Top 10 – Kobe Clutch Shots

Top 10 – Kobe Clutch Shots

Kobe Bryant w swojej 19-letniej karierze w NBA często brał sprawy we własne ręce w końcówkach zaciętych spotkań. Black Mamba nigdy nie bał się wziąć na siebie odpowiedzialności i chętnie podejmował wszystkie wyzwania, z jakimi przyszło mu się zmierzyć. To właśnie dzięki takiej postawie zdołał trafić wiele ważnych rzutów w ostatnich sekundach meczów, które przesądzały o losach pojedynków. Stąd też, telewizja Time Warner Cable SportsNet opracowała 10 najważniejszych i najlepszych rzutów pięciokrotnego mistrza NBA w lidze.

Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć tę zawartość.

Czytaj więcej

Styczeń zakończył walkę Lakers o playoffs

O ostatnim miesiącu w wykonaniu Los Angeles Lakers z pewnością chcielibyśmy wszyscy jak najszybciej zapomnieć. Nie dość, że z gry do końca sezonu wypadł Kobe Bryant (po raz trzeci z rzędu zresztą), to na dodatek Jeziorowcy zaliczyli najgorszą od 21 lat serię 9 porażek z rzędu. Przez cały styczeń zawodnicy Byrona Scotta zdołali wygrać tylko trzy z 15 rozegranych spotkań. Taki obrót spraw zapewne każdemu członkowi tej organizacji wybił z głowy walkę o ósme miejsce w playoffs. O ile jeszcze na początku miesiąca jakoś to wszystko wyglądało (nie licząc porażki z Clippers), to później już było tylko gorzej i to bez względu na to, czy na parkiecie przebywał Black Mamba, czy też nie. Ostatnia seria niepowodzeń zespołu spowodowała nawet, że Scott zdecydował się na wielkie zmiany w pierwszej piątce, które dotyczyły wprowadzenia do niej Roberta Sacre, Ryana Kelly’ego (jako niskiego skrzydłowego) oraz Jordana Clarksona. O ile na ogrywania młodego gracza z Missouri pewnie wszyscy od dawna już czekaliśmy, o tyle oglądanie Sacre czy Kelly’ego raczej nie jest tym, co chcielibyśmy widywać każdej nocy. Z drugiej strony jednak, jeżeli to ma pomóc w tankowaniu, to czemu nie.

W styczniu efektywność ofensywy ekipy z Miasta Aniołów bardzo spadła. O ile na początku sezonu byłem nawet pod wrażeniem ataku całego zespołu (mimo kiepskiej skuteczności i wielu izolacji Bryanta) o tyle teraz, nie ma czego chwalić. W ostatnim miesiącu Lakers zdobywali średnio zaledwie 99.2 punktów na 100 posiadań, przez co ich ogólne ORTg z całych rozgrywek spadło dopiero na 20 miejsce, a przecież jeszcze nie tak dawno znajdywało się w okolicach 12 miejscu w lidze. W grudniu natomiast drużyna z Kalifornii wreszcie „wprowadziła” trójki do swojego systemu, co bardzo im pomogło pokonać m.in. Spurs czy Warriors. Niestety przed rozpoczęciem stycznia Scott chyba ponownie zabronił grać na dystansie, co pokazują statystyki. Trójki przez ostatnie 30+ dni stanowiły średnio tylko 16.7% wszystkich punktów zespołu, co jest spadkiem aż o 10.9% w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Lakers ogólnie oddawali ponad pięć prób mniej w każdym meczu, a trafiali ponad 4 mniej (skuteczność na poziomie zaledwie 30%).

Czytaj więcej

Lakers zorganizują tegoroczny camp na Hawajach

Lakers zorganizują tegoroczny camp na Hawajach

W październiku, przed startem sezonu 2015/16, Los Angeles Lakers spędzą swój czas na Hawajach, gdzie zorganizowany zostanie dla nich obóz przygotowawczy. Będzie to ich pierwszy camp na wyspach od 2007 roku. Wiadomość o tym mediom przekazała Jeanie Buss, która przyznała, że Hawaje, od kiedy jej ojciec zabrał tam zespół w 1988 roku, są drugim domem dla Jeziorowców. Ekipa złota i purpury będzie więc przygotowywać się do początku kolejnych rozgrywek na Uniwersytecie Hawajskim, a poza tym przyjdzie jej także rozegrać tam dwa spotkania w hali Stan Sheriff Center – 4 i 6 października. Dla zespołu z Kalifornii będzie to już 13 w historii obóz przygotowawczy zorganizowany na Hawajach.

