18/11/2014 Lakers vs Hawks

Opublikowane przez , 18 listopada 2014 w Media, Gameday, 2014 – 15, 3 komentarze

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Atlanta Hawks

PREGAME Lakers po niezbyt udanych spotkaniach w Staples Center i porażkach z San Antonio Spurs i Golden State Warriors ruszają w mini trasę wyjazdową. Obejmie ona mecze w Atlancie, Houston i Dallas. Jej początek przypada na dziś na starcie w stanie Georgia z stołeczną drużyną Hawks. Jastrzębie są w czołówce Konferencji Wschodniej od wielu lat. Nawet po oddaniu Joe Johnsona, Josha Smitha i Jamala Crawforda nie wypadli poza ósemkę. Latem dodali do drużyny jedynie Thabo Sefoloshę i Kenta Bazemore’a z rynku wolnych agentów. Jednak ich największym wzmocnieniem jest z pewnością powrót po kontuzji Ala Hordorda, który wraz z Jeffem Teague’m ma być liderem drużyny. Podopieczni Mike’a Budenholzera znakomicie radzą sobie na własnym parkiecie, gdzie jako jedna z trzech drużyn w lidze nie doznali jeszcze porażki (pozostałe to Wizards i Grizzlies). Ich bilans 4-0 budzi ogromne wrażenie, lecz jeśli spojrzymy na ich dokonania na wyjazdach dochodzimy do wniosku, że to bardzo chimeryczna ekipa, bazująca na skuteczności graczy zadaniowych. W Phillips Center gracze Hawks trafiają zawrotne 49.5% z gry w tym 40% z dystansu, co przekłada się na 104.8 pkt/mecz. Dla przykładu taki Kyle Korver, który w starciu z Cavs przegranym wysoko 94-127 nie zdobył punktu, u siebie zdobywa średnio 16.3 pkt/mecz i trafił 16 z 24 trójek. Dla Lakers bez różnicy czy to własna hala czy też obca, za każdym razem są oni beznadziejni w defensywie. Spotkanie z Golden State Warriors pokazało dobitnie, że obrona u podopiecznych Byrona Scotta to słowo wzbudzające wstręt i spychane na dalszy plan. Nikt nie martwi się powrotem pod własny kosz czy też zbieraniem piłek po niecelnych rzutach rywali. W tym zespole nie ma woli zwycięstwa. Być może się to trochę zmieni po powrocie do gry Nicka Younga, który odciąży w ataku Kobe Bryanta. Black Mamba będzie mógł się skupić na kreowaniu partnerów, bo jak na razie sam musiał dźwigać ciężar gry w ataku. Z reguły rzucał zbyt wiele i nieefektywnie, ale jego koledzy nie kwapili się do przejęcia inicjatywy, a przecież ktoś musi rzucać, bo inaczej można równie dobrze zejść z boiska. Liczę na to, że po powrocie Younga ten trend ulegnie zmianie. Świadkami debiutu Swaggy P. możemy być już dziś w starciu z Hawks. Nie można co prawda błędnie sądzić, że Nick z miejsca sprawi, że Lakers zaczną seryjnie wygrywać. Jednakże można, a nawet trzeba wierzyć w to iż ich gra będzie wyglądać nieco lepiej, przyjemniej dla oka. Bowiem takich spotkań jak to niedzielne z Golden State Warriors żaden kibic Jeziorowców nie chciałby już chyba powtórzyć.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – Al Horford
PF. Carlos Boozer – Paul Milsap
SF. Wesley Johnson – Kyle Korver
SG. Kobe Bryant – Thabo Sefolosha
PG. Jeremy Lin – Jeff Teague

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
N. Young: Zerwane wię­za­dło w kciuki – Day-to-Day
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
R. Kelly: Roze­rwane ścię­gno udowe – Out
W. Elling­ton: Sprawy rodzinne – Out

Data:
18 listopada 2014, wtorek o 1:30 czasu polskiego w hali Philips Arena, Atlanta

POSTGAME Takiego znakomitego początku trasy wyjazdowej w wykonaniu Lakers chyba nikt się nie spodziewał. Jeziorowcy po wspaniałym występie w ofensywie (54% z gry 24 asysty) i nieco gorszym po bronionej stronie parkietu wyrwali wygraną w Philips Arena, dokonując rzeczy tym bardziej niesamowitej, że była to 1 porażka gospodarzy we własnej hali w tych rozgrywkach. 1 połowa to był wręcz koncert w wykonaniu gości, do których składu wrócił Nick Young. Swaggy P od razu złapał wspólny język z Kobe Bryantem i ta dwójka siała postrach w szeregach rywali. 1 kwartę zakończył buzzer beater Younga po asyście Black Mamby. Do przerwy podopieczni Byrona Scotta nie pozwalali miejscowym na zbyt wiele i prowadzili 67-52. Jeziorowcy nieco przespali jednakże początek drugiej odsłony i Hawks zbliżyli się na kilka oczek. Obudzili się zarówno Jeff Teague jak i Kyle Korver, a swoje punkty dokładał też grający na wysokim poziomie cały mecz Paul Milsap. Ostatnia odsłona to była już walka wręcz, gdyby zawodnicy mieli ze sobą noże pewnie by ich użyli. Nikt nie odpuszczał żadnej piłki, na tablicach wrzało, a gracze ofensywni musieli się sporo namęczyć, żeby zdobywać punkty. Po stronie Lakers koordynatorem w końcówce był oczywiście Kobe Bryant. Z początku Black Mamba zaczął zbyt egoistycznie i Atlanta zwietrzyła swoją szansę skracając dystans do 3 oczek. Lecz później lider Jeziorowców trafił dwa arcytrudne rzuty, wypracował do akcji 3 punktowej Younga, który był faulowany, a co więcej jednym ze swoich trafień przekroczył magiczną barierę 32 tysięcy punktów. I gdy wydawało się, że po 3 punktowej akcji Bryanta już nic nie może się stać Lakers, gapiostwo w obronie i pewność i zdecydowanie Hawks doprowadziły do nerwowej końcówki. W niej ostatecznie lepsi okazali się gracze Scotta, którzy mieli trochę szczęścia, gdyż z otwartej pozycji fatalnie spudłował Antić. Jednak zwycięstwo to zwycięstwo. Druga wygrana w sezonie stała się faktem, tak samo jak milowy krok Kobe. Powrót Swaggy P również trzeba zapisać na plus. Może to właśnie będzie ten punkt zwrotny w sezonie?

Liderzy:
Punkty: Kobe Bryant (28)
Zbiórki: Carlos Boozer, Jordan Hill (10)
Asysty: Jeremy Lin (10)
Przechwyty: Jeremy Lin (2)
Bloki: Brak

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS

3 komentarze

  1. Witam. Będzie w przyszłości full game?

  2. Dzięki airmax, że mnie wyręczyłeś. Ja niestety nie miałem dzisiaj okazji by zamieścić mecz. Ale jak co, to już jest dostępny na stronie.

    BTW. Ostatnio NBA pousuwała jakieś mecze NBA z VK, co oznacza że wreszcie dorwali się do tego serwisu. Także nie wiadomo jak to wszystko będzie hulać w przyszłości.

Skomentuj