31/10/2014 Clippers vs Lakers

31/10/2014 Clippers vs Lakers

Po niezbyt przekonywujących pierwszych meczach w wykonaniu obu drużyn z L.A. w derbowym pojedynku Clippers i Lakers wznieśli się na wyżyny. Cóż to było za starcie. Wynik zmieniał się jak w kalejdoskopie. Mieliśmy wspaniałe wsady, między innymi reverse dunk Kobe, znakomite asysty i dramaturgię. Emocję sięgnęły zenitu w drugiej połowie, kiedy to Lakers wyszli na prowadzenie, a to Clipps musieli gonić. Można nawet powiedzieć, że w drugiej połowie role się troszkę odwróciły, ponieważ to Lakers cieszyli się grą i asystowali przy wielu rzutach. Natomiast Clippers ciułali punkty, bazując głównie na wymuszaniu fauli przez Griffina. I to właśnie przewinienia odegrały kluczową rolę w decydujących momentach meczu. Problemy z faulami mieli wszyscy podkoszowi gracze gospodarzy i w końcu nie było komu bronić Blake’a Griffina, który skutecznie punktował czy to z gry czy z linii rzutów wolnych. W całym spotkaniu podopieczny Doca Riversa zdobył aż 39 punktów i to właśnie on zaliczył arcyważną zbiórkę w ofensywie i później dodał do tego dwa celne rzuty wolne. Clippers wyszli wówczas na trzypunktowe prowadzenie na 21 sekund przed końcem. Bryant próbował wówczas zmienić losy spotkania, ale rzut z dystansu okazał się niecelny i kolejne trafienia z linii ekipy Doca Riversa przesądziły o ich zwycięstwie w derbach Miasta Aniołów.

Czytaj więcej

29/10/2014 Lakers vs Suns

29/10/2014 Lakers vs Suns

To nie będzie przyjemny sezon dla fanów Lakers. Jeśli myśleliście, że zeszły rok był katorgą, to chyba powinniście zrezygnować z oglądania tegorocznych Jeziorowców. Po drugim spotkaniu sezonu trzeba jasno powiedzieć, że ekipa Byrona Scotta jest zupełnie nieprzygotowana do rozgrywek. Panuje w niej chaos, zarówno w ataku jak i w obronie. Pod koszem rywala wygląda to mniej więcej w stylu podaj piłkę do Kobe, zobaczymy co zrobi. Bryant walczy, stara się, ale często jest podwajany lub potrajany, a wtedy jego koledzy panikują i nie wiedzą co dalej czynić. Idealnym przykładem tego było spotkanie w Phoenix. Ekipa Suns wypunktowała wszystkie mankamenty drużyny z Miasta Aniołów. Co prawda do trzeciej kwarty wynik był na „styku”, Lakers byli blisko, ale to było złudne myślenie. Kobe i spółka nigdy nie prowadzili i w trzeciej odsłonie gospodarze w końcu im odskoczyli. To był festiwal trójek w ich wykonaniu. Marcus Morris i Isaiah Thomas zniszczyli nijaką defensywę Lakers, łącznie trafiając 10 z 16 rzutów dystansowych. Po stronie Jeziorowców ciężko szukać pozytywów. Kobe zdobył 31 oczek, ale nikt poza nim nie przekroczył 15, a z podstawowego składu nikt nie zbliżył się nawet do dwucyfrowej zdobyczy. Obrona wyglądała fatalnie, a Carlos Boozer chyba powinien zastanowić się nad wcześniejszą emeryturą. Nic dziwnego, że Bulls mu podziękowali. Podkoszowy miał dziś 4 punkty przy 2/6 z gry i aż 8 strat. Jeśli Byron Scott ma choć w sobie trochę z gracza, który brał udział w erze Show Time’u Lakers powinien z Clippers w pierwszym składzie wystawić Eda Davisa. Ten był dziś niezły z ławki (14pkt 6/10 i 9zb), podobnie jak Wayne Ellington (13pkt 6/9). Reszta drużyny nie zasługuje nawet na to, żeby grać w D-League.

Czytaj więcej

Julius Randle opuści cały sezon

Julius Randle opuści cały sezon

W czwartej kwarcie spotkania Houston Rockets z Los Angeles Lakers, Julius Randle zderzył się w powietrzu z dwoma zawodnikami drużyny gości i według doniesień, złamał prawą nogę (a dokładniej podobno kość piszczelową). Pierwszoroczniak został zniesiony z parkietu na noszach, a następnie przewieziony do szpitala, gdzie lekarze ocenią, czy będzie musiał poddać się operacji. Niestety wszyscy jednak powinni liczyć się z tym, że ten uraz oznacza koniec sezonu dla tego 19 – latka. W swoim debiucie w NBA, Randle zdobył dwa punkty (FG 1-3), popełnił jedno przewinienie oraz jedną stratę w ponad 13 minut spędzonych na parkiecie.

