O co tak naprawdę grają Jeziorowcy?

Ostatni miesiąc w wykonaniu Jeziorowców z pewnością nie należał do najlepszych. Choć zespół z Kalifornii rozpoczął marzec od zaskakującego zwycięstwa nad Portland Trail Blazers, to później było już tylko gorzej, a Lakers zaliczyli kilka naprawdę beznadziejnych w defensywie spotkań. Mike D’Antoni i jego gracze m.in. ośmieszyli się w derbach Los Angeles, pozwolili Spurs na odniesienie ich największej wygranej w historii starć obu organizacji, czy też wyglądali na zagubionych w meczu z Minnesotą Timberwolves. Gdyby tego było mało, to odnotowali zupełnie niepotrzebne zwycięstwa nad New York Knicks, czy Phoenix Suns, które bardzo zmniejszyły ich szanse na czwarty wybór w drafcie. W całym trudnym miesiącu Lakers wygrali 5 z 14 rozegranych spotkań ale mogliby (a nawet powinni) przegrać wszystkie, pod warunkiem, że w każdym z nich graliby z taką samą determinacją, zaangażowaniem i skutecznością w obronie.

Niestety to przez ich defensywę kompletnie odechciało się oglądać ich kolejne występy. W marcu Lakers prezentowali się po tej stronie parkietu najgorzej w sezonie, a wskaźnik traconych punktów na 100 posiadań mówi sam za siebie (DRTg – 116).  Żaden atak nie jest w stanie nadrobić tak wielkich braków w obronie i Jeziorowcy przekonali się o tym w większości rozegranych meczów. W końcu prawie zawsze rzucali na całkiem dobrej 46% skuteczności (w tym 38.6% zza łuku), agresywnie atakowali kosz (średnio 24 próby z linii rzutów osobistych) oraz co noc zaliczali 9.3 ofensywnych zbiórek (wzrost o 2.4 w porównaniu do zeszłego miesiąca), a i tak w ostatecznym rozrachunku nie potra­fili być lepsi od swo­ich rywali.

Czytaj więcej

Backstage Lakers 2013/14 – Episode 27

Backstage Lakers 2013/14 – Episode 27

Dziennikarze ze świata NBA zastanawiają się nad przyszłością Lakers, po tym jak sam Kobe Bryant zakwestionował drogę obraną przez organizację złota i purpury. Steve Nash z kolei opowiada o swojej rozczarowującej do tej pory przygodzie w Los Angeles oraz planach na przyszłość, a następnie wraz ze swoim kolegami przygotowuje się do pamiątkowego zdjęcia.

Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć tę zawartość.

