30/12/2014 Lakers vs Nuggets

30/12/2014 Lakers vs Nuggets

L.A. Lakers po raz kolejny postanowili zrobić wszystkim niespodziankę i na zakończenie roku nieoczekiwanie wygrali w Pepsi Center z Denver Nuggets 111-103. Jeziorowców do zwycięstwa poprowadził Kobe Bryant, który zanotował triple-double w postaci 23 punktów (FG 6-11, 3FG 3-5), 11 zbiórek oraz 11 asyst. Trzeba jednak tutaj zaznaczyć, że Mamba popełnił również aż 9 strat, a więc w sumie otarł się o qadruple-double. Mimo to jednak jego zespół był w stanie wygrać na trudnym terenie, a o wszystkim zadecydowała właściwie pierwsza połowa, w której goście byli lepsi od gospodarzy o 16 oczek. W trzeciej kwarcie 16 – stokrotni mistrzowie ligi powiększyli swoją przewagę do 23 punktów na 16:29 do końca meczu i od tego momentu, po prostu starali się nie stracić swojego prowadzenia. Ta sztuka im się zresztą udała i choć Nuggets próbowali wrócić do gry, a po layupie Robinsona w czwartej części gry zbliżyli się nawet na 5 punktów do Lakers, to ostatecznie nie byli w stanie odwrócić losów spotkania, a mecz zamroził Kobe Bryant, który zdobył w kilku ostatnich akcjach w sumie sześć punktów z rzędu z linii rzutów osobistych. To on właściwie przesądził o końcowym wyniku. Nie można jednak zapomnieć również o postawie jego kolegów, którzy skutecznie wykorzystywali podania Vino (a przynajmniej te, które nie kończyły się stratami). Wesley Johnson zgromadził 16 punktów na swoim koncie (FG 6-10, 4FG 4-7), Ronnie Price 18 (FG 6-10, 3FG 5-6), a Carlos Boozer z ławki dołożył 19 oczek oraz 9 zbiórek, po raz kolejny potwierdzając fakt, że lepiej spisuje się jako sixth man. Jeziorowcy właściwie przez cały czas byli bardzo skuteczni. Mecz zakończyli rzucając na 52.6% skuteczności, w tym 56% na dystansie (3FG 14-25). Do tego dołożyli 31 asyst oraz 6 przechwytów. Jedynie na desce nie wypadli najlepiej (tylko 42 zbiórki mimo słabej skuteczności Nuggets – 44.8%, w tym zaledwie cztery w ataku) oraz mieli problemy ze stratami, które Bryłki zamieniły na 19 punktów z kontrataków. Poza tym jednak dobrze spisali się przeciwko Mozgovowi oraz Fariedowi (łącznie zdobyli oni 15 oczek i zebrali 12 piłek), a także ograniczyli poczynania Wilsona Chandlera. Tym samym przerwali serię trzech porażek z rzędu i odnieśli 10 zwycięstwo w sezonie 2014/15.

Czytaj więcej

Sylwetki zawodników: Tarik Black

Tarik Black to 23 – letni były zawodnik Houston Rockets, który w college’u reprezentował barwy Memphis Tigers, a później Kansas Jayhawks. Do NBA trafił w 2014 roku dzięki NBA Summer League, w której to zaimponował władzom Rakiet swoją defensywną mentalnością i postawą na obu tablicach. 27 sierpnia podpisał więc profesjonalny kontrakt z ekipą z Texasu, dla której rozegrał w sumie 25 spotkań, z czego 12 jako starter (trzy zakończył z podwójną zdobyczą punktową, dwa z double-double na koncie). W średnio 15.7 minut spędzanych na parkiecie, notował 4.2 punkty i 5.1 zbiórek na mecz. Black ma charakter wojownika, który daje z siebie 110% na parkiecie i który zaraża innych swoją energią. Rockets na pewno byli bardzo ciekawi tego, jak rozwinie się jego kariera w NBA ale mając do wyboru młodego skrzydłowego z Memphis, a weterana Josha Smitha, który jest także dobrym kolegą Dwighta Howarda, wybór był dla nich oczywisty.

