Lato w Jezioranach

Do tej pory Mitch Kupchak nie wypowiadał się za bardzo na temat podpisywania wolnych agentów w to lato, mówiąc tylko to, że Lakers będą bardzo ostrożnie podejmowali swoje decyzje i nie będą wydawać pieniędzy na zawodników, którzy nie są z najwyższej półki. To pozwalało myśleć, że Jeziorowcy będą raczej celować w lato 2015 lub 2016 roku, kiedy być może byłby dostępny m.in. Kevin Durant. Jednak decyzja LeBrona Jamesa i Carmelo Anthony’ego o odejściu od ostatniego roku ich umów spowodowała, że Mitch otwarcie przyznał, że postara się sprowadzić przynajmniej jedną z tych gwiazd do Los Angeles. Stąd m.in. rezygnacja z qualify offer dla Kenta Bazemore’a, czy pogłoski o tym, jakoby Lakers nie byli zainteresowani Wesley’em Johnsonem i Chrisem Kamanem. Mitch chce mieć bowiem jak najwięcej środków pieniężnych do wydania, bo wie, że bez zaoferowania maksymalnej umowy Jamesowi lub Anthony’emu, nie ma z nimi o czym rozmawiać.

Obecne lato w Los Angeles może więc być albo bardzo ciekawe, albo bardzo nudne. Najważniejsze, czyli wybranie Juliusa Randle’a, jest już za Mitchem Kupchakiem. Teraz istotne będzie rozsądne wykorzystanie zgromadzonych środków pieniężnych. Salary cap na przyszły sezon ma wzrosnąć nawet o 4.5 miliony dolarów w porównaniu do poprzedniego (czyli ma wynieść 63.2 miliony dolarów). Lakers w puli płac mają obecnie Kobe’ego Bryanta, Steve’a Nasha, Roberta Sacre, Ryana Kelly’ego i prawdopodobnie Kendalla Marshalla, którzy łącznie kosztują 36 milionów dolarów. Do tego trzeba doliczyć jeszcze umowę Juliusa Randle’a (2.5 miliony dolarów) oraz prawdopodobnie Jordana Clarksona (1 milion dolarów), a więc w sumie mamy około 39.5 miliona dolarów. Oprócz tego musimy uwzględnić jeszcze koszty związane z wolnymi miejscami w składzie (około 4 miliony dolarów) i po podsumowaniu wychodzi nam 43.5 milionów dolarów. Lakers będa więc mieli do dyspozycji około 20 milionów dolarów do wydania. Za rok natomiast zejdzie umowa Steve’a Nasha (a więc prawie 10 milionów dolarów), a do tego próg salary cap z pewnością wzrośnie o kolejne kilka milionów. Mitch miałby więc sporo pieniędzy na ściągnięcie jakiejś gwiazdy i uzupełnienie składu wartościowymi zadaniowcami.

Czytaj więcej

Ryan Kelly stał się zastrzeżonym wolnym agentem

Ryan Kelly stał się zastrzeżonym wolnym agentem

W przeciwieństwie do Kenta Bazemore’a, Lakers wykorzystali opcję w kontrakcie Ryana Kelly’ego, czyniąc go tym samym zastrzeżonym wolnym agentem. Jeziorowcy będą więc mogli wyrównać każdą ofertę, jaką dostanie ich skrzydłowy, a jeżeli takich nie będzie, to Kelly zostanie w Los Angeles na kolejny rok za 1 milion dolarów.

Czytaj więcej

Lakers pośrednio odpuszczają Bazemore’a

Lakers pośrednio odpuszczają Bazemore’a

Jeziorowcy nie wykorzystają swojej opcji na Kencie Bazemorze, która pozwoliłaby im wyrównać każdą ofertę jaką dostałby ten niski skrzydłowy od innych drużyn (a gdyby nie otrzymał żadnej, to zostałby w L.A. na następny sezon za 1.11 milionów dolarów) i tym samym zawodnik z Kelford stanie się od 1 lipca niezastrzeżonym wolnym agentem. Lakers jednak nadal są zainteresowani jego usługami ale podobno czyszczą cap space na wypadek gdyby Carmelo Anthony lub LeBron James chcieli zasilić ich szeregi.

Czytaj więcej

Sylwetki zawodników: Jordan Clarkson

Jordan Clarkson to 22 – letni, pochodzący z San Antonio, combo guard, który w ostatnim sezonie grał dla zespołu Missouri Tigers. Wybranie go w drugiej rundzie z tak późnym (46) numerem było sporym zaskoczeniem dla wszystkich osób, które uważnie śledziły jego poczynania w collegu. Najbardziej zdziwiony był jednak chyba Mitch Kupchak, który jak tylko zauważył, że z usług Jordana rezygnują kolejne zespoły, postanowił za wszelką cenę sprowadzić go do Los Angeles. Clarkson miał bowiem iść pod koniec pierwszej lub na początku drugiej rundy. To pozwala wierzyć, że może okazać się on naprawdę niezłym stealem dla Jeziorowców za niewielkie pieniądze.