Czytaj więcej

28/10/2014 Rockets vs Lakers

28/10/2014 Rockets vs Lakers

Niestety to nie było udane rozpoczęcie sezonu dla ekipy z Miasta Aniołów. Lakers pokazali się z bardzo słabej strony i właściwie nie mieli szans w konfrontacji z Houston Rockets, którzy ostatecznie wygrali 108-90. Rakiety od samego początku kontrolowały przebieg wydarzeń na parkiecie i tylko w pewnym momencie w trzeciej kwarcie, były bliscy stracenia swojej przewagi. Szybko jednak James Harden, Patrick Beverley i Terrence Jones wzięli sprawy w swoje ręce i wyprowadzili swój zespół nawet na 27 – punktowe prowadzenie. Lakers w tym spotkaniu nie popisali się niczym. W obronie, choć na początku radzili sobie jeszcze jako tako, tak z czasem grali coraz gorzej, byli spóźnieni przy rotacjach i mieli problem z pokryciem zawodników obwodowych gości, którzy trafili 12 na 29 oddanych trójek. Pod koszem z kolei nie radzili sobie ze wspomnianym wcześniej Jonesem (16 punktów, 13 zbiórek) oraz nie potrafili przepisowo zatrzymać rywali, przez co ci oddali łącznie aż 50 rzutów osobistych (trafili 34). Jeżeli chodzi natomiast o atak, to wystarczy tutaj przywołać skuteczność Jeziorowców – 35.4% (w tym 30% zza łuku) oraz zaledwie 16 rozdanych asyst. Gospodarze nie mieli pomysłu na grę po tej stronie parkietu, często próbowali wymyślić coś na poczekaniu, przez co tracili sekundy na zegarze oraz ogólną płynność. Tylko Kobe Bryant i Carlos Boozer zagrali w miarę na swoim poziomie. Ten pierwszy dodał od siebie 19 oczek, a drugi 17 i 7 zbiórek. Reszta graczy jednak bardzo zawiodła, a w szczególności cała ławka rezerwowych. To nie mogło się więc inaczej skończyć. Gdyby tego było mało, to w czwartej kwarcie kontuzji nabawił się Julius Randle, który prawdopodobnie opuści przez nią cały sezon. Lakers muszą więc nie tylko przełknąć tę porażkę ale i stratę ich młodego i perspektywicznego zawodnika, którego rozwój miał być jedną z najważniejszych rzeczy w obecnych rozgrywkach.

Czytaj więcej

Przed nami pierwszy miesiąc sezonu 2014/15

To nie będzie łatwy początek sezonu dla ekipy Los Angeles Lakers – tego możemy być pewni. Przed nimi niełatwy terminarz, a graczy zdolnych do gry jest coraz mniej. Już nie chodzi nawet o sytuację Steve’a Nasha, który na niecały tydzień przed startem rozgrywek oznajmił, że opuści cały bieżący sezon. On nie byłby i tak kluczowym ogniwem, głównie ze względu na swój zaawansowany wiek. Jednakże kontuzje pozostałych mogą zaważyć na braku dodatniego bilansu w listopadzie. To jak szybko z ich urazami upora się sztab medyczny będzie z pewnością kluczowe w ciągu najbliższych tygodni.

Na pierwszy ogień starcie z nielubianymi w Mieście Aniołów Rockets. Będzie to pojedynek w dniu otwarcia sezonu, stąd też prestiż spotkania jeszcze większy. Jednak chyba nikt nikogo w Los Angeles nie musi specjalnie motywować kiedy do ich ukochanego miasta przybywa znienawidzony wszem i wobec Dwight Howard. Houston po niezbyt obiecującym pierwszym sezonie wspólnej gry duetu Howard-Harden (odpadli w pierwszej rundzie z Portland), dokonali latem kilku dziwnych ruchów. Zrezygnowali z walki o Chandlera Parsonsa, którego przechwycili Mavericks, w zamian za to dodając do składu Trevora Arizę. Co ciekawe Ariza był już raz zawodnikiem Rockets, lecz został bez żalu oddany do Hornets w 2010 roku. Trevor to także były gracz Lakers, z którymi został mistrzem NBA w 2009 roku. Nie da się ukryć, że po bardzo obiecującym sezonie w Wizards będzie to wzmocnienie dla Rakiet. Pytanie tylko czy warto było pozbywać się Parsonsa, przed którym wiele lat gry na zdecydowanie wyższym poziomie?

