W dążeniu do poprawy defensywy

Za nami trzy pierwsze spotkania sezonu zasadniczego, w których to 16-stokrotni mistrzowie NBA tracili średnio 107.6 punktów na 100 posiadań. Ten wynik daje im 20 miejsce w lidze pod względem efektywności w defensywie. To było jednak do przewidzenia. Od początku preseasonu bowiem Los Angeles Lakers bardziej zachwycają po atakowanej stronie parkietu, niż bronionej. Młodemu zespołowi łatwiej jest przyswoić założenia ofensywne, niż defensywne, stąd taki stan rzeczy nikogo nie powinien dziwić. Do tego przecież Jeziorowcy nadal nie mają ustalonej pierwszej piątki, o czym wielokrotnie wspominał Luke Walton. I nadal będzie on dokonywał korekt w starting five, dopóki nie będzie zadowolony z rezultatów po obu stronach parkietu. Ten komunikat wydaje się, że został odebrany przez zawodników i to jeszcze przed startem sezonu zasadniczego, który ekipa złota i purpury rozpoczęła od zwycięstwa nad Houston Rockets.

Czytaj więcej

30/10/2016 Lakers vs Thunder

30/10/2016 Lakers vs Thunder

To nie był dobry mecz w wykonaniu młodej drużyny Los Angeles Lakers. Początek mieli oni znakomity. Zaczęli od prowadzenia 16-8 i wydawało się, że być może powalczą o wygraną na trudnym terenie. Jednak później dali się wciągnąć w pułapkę, grali szybko bez przygotowania i napędzali kolejne kontrataki Thunder. To była woda na młyn dla gospodarzy prowadzonych przez Russella Westbrooka. Rozgrywający OKC zaliczył drugie kolejne triple-double, poza tym miał bardzo dużo swobody i mógł szybko wyprowadzać piłkę ze swojej połowy, a także próbować akcji pick & roll z Adamsem czy Kanterem. Obaj podkoszowi zaliczyli niezłe spotkanie, a Thunder wyraźnie dominowali w polu trzech sekund, skąd zdobyli zdecydowaną większość swoich punktów. Lakers dla odmiany próbowali swojego szczęścia na dystansie, lecz dziś byli wyjątkowo nieskuteczni w rzutach zza łuku. Straty także były bolączką teamu Luke’a Waltona, co więcej punkty po nich tracone. Niezbyt często się zdarza, żeby jakaś drużyna tak skrzętnie wykorzystywała błędy rywala i punktowała praktycznie po każdym z nich. Jednakże gdy gra się z Oklahomą można się tego spodziewać. Westbrook i Oladipo są tak piekielnie szybcy, że przebiegnięcie tych 30-40 metrów zajmuje im kilka sekund. Lakers nie byli w stanie w żadnym z tych przypadków zorganizować obrony i kończyło się to łatwymi punktami spod obręczy. Ogółem trzeba przyznać, że był to szalony mecz. Obie ekipy miały sporo strat i sporo dziwnych decyzji rzutowych, szczególnie gdy na parkiecie nie było podstawowych graczy. Momentami miało się wrażenie jakby to dalej był preseason, lecz później na parkiecie zjawiał się Westbrook i wtedy OKC znów wyglądało jak kontender. Jak wiele zależy od jednego gracza mieliśmy okazję przekonać się dzisiejszej nocy. Nie można tylko patrzeć na liczby (choć te są znakomite), Russ to także znakomita gra w defensywie i powstrzymywanie D’Angelo czy Younga. Bez niego Lakers pewnie wygraliby, co szczególnie widać było w samej końcówce, gdy zbliżyli się nawet na cztery punkty. Lecz potem znowu zaliczyli straty, a Westbrook jest w takich przypadkach bezwzględny. Walton nie miał na niego żadnej odpowiedzi mimo, że próbował go bronić prawie każdy oprócz centrów. Są takie dni, kiedy lider rywali ma tak zwany „dzień konia” i to był właśnie ten dzień. .