To jednak nie oznacza, że Tarik jest złym zawodnikiem. Wręcz przeciwnie. Black ma szansę stać się solidnym graczem w tej lidze, pod warunkiem, że dostanie szansę na rozwój. W Los Angeles być może ją otrzyma, jeżeli tylko Mitch Kupchak zdecyduje się wymienić Jordana Hilla, co ze względu na słabe wyniki Jeziorowców, jest coraz bardziej prawdopodobne. Zresztą w obecnej sytuacji wydaje się wręcz, że Kupchak musi to zrobić i pozwolić Jeziorowcom tankować w tym roku, a przy okazji ogarniać młodych zawodników – takich jak Jordan Clarkson, czy właśnie Tarik Black, który już dotarł do Miasta Aniołów ale nie wiadomo kiedy po raz pierwszy wybiegnie na parkiet w koszulce złota i purpury.

Czytaj więcej

Lakers zwolnili Henry’ego, podpisali Blacka

Lakers zwolnili Henry’ego, podpisali Blacka

Jak donosi Adrian Wojnarowski, Los Angeles Lakers zwolnili kontuzjowanego Xaviera Henry’ego, aby w ten sposób zrobić miejsce dla Tarika Blacka – byłego gracza Houston Rockets, który został zwolniony przez Rakiety w celu dodania do zespołu Josha Smitha. Ofertę za Blacka złożyli także Charlotte Hornets ale ze względu na to, że ekipa złota i purpury ma gorszy bilans od drużyny z Północnej Karoliny, to Jeziorowcy mieli pierwszeństwo w tym wyścigu. Kontrakt Tarika to niegwarantowane 500 tysięcy dolarów w tym roku oraz 845 tysięcy dolarów w przyszłym roku (opcja drużyny).

Czytaj więcej

28/12/2014 Suns vs Lakers

28/12/2014 Suns vs Lakers

Kobe Bryant jednak zagrał w dzisiejszym spotkaniu z Phoenix Suns, ale nawet to nie pomogło Lakers odnieść 10 zwycięstwa w sezonie. Black Mamba zagrał tak jak oczekiwali od niego krytycy, kibice, trener, a także koledzy. Grał zespołowo, dużo podawał i nie rzucał z nieprzygotowanych pozycji. Gdyby jego koledzy byli troszkę bardziej skuteczni pod koszem mógłby dziś mieć nawet double-double, a tak skończył mecz z dorobkiem 10 punktów 7 asyst i 8 zbiórek. Napędzani przez niego Lakers w ataku wyglądali dość przyzwoicie. Udało im się wyrównać rekord sezonu pod względem trafionych rzutów zza łuku (12), uczynili to na całkiem niezłej skuteczności, 12/20, a w całym spotkaniu trafili aż 52% rzutów z gry, czego nie oglądaliśmy zbyt często w tych rozgrywkach. Niestety dodali do tego także 17 strat, z czego sam Kobe miał ich 5, a to przełożyło się na 25 zdobytych punktów przez Phoenix. I to one zadecydowały w ostatecznym rozrachunku o wygranej gości. Mecz był bowiem niezwykle wyrównany. W pierwszej połowie to Lakers cały czas prowadzili, w pewnym momencie ich przewaga wynosiła nawet 8 punktów. Jednakże za każdym razem gdy chcieli uciec bardziej Phoenix ich doganiali. Oni także trafili dziś ponad 50% swoich rzutów, a ponadto byli lepsi w trafieniach z linii (79% przy 55% Lakers), mieli mniej strat i dużo lepiej bronili. Kiedy trzeba było po prostu podkręcili tempo i uciekli gospodarzom na kilka punktów z łatwością. W ich drużynie nie do zatrzymania byli Erick Bledsoe (22pkt 8 zb 8as 4 prz) i Goran Dragic (24 pkt 4/6 za 3), swoje dodał z ławki Isaiah Thomas, a także bracia Morris. Ekipa Jeefa Hornacka pokazała dlaczego wygrała właśnie 6 mecz z rzędu i walczy o playoffs na niezwykle mocnym Zachodzie. Lakers w odróżnieniu od meczu z Mavericks słabo dziś zbierali i przegrali walkę na tablicach z Suns, którzy grają często niską piątką, bez centra. To właśnie jedna ze zbiórek w ofensywie Phoenix, na nieco ponad minutę przed końcem była fatalna w skutkach, bo rzut później oddany zwiększył przewagę do 5 punktów i ostatecznie rozstrzygnęła losy tego wyrównanego spotkania. Po stronie Lakers na pewno na wyróżnienie zasługują rezerwowi Lin i Young, którzy zdobyli łącznie 40 punktów. Swaggy P miał 4 celne trafienia zza łuku, a Jeremy był niezwykle skuteczny pudłując jedynie 3 z 11 oddanych rzutów. Jednakże to było za mało na świetnie dysponowanych Phoenix Suns.

