeniem w spotkaniu, które wyniosło 11 punktów. Lakers jednak za każdym razem wracali do gry i nie składali broni, przez co drużyna Słońc ani na moment nie mogła czuć się pewnie w tym pojedynku. Potwierdziło się to w czwartej kwarcie, kiedy to najpierw Jeremy Lin i Ed Davis zbliżyli Jeziorowców na dwa oczka do przeciwnika (tylko oni punktowali przez pierwsze 8 minut i 20 sekund ćwiartki), a następnie na nieco ponad dwie minuty do końca, mecz przejął Bryant, który zdobył 8 punktów z rzędu i dał prowadzenie swojej ekipie 94-91 na 12 sekund do końca. Lakers zapewne wygraliby ten mecz, gdyż Thomas pomylił się przy jednym z osobistych, a Wes miał szanse trafić dwa i właściwie rozstrzygnąć losy starcia ale o dziwo, dwukrotnie pomylił się na linii, co później wykorzystali Suns. Choć Green nie trafił trójki na zwycięstwo, tak jednak piłkę przypadkowo zebrał mierzący zaledwie 175 centymetrów wzrostu Thomas, który następnie celnym rzutem doprowadził do remisu oraz kolejnych pięciu minut gry.

Dogrywka nie poszła już po myśli gospodarzy, a ich niezła defensywa w tym meczu, nagle gdzieś zniknęła. Jeziorowcy jeszcze po drugiej trójce Johnsona na 45 sekund do końca trzymali się blisko swojego rywala (jeden punkt różnicy), ale trafienie z dystansu Randolpha oraz strata Price w kolejnych akcjach, pogrzebały ich szanse na wygraną. Wynik jednak nie oddaje tego, co zaprezentowali gospodarze. O zwycięstwie ekipy z Arizony zadecydowały dwa kluczowe momenty – nietrafione osobiste Wesa oraz zbiórka Thomasa. Za nie na pewno powinno się ostro skrytykować zespół Byrona Scotta. Poza tym pokazał się on z dobrej strony, o czym świadczy wykonany w czwartej kwarcie comeback. Halfcourt defense złota i purpury przez większość spotkania grał na niezłym poziomie (FG Suns – 41.3%), a w ataku zaangażowany był nie tylko Kobe Bryant (27 punktów, FG 10-20, 4 zbiórki, 2 asysty) ale również Jordan Hill (14 oczek, 7 zbiórek) i Carlos Boozer (12/4/4). Udany powrót do gry po kontuzji zaliczył także Jeremy Lin, który z ławki dorzucił od siebie 15 punktów, 4 zbiórki i 5 asyst. Tych ostatnich większość zawdzięcza Edowi Davisowi (11 oczek, 6 zbiórek, 3 bloki), który skutecznie wykorzystywał podania byłego gracza Rockets. Największym minusem tego spotkania były chyba straty, których podopieczni Scotta popełnili aż 19, z czego 8 było autorstwa samego Wesley’a Johnsona, a pięć Black Mamby. Zabrakło również zbiórek na atakowanej tablicy (4) oraz lepszej postawy w transition defense, które nadal jest problemem Lakers. Suns zdobyli bowiem aż 30 punktów z kontrataków i to w głównej mierze temu elementowi gry zawdzięczają to, że przez większość spotkania kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie.

Liderzy:
Punkty: Kobe Bryant (27)
Zbiórki: Wesley Johnson (8)
Asysty: Ronnie Price (10)
Przechwyty: Wesley Johnson, Ed Davis, Jeremy Lin (2)
Bloki: Wesley Johnson, Ed Davis (3)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

Skomentuj