Czytaj więcej

28/10/2016 Lakers vs Jazz

28/10/2016 Lakers vs Jazz

Niestety Los Angeles Lakers przegrali na wyjeździe z Utah Jazz 89-96, choć mecz tak naprawdę był do wygrania. Pierwsza połowa była niezwykle wyrównana. Zespoły co chwilę wymieniały się prowadzeniem i trudno było stwierdzić, która ze stron ma przewagę. Dopiero pod koniec pierwszych 24 minut gry, Jazz przycisnęli w obronie, wykorzystali kilka błędów Lakers i objęli 5-ciopunktowe prowadzenie. Mówiąc krótko – postawili swoje warunki gry i trzymali się ich również w trzeciej kwarcie, którą przez ponad 3/4 zdominowali w defensywie. Jeziorowcy nie potrafili przełamać drugiej linii gospodarzy, a z kolei po drugiej stronie parkietu, Timofey Mozgov bardzo szybko złapał kilka przewinień, przez co w efekcie po trzech minutach ćwiartki goście już nie mogli faulować. To bardzo spowolniło grę i spowodowało, że co chwilę mieliśmy przerwy w grze. To oczywiście działało na korzyść Jazzmanów ale tylko do czasu. Gdy bowiem gospodarze wyszli na swoje największe 11-puntowe prowadzenie, 16-stokrotni mistrzowie NBA w końcu się przebudzili. Podopieczni Luke’a Waltona zaczęli odrabiać straty, w czym duży udział miał Lou Williams. Pod koniec kwarty role się odwróciły i po trójce Sweet Lou, to Lakers wyszli na prowadzenie. Od tego momentu ponownie oglądaliśmy wymianę ciosów. Walton postanowił zmienić taktykę z punktowania w polu trzech sekund, na rozciągnięcie defensywy Jazz i przerzuceniu ciężaru gry na obwód. Niestety jednak w pewnym momencie atak gości się zatrzymał, a z kolei gospodarzy rozkręcił. Utah wykonało run 11-0 i na ostatnie pięć minut prowadziło siedmioma oczkami. Lakers co prawda próbowali jeszcze odrabiać straty, ale na każde ich zagranie, odpowiedź mieli zawodnicy Quinna Snydera, a szczególnie George Hill. W samej końcówce straty do jednego oczka próbował zmniejszyć D’Angelo Russell ale jego trójce niewiele zabrakło aby wpaść do kosza. Po drugiej stronie natomiast z osobistych punkty zdobył Hill i w ten sposób zamroził mecz. Jeziorowcom przede wszystkim zabrakło lepszej gry ze strony ich podstawowego rozgrywającego (FG 3-14) oraz Jordana Clarksona (FG 2-9). Do tego mieli także problemy z faulami, przez co Jazz oddali aż 40 prób z linii rzutów osobistych, co bardzo pomogło im w zanotowaniu wygranej. Mimo to drużynie złota i purpury należą się brawa za walkę do samego końca na tak trudnym terenie. Oby ta porażka ich nie podłamała i w Oklahomie City również byli zmotywowani do gry.

Czytaj więcej

Co czeka Lakers w pierwszym miesiącu rozgrywek?

Los Angeles Lakers rozpoczynają kolejny, już 71 sezon National Basketball Association. Nie będzie on wcale należał do łatwych dla tych młodych graczy, tym bardziej, że terminarz od samego początku jest dosyć wymagający. Zresztą ciężko mówić o łatwych rywalach na arcytrudnym Zachodzie. Konferencja Zachodnia, a Wschodnia to dwie zupełnie różne bajki, a dysproporcje w ekipach pomiędzy dwoma wybrzeżami Stanów Zjednoczonych w ostatnich latach jeszcze bardziej się powiększyły. Na szczęście dla Russella, Randle’a, Ingrama i paru innych „młokosów” tym razem poprowadzi ich trener z nowej ery. Nie żyjącymi przeszłością Byron Scott, czy Mike „no defense” D’Antoni ale Luke Walton – trener z wizją. Właściwy człowiek, na właściwym miejscu. Jednakże nie oczekujmy od niego sukcesów już tu i teraz. Awans do playoffs to byłby cud w przypadku obecności tak naszpikowanych gwiazdami wielu rywali. Ci Lakers muszą się zaznajomić z systemem Waltona. Muszą wprowadzić do gry potencjalną, przyszłą gwiazdę Ingrama, a dopiero później można myśleć o sukcesach. Pierwszym sprawdzianem dla nich będzie początek sezonu, który niestety zapowiada się niezwykle ciężko.

W ostatnich dniach października i w listopadzie Jeziorowców czeka w sumie aż 20 spotkań, z czego 11 meczów zostanie rozegranych przeciwko ekipom, które grały w zeszłym roku w playoffs. Na dodatek aż trzy razy rywalem Lakers będą Golden State Warriors, czyli ostatni finaliści. Jednak zacznijmy od tego co czeka ich pod koniec października. Mecz otwarcia to będzie starcie z Houston Rockets, którzy w ostatnich sezonach byli ekipą znienawidzoną w Los Angeles, głównie ze względu na obecność Dwighta Howarda. Lecz D12 tego lata odszedł do swojej rodzinnej Atlanty, a do Staples przyjedzie zupełnie inny team, prowadzony przez starego znajomego Jeziorowców – Mike D’Antoniego. Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej to, że ekipa z Teksasu będzie grać piekielnie szybko, bez defensywy (tu na pewno wykaże się Harden) ale za to z ochotą na zdobywanie dużej ilości punktów. Na pewno wiele zmian zostało wykonanych na plus i wydaje się, że Rockets mogą znów znaleźć się w czołówce ligi. Wszak Ryan Anderson, Tyler Ennis czy Eric Gordon to gracze idealni w obecnych czasach NBA. Powinni sprawdzić się jako wolni strzelcy, obok lidera drużyny – Jamesa Hardena. Na sezon zasadniczy na pewno to wystarczy, ale czy na playoffs? W to już raczej wątpię. Jednak jak będzie, pokaże sezon. Na pewno pierwszy mecz w Staples będzie obfitował w zdobycze punktowe, bo Lakers w swoim składzie także mają kilka strzelb dystansowych.

