Steve Blake w komitecie NBPA

Steve Blake w komitecie NBPA

Steve Blake oraz Anthony Tolliver zostali wybrani do komitetu wykonawczego National Basketball Players Association jako drudzy wiceprezydenci. Rola pierwszego przypadła natomiast Rogerowi Masonowi Jr. z New Orleans Pelicans. Z kolei prezydentem całej organizacji został zawodnik Los Angeles Clippers – Chris Paul, który na tym stanowisku zastąpił Dereka Fishera.

Czytaj więcej

Ostatnia szansa Jodie’ego Meeksa

Po dwóch solidnych sezonach spędzonych w Philadelphii 76ers, Jodie Meeks miał być dużym wsparciem dla Kobe’ego Bryanta i całej drużyny Jeziorowców. Niestety ten rzucający obrońca z Nashville zawiódł oczekiwania wszystkich, grając bardzo niestabilnie przez cały okres rozgrywek oraz momentami podejmując dziwne decyzje. Jodie dobre występy często przeplatał złymi, przez co Mike D’Antoni nigdy nie wiedział czego może spodziewać się po swoim podopiecznym. Wydaje się jednak, że gorzej już być nie może i Meeks w końcu powróci do swojej formy, którą prezentował grając w rodzinnym mieście Kobe’ego Bryanta. W końcu ważą się jego losy nie tylko w zespole 16 – krotnych mistrzów ale i całej lidze NBA.

Jodie Meeks w ostatnim sezonie miał dużo szczęścia, gdyż był jednym z nielicznych, którego ominęła poważniejsza kontuzja. Do tego problemy z urazami jego partnerów z drużyny pozwoliły mu spędzać na parkiecie więcej czasu niż się spodziewano. Jodie grał średnio 21.3 minuty ale niestety w tym czasie zdobywał tylko 7.9 punktów, rzucając na bardzo słabej skuteczności 39% (36% zza łuku). Tylko z prawego rogu stanowił zagrożenie dla obrońców, trafiając ponad 40% swoich rzutów. Jednak nawet to nie wyróżniało go spośród średniej ligowej. Patrząc na poprzednie lata gry, można dostrzec zdecydowany spadek formy Meeksa. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Jodie nie potrafił odnaleźć właściwego rytmu nawet mimo obecności Mike’a D’Antoniego, który wydawał się być dla niego idealnym coachem. Były zawodnik Bucks i 76ers będzie musiał teraz bardzo solidnie przepracować lato, jeśli liczy na znalezienie się w rotacji trenera Lakers. O to będzie jednak dużo trudniej niż w zeszłym sezonie.

Czytaj więcej

Kto wypełni ostatnie miejsce w składzie?

Jeżeli Lakers oficjalnie podpiszą Ryana Kelly’ego oraz Marucsa Landry’ego, to będą mieć w składzie 14 zawodników. Tym sposobem w zespole pozostanie jeszcze jedno wolne miejsce do wypełnienia. Co prawda Kevin Ding z The Orange County Register sugeruje, że Jeziorowcy będą chcieli rozpocząć sezon z 14 zawodnikami w składzie ale nie zaszkodzi rozważyć kilku opcji w otoczeniu wolnych agentów, którzy mogliby pomóc drużynie z Kalifornii w nadchodzących rozgrywkach.

Wśród nazwisk ciągle łączonych z ekipą 16 – krotnych mistrzów NBA wymiena się Chrisa Douglasa-Robertsa, Gary’ego Forbsa, Shawne’a Williamsa, Lou Amundsona oraz oczywiście Lamara Odoma. Każdy z tych zawodników może grać na pozycjach niskiego lub silnego skrzydłowego, a w składzie Lakers właśnie brakuje dodatkowej „trójki” lub „czwórki”. Z tego względu wymienianie ich jako kandydatów do dołączenia do zespołu Mike’a D’Antoniego jak najbardziej ma sens. Zobaczmy zatem kto może być potencjalnym wzmocnieniem Los Angeles Lakers.

