Vonleh, Smart, a może Randle?

Loteria draftu nie okazała się być dla Jeziorowców tak samo szczęśliwa jak dla Cleveland Cavaliers i choć wszyscy liczyliśmy na wybór w pierwszej trójce, to mogło być przecież jeszcze gorzej – ósmy lub dziewiąty pick. Dlatego też trzeba się pogodzić z tym, że do Los Angeles nie trafią Wiggins, Parker, Embiid lub Exum i swoją uwagę skupić na innych graczach z teoretycznie nieco niższej półki: Juliusa Randle, Marcusa Smarat i Noaha Vonleha. Z tego grona najbardziej interesującymi wydają się być pierwsi dwaj zawodnicy. Czy jednak któryś z nich trafi do Los Angeles? Trudno powiedzieć jak to wszystko będzie wyglądać oraz jak patrzą na to Mitch Kupchak i Jim Buss ale można trochę pospekulować, odbiegając od popularnych mocków i wziąć pod uwagę potrzeby pozostałych trzech drużyn, które będą wybierać przed Lakers – Jazz, Magic oraz Celtics i na ich podstawie zgadnąć, kogo mogą zgarnąć 16 – krotni mistrzowie ligi.

Tak jak wspomniałem na początku, pierwsze trzy wybory są już właściwie przesądzone. Jednak to kogo wybiorą Magic, Jazz i Celtics już nie bardzo i tutaj można się zastanawiać. Pierwsze po Cavs, Bucks i 76ers będzie wybierało Orlando, które w swoich szeregach ma obecnie młodego i perspektywicznego Victora Oladipo, który w poprzednim sezonie często musiał grać jako jedynka, co nie jest jego naturalną pozycją. Bardzo prawdopodobne jest więc, że zespół z Florydy będzie chciał zapewnić mu odpowiednie wsparcie i stworzyć silny duet obrońców. Stąd też wydaje się, że postawią albo na Dante Exuma albo na Marcusa Smarta. Przewagę ma tu jednak Australijczyk, stawiany przez niektórych nawet na tej samej półce co Wiggins, Parker i Embiid. Wykluczyć można za to raczej Juliusa Randle i Noaha Vonleha, gdyż Magic mają pod koszem równie młodych i obiecujących Nikolę Vucevica oraz Tobiasa Harrisa. Tutaj więc raczej nie zdecydują się na zmianę i będą nadal opierali swoją strefę podkoszową na wyżej wymienionej dwójce, a zamiast tego postarają się wzmocnić obwód.

Czytaj więcej

Czy Lakers mają szansę na pierwszy wybór?

Sezon dla ekipy Los Angeles Lakers skończył się ponad miesiąc temu i wszyscy kibice Jeziorowców patrzą teraz z nadzieją w przyszłość. Pierwszym jej etapem będzie loteria draftu, która rozpocznie się już dzisiaj o godzinie 2.00 czasu polskiego. To właśnie podczas niej dowiemy się w jakiej kolejności 26 czerwca będą wybierać drużyny przyszłych zawodników NBA. Oczywiście kluczowe znaczenie będzie tu miało to, jakie kto miejsce zajął w tabeli, gdyż im niższa lokata tym większa szansa na wylosowanie pierwszego numeru. Jednak jak to już wiele razy miało miejsce w historii NBA, to wcale nie oznacza, że to właśnie najgorsza drużyna (w tym wypadku Milwaukee Bucks) przystąpi do wyborów w drafcie jako pierwsza. Dlatego też Lakers przy tak małym procencie szans (6.3%) wcale nie są na straconej pozycji – wciąż mogą liczyć, że to właśnie im przypadnieszansa dodania do składu Andre Wigginsa czy Jabari Parkera.

I tu dochodzimy do sedna, a więc do tego jacy gracze znajdują się w tegorocznym drafcie. Mówi się, że będzie to jeden z najsilniejszych naborów w historii i jest w tym sporo prawdy, ponieważ tak ogromnej ilości ukształtowanych młodych zawodników koszykarski świat nie widział od 2003 roku. Wtedy to do NBA dołączyli między innymi Lebron James, Dwayne Wade, Carmelo Anthony i Chris Bosh. W tym roku mamy trójkę równie mocnych kandydatów na przyszłe gwiazdy ligi. To właśnie oni, jak zdają się przewidywać eksperci, powalczą o numer pierwszy w drafcie. Mam tu na myśli Jabari Parkera, Joela Embiida i oczywiście Andrew Wigginsa.