Czytaj więcej

30/03/2014 Suns vs Lakers

30/03/2014 Suns vs Lakers

Jeziorowcy jak na złość wygrywają wtedy, kiedy w ogóle nie powinni brać takiego wariantu pod uwagę. Po pokonaniu ekipy z Nowego Jorku, Lakers zwyciężyli u siebie z Phoenix Suns 115-99. Gospodarze od samego początku agresywnie zaatakowali podopiecznych Jeffa Hornacka i z każdą kwartą budowali swoją przewagę. W trzeciej urosła ona nawet do 26 oczek i choć goście przez całą ostatnią część gry starali się jeszcze wyrwać zwycięstwo w Staples Center, to w ostatnich dwóch minutach spotkania nie byli w stanie znaleźć drogi do kosza zawodników złota i purpury. Tym razem w ich szeregu nie do zatrzymania był Chris Kaman, który eksplodował tej nocy i w 32 minuty zdobył 28 punktów, zebrał 17 piłek (pięć w ataku) i rozdał 6 asyst. Drugim strzelcem w zespole był Jodie Meeks (22), a trzecim Ryan Kelly (17). Solidne zawody rozegrali także Kendall Marshall (13 oczek, 11 asyst) oraz Kent Bazemore, który do 12 punktów dołożył 6 zbiórek, 5 asyst i 2 przechwyty. Wymienieni zawodnicy najbardziej przyczynili się do świetnej skuteczności drużyny (53%) i to mimo tego, że Nick Young czy Wesley Johnson przestrzelili wiele rzutów z dystansu (w sumie trafili tylko 1 na 9 oddanych). Suns nie potrafili poradzić sobie z pick & rollami gospodarzy, które coraz lepiej wyglądają i zapewniają im więcej punktów w strefie podkoszowej (tym razem 56, przy 44 gości). Do tego bardzo ważne było kreowanie gry przez wspomnianego już Marshalla, a Lakers zanotowali w sumie 29 asyst – o dziewięć więcej od ich rywala. Nie okazali się także gorsi w kontrataku, gdzie udało im się zdobyć 22 oczka przy 17 gości. Warto tutaj przypomnieć, że w ostatnim meczu obu organizacji, to właśnie w tym elemencie szaleli Suns i w ten sposób dodali do swojego konta aż 37 punktów. W niedzielnym spotkaniu jednak defensywa Jeziorowców była dużo lepsza niż ostatnio, a do tego atak tradycyjnie spisał się bardzo dobrze. Niestety wygrana nad Słońcami znów oddaliła Lakers od Jazz i Celtics, a to oznacza, że powoli będzie trzeba się godzić z szóstym/siódmym miejscem od końca w tabeli.

Czytaj więcej

28/03/2014 Lakers vs Timberwolves

28/03/2014 Lakers vs Timberwolves

Wstyd i kompromitacja – tak w skrócie można opisać następne okropne spotkanie w wykonaniu Lakers, którzy zostali rozgromieni przez Timberwolves aż 143-107. To już właściwie trzeci raz w tym sezonie, w którym Wilki robiły z Jeziorowcami co tylko chciały, a ci natomiast wyglądali jak zawodnicy ze szkoły średniej. Mecz rozstrzygnął się już po pierwszej połowie, którą gospodarze wygrali 74-43. W ten sposób szybko rozwiali jakiekolwiek nadzieje fanów na ciekawy i zacięty pojedynek. Kevin Love i spółka spokojnie kontrolowali przebieg wydarzeń w kolejnych 24 minutach gry, wychodząc w czwartej kwarcie nawet na najwyższe – 41 punktowe prowadzenie. Choć porażka ekipy z Miasta Aniołów może obecnie cieszyć wszystkich ich zwolenników, to styl w jakim przegrali w Target Center jest po prostu nie do zaakceptowania. Lakers ani przez minutę nie grali poprawnie w obronie, ani tym bardziej nie potrafili przełamać defensywy gospodarzy. W całym spotkaniu trafili 43% swoich rzutów (swoją drogą w pierwszej połowie ich FG było poniżej 30%), natomiast sami pozwolili podopiecznym Ricka Adelmana na rzucanie ze skutecznością 67%. Timberwolves non stop szukali okazji do zdobywania oczek pod koszem i w efekcie udało im się zanotować ich 66 przy 48 gości. W odniesieniu zwycięstwa nawet nie przeszkodziło im 21 strat, z których Lakers zdobyli 25 punktów, ani też przegrana rywalizacja na ofensywnej tablicy 14-9. Wolves po prostu dzięki swoim ofensywnym schematom oraz nieudolności Jeziorowców, szaleli w ataku, zdobywając w każdej kwarcie przynajmniej 30 punktów. Zawodnicy D’Antoniego nie wiedzieli jak mają ich zatrzymać ani tym bardziej nie sprawiali wrażenia, że im na tym zależało.