Czytaj więcej

Dlaczego Jeziorowcy będą lepsi niż rok temu

Po fatalnym ostatnim sezonie, zespół z Los Angeles ma w końcu okazję rozpocząć wszystko od nowa i ponownie zbudować drużynę mistrzowskiego kalibru. Mimo straty m.in. Dwighta Howarda, Metty World Peace’a, Earla Clarka, czy Antawna Jamisona, Mitch Kupchak wykonał niezłą robotę zastępując wyżej wymienionych zawodników nowymi. Do składu dołączyli Chris Kaman, Wesley Johnson, Nick Young oraz rozgrywający Jordan Farmar. Cała czwórka to solidni role playerzy, którzy uzupełniają skład opierający się na Bryancie i Gasolu. Ponadto Mike D’Antoni będzie miał do dyspozycji cały obóz przygotowawczy oraz asystentów, pasujących do jego koncepcji gry. Oprócz tego po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, cały zespół będzie zdrowy i w pełni będzie mógł przygotować się do kolejnego sezonu. Te czynniki oraz wiele innych mogą przyczynić się do udanego roku w wykonaniu koszykarzy złota i purpury.

Zacznijmy jednak od tego, że chyba nikt nie uważa ekipy z Miasta Aniołów za kandydatów do zdobycia mistrzostwa NBA. Ten skład prawdopodobnie nie wystarczy do osiągnięcia najwyższego celu ale zaliczenie solidnego sezonu jest jak najbardziej realne. Oczekiwania wobec Lakers zdecydowanie spadły. W zeszłym roku wszyscy uważali, że drużyna powinna zdobyć mistrzostwo lub przynajmniej zmierzyć się w finale z Miami Heat. Teraz jest zupełnie inaczej, a od eksperci nie spodziewają się, żeby Jeziorowcy weszli nawet do playoffs. ESPN umieściło zespół z Kalifornii dopiero na 12 pozycji w Konferencji Zachodniej w swoim rankingu dotyczącym nadchodzących rozgrywek. Patrząc na drużynę, która ma w składzie mistrzów NBA z 2009 i 2010 roku oraz dwukrotnego MVP ligii – Steve’a Nasha, wydaje się że Lakers zostali pokrzywdzeni. Taki obrót sprawy może im jednak wyjść na dobre, ponieważ Kobe i spółka mają w końcu okazję pograć nieco „w cieniu”, podobnie jak to miało miejsce w 2008 roku. Dzięki temu Jeziorowcy będą mogli skupić się na szlifowaniu swojej gry po obu stronach parkietu, przygotowując się do sezonu 2014 – 15, który wydaje się być celem całego zarządu.

Czytaj więcej

Nick Minnerath pojawi się na obozie Jeziorowców

Nick Minnerath pojawi się na obozie Jeziorowców

Pominięty w tegorocznym drafcie Nick Minnerath, dostał zaproszenie na obóz przygotowawczy Lakers. Były zawodnik Detroit Titans podczas Summer League w Las Vegas występował w barwach Sacramento Kings. W pięciu rozegranych meczach notował średnio 5.6 punktów i 1.8 zbiórek. Z kolei w swojej uniwersyteckiej karierze Minnerath rzucał średnio na 40% skuteczności zza łuku. Prawdopodobnie to właśnie ten fakt spowodował, że będzie miał okazję do zaprezentowania swoich umiejętności przed sztabem szkoleniowym Jeziorowców.

Czytaj więcej

Playbook: Wpływ Hilla na obronę Lakers

Jordan Hill jest obecnie najbardziej uniwersalnym podkoszowym obrońcą w Jeziorowcach. To właśnie w 26 latku tkwi nadzieja na to, że w nadchodzącym sezonie Lakers będą przyzwoicie wyglądać po drugiej stronie parkietu. Były zawodnik Houston Rockets jest dużo młodszy od Kamana i Gasola oraz zdecydowanie bardziej mobilny. Jest nie tylko w stanie pokryć wysokich ale potrafi również nadążyć za niższymi zawodnikami rywali. To właśnie z tych względów Hill, jeżeli nie będzie starterem, to przynajmniej powinien zostać pierwszym rezerwowym zespołu. Zawodnik, którego Mike D’Antoni trenował w New York Knicks, wielokrotnie już udowadniał swoją wartość i przydatność. Jeżeli kontuzja biodra, którą odniósł rok temu, nie będzie przeszkadzała mu w grze, to ma szansę na stałe zagościć w rotacji 16 – krotnych mistrzów NBA.

Po raz pierwszy zdolności Hilla można było zobaczyć 22 kwietnia 2012 roku w meczu przeciwko Oklahoma City Thunder, kiedy to na stanowisku trenera był jeszcze Mike Brown. Wtedy to center, który uczestniczył w wymianie za Dereka Fishera, dostał swoją pierwszą szansę w Lakers i od razu zdobył uznanie wszystkich osób. Jordan wypadł w tym meczu lepiej w defensywie niż Andrew Bynum, pokazując swoją waleczność, zaangażowanie, spryt oraz ogromne serce do gry. Bronił pick & rolle lepiej niż Drew, stając się małym koszmarem dla Russella Westbrooka. Wraz z Kobe Bryantem oraz Devinem Ebanksem bardzo przyczynił się do wspaniałego 18 – sto punktowego comebacku.