Czytaj więcej

Classic Games: 2000 Playoffs Run

Classic Games: 2000 Playoffs Run

Kobe Bryant nie musiał długo czekać na swoje pierwsze mistrzostwo. Black Mambie udało się wygrać ligę już w czwartym sezonie gry w NBA, mając zaledwie 21 lat na karku. Jeziorowcy jednak nie mieli łatwej przeprawy w playoffs, a ich awans do finału NBA był bardzo zagrożony w siódmym meczu Finału Konferencji Zachodniej i to pomimo tego, że wcześniej Lakers prowadzili już 3-1 z ekipą Mike’a Dunleavy’ego. Zespół Phila Jacksona zachował jednak zimną krew do samego końca i udowodnił później wszystkim, że zasłużył na swój 12 tytuł w historii organizacji.

Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć tę zawartość.

Czytaj więcej

Roundtable: Patrzymy w przyszłość

W ostatnim czasie śledząc poczynania Jeziorowców, nie mieliśmy za dużo powodów do ekscytacji. Zespół właściwie przez cały czas nękały kontuzje, a do tego zaliczył kilka okropnych pod względem defensywy spotkań i ostatecznie nie awansował do playoffs. Oczywiście każdy by chciał oglądać swoją ekipę w rozgrywkach posezonowych ale w tym roku fani Lakers już od dawna wiedzieli jak się to wszystko potoczy i dlatego niektórzy nie kryli swej radości z tego, że ten koszmarny sezon wreszcie się skończył i można o nim zapomnieć. Pora więc zacząć myśleć o przyszłości i kolejnych ruchach zarządu, potencjalnych graczach, którzy mogą wzmocnić zespół i oczywiście szkoleniowcu, który to wszystko poukłada. Ostatnie dwa wybory na tym stanowisku nie były udane i teraz na całym zarządzie Jeziorowców ciąży ogromna presja. Nic więc dziwnego w tym, że Jim i Mitch nie spieszą się z decyzją i najpierw chcą się dowiedzieć z jakim numerem będą wybierać w nadchodzącym drafcie. Ten z kolei jest kolejną bardzo istotną sprawą dla całej organizacji, gdyż Lakers po raz ostatni mieli wybór w pierwszej dziesiątce w 2005 roku, kiedy to postawili na Andrew Bynuma. Przed nami zatem wiele ciekawych kwestii do omówienia i kolejne ciekawe lato w Los Angeles. Z tego powodu postanowiliśmy całą ekipą redakcyjną po raz kolejny podzielić się z Wami naszymi przemyśleniami, dotyczącymi przede wszystkim przyszłości w szeregach 16 – krotnych mistrzów ligi.

Czytaj więcej

Sezon do zapomnienia

W październiku nasze oczekiwania względem sezonu 2013/2014 były zupełnie odmienne. Niektórzy przewidywali kłopoty i już wtedy przekonywali, że najlepszym rozwiązaniem dla Jeziorowców będzie tankowanie. Większość kibiców Lakers twierdziła jednak, że nie będzie tak źle, a ciekawe wzmocnienia dokonane latem gwarantują rozgrywki co najmniej nie gorsze od tych poprzednich. Rzeczywistość twardo zweryfikowała opinie optymistów, choć tak fatalnego bilansu na koniec sezonu nie spodziewał się prawie nikt. Spójrzmy jeszcze raz na to, co przyniosło nam ostatnie pół roku w Lakerlandzie.