Czytaj więcej

Pau Gasol wrócił do gry na swoim poziomie

Pau Gasol w zeszłym sezonie oraz na początku obecnego narzekał na to, że gra za daleko od kosza i przez to nie może być tak produktywny jakby chciał, ani też w pełni wykorzystać swoich umiejętności. Wydaje się, że Katalończyk obwiniał o to przede wszystkim system Mike’a D’Antoniego, którego pierwszą opcją jest przecież zdobywanie (głównie przez wysokiego) punktów po pick & rollach. Rok 2014 pokazuje, że Pau wcześniej powinien chyba mieć pretensje tylko do siebie, gdyż od początku roku gra coraz lepiej (o czym wspomniał Przemysław Drewniak podczas styczniowego podsumowania – link), a po przerwie na All-Star Game, wskoczył na jeszcze wyższy poziom. Do 21 lutego Pau zdobywał średnio 17 punktów na 46.9% skuteczności. Od tego czasu jego procent celnych rzutów z gry wzrósł o 4.7, natomiast ilość notowanych oczek o 1.9 (wliczając w to także spotkanie z Orlando Magic, w którym rozegrał tylko 19 minut i ewidentnie nie był sobą).

Najważniejsza jednak wydaje się być jednak jego aktywność w polu trzech sekund. Przed wspomnianą już przerwą, która miała miejsce w lutym, Gasol zdobywał 53.1% ze swoich wszystkich punktów w strefie podkoszowej. Po niej natomiast, liczba to podskoczyła aż do 68.6% i jest wyższa nawet od tych, którymi Pau mógł się pochwalić za czasów gry dla Phila Jacksona. Center Jeziorowców zdecydowanie lepiej odnajduje się w systemie i zna swoją rolę w zespole, niż na początku sezonu. Nie jest już zawodnikiem który tylko stawia zasłony innym i odwala tzw. brudną robotę ale aktywnie uczestniczy w ofensywie i domaga się piłki w większości akcji. Choć nie kończy każdych akcji wsadem jak kiedyś Amar’e Stoudemire, to często ustawia się w okolicy 3 metrów od kosza i to mu wystarcza, aby dodawać kolejne oczka do swojej kolekcji. Warto w tym wszystkim dodać, że jego koledzy nie wykorzystują go częściej niż do tej pory, a Pau oddaje tyle samo rzutów co wcześniej.

Czytaj więcej

27/03/2014 Lakers vs Bucks

27/03/2014 Lakers vs Bucks

Mimo kolejnego znakomitego występu Jordana Hilla (28 punktów, 16 zbiórek) Los Angeles Lakers niespodziewanie przegrali na wyjeździe z Milwaukee Bucks 105-108. Po stronie gospodarzy ponownie szalał Brandon Knight, który zdobył 30 oczek i zaliczył ważne trafienie na 21 sekund do końca, które właściwie przesądziło o losach spotkaniach. Lakers co prawda próbowali je jeszcze odwrócić, a zza łuku celnie przymierzyli Nick Young oraz Kent Bazemore ale ostatecznie nie byli w stanie zatrzymać ataku Bucks, których zwycięstwo przypieczętowali Zaza Pachulia i Ramon Sessions. Jeziorowcom udało się natomiast wygrać w Bradley Center rywalizację na desce (38-33) oraz byli lepsi w ilości zdobytych punktów w pomalowanym (52-48) ale nie byli za to w stanie zrealizować najważniejszego założenia – zatrzymać ofensywę rywali. Drużyna z Milwaukee w całym meczu rzucała na ponad 55% skuteczności (3FG 6-10), a do tego agresywnie atakowała kosz, przez co oddała aż 34 rzuty osobiste – o 16 więcej od podopiecznych szkoleniowca Lakers. Kluczowe okazały się dwie środkowe kwarty, wygrane w sumie przez gospodarzy 61-50. To właśnie wtedy Kozły wróciły do gry i zaczęły kontrolować przebieg wydarzeń na parkiecie, wychodząc w pewnym momencie nawet na 12 – sto punktowe prowadzenie. Jak się później okazało, zawodnicy z Milwaukee nie oddali go już do końca i tym samym zaliczyli 14 zwycięstwo w sezonie, natomiast Lakers swoją 47 porażkę.