Czytaj więcej

Backstage Lakers 2014/15 – Episode 14

Backstage Lakers 2014/15 – Episode 14

Kobe Bryant w meczu z Minnesotą Timberwolves wskakuje na trzecie miejsce na liście najlepiej punktujących w historii NBA. Black Mamba tym samym wyprzedza Michaela Jordana, który po tym wydarzeniu powiedział mu, aby prześcignął Karla Malone’a. Operatorzy kamer Time Warner Cable SportsNet bardzo dokładnie prześledzili ten dzień z życia pięciokrotnego mistrza NBA i postanowili jak najlepiej streścić go w 14 odcinku Backstage Lakers.

Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć tę zawartość.

Czytaj więcej

Bryantowi przyda się odpoczynek… i to bardzo

Wszystkim nam pewnie było żal, że nie mogliśmy zobaczyć Kobe’ego Bryanta na święta, szczególnie że Lakers grali z Bulls – nową drużyną Pau Gasola, który przez ponad sześć lat reprezentował barwy Jeziorowców. Black Mamba już po raz drugi z rzędu opuścił Gwiazdkę ale tym razem nie ze względu na kontuzję ale konieczność zregenerowania sił. Trudno go za to winić, tak samo zresztą jak Byrona Scotta. Bryant ewidentnie potrzebuje odpoczynku. Zresztą potrzebował go już nawet w listopadzie, bo od tego miesiąca jego liczby zaczęły spadać w dół. A właściwie jedna, najważniejsza – skuteczność. Kobe od jakiegoś czasu nie jest sobą. Co prawda nigdy nie był jednym z bardziej efektywnych zawodników w NBA ale w tym sezonie, gra poniżej wszelkich oczekiwań. Z miesiąca na miesiąc trafia coraz mniej rzutów, a do tego najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie przestaje oddawać kolejnych prób, a nawet zwiększa ich liczbę. To nie pomaga całej sytuacji, a wręcz przeciwnie – pogarsza ją.

W październiku w trzech rozegranych spotkaniach, Kobe rzucał średnio na 40.4% skuteczności, w tym 30% zza łuku. W listopadzie, jego procent z gry spadł do 39 (27.7% z dystansu), natomiast w grudniu do… 33.5% (26.4%). Bryant właściwie osiągnął już dno. Tak nie może grać lider zespołu i tak nie można wygrywać kolejnych spotkań. To i tak cud, że Jeziorowcom udało się wygrać cztery z tych 10 rozegranych meczów, w których Vino brał udział. Te zwycięstwa jednak nie przyszły łatwo. Jeżeli chodzi natomiast o porażki, to Lakers prawie we wszystkich tych sześciu starciach zostawali zmiażdżeni przez rywala, a przegrana z Sacramento Kings musiała szczególnie zaboleć graczy oraz cały sztab szkoleniowy. W końcu Bryant trafił wtedy tylko 8 na 30 oddanych rzutów i przegrał prawie wygrany mecz. Tak nie mogła wyglądać jego gra i gra złota i purpury w kolejnych meczach. Ale czy obecna przerwa na pewno wystarczy Bryantowi?