Czytaj więcej

29/01/2015 Bulls vs Lakers

29/01/2015 Bulls vs Lakers

Aż dwie dogrywki były potrzebne w czwartkowy wieczór do wyłonienia zwycięscy w konfrontacji Bulls z Lakers. Górą okazali się być jednak gospodarze, którym wygraną 123-118 zapewnił m.in. Wayne Ellington trafiając ważne osobiste w końcówce spotkania. Być może jednak nie musiałby tego robić, gdyby Jeziorowcy w drugiej połowie, zagrali tak samo jak w pierwszej. Po dwóch kwartach bowiem prowadzili 59-48, a na początku trzeciej ćwiartki osiągnęli nawet 15 – stopunktową przewagę. Problem w tym, że goście nie zamierzali oddawać tego meczu i m.in. za sprawą Jimmy’ego Butlera i Brooksa, Byki jeszcze przed końcem trzeciej odsłony gry zmniejszyły straty do czterech oczek. Mimo to później Lakers kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie aż do 1:29 do końca spotkania. Wtedy to po punktach Jordana Hilla, gospodarze prowadzili 98-89 i wydawało się, że ich zwycięstwo jest już pewne. Butler jednak następnie wykonał w pojedynkę run 7-0, a chwilę później Gasol dobił nietrafiony layup Rose’a i nagle zrobił się remis. Jordan Hill próbował jeszcze zapewnić wygraną swojej drużynie ale jego rzut okazał się być niecelny i mieliśmy overtime. W pierwszej dogrywce z kolei lepiej radzili sobie podopieczni Thibodeau, którzy za sprawą Rose’a i Gasola objęli pięciopunktowe prowadzenie. Lakers udało się jednak odpowiedzieć na te poczynania, a do remisu ostatecznie doprowadził Jordan Hill na 16 sekund do końca. Tym razem więc to goście mieli jeszcze okazję na wygraną ale Derrick Rose nie trafił potencjalnego game winnera. Przeszliśmy więc do drugiej dogrywki, a w niej już lepsi okazali się być Jeziorowcy, którzy od początku agresywnie zaatakowali graczy Bulls. Cztery punkty zdobył Ellington, dwa dodał Clarkson, a do tego zespół z Wietrznego Miasta miał problemy z trafianiem rzutów i gospodarzom udało się zachować pięciopunktowe prowadzenie, które doprowadziło ich do pierwszego zwycięstwa od dziesięciu spotkań. Choć mecz powinien się skończyć już po 48 minutach gry, tak dobrze jednak, że ostatecznie Jordan Hill i spółka nie dali sobie odebrać tego spotkania. Swoją drogą Hill uzbierał tej nocy 26 oczek i 12 zbiórek, będąc najlepszym graczem w swojej ekipie. 23 punkty dorzucił Wayne Ellington, a 18 Jordan Clarkson. Aktywni byli też Carlos Boozer (16), Jeremy Lin (11) i Ed Davis (10). Najważniejsza była jednak ilość zdobytych punktów pod koszem. Tutaj bowiem Lakers wygrali 68-56, a to mocno wpłynęło na ich ogólną skuteczność (47.2% – 41.3%). Do tego zebrali w sumie 54 piłki, rozdali 26 asyst i zanotowali 8 bloków. Nie da się jednak ukryć, że mecz był dosyć wyrównany we wszystkich kategoriach, a największą różnicę możemy zobaczyć na dystansie, gdzie gospodarze oddali tylko 9 prób (3 celne), a goście 25 (6 celnych). Poza tym jednak obie drużyny toczyły ze sobą prawdziwy bój i o końcowym rezultacie, zadecydowały szczegóły. Choć Lakers na pewno nie byli faworytami w tej konfrontacji, tak jednak tak jak pisałem przed meczem – każda seria musi się kiedyś skończyć i tak się właśnie stało. Zobaczymy teraz, czy koszykarze złota i purpury będą w stanie wygrać kolejne spotkanie, które rozegrają w niedzielę w Madison Square Garden.