Jordan spędził w sumie trzy lata w college – dwa w Tulsie i jeden w Missouri (formalnie cztery ale rok pauzował ze względu na przeniesienie). Jednak dopiero w barwach Tygrysów zaczął zwracać na siebie uwagę scoutów, notując średnio 17.5 punktów i 3.4 asysty na mecz. Clarkson ma przede wszystkim świetne warunki fizyczne – 195 centymetrów wzrostu i 84 kilogramy wagi, a do tego szybkość „rozgrywającego”. Przez ekspertów porównywany jest często do Tyreke’a Evansa, który obecnie reprezentuje barwy New Orleans Pelicans i Michaela Cartera-Williamsa – gracza Philadelphii 76ers.

Czytaj więcej

Jordan Clarkson trafia do L.A. Lakers z 46 numerem

Jordan Clarkson trafia do L.A. Lakers z 46 numerem

Los Angeles Lakers oprócz Juliusa Randle’a, udało się jeszcze pozyskać z numerem 46 Jordana Clarksona – combo guarda z Missouri. Choć Jeziorowcy nie posiadali wyboru w drugiej rundzie draftu, to udało im się takowy wykupić od Washington Wizards. Podobno Clarkson wypadał bardzo dobrze na ostatnich workoutach i ze względu na swój wzrost (193 centymetry) jest całkiem niezłym obrońcą. Będzie musiał jednak najpierw udowodnić swoją wartość podczas NBA Summer League. Choć w zespole złota i purpury brakuje zawodników na wielu pozycjach, tak za darmo nikt nie dostanie w nim miejsca.

Czytaj więcej

Sylwetki zawodników: Julius Randle

Julius Randle to mierzący 206 centymetrów i ważący 113 kilogramów 19 – latek urodzony w Dallas, w stanie Texas. W 2014 roku pomógł on Kentucky dojść do finału NCAA, gdzie jednak jego drużyna ostatecznie przegrała z Connecticut 54-60. W tegorocznej edycji draftu został wybrany dopiero z siódmym numerem ale było to spowodowane przede wszystkim wyjątkowo mocnym draftem. Chad Ford z ESPN na początku sezonu miał go nawet na drugim miejscu na swojej liście uważając, że ma wszystko to, czego chciałby każdy zespół w NBA. Później jednak wyszły na jaw jego niektóre braki i wady ale nadal przez wszystkich był (i jest) uważany za jednego z najlepiej zapowiadających się młodych zawodników. Jest on często porównywany do Zacha Randolpha i Davida Lee, czyli nie najwyższych graczy jak na silnych skrzydłowych ale za to bardzo sprytnych, potrafiących wykorzystywać swoje atuty i umiejętności.

Randle jest jednym z bardziej gotowych na grę w NBA prospectów. Dzięki jego dojrzałości, doświadczeniu w grze o wielką stawkę, czy też umiejętności odnalezienia się pod koszem, ma szansę od razu stać się ważnym elementem układanki przyszłego coacha Lakers. Niestety z tego samego powodu nie wiadomo jak ogromny jest jego potencjał, czy jest w stanie wskoczyć w przyszłości na wyższy poziom i stać się elitarnym graczem, czy po prostu będzie solidną drugą opcją. To jednak nie powinno być teraz zmartwieniem wszystkich fanów złota i purpury ani też zarządu. Julius ma bowiem papiery na bycie bardzo wartościowym zawodnikiem w lidze i tylko czas nam pokaże, jak dobry będzie. Jeziorowcy na pewno mogą być zadowoleni ze swojego wyboru i mieć nadzieję na to, że Randle będzie ich przyszłym franchise playerem.

Czytaj więcej

Na pięć minut przed draftem

Od 20 maja, czyli dnia w którym Lakers poznali numer z jakim będą wybierać w tegorocznej edycji draftu, minął już ponad miesiąc. W tym czasie do ośrodka szkoleniowego Jeziorowców w El Segundo zawitało wielu prospectów, którzy mają nadzieję na udaną karierę w NBA. Mitch Kupchak, Jim Buss i pozostali członkowie zarządu wraz z trenerami i innymi specjalistami sprawdzali nie tylko zawodników, którzy powinni zostać wybrani w pierwszej dziesiątce ale także graczy, którzy prawdopodobnie zostaną wybrani z dalszymi numerami. Jest to normalne, gdyż w czasie draftu może np. dojść do wymiany i Lakers zamiast 7 picku, mogą mieć 17 ale o tym więcej dowiecie się w dalszej części tekstu.

Zacznijmy od tego, że w Los Angeles w ostatnim miesiącu swoje umiejętności zaprezentowali Brendan Lane, Marcus Smart, Tyler Ennis, James Young, Nik Stauskas, Noah Vonleh, Aaron Gordon, Gary Harris, Rodney Hood, Zach Lavine, Doug McDermott, Elfird Payton. Poza tym do El Segundo został także zaproszony na specjalną sesję Julius Randle, czyli zawodnik, który według wielu mocków może trafić do Lakers w tegorocznym drafcie (link). To właśnie on, a także Gordon, Payton i Smart wydają się być najpoważniejszymi kandydatami do zasilenia szeregów Lakers w przyszłym sezonie. Dlaczego oprócz Juliusa wspomniałem o wymienionej trójce? Ponieważ w porównaniu do innych zawodników, zostali dwukrotnie zaproszeni na trening pod okiem władz 16 – krotnych mistrzów NBA.

Czytaj więcej