Czytaj więcej

26/12/2014 Lakers vs Mavericks

26/12/2014 Lakers vs Mavericks

To był ekstremalnie dziwny mecz. Lakers przegrali go nieco na własne życzenie, ale trzeba przyznać, że byli w grze do samego końca tylko i wyłącznie przez bierność Mavericks, którzy uwierzyli, że mogą wygrać jak najmniejszym kosztem utraty sił. Po pierwszej połowie Jeziorowcy przegrywali jedynie 42-48, ale trafiali 33% z gry, przy czym pozwalali rywalom na skuteczność z gry na poziomie 56%. Jedyna statystyka, w której goście byli lepsi były to zbiórki ofensywne. Tak duża dysproporcja w niej wiąże się jednakże z tym iż Hill czy Davis potrafili nawet po trzy razy w jednej akcji złapać piłkę, ale nie zawsze przekładało się to na punkty. Po trzech kwartach wynik nieznacznie uległ zmianie (72-62), a gra obu drużyn wyglądała tak samo. Lakers pudłowali na potęgę, a gospodarze nie wysilając się zbytnio i grając niezwykle widowiskowo utrzymywali swoją przewagę. Do czwartej kwarty beznadziejnie prezentowali się dwaj gracze z ekipy Byrona Scotta: Nick Young i Wesley Johnson. Obaj trafili zaledwie dwa rzuty z 23 oddanych z gry. Dopiero w czwartej, zupełnie innej niż pozostałe, kwarcie przebudzili się skrzydłowi. Ogólnie rzecz biorąc do roboty wzięły się obie drużyny. Nie było już kunktatorstwa i akcji efektownych. Oglądaliśmy koszykówkę na wysokim poziomie. Padło w niej prawie tyle punktów co podczas pierwszej bezbarwnej połowy. Po 3 trójkach z rzędu Swaggy’ego P Lakers uwierzyli, że ten mecz mogą wygrać. Zbliżyli się do Dallas na pięć punktów, lecz Mavericks mieli Charliego Villanuevę, który za każdym razem, gdy Nick Young trafiał odpowiadał trójką. Znakomicie akcję w końcówce rozprowadzał Rajon Rondo (21pkt 8zb 7as), który asystował w czterech kolejnych akcjach, a później sam trafił za 3 wyprowadzając Dallas na prowadzenie 95-79. Wówczas, na 3.56 przed końcem wydawało się, że jest już po meczu i emocję się skończyły. Lecz Lakers nie powiedzieli ostatniego słowa, trafili kilka razy z dystansu i ponownie zbliżyli się na dwa posiadania. Na więcej zabrakło jednak czasu, a przecież wystarczyło zacząć trafiać wcześniej, wtedy być może Dallas zeszliby z boiska pokonani. A tak drugi raz w tym sezonie ekipa Marka Cubana pokonuję Jeziorowców. Lakers doznają drugiej porażki z rzędu i z bilansem 9-21 są na odległym miejscu w swojej Konferencji. Ich następnym rywalem będą Phoenix Suns. Mecz odbędzie się w Staples i wydaje się, że na niego powinien być już zdrowy Kobe Bryant. Jego powrót część uzna za dobrą oznakę, bo jak pokazały ostatnie dwa mecz, bez niego gra w ataku idzie ekipie z Miasta Aniołów jak po przysłowiowym grudzie.