Czytaj więcej

Backstage Lakers 2014/15 – Episode 18

Backstage Lakers 2014/15 – Episode 18

Lakers wygrywają u siebie spotkanie z Orlando Magic, w którym jednym z wyróżniających się zawodników, był nowo pozyskany Tarick Black. Kilka dni później do Los Angeles w barwach Miami Heat wraca Shawne Williams, a Ed Davis opowiada o swoich relacjach z ojcem Terrym, który przez 10 sezonów grał w lidze NBA. Po tym wszystkim, Jeziorowcy podejmują w Staples Center Cleveland Cavaliers, przeciwko którym Kobe ustanawia rekord kariery w ilości rozdanych asyst.

Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć tę zawartość.

Czytaj więcej

27/01/2015 Wizards vs Lakers

27/01/2015 Wizards vs Lakers

To były dwie różne połowy w wykonaniu Lakers. Pozbawieni Kobe Bryanta i Nicka Younga Jeziorowcy rozpoczęli znakomicie. Już na samym początku wysunęli się na prowadzenie, a wyśmienicie prezentowali się Wayne Ellington i Jordan Clarkson. Pierwszy nie spudłował ani jednego rzutu w premierowej kwarcie, z kolei drugi dołożył również 11 punktów i popisał się pamiętnym wsadem. Po 12 minutach mieliśmy 31-24, ale w drugiej odsłonie przewaga w pewnym momencie wyniosła nawet 19 punktów. Oprócz wspomnianych dwóch graczy obwodowych znakomicie wyglądała także współpraca duetu Lin-Davis. Ci dwaj od samego początku dobrze się rozumieli, a dziś potwierdzali to kolejnymi dwójkowymi akcjami typu alley-oop. Do przerwy przyniosło to pewne prowadzenie Lakers 57-46, ale w trzeciej części coś się zacięło. Podopieczni Byrona Scotta przestali trafiać. Jordan zaczął grać za bardzo pod siebie, a kolejne straty powodowały kontry Wizards. Ci byli bezlitośni i po runie 14-0 dogonili gospodarzy. To było w połowie kwarty i wydawało się, że wówczas druga siła Konferencji Wschodniej bez problemu ucieknie Lakers. Jednakże mecz stał się wyrównany, a wynik zmieniał się jak w kalejdoskopie. Jeziorowcy z każdą minuta jednak słabli i nie byli już tak skuteczni jak wcześniej. Jedyne co ich trzymało w grze to postawa Wayne’a Ellingtona, który zanotował dziś 28 punktów, trafiając 12 z 20 rzutów z gry. Walka trwała prawie do samego końca, lecz ostatecznie to Wizards rozstrzygnęli mecz na swoją korzyść. Dzięki fantastycznej postawie Johna Walla, będącego dziś blisko triple-double (zabrakło mu 1 zbiórki) oraz wsparcia ze strony Bradleya Beala to goście wywożą cenne zwycięstwo ze Staples Center. Podopieczni Byrona Scotta zagrali końcówkę zbyt egoistycznie. Przeważyła młoda głowa Clarksona, który zbyt długo kozłował piłkę i często nie prowadziło to do niczego dobrego. Ekipa ze stolicy Stanów Zjednoczonych pokazała, że nawet mając słabszy dzień potrafi sobie poradzić z rywalem na wyjeździe. To charakteryzuje wielkie teamy. Lakers z kolei przegrali 9 mecz z rzędu, co stało się po raz pierwszy od 21 lat. Jeziorowcy systematycznie staczają się w dół. Dna tabeli chyba nie osiągną, bo konkurencja również nie próżnuje, ale wydaje się, że uda im się osiągnąć cel na ten sezon, czyli pozostać w piątce najgorszych drużyn. Pytanie tylko czy losowanie ułoży się po ich myśli i utrzymają przynajmniej 5 pick w drafcie. Ciekawe czy Kobe Bryant cieszy się z takiego obrotu spraw?