Czytaj więcej

Pau Gasol musi grać bliżej kosza

Wraz z odejściem Dwighta Howarda do Houston Rockets, Mike D’Antoni prawdopodobnie w końcu ustawi Gasola jako centra – czyli na pozycji, która obecnia jest najlepsza dla 33 – letniego Hiszpana. Pau nie jest już tak zwinny jak kiedyś i w ostatnich sezonach często nie nadążał za silnymi skrzydłowymi. Ponadto nie jest również zawodnikiem typu stretch four i wymuszanie na nim grania na półdystansie jako czwórka tylko marnowało potencjał drzemiący w dwukrotnym mistrzu NBA. Mike D’Antoni jednak nie miał zamiaru zmieniać swojej taktyki i przystosowywać ją do dwóch wież, a z drugiej strony nie mógł przesunąć Howarda na inna pozycję na korzyść Gasola. Jednakże opuszczenie Kalifornii przez Supermana odmieniło całą sytuację i obecnie Pau jest jedynym dominującym centrem w Los Angeles Lakers. Z tego względu zasługuje na to, aby dać mu szansę na udowodnienie swojej wartości.

Mitch Kupchak w obecnym offseasonie zdecydował się postawić na Kobe’ego Bryanta i Pau Gasola jako przywódców drużyny. Są oni jedynymi weteranami w zespole, którzy wygrali mistrzostwo w ostatnich czterech latach. Tym samym Pau ponownie powraca jako druga opcja w zespole. Taką samą rolę pełnił, gdy trenerem Lakers był Phil Jackson. Czterokrotny uczestnik Meczu Gwiazd ponownie stanie się głównym punktem w drużynie, a nie tylko uzupełnieniem dla Dwighta Howarda czy też dwa lata temu dla Andrew Bynuma. Ponadto prawdopodobnie Gasol będzie mógł w końcu spać spokojnie, zamiast przejmować się plotkami transferowymi z jego udziałem. To wszystko może złożyć się na udany sezon w wykonaniu zawodnika Lakers jak i całego zespołu.

Czytaj więcej

Czy Kurt Rambis ocali obronę Lakers?

Kurt Rambis po raz kolejny powrócił do sztabu szkoleniowego Lakers i podobno już myśli nad koncepcją gry defensywnej zespołu z Miasta Aniołów. Trzeba przypomnieć, że to właśnie on był kluczową postacią przy układaniu obrony w sezonie 2008 – 09, w którym to ostatecznie Jeziorowcy pokonali Orlando Magic 4 – 1. Wiele osób chwaliło wtedy Kurta za wyciągnięcie wniosków po przegranych rok wcześniej finałach z Bostonem Celtics. Rambis może Tomem Thibodeau nie jest ale jego wpływ na to, jak będzie wyglądała gra Lakers po tej stronie parkietu, może być po prostu bezcenny.

Mimo, że w drużynie zabraknie Dwighta Howarda, uważanego za najlepszego defensywnego centra w NBA, to Lakers mają realne szanse stać się lepszym zespołem w obronie niż rok temu. Wesley Johnson, Nick Young i Jordan Farmar co prawda nie są tytanami pod tym względem ale ich atletyczność i szybkość mogą okazać się nieocenione. Ponadto Lakers w końcu mają kogoś komu mogą zaufać, czyli wspomnianego już Rambisa – człowieka utytułowanego i kochającego drużynę złota i purpury. Czterokrotny mistrz NBA ma koncepcje gry defensywnej, którą będzie starał się jak najlepiej dostosować do obecnego składu. Prawdopodobnie będzie ona podobna do tej, jaką Lakers stosowali w latach 2008 – 10.

Czytaj więcej

Marcus Landry pojawi się na campie Lakers

Marcus Landry pojawi się na campie Lakers

Po udanych rozgrywkach w NBA Summer League, Marcus Landry otrzymał zaproszenie na obóz przygotowawczy Los Angeles Lakers. Prawdopodobnie podpisanie oficjalnego kontraktu to już tylko kwestia czasu i jeżeli zawodnik będzie spisywał się przynajmniej tak samo jak podczas Ligi Letniej, to ma spore szanse znaleźć się na stałe w drużynie z Kalifornii.

Czytaj więcej