Backstage Lakers 2015/16 – Episode 21

Backstage Lakers 2015/16 – Episode 21

Dzięki specjalnej fundacji Make-A-Wish, Yitzi Teichman – młody fan Jeziorowców, który walczy z rakiem, wreszcie mógł spełnić swoje marzenie i spędzić jeden dzień z gwiazdą Lakers – Kobe Bryantem. Ponadto został także zakontraktowany przez władze 16-stokrotnych mistrzów NBA na jeden mecz (przeciwko Charlotte Hornets), przez co może każdemu pochwalić się, że dostał się do najlepszej koszykarskiej ligi na świecie. 33-letni Ryan Gomes z kolei, były gracz National Basketball Association, obecnie reprezentuje barwy L.A. D-Fenders, o czym opowiada fanom złota i purpury.

Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć tę zawartość.

Czytaj więcej

26/02/2016 Grizzlies vs Lakers

26/02/2016 Grizzlies vs Lakers

Los Angeles Lakers potwierdzili swoją fatalną formę w obronie i kolejny raz dali sobie wrzucić ponad 110 punktów. Na dodatek drugi raz w ciągu paru dni dokonała tego ekipa Grizzlies, czyli jedna z najgorszych drużyn w ataku. Memphis średnio w tym sezonie zdobywa 98.9 pkt/mecz, tymczasem w starciach z Jeziorowcami rzucili 115 pkt/mecz, dokonując tego bez swojego lidera Marca Gasola. Podopieczni Byron Scotta są ewidentnie w rozsypce i nie wierzę, że coś jest w stanie uratować posadę tego szkoleniowca. To już nie pierwszy raz kiedy jego teamom zarzuca się kompletny brak postępów w obronie. Miało być z roku na rok coraz lepiej, tymczasem dzieję się na odwrót. Znakomicie wszystkie słabości gospodarzy wykorzystywał dziś Mike Conley. Kiedy rozgrywający był na parkiecie jego drużyna była +29. Zdobył on 17 punktów i rozdał 7 asyst i był prawdziwym liderem, którego brakowało po stronie Lakers. Poza Conleyem fantastyczne spotkanie zanotował odkurzony z ławki Vince Carter (19 pkt 5/7 za 3), nowy nabytek Lance Stephenson (14 pkt 7 zb) i P.J. Hairston (21 pkt 5/9 za 3). Grizzlies pokonali Jeziorowców 19 punktami i była to 33 przynajmniej 10 punktowa porażka gospodarzy. Nikt w całej lidze nie przegrywa tak wysoko, nawet Sixers polegli jedynie 27 razy w tak słabym stylu. Z ostatnich 25 spotkań przegrali aż 22 razy i jest to haniebne pożegnanie tak wielkiego koszykarza jakim niewątpliwie jest Kobe Bryant. Black Mamba dziś nie zagrał, ale nawet gdyby przebywał na parkiecie to nie byłby w stanie pomóc Lakers. To nie drużyna, a zlepek koszykarzy, którzy być może indywidualnie coś znaczą, ale w zespole jako całość nie są w stanie nic ugrać. Najlepszym przykładem niech chociażby będzie Louis Williams, który w zeszłym roku był najlepszym rezerwowym ligi i błyszczał w Toronto. Teraz gdy dołączył do Jeziorowców jest cieniem swojej zeszłorocznej mistrzowskiej wersji. Miał kilka przebłysków, ale ogółem nie jest w stanie wznieść się ponad przeciętność. Tymczasem Nick Young, który miał stanowić o sile ławki Lakers z rzadka zdobywa w tych rozgrywkach ponad 10 punktów. Zapowiada się więc ciężkie lato w gabinecie Mitcha Kupchaka. Szykuje się wiele zmian. Jednak chyba pierwszym posunięciem generalnego managera musi być zwolnienie trenera. Co będzie niezwykle trudne, z uwagi na relację jakie łączą obu byłych kolegów z mistrzowskiej ekipy Lakers z czasów Show Time. Lecz jeśli Jeziorowcy znów mają wieść prym w lidze te zmiany są nieuniknione.