Czytaj więcej

Cel na nowy sezon: powrót do playoffs

Sezon 2014/15 oficjalnie wystartuje jutro kiedy to o 1.00 Orlando Magic zagrają z New Orleans Pelicans, a Dallas Mavericks z San Antonio Spurs. Los Angeles Lakers swoje spotkanie rozpoczną dwie i pół godziny później, a do Staples Center zawita Dwight Howard i jego Houston Rockets. Będzie to pierwsze starcie ośmiokrotnego All-Stara z Kobe Bryantem, od czasu opuszczenia szeregów złota i purpury przez centra z Atlanty. Emocji i spięć więc na pewno w nim nie zabraknie. Zresztą podobnie będzie z innymi spotkaniami w nadchodzących rozgrywkach. Dla Lakers bowiem każdy mecz będzie trudny, niezależnie od tego czy będzie on odbywał się na ich własnym parkiecie, czy na wyjeździe. Niestety Jeziorowcy nie posiadają odpowiedniej ilości talentu w zespole, co prędzej czy później na pewno wyjdzie w ich grze. Jasne – odpowiednie podejście, zgranie, dobra współpraca oraz sam Kobe Bryant być może są w stanie trzymać się poziomiu 50% zwycięstw ale w końcu przyjdzie taki moment, kiedy kontuzje złapie kilku ważnych dla drużyny zawodników i cała gra nieco się posypie. Trudno spodziewać się czegoś innego, mając przecież w pamięci dwa poprzednie sezony, a także patrząc na to, co działo się w obecnym preseasonie. Czy to jednak oznacza, że Lakers powinni już na wstępie złożyć broń? Absolutnie nie.

W tym sezonie podopieczni Byrona Scotta muszą za wszelką cenę walczyć o awans do playoffs. Dlaczego? Jednym z argumentów jest to, że ich szanse na wylosowanie jednego z pierwszych pięciu wyborów w drafcie są niewielkie. Wystarczy spojrzeć na poprzedni sezon, w którym to mimo rekordowej ilości kontuzji, Lakers nie byli w stanie znaleźć się w piątce najgorszych drużyn w NBA. Nie ma więc raczej sensu modlić się o draft, szczególnie że Philadelphia 76ers na pewno będzie tankować, Milwaukee Bucks z Jabari Parkerem raczej nie zrobią aż tak dużego postępu żeby wyjść z dołku, w Sacramento Kings nadal panuje chaos i drużyna wygląda dobrze tylko na papierze, a Denver Nuggets ewidentnie nie potrafią załapać filozofii gry Briana Shawa. Nie wiadomo także jak spiszą się zawodnicy Orlando Magic, Atlanty Hawks, Minnesoty Timberwolves, czy też New Orleans Pelicans.

Czytaj więcej

Lakers zwolnili Jabariego Browna i Roscoe Smitha

Lakers zwolnili Jabariego Browna i Roscoe Smitha

Los Angeles Lakers nikogo nie zaskoczyli i w sobotę zwolnili dwójkę zawodników – obrońcę Jabariego Browna oraz skrzydłowego Roscoe Smitha. Ten pierwszy pojawił się w czterech meczach preseasonu, zdobywając w sumie 5 punktów, 2 zbiórki i jedną asystę w 22 minuty gry. Na parkiecie jednak nie wyróżnił się niczym specjalnym i właściwie nie miał szans w konfrontacji z Linem, Price’em, czy też Clarksonem. Roscoe Smith natomiast związany był z Lakers już od Ligi Letniej i to właśnie dzięki niej znalazł się w składzie zespołu na obóz przygotowawczy. Wystąpił on w siedmiu z ośmiu rozegranych spotkań, notując średnio 3.1 oczek na 45% skuteczności oraz 3.1 zbiórek. Ze wszystkich graczy zaproszonych na camp wypadł najlepiej (szczególnie popisał się grą na desce) ale niestety w drużynie nie ma dla niego miejsca pod koszem, gdzie przecież o minuty walczyć będą m.in. Boozer, Randle, Davis i Sacre.