Czytaj więcej

Przed nami pierwszy od 20 lat, sezon bez Bryanta…

Już dziś Los Angeles Lakers rozpoczną kolejny w swojej historii sezon zasadniczy. Będzie to ich pierwszy od 1996 roku, bez Kobe’ego Bryanta w składzie. Przystąpią oni do niego bez zwolnionych przedwczoraj Yi Jianliana oraz Anthony’ego Browna, ale za to z Thomasem Robinsonem oraz Mettą World Peace’em na pokładzie. Obaj zawodnicy podczas preseasonu zdobyli uznanie trenera Luke’a Waltona i prawdopodobnie będą mieli swoje okazje w rozgrywkach 2016/17. Wspomniany sezon przygotowawczy Jeziorowcy zakończyli z bilansem 2-6 ale ich grę oglądało się dużo przyjemniej, niż przez ostatnie dwa lata za kadencji Byrona Scotta. Luke zgodnie z obietnicami, wprowadził zdecydowanie więcej ruchu w swojej drużynie, i to zarówno z piłką jak i bez niej. A zawodnicy grają po prostu szybciej (średnio 104.5 posiadań na mecz w preseasonie), bardzo często decydują się na trójki (33.9% wszystkich rzutów) oraz generują straty w obozach rywali. Ale w tym wszystkim nie zapominają również o przyjemności, jaką daje gra w koszykówkę i o której na każdym kroku przypomina im Luke. Dzięki temu właśnie, każdy daje z siebie 110% i to zarówno na treningach, jak i podczas meczów.

Walton bez wątpienia już osiągnął pewien sukces – w bardzo krótkim czasie zdobył zaufanie swoich podopiecznych i stał się ich faworytem. Pomimo zaledwie dwóch zwycięstw w preseasonie, zespół cały czas wierzy, że jest na właściwych torach i zamierza ze spotkania na spotkanie grać lepiej. I to nie tylko w ofensywie, ale również i defensywie, gdzie w preseasonie oglądaliśmy dużo switchów, wymian, dobrą komunikację oraz wreszcie – zaangażowanie. Tego wszystkiego brakowało podczas ery Byrona Scotta. Wisienką na torcie była z kolei gra Larry’ego Nance’a Jr., który momentami po prostu grał za trzech, a jego 3 przechwyty oraz 1.2 bloków PER 36, są bardzo obiecujące.

Czytaj więcej

26/10/2016 Rockets vs Lakers

26/10/2016 Rockets vs Lakers

Cóż to był za mecz! Chyba niewiele osób spodziewało się takiego zakończenia. Nawet ci co są wiernymi kibicami Lakers pewnie w trakcie spotkania myśleli: ładnie grają, ale i tak Houston za sprawą Hardena ucieknie im w końcówce. Tymczasem młode wilki z LA nie zamierzały poprzestać na ładnej grze. Oni cały czas byli blisko Rockets, goście czuli ich oddech na swoich plecach i nie potrafili uciec na więcej niż 10 punktów. Podczas nieobecności lidera ekipy z Teksasu Jeziorowcy stopniowo odrabiali straty, by w samej czwartej kwarcie nie dać sobie wyrwać zwycięstwa. Ojców tej wygranej jest kilku, ale przede wszystkim należy wyróżnić Jordana Clarksona, który w drugiej połowie ciągnął gospodarzy do wiktorii. 23 punkty w drugiej odsłonie w tym 12 w samej czwartej kwarcie. To co Jordan dawał w ofensywie w obronie dał również Julius Randle. Blok na Hardenie na 2 minuty przed końcem przy stanie 113-112 to była ta iskra, która wznieciła pożar w postaci późniejsze wygranej. Później jeszcze Clarkson zanotował przechwyt i tak w dwóch kolejnych akcjach młodzieniaszki Waltona załatwili kandydata do MVP tego sezonu oraz jednego z najlepszych graczy z poprzednich lat. Houston nie podniosło się już po tych ciosach w swojego lidera. Oni przez cały mecz wierzyli, że to będzie dla nich łatwe i przyjemne spotkanie. W końcu „Pan Broda” grał w końcu zespołowo, pobił rekord w ilości asyst, a ich gra w ataku wyglądała naprawdę nieźle. Wszyscy brali udział w grze, zdobywając kolejne punkty. Tymczasem Lakers ich zupełnie zaskoczyli i nie wyszli na ostatnią odsłonę zdenerwowani i niepewni. Było co prawda parę głupich strat, jak ta Russella z ostatniej minuty, ale to wszystko to nic w porównaniu z tym, co Jeziorowcy pokazali po atakowanej stronie tablicy. Walczyli jak równy z równym z faworytem, który ma być pewniakiem do playoffs. Nie bali się rzucać z dystansu, a to przełożyło się na 12 celnych trójek. W całym spotkaniu trafiali ze średnią skutecznością 50%. Oby tak dalej. Oby więcej takich meczów. Luke Walton, jesteś wielki!