Czytaj więcej

24/02/2016 Lakers vs Grizzlies

24/02/2016 Lakers vs Grizzlies

Po raz kolejny Los Angeles Lakers absolutnie nie mieli żadnych kłopotów z ofensywą, zdobywając w sumie 119 punktów, ale też po raz kolejny nie potrafili zatrzymać swojego rywala. Obrona Jeziorowców pozwoliła gospodarzom na zanotowanie aż 128 oczek, a najwięcej w ekipie Niedźwiadków uzbierał ich skrzydłowy Matt Barnes (25). Oprócz niego jeszcze pięciu graczy Memphis przekroczyło barierę 10 punktów, a cały zespół z Tennessee rzucał w sumie na 56.5% skuteczności, w tym 48.1% zza łuku (3FG 13-27). Goście natomiast, choć ogólnie rzucali na zdecydowanie gorszej skuteczności (44.3%), tak jednak trafili więcej trójek (17), a do tego lepiej spisywali się od Grizzlies pod względem osobistych (FT 24-33) i to dzięki temu właśnie w ataku trzymali poziom. Wśród pokonanych najlepszy występ zaliczył Jordan Clarkson, który zgromadził na swoim koncie 28 punktów (3FG 6-11), 6 zbiórek i 3 asysty. Statystycznie nieźle wypadł także D’Angelo Russell, który z kolei dołożył 22 oczka, 4 zbiórki i 8 asyst. Mimo to Lakers ani razu nie prowadzili w tym spotkaniu. Choć ich atak ogólnie był skuteczny, tak jednak Grizzlies grali jeszcze lepiej po tej stronie parkietu, przez co w pewnym momencie osiągnęli nawet 19-stopunktową przewagę. Wszystko za sprawą nie tylko trójek ale także gry pod koszem, gdzie gospodarze okazali się być lepsi 54-30, a to miało znaczący wpływ także na ilość rozdanych asyst (26-16). Ostatecznie więc Lakers doznali kolejnej porażki ale już jutro, 26 lutego będą mieli okazję zrewanżować się Grizzlies, i to we własnej hali – Staples Center.

Czytaj więcej

22/02/2016 Lakers vs Bucks

22/02/2016 Lakers vs Bucks

Los Angeles Lakers po raz kolejny musieli uznać w tym sezonie wyższość drużyny przeciwnej, ale w tym przypadku jest to szczególnie bolesne, gdyż Milwaukee Bucks to zespół zdecydowanie w zasięgu podopiecznych Byrona Scotta. Tym razem głównym czynnikiem, który zdecydował o porażce była fatalna skuteczność liderów Jeziorowców – Kobego Bryanta i Lou Williamsa. Obaj starali się nadrobić to w inny sposób, notując odpowiednio 5 i 6 zbiórek oraz 2 i 4 asysty. Jednak razem trafili oni tylko 5 z 24 rzutów. Najlepszym strzelcem gości był niespodziewanie przyspawany ostatnio do ławki rezerwowych Nick Young. Swaggy P przypomniał sobie, jak trafiać do kosza, co dało mu 19 punktów. Oprócz niego, w szeregach Lakers w miarę dobrze spisał się też Jordan Clarkson, który skończył mecz z linijką statystyczną 15/3/3. X Factorem po stronie Bucks w tym meczu okazał się natomiast ‚The Greek Freak’, czyli Giannis Antetokounmpo, który zaliczył imponujące triple-double – 27 punktów, 12 zbiórek i 10 asyst. Jednak to kolektyw był tego dnia siłą gospodarzy – aż 7 graczy zdobyło co najmniej 10 punktów. A oprócz Giannisa, najbardziej z nich wyróżnili się Jabari Parker (15pkt i 9zb) i Khris Middleton (18pkt i 6as). Jeziorowcy fatalnie weszli w mecz i pierwszą odsłonę przegrali 19-29. szwankujący w 1. kwarcie atak poprawił się jednak w drugich 12 minutach, wygranych przez gości 29-25. Jednak wszystko rozstrzygnęło się w trzeciej, prawdopodobnie najgorszej kwarcie Lakers w sezonie, którą przegrali 17-36. Nawet wygrana 36-18 czwarta kwarta nie pomogła Lakers w choćby zbliżeniu się do Bucks i po raz kolejny podopieczni Byrona Scotta musieli zejść z parkietu z opuszczonymi głowami, tym razem przegrywając z Milwaukee Bucks 101-108.