Czytaj więcej

25/01/2015 Rockets vs Lakers

25/01/2015 Rockets vs Lakers

Dwight Howard nie wystąpił w niedzielnym meczu rozegranym w Staples Center ale to nie przeszkodziło Houston Rockets w pokonaniu L.A. Lakers 99-87. Zgodnie z przewidywaniami, w domowej hali Jeziorowców dominowała jedna drużyna – Rakiet. Goście właściwie od początku do końca spotkania pewnie prowadzili, osiągając w pewnym momencie nawet 25 – punktową przewagę. Wszystko za sprawą znakomitego Jamesa Hardena, który potwierdził swoją świetną formę zdobywając 37 oczek w 35 minut. Gospodarze byli w tym starciu właściwie bez szans, a na jedyny w tym meczu run, było ich stać dopiero w czwartej odsłonie gry, kiedy losy spotkania były już prawie rozstrzygnięte. Wtedy jednak Kevin McHale postanowił ponownie wprowadzić swoją gwiazdę na parkiet, a ta nie zawiodła i przypieczętowała zwycięstwo swojego zespołu. Lakers ten pojedynek przegrali przede wszystkim z powodu olbrzymiej ilości strat (21), które goście zamienili na 23 punkty z kontrataków. Poza tym udało im się zdobyć 40 oczek z pola trzech sekund i 39 zza łuku. Swoją drogą warto tutaj zaznaczyć, że Rockets oddali aż 44 próby z dystansu ale nie rzucali na jakiejś fenomenalnej skuteczności, bo tylko 29.5%. To im jednak w ogóle nie przeszkodziło w sprawowaniu kontroli nad wydarzeniami na parkiecie. Zresztą w tym elemencie i tak byli lepsi od koszykarzy złota i purpury, którzy zdołali trafić zaledwie jedną trójkę na 13 prób. Tym samym Harden i spółka znów udowodnili to, jak ważne są rzuty z dystansu w dzisiejszej NBA i jak wielki potrafią mieć wpływ na rezultat końcowy. Same atakowanie obręczy i wymuszanie rzutów osobistych nie wystarczy, co z kolei pokazali Lakers, którzy spisali się całkiem nieźle w tych kategoriach – 42 punkty spod kosza i 25 prób na linii osobistych. Najlepiej pod tym względem wypadł Jeremy Lin, który aż siedmiokrotnie stawał na linii osobistych. Niestety jednak ogólnie Tajwańczyk trafił zaledwie 2 na 9 oddanych rzutów z pola gry, co na pewno negatywnie odbiło się na grze całego zespołu, szczególnie w defensywie. W pełni pochwalić można natomiast Carlosa Boozera, który zanotował 18 punktów i zebrał 11 piłek w 22 minuty. Niewidoczny był za to Nick Young, którego Byron Scott postanowił posadzić na ławce po ośmiu minutach gry. Według niego, Nickowi po prostu nie zależało na tym, żeby być na parkiecie, więc zdecydował się w ten sposób ukarać swojego zawodnika. Scott ewidentnie próbuje wprowadzić bardziej rygorystyczne zasady do zespołu ale czy to jest to, czego ekipa z Kalifornii potrzebuje w obecnej sytuacji? Wydaje się, że nie ale jest to temat do omówienia innym razem. Kolejny mecz już jutro, a rywalem Lakers będzie Marcin Gortat oraz jego Washington Wizards.

Czytaj więcej

Backstage Lakers 2014/15 – Episode 17

Backstage Lakers 2014/15 – Episode 17

Tarik Black – nowy Jeziorowiec zostaje przedstawiony całej drużynie oraz sztabowi medycznemu i reporterem. Były gracz Houston Rockets nie może się doczekać reprezentowania barw złota i purpury i już na pierwszym treningu daje z siebie wszystko, pokazując na co go tak naprawdę stać. Poza tym kamery TWC śledzą przedmeczowy rytuał Ryana Kelly’ego przed starciem z Memphis Grizzlies oraz pokazują jak wyglądają poranne, taktyczne przygotowania zespołu do kolejnych spotkań w NBA, którym głównie przewodniczy Larry Lewis. Na koniec odcinka zostaje zaprezentowany krótki fragment z wydarzenia Lakers All-Access, które miało miejsce w tym roku.

Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć tę zawartość.