Czytaj więcej

25/12/2014 Lakers vs Bulls

25/12/2014 Lakers vs Bulls

Niestety Jeziorowcy po raz kolejny przegrali mecz na Gwiazdkę, tym razem ulegając w United Center Chicago Bulls 91-113. Byki właściwie przez cały czas kontrolowały przebieg wydarzeń na parkiecie i tylko w pierwszej oraz trzeciej kwarcie pozwolili koszykarzom z Miasta Aniołów nieco zaszaleć. Najważniejsza jednak okazała się być ostatnia część gry, a tą Bulls wygrali 30-16, nie pozostawiając żadnych wątpliwości co do tego, która drużyna była lepsza w tym starciu. Świetne zawody rozegrał były gracz złota i purpury – Pau Gasol, który zgromadził na swoim koncie 23 punky (FG 9-14, 3FG 1-1), 13 zbiórek (w tym 5 w ataku) oraz 2 bloki. Ponadto Hiszpana tradycyjnie wsparli Jimmy Butler oraz Derrick Rose, który momentami po prostu bawił się obroną Lakers. Ta często gubiła się przy rotacjach, nie potrafiła dotrzymać kroku szybkim zawodnikom gospodarzy, czy też pozostawiała strzelców niekrytych na obwodzie. W ten sposób ekipa z Wietrznego Miasta trafiła w sumie 10 na 24 oddane rzuty z dystansu, a w całym meczu trafiała z 48.8% skutecznością. Jeziorowcy natomiast swoją grę oparli przede wszystkim na półdystansie, co nie mogło się dla nich dobrze skończyć, a 39.1% skuteczność mówi wszystko. To także znacząco wpłynęło na różnicę na desce, gdzie gospodarze okazali się być lepsi aż o 18 zbiórek (57-39). Nie można jednak odmówić Bykom po prostu zaangażowania i energii pod koszem ich rywala, którą przede wszystkim dostarczali Noah oraz Gibson ale także wspomniany wcześniej Gasol. Ogólnie była drużyna Michaela Jordana zagrała właściwie po prostu idealny mecz po obu stronach parkietu i znakomicie wykorzystywała każdy błąd podopiecznych Byrona Scotta. Ci z kolei popełnili ich całkiem sporo. Co prawda przez całe 48 minut gry zanotowali tylko cztery straty, ale wiele posiadań kończyło się beznadziejnymi rzutami albo… nietrafionymi layupami w akcji sam na sam z koszem. Tak grając zwyczajnie nie da się wygrywać. 16 – stokrotni mistrzowie NBA nie dawali sobie rady z bardzo fizyczną grą gospodarzy oraz ich aktywnością w polu trzech sekund. Jedynie Ed Davis (13 punktów, 14 zbiórek) dawał radę z podkoszowymi Bulls oraz Carlos Boozer (14 oczek w nieco ponad 17 minut). Reszta natomiast zdecydowanie zawiodła swoich fanów, a szczególnie Jeremy Lin, czy Nick Young, którzy na pewno nie zaliczą swoich występów do udanych. Kolejny mecz Lakers rozegrają już dzisiaj, a ich rywalem będzie Dirk Nowitzki i jego Dallas Mavericks. Oby tylko nie skończył się on tak samo, jak w pierwszej konfrontacji obu tych ekip…

Czytaj więcej

Classic Games: 25/12/2007 Suns vs Lakers

Classic Games: 25/12/2007 Suns vs Lakers

Przed rozpoczęciem sezonu 2007/08 nikt nie spodziewał się, że Jeziorowcy dostaną się do Finału NBA. Zespół właściwie za bardzo się nie zmienił w porównaniu do wcześniejszych rozgrywek, a największym wzmocnieniem ekipy z Miasta Aniołów, było chyba ściągnięcie z powrotem Dereka Fishera. Lakers jednak zaskoczyli wszystkich i właściwie od samego początku grali powyżej oczekiwań, chociaż silnego wiatru w żagle nabrali dopiero w grudniu, kiedy to zaliczyli kilka serii wygranych. Najważniejsze dla nich było jednak zwycięstwo z Phoenix Suns podczas świątecznego pojedynku, w którym to Kobe Bryant był absolutnie nie do zatrzymania i na parkiecie trafiał niemal z każdej pozycji. To właśnie po tym spotkaniu, reszta drużyn w lidze zaczęła liczyć się ze złotem i purpurą, a Lakers zaczęli być uważani, za jedną z najlepszych ekip na Zachodzie.

Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć tę zawartość.

Czytaj więcej

Backstage Lakers 2014/15 – Episode 13

Backstage Lakers 2014/15 – Episode 13

Po starciach z Pistons i Wizards, Lakers wyruszają do Bostonu, aby zmierzyć się z ich odwiecznym rywalem – Celtics. Jest to również wyjątkowa chwila dla asystenta Byrona Scotta – Paula Pressey’a, gdyż ma on okazję spotkać się ze swoim synem – Philem, który na co dzień gra dla Brada Stevensa. Kobe natomiast umawia się z Rajonem Rondo na wspólny lunch, przez co w mediach aż huczy od różnych plotek.

Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć tę zawartość.

Czytaj więcej