Czytaj więcej

21/02/2016 Lakers vs Bulls

21/02/2016 Lakers vs Bulls

Los Angeles Lakers nie podołali w wyjazdowym meczu Chicago Bulls i przegrali drugi mecz po przerwie na All Star Weekend. Byki do zwycięstwa poprowadziło trio Gasol (21pkt, 7zb, 5as), Rose (22/6/6) i Moore (24 pkt, 4/4 za 3). Mecz był zdecydowanie popisem ofensywnym obu drużyn, a gra w obronie nie była tego dnia mocną stroną ich koszykarskiego rzemiosła. Szczególnie miało to odzwierciedlenie w rzutach trzypunktowych gospodarzy, którzy trafili 13 z 19 trójek! Oprócz wspomnianego Moore’a, w tym elemencie brylowali również rezerwowi – McDermott (16 pkt, 3/4 za 3) i Portis (17 pkt, 3/3 za 3). Po stronie Jeziorowców, w swoim ostatnim meczu w Chicago, Kobe Bryant zdobył 22 punkty, trafiając 7/13 za 2, ale tylko 1/7 za 3. Dzielnie wspierał go Julius Randle, autor 20 punktów i 12 zbiórek, podczas którego obecności na parkiecie, Lakers byli aż -22. Byron Scott postanowił zrobić zmianę w wyjściowym składzie i Lou Williamsa zastąpił D’Angelo Russell. Pierwszoroczniak zagrał poprawne zawody, notując 15 punktów i 6 asyst, a jego partner z obwodu, Jordan Clarkson, dorzucił do tego 20 punktów, 9 zbiórek i 4 asysty. Mecz był wyrównany od początku – pierwszą kwartę, 31-30, wygrali dzięki rzutowi McDermotta gospodarze, jednak Lakers grali w tej odsłonie naprawdę nieźle, szczególnie po atakowanej stronie parkietu. Druga odsłona też nie przyniosła wyraźnego prowadzenia, ponieważ do szatni Bulls schodzili prowadząc 62-58, po celnych rzutach wolnych Bryanta, który uzbierał 10 oczek w pierwszej połowie. Jednak pod koniec 3. kwarty Lakers stanęli, a dobrze wykorzystali to Bulls, zaliczając run 12-1 na koniec tej odsłony, dzięki m.in. 8 punktom Moore’a. Kiedy wydawało się, że jest po meczu, Jeziorowcy zerwali się do pogoni i na 5,5 minuty przed końcem doszli Byki na 105-108, potem jednak w kilku kolejnych akcjach dali się blokować Gasolowi i Gibsonowi i ostatecznie ulegli Chicago Bulls 113-124.

Czytaj więcej

19/02/2016 Spurs vs Lakers

19/02/2016 Spurs vs Lakers

W ostatnim pojedynku jaki stoczyły ze sobą dwie chodzące legendy, ponownie lepszy okazał się Tim Duncan i jego San Antonio Spurs. Spotkanie stało na wysokim poziomie i obie ekipy nie miały problemów ze zdobywaniem punktów. Jak widać przerwa na All Star Game przysłużyła się Lakers, którzy dawno już nie rzucali na tak wysokiej skuteczności. Aż trzech zawodników gospodarzy zdobyło 20 lub więcej punktów, jednak było to za mało na świetnie dysponowanych gości, prowadzonych przez Tony Parkera. Nawet brak ich młodego lidera Kawhi Leonarda nie przeszkodził podopiecznych Grega Poppovicha w dopisaniu sobie kolejnego zwycięstwa i zmniejszenia dystansu do Golden State Warriors. Bardzo dobrze w rolę Leonarda wpasował się Kyle Anderson. Lecz ostoją meczu były ostatnie już starcia dwóch dominujących w swoich erach graczy. Duncan i Bryant zdobyli łącznie 10 tytułów mistrzowskich, w trakcie prawie 20 lat gry na parkietach NBA. Dziś podeszli do tego pojedynku raczej po przyjacielsku, bo jak wiadomo Lakers nie są już godnym rywalem dla Spurs i ten sezon traktuje się raczej jako pożegnanie Kobe. Tak więc było dużo uprzejmości i koleżeńskich pogawędek. Jednak później na boisku była walka i to do ostatnich sekund. Co prawda San Antonio kontrolowało przebieg starcia, ale czwarta kwarta to był prawdziwy thriller. Jeziorowcy zbliżyli się już nawet na 2 punkty, ale to było za mało aby wyrwać wygraną tak doświadczonej ekipie. Zaważyła przede wszystkim przewaga gości w punktach z pomalowanego, gdzie zdobyli aż 64 oczka, przy 44 gospodarzy. Na dodatek podopieczni Grega Poppovicha zagrali bardziej zespołowo, czego można było się spodziewać, gdyż jest to ich wizytówka od lat. Zanotowali 30 asyst przy 20 Lakers. Kobe Bryant zdobył 25 punktów, ale zrobił to na bardzo słabej skuteczności (10/25 z gry w tym 1/8 za trzy). Natomiast Tim Duncan zaliczył doubke-double i dołożył do tego 3 bloki. Obecnie brakują mu zaledwie 3 aby stać się piątym graczem w historii, który osiągnął granicę 3000 tego typu zagrań. Jemu jednak indywidualne statystyki nie sprawiają tak wielkiej przyjemności jak wygrane zespołu. Jego Spurs rok rocznie wygrywają 50 lub więcej spotkań, w trakcie trwania jego kariery i zawsze są w Playoffach. Tym razem będą również jednym z faworytów do tytułu. I to z pewnością będzie ostatni taniec w karierze Tima. On wciąż ma szansę dogonić Jordana w ilości zdobytych mistrzowskich pierścieni. Kobe tą szansę stracił przez nieumiejętne skompletowanie ekipy wokół niego.