Czytaj więcej

23/01/2015 Lakers vs Spurs

23/01/2015 Lakers vs Spurs

W piątkowym spotkaniu rozegranym w hali AT&T Center, górą okazali się być koszykarze San Antonio Spurs, którzy pewnie wygrali z L.A. Lakers 99-85, grając bardzo zespołową, płynną i skuteczną koszykówkę od samego początku do końca. Najważniejsza dla losów pojedynku okazała się być pierwsza kwarta, która właściwie ustawiła cały mecz. Gospodarze byli w niej lepsi 31-15 i od drugiej ćwiartki po prostu kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie. Choć Jeziorowcom zdarzało się zaliczać mniejsze lub większe runy, tak jednak nigdy nie byli w stanie zbliżyć się na tyle, aby zmusić Spurs do większego wysiłku. Ekipa z Texasu spokojnie rozgrywała piłkę i konsekwentnie realizowała swoje założenia taktyczne. W efekcie w pewnym momencie udało im się osiągnąć najwyższą, 23 – punktową przewagę. Lakers natomiast ani razu nie objęli prowadzenia, a ich grę oglądało się bardzo ciężko – szczególnie w pierwszych 24 minutach gry. Jedynymi jasnymi punktami zespołu byli Jordan Clarkson oraz Nick Young. To właśnie tej dwójce najbardziej zależało na zwycięstwie ale oczywiście to nie mogło wystarczyć. Goście nie mieli za bardzo pomysłu na defensywę swoich rywali i nie potrafili regularnie zdobywać punktów z pola trzech sekund (tylko 30 w całym meczu), przez co ostatecznie oddali wiele prób z półdystansu i zakończyli starcie rzucając na 39.8% skuteczności. Spurs natomiast, choć trafiali na niewiele lepszym procencie, tak jednak mogli pochwalić się wspomnianą już solidną obroną oraz postawą na tablicach. Ostrogi zebrały łącznie 52 piłki – o 12 więcej od graczy złota i purpury, co pomogło im sprawować kontrolę nad spotkaniem. Do tego zanotowali o 14 oczek więcej od swojego rywala w strefie podkoszowej, która co chwilę stała dla nich otworem. Defensywa gości bowiem nie radziła sobie najlepiej z płynnością ofensywy zawodników Popovicha, a graczom trudno było przez 24 sekundy ustać na nogach i nadążyć za Parkerem, czy też Ginobilim i spółką. W meczu tym, podopiecznych Byrona Scotta można pochwalić jedynie za małą liczbę popełnionych strat (8) oraz 15 zdobytych punktów z kontrataków, chociaż trzeba przyznać, że jest to raczej marne pocieszenie. Jeziorowcom zabrakło kogoś, na kim mogliby oprzeć swoją grę. Jordan Clarkson, choć zaliczył bardzo dobry występ (11 punktów, FG 5-9, 4 asysty), tak jednak nie jest jeszcze na tym poziomie, aby w pojedynkę ciągnąć drużynę w NBA. Nick Young z kolei robił co tylko mógł (17 oczek, 3FG 3-6) ale nie był w stanie całkowicie zdominować gry w ofensywie i tym samym zatuszować braków Roberta Sacre, czy też słabą postawę Jordana Hilla. Choć co prawda raczej nikt z fanów złota i purpury nie spodziewał się, że 16 – stokrotni mistrzowie NBA opuszczą halę AT&T Center z wygraną na koncie, tak jednak obraz gry mógłby być nieco lepszy. Tymczasem po raz kolejny zobaczyliśmy bardzo słabych koszykarzy z Miasta Aniołów, mających ogromne problemy z konstruowaniem akcji w ataku i wiele dziur w obronie. A to nie wróży nic dobrego przed niedzielną konfrontacją z Houston Rockets.

Czytaj więcej

Kobe ponownie został wybrany do All-Star Game

Kobe ponownie został wybrany do All-Star Game

Po raz siedemnasty w swojej karierze, Kobe Bryant został wybrany do pierwszej piątki Meczu Gwiazd, który w tym roku zostanie rozegrany w Nowym Jorku. Oprócz niego w składzie Zachodu znaleźli się także Stephen Curry z Golden State Warriors, który swoją drogą zgromadził najwięcej głosów w swojej konferencji, Marc Gasol z Memphis Grizzlies, Blake Griffin z Los Angeles Clippers oraz Anthony Davis z New Orleans Pelicans. W składzie, ku zaskoczeniu pewnie wielu osób, zabrakło Kevina Duranta.

Czytaj więcej