Czytaj więcej

Backstage Lakers 2014/15 – Episode 5

Backstage Lakers 2014/15 – Episode 5

Szesnastoletnia Erica Wilson, która straciła możliwość chodzenia, skupiła się na grze w koszykówce na wózku inwalidzkim, przez co została nagrodzona przez organizację złota i purpury za jej motywację oraz chęć podejmowanie nowych wyzwań. To jednak nie koniec działalności charytatywnej Lakers. Jak co roku bowiem zawodnicy 16 – krotnych mistrzów NBA organizują tzw. Casino Night, w którym zbierają pieniądze na Lakers Youth Foundation. Nie inaczej było i tym razem, a cała drużyna Jeziorowców miała okazję świętować razem ze swoimi fanami sukces fundacji. Jeremy Tyler z kolei opowiada o swoim życiu prywatnym oraz zawodowym, o szansie jaką dostał w Los Angeles, a także swoich planach na przyszłość.

Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć tę zawartość.

Czytaj więcej

Ronnie Price z urazem kolana

Ronnie Price z urazem kolana

W ostatnim spotkaniu z Sacramento Kings, Ronnie Price spędził na parkiecie tylko 2 minuty i 47 sekund. Powodem tego było zderzenie się z Darrenem Collisonem, po którym Price od razu złapał się za kolano i po chwili udał się do szatni. Nikt na razie nie jest w stanie powiedzieć jak bardzo poważny jest uraz, a Ronnie zostanie dokładnie przebadany dopiero dzisiaj w sobotę ale jeżeli jest to kolano, to niestety trzeba się raczej liczyć z dłuższą absencją tego 31 – letniego rozgrywającego.

Czytaj więcej

24/10/2014 Kings vs Lakers

24/10/2014 Kings vs Lakers

Po tym jak Los Angeles Lakers wygrali trzecią odsłonę gry 28-15 i prowadzili w pewnym momencie już 14 – stoma punktami, wydawałoby się że zakończą ten preseason z czwartym zwycięstwem na koncie. Niestety jednak w ostatniej kwarcie górą okazali się być gracze Kings, a decydujące dwa punkty wraz z końcową syreną zdobył McCallum, który dobił niecelny rzut Evansa. Tym samym zespół Mike’a Malone wygrał ostatecznie 93-92, natomiast Jeziorowcy po raz kolejny w kluczowej akcji, pozwolili na zbiórkę niskiemu zawodnikowi obwodowemu drużyny przeciwnej i w ten sposób przegrali spotkanie (wcześniej podobna sytuacja miała miejsce z Suns). Sezon przygotowawczy podopieczni Scotta mogli więc zakończyć nawet z bilansem 5-3 ale niestety małe błędy spowodowały, że to rywale okazali się być górą w niektórych starciach. Jeżeli chodzi o sam mecz rozgrywany w Las Vegas, to nie do zatrzymania w nim był DeMarcus Cousins (21 punktów, 10 zbiórek, 4 asysty), który w pewnym momencie po prostu zniszczył pod koszem Roberta Sacre, wsadzając nad nim piłkę z góry. Dla centra Lakers nie był to łatwy mecz ale przynajmniej w ataku dorzucił od siebie 12 oczek. Dużo lepiej jednak od niego zagrał Ed Davis, który wyszedł w pierwszej piątce za Carlosa Boozera (odpoczynek). Były gracz Raptors i Grizzlies zdobył 15 punktów, 13 zbiórek i 4 asysty w 30 minut gry. Również dobry występ zaliczył Jeremy Lin, który po kontuzji wygląda dużo lepiej niż w pierwszych meczach przedsezonowych. Lin uzbierał na swoim koncie 19 punktów (FG 6-12, 3FG 2-6) oraz rozdał 7 asyst i był wyróżniającą się postacią w spotkaniu. Między innymi to właśnie dzięki niemu Lakers grali rozsądnie w ataku (tylko 10 strat) i dobrze dzielili się piłką, znajdując zawodników na niezłych pozycjach rzutowych (FG 37-80, 46.2%; 3FG 7-15, 46.7%). Swoich rywali natomiast byli w stanie zatrzymać tylko na 41% skuteczności. Za to jednak popełnili mnóstwo fauli, przez co Kings oddali aż 31 rzutów osobistych – o 15 więcej od mniej agresywnych graczy złota i purpury. Nie był to jednak kluczowy element gry w tym starciu i gdyby gospodarze zagrali nieco lepiej w defensywie lub ofensywie w czwartej ćwiartce, to na pewno wywieźliby zwycięstwo z Mmenedżer Grand Garden Arena.

Czytaj więcej