Czytaj więcej

Pasywność Kupchaka nie pomaga Lakers

Zakończył się okres, podczas którego można było wymieniać zawodników w sezonie 2015/16. Los Angeles Lakers po raz kolejny nie wykonali żadnego ruchu podczas trade deadline, decydując się na pozostawienie aktualnego składu do końca rozgrywek w niezmienionym składzie. Rzecz jasna czasem szukanie transferów na siłę może kończyć się źle, ale w przypadku tankujących Lakers powtarzająca się od trzech lat sytuacja może już lekko irytować fanów.

Cofnijmy się do sezonu 2013/14. Osłabieni kontuzjami oraz odejściem Howarda Jeziorowcy po niezłym starcie sezonu (13-13) i późniejszych kolejnych urazach szybko przestali się liczyć w walce o play-offy. Podczas trade deadline poza zainteresowaniem kilku klubów Kamanem najwięcej mówiło się o możliwości odejścia Pau Gasola, o którym wiedziano, iż i tak przypuszczalnie odejdzie z zespołu podczas przyszłego offseason. Na stole była oferta z Suns (pick z trzeciej dziesiątki draftu), ale kluby się nie dogadały. Mitch poprzestał na oddaniu Steve’a Blake’a do Warriors za Kenta Bazemore i MarShona Brooksa. Już wtedy brak znaczącej aktywności budził niepokój. Za Chrisa Kamana można było uzyskać choćby pick drugiej rundy, a za Pau przynajmniej z okolic top 20. Pamiętać należy także, iż Lakers walczyli wtedy o jak najgorszy bilans przed draftem 2014, na którą to klasę był (z Wigginsem, Embiidem i Parkerem na czele) ówcześnie wielki hype. Stąd liczono na pogorszenie składu, więc pozostawienie w składzie Niemca powodowało zastrzeżenia. Brak wymiany Gasola można było jeszcze usprawiedliwić – w końcu była to już legenda Lakers, dodatkowo Kupchak liczył na to, iż latem jednak skłoni reprezentanta Hiszpanii do podpisania nowej umowy z szesnastokrotnymi mistrzami NBA, a akurat wtedy w lidze wyższe picki pierwszej rundy były bardzo szanowane i trudne do wyciągnięcia. Niemniej słaba aktywność GMa LAL podczas tamtego trade deadline już wtedy nie podobała się znacznej części obserwatorów, zwłaszcza gdy w końcówce sezonu kilka wygranych zrzuciło Lakers na 7 miejsce w drafcie.

Czytaj więcej

Kobe Bryant na dobre pożegnał się z All-Star Game

Kilka dni temu, w niedzielę 14 lutego, Kobe Bryant po raz ostatni w swojej karierze zagrał w Meczu Gwiazd. Spotkanie, wygrane przez Western All-Stars, zakończył z dorobkiem 10 punktów, 6 zbiórek, 7 asyst i 1 przechwytu. Z All-Star Game odchodzi jako lider w ilości zanotowanych przechwytów (38) oraz w ilości zdobytych nagród Most Valuable Player (4 wraz z Bobem Pettitem), a także wicelider jeżeli chodzi o nominacje do tego typu wydarzenia (18). Choć oczywiście wiele osób krytykuje to, jak obecnie wyglądają Mecze Gwiazd, tak jednak nie da się ukryć, że bez Kobe’ego nie będą one już tym samym. Pięciokrotny mistrz NBA bowiem był jedną z niewielu osób, które niemal zawsze dawały z siebie wszystko na parkiecie i starały się zapewnić fanom kawał dobrego widowiska. I zwolennicy koszykówki zebrani w Air Canada Center to docenili i już na wejściu przywitali lidera Lakers gromkimi brawami, a Magic Johnson krótko przemówił przed kolejnym, fantastycznym i pełnym emocji intro poświęconym Bryantowi.