Czytaj więcej

Backstage Lakers 2013/14 – Episode 26

Backstage Lakers 2013/14 – Episode 26

Podczas wyprawy do Denver, Larry Lewis opowiada o swojej pracy jako trenera odpowiedzialnego za rozwój zawodników, mając szczególnie na uwadze Jodie’ego Meeksa – najrówniejszego ze wszystkich Jeziorowców w tym sezonie. 26 – latek potwierdza swoją dobrą formę zdobywając 42 punkty i walnie przyczyniając się do pokonania Oklahomy City Thunder. Kobe Bryant z kolei zostaje oficjalnie wykluczony z gry do końca sezonu, więc ekipa filmowa Time Warner Cable SportsNet postanawia wybrać się do Lower Merion High School, czyli szkoły średniej Black Mamby. Tom Bialaszewski natomiast zaprasza fanów złota i purpury do swojego małego świata „asystenta” Mike’a D’Antoniego. Współpracownik sztabu szkoleniowego zajmuje się przede wszystkim scoutingiem, analizowaniem playbooków pozostałych drużyn w NBA i udzielaniem wskazówek zawodnikom.

Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć tę zawartość.

Czytaj więcej

25/03/2014 Knicks vs Lakers

25/03/2014 Knicks vs Lakers

Grający przed własną publicznością Los Angeles Lakers, rozgromili New York Knicks 127-96, a kluczowe dla losów spotkania okazały się być dwie środkowe kwarty. Po tym jak Jeziorowcy przegrali pierwsze 12 minut gry 22-14, w kolejnych 24 zdobyli łącznie aż 87 oczek, przy 51 gości. To idealnie pokazuje gdzie są Knicks w tym sezonie, a tak wysoka porażka z Jeziorowcami powinna im wybić myśli o rozgrywkach posezonowych. Najważniejsza w meczu okazała się być skuteczność, która w przypadku gospodarzy wyniosła 57.8%, w tym 64% z dystansu (3FG 18-28). Była ona wyższa od tej, na której rzucali Knicks o odpowiednio 9 i prawie 40%. Duży w tym udział mieli najlepsi gracze gospodarzy – Xavier Henry, Nick Young i Kent Bazemore. Cała trójka rozpoczęła spotkanie z ławki rezerwowych ale zdobyła w sumie 60 oczek, trafiając łącznie 10 na 14 trójek. Nie zawiódł także Chris Kaman, który zastąpił Pau Gasola w pierwszej piątce. Były center Mavs w 22 minuty zanotował 13 punktów, 9 zbiórek i 3 asysty. Ryan Kelly z kolei po raz kolejny pokazał, że świetnie umie dzielić się piłką, o czym świadczy 8 rozdanych asyst – drugi najwyższy wynik w meczu.

Czytaj więcej

Kobe Bryant zainteresowany marką Bodyarmor

Kobe Bryant zainteresowany marką Bodyarmor

Wiemy już, co Kobe Bryant będzie robił po zakończenie kariery sportowej. Obecny lider Lakers ma zamiar być… po prostu biznesmenem. 35 – latek miał przez ostatni rok wiele czasu na zastanowienie się nad swoją przyszłością i postanowił rozpocząć projekt, o którym myślał już od 2000 roku. Black Mamba stworzył Kobe Inc. – firmę mającą na celu inwestować i reklamować sportowe produkty, wyróżniające się na tle innych. Pierwszą inwestycją Bryanta będzie BODYARMOR – napój przeznaczony dla sportowców, który zawiera więcej potasu i mniej sodu od konkurencyjnych produktów. Niewykluczone więc, że za niedługo Kobe dołączy m.in. do Mike’a Trouta, Bustera Posey’a, Andrew Lucka i Roba Gronkowskiego w celu promowania napoju na szeroką skalę.

Czytaj więcej