Czytaj więcej

Backstage Lakers 2016/17 – Episode 5

Backstage Lakers 2016/17 – Episode 5

Los Angeles Lakers kontynuują swój preseason. Po porażce z Portland Trail Blazers, drużyna wyrusza do Las Vegas na spotkanie z Sacramento Kings. Ponadto zawodnicy i trenerzy biorą udział w corocznej imprezie, gdzie spotykają się z wieloma swoimi fanami z tamtych rejonów. Z kolei Tarik Black – rezerwowy center Jeziorowców opowiada o tym, jak przepracował ostatnie lato oraz jakie ma oczekiwania wobec nadchodzącego sezonu.

Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć tę zawartość.

Czytaj więcej

Anthony Brown stał się wolnym agentem

Anthony Brown stał się wolnym agentem

Tuż po zwolnieniu Yi Jianliana, Los Angeles Lakers pozbyli się również Anthony’ego Browna, który nie przekonał ich swoimi umiejętnościami oraz postawą na parkiecie. Wybrany rok temu w drafcie zawodnik, nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań, grając zdecydowanie poniżej swoich możliwości. Brown miał być typem gracza 3&D ale zarówno w obronie, jak i na dystansie bardzo zawodził. W ostatnim preseasonie notował zazwyczaj 3.2 oczka oraz 1.7 zbiórek na mecz, spędzając na parkiecie nieco ponad 8 minut. Roster Jeziorowców liczy więc obecnie 15 zawodników, a to oznacza, że w ekipie złota i purpury zostaną Metta World Peace oraz Thomas Robinson.

Czytaj więcej

Lakers rozstali się z Yi Jianlianem

Lakers rozstali się z Yi Jianlianem

Władze 16-stokrotnych mistrzów NBA postanowiły zwolnić ze składu drużyny Yi Jianliana, który podobno w niedzielę sam podsunął ten pomysł Mitchowi Kupchakowi. Mówi się, że zawodnik, jak i jego agent, nie byli zadowoleni z roli jaką Chińczyk pełnił w drużynie. Mimo to Kupchak, w oficjalnie wydanym oświadczeniu, docenił produktywność, zaangażowanie oraz profesjonalizm Jianliana i życzył mu samych sukcesów w jego dalszej karierze. W preseasonie, Yi wystąpił w sześciu spotkaniach, notując średnio 3 punkty oraz 2.5 zbiórki w 10.7 minut spędzanych na parkiecie.

Czytaj więcej

Luke nadal zamierza brać przykład z Warriors

Los Angeles Lakers co prawda przegrali ostatnie pięć spotkań z rzędu w ramach preseasonu ale Luke Walton wydaje się tym w ogóle nie przejmować. Po przeglądnięciu taśm video z poprzednich meczów, szkoleniowiec zespołu uważa, że ma powody do optymizmu. Oczywiście Jeziorowcy nie prezentują poziomu Golden State Warriors, czego dowodem są ich dwa starcia z Wojownikami, ale młodzi zawodnicy czynią postępy i to po obu stronach parkietu. Jednym z nich jest D’Angelo Russell, którego Walton chwali m.in. za grę przeciwko defensywom rywali na obwodzie: Wykonujemy naprawdę dobrą robotę w wywieraniu presji na obronie, co chwilę wchodzimy pod kosz i wymieniamy się podaniami. Ale nasza druga strona w ataku (ta bez piłki) musi ciężej pracować, żeby zająć czymś rywala – powiedział Luke.

Walton, chce aby zespól skorzystał z „otwartych graczy” w celu jeszcze większej rotacji w obronie przeciwników. Był zadowolony z tego, jak Lakers grali z Blazers, którzy byli jednym z ich playoffowych przeciwników. Walton nazywał ich również innym typem zespołu, z powodu unikalnych graczy, takich jak Damian Lillard, który zdobył przeciwko Jeziorowcom aż 30 punktów.

Czytaj więcej