I pomyśleć, że Kobe szum w lidze zrobił aż 19 lat temu. Wtedy to właśnie wygrał Slam Dunk Contest i zwrócił na siebie jeszcze większą uwagę. Ale jak wiemy Kobe to nie tylko był dunker ale zawodnik, który chciał dominować w każdym aspekcie gry. I udowodnił to rok później, w 1998 kiedy to po raz pierwszy wystąpił w Meczu Gwiazd i to jako starter (choć w Jeziorowcach wchodził z ławki rezerwowych). Miało to miejsce w wyjątkowym miejscu, bo w nowojorskiej hali Madison Square Garden, a sam Kobe stał się najmłodszym zawodnikiem w historii ligi, który kiedykolwiek zagrał w All-Star Game (miał wtedy 19 lat). Zdobył tej nocy 18 punków i 6 zbiórek, ale to jego idol – Michael Jordan zgarnął wtedy statuetkę MVP.

Czytaj więcej

Classic Games: Kobe Bryant & All-Star Games

Classic Games: Kobe Bryant & All-Star Games

Do tej pory Kobe Bryant aż siedemnaście razy wystąpił w Meczu Gwiazd, z czego cztery razy udało mu się zgarnąć nagrodę dla Najlepszego Zawodnika. Było to w roku 2002 w Philadelphii, 2007 w Las Vegas, 2009 w Phoenix (wraz z Shaquille’em O’Nealem) oraz 2011 w Los Angeles. Przez to, wraz z Bobem Pettitem, jest liderem w tej kategorii. Ale niewykluczone, że za niedługo zgarnie kolejną statuetkę i dołączy ją do swojej kolekcji. W niedzielę bowiem, 14 lutego Black Mamba zagra swój osiemnasty i ostatni All-Star Game w karierze. Jest to więc chyba dobry moment na to, aby przypomnieć sobie jak wyglądały jego wcześniejsze występy w Meczu Gwiazd, a konkretnie te, w których triumfował jako zwycięzca i jako Most Valuable Player.

Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć tę zawartość.

Czytaj więcej

Trade deadline 2016 – weterani Lakers na sprzedaż

Nie tak w oczekiwaniach fanów Jeziorowców miał toczyć się obecny sezon. Nieśmiałe nadzieje nawet na walkę o 8 miejsce w osłabionej zachodniej konferencji zostały błyskawicznie rozwiane. Od dłuższego czasu Lakers walczą właściwie o jak najgorszy bilans i zwiększenie szans na utrzymanie słabo chronionego picku (ledwie top3 protected). Co gorsza nie zachwyca delikatnie mówiąc tempo rozwoju młodzieży, a styl gry szesnastokrotnych mistrzów NBA w sezonie 2015/16 po prostu zatrważa. Oczywiście złożyło się na to wiele czynników – radosne odpalanie rzutów przez Kobego na początku sezonu, spodziewane problemy z aklimatyzacją w najlepszej lidze świata Russella, czy słaba gra Hibberta, który jednak nie sprawdził się w Los Angeles. Niemal wszystkie zarzuty skupiają się jednak wokół osoby Byrona Scotta. Trudno wskazać na pozytywy prowadzenia przez niego Jeziorowców. Za to właściwie w każdy możliwy sposób trener Lakers udowadnia, iż nie powinno się z nim wiązać przyszłości organizacji. Zmiana w obecnych rozgrywkach jest mało prawdopodobna – Scott w przeciwieństwie choćby do D’Antoniego jest wspierany przez środowisko dawnych Jeziorowców jako były gracz tej drużyny, a Mitchowi Kupchakowi co zrozumiałe nie na rękę byłaby znacząca poprawa bilansu ekipy. Wręcz przeciwnie, wydaje się iż ewentualnymi wymianami będzie się starał „pomóc” Byronowi w osiągnięciu jak najgorszych wyników i przynajmniej utrzymaniu drugiego najgorszego bilansu w lidze, a może i ściganiu w liczbie porażek Sixers. Stąd też pojawiające się doniesienia o wystawieniu na trading block kwartetu bardziej doświadczonych koszykarzy – Lou Williamsa, Nicka Younga, Brandona Bassa oraz Roya Hibberta. Naturalnie oddanie przynajmniej części z nich pozwoliłoby zwiększyć minuty naszym rookies i sophomores, których czas gry jest ograniczony przez starszych kolegów. I nie chodzi tu tylko o Russella, czy Randle’a, którzy powinni grać zdecydowanie dłużej, ale choćby o Anthony’ego Browna, czy zwłaszcza Tarika Blacka, których występy są bardzo nieregularne.

Czytaj więcej