Prawie wszystko co dobre dla Lakers w tym sezonie skumulowało się w jego pierwszych tygodniach. Inauguracyjne zwycięstwo w derbach z Clippers było zaskoczeniem dla wszystkich. Grając w zupełnie odmienionym składzie, już w pierwszym meczu udało się pokonać jednego z pretendentów do mistrzowskiego tytułu. Było to jedno z niewielu spotkań, w których ujrzeliśmy takich Lakers, jakich chciał w tym sezonie Mike D’Antoni: preferujących szybką, efektowną koszykówkę i jeszcze nie zdziesiątkowanych serią kontuzji. Może tak wyglądałaby prawdziwa twarz Jeziorowców 2013/2014, gdyby nie najwyższa w lidze suma 319 meczów opuszczonych z powodu kontuzji przez wszystkich zawodników drużyny? – The Lakers are for real this year – powiedział wtedy zdobywca rekordowych w karierze 22 punktów, Xavier Henry. I wtedy choć na moment chyba wszyscy byliśmy w stanie mu uwierzyć.

Czytaj więcej

Kto zostanie nowym trenerem Lakers?

Rezygnacja Mike’a D’Antoniego ze stanowiska trenera Los Angeles Lakers nastąpiła wcześniej niż można się było tego spodziewać. Jego kontrakt bowiem obowiązywał jeszcze przez przynajmniej jeden sezon, a w przypadku wykorzystania opcji przez Jima Bussa i Mitcha Kupchaka, D’Antoni pozostałby w Kalifornii do końca sezonu 2015-16. Były szkoleniowiec Suns, Knicks, a teraz także i Lakers, chciał jednak być pewnym swojej posady przez następne dwa lata, co nie było w planach zarządu Jeziorowców. Mike tym samym właściwie znając już swoją przyszłość, wolał zrezygnować ze swojej posady, niż żyć ze świadomością, że są to jego ostatnie miesiące w Los Angeles. Tym samym większość fanów (o ile nie wszyscy) jest na pewno w lepszych humorach niż wcześniej i już marzy im się trener z najwyższej półki. Kolejna osoba, która zostanie zatrudniona przez Jima Bussa na tym stanowisku, powinna być „tą właściwą”, a zespół wiązać z nią nadzieję na wygranie w przyszłości mistrzostwa – nawet jeśli plany budowy drużyny zdolnej walczyć o najwyższe cele rozpoczną się dopiero za rok lub dwa

Na pewno Buss nie może sobie pozwolić na kolejnego szkoleniowca ze średniej półki, tak jak to było w przypadku Mike’a Browna i Mike’a D’Antoniego. Wraz z Kupchakiem powinien się on zastanowić nad trenerem z odpowiednim doświadczeniem i kwalifikacjami lub postawić na kogoś, kto po raz pierwszy prowadziłby drużynę w NBA i wydawałyby się być odpowiednim kandydatem na to stanowisko – tak samo jak to miało miejsce w przypadku Pata Riley’a na początku lat 80 ubiegłego wieku. Do tego musiałby on być szanowany przez Kobe’ego Bryanta i przynajmniej w pewnej części pasować do jego stylu gry. Kto zatem mógłby trafić do Miasta Aniołów? Kto wydaje się najlepiej pasować do dzisiejszej NBA i jest najlepszą opcją? Przejrzymy kilka ciekawych nazwisk.

Czytaj więcej

Mike D’Antoni zrezygnował z posady szkoleniowca Lakers!

Mike D’Antoni zrezygnował z posady szkoleniowca Lakers!

Mike D’Antoni zrezygnował z posady trenera Los Angeles Lakers! Taką informacje podał sam John Black – przedstawiciel organizacji Jeziorowców w mediach. D’Antoni w ciągu dwóch lat pracy w Mieście Aniołów, zanotował bilans 67-87, a dla Lakers ostatni sezon był najgorszy odkąd drużyna przeprowadziła się do Kalifornii. Mike podobno chciał aby Mitch i Jim wykorzystali jego opcję w kontrakcie i tym samym nie musiał w kolejnych rozgrywkach przejmować się utrzymaniem posady, a raczej skupić się na drużynie. Władze 16 – krotnych mistrzów NBA nie byli jednak zainteresowani takim rozwojem sytuacji i Mike wolał zrezygnować z prowadzenie Lakers, gdyż zdawał sobie sprawę z jego niepewnej pozycji.

Czytaj więcej