17/12/2016 Lakers vs Cavaliers

Opublikowane przez , 17 grudnia 2016 w Media, Gameday, 2016 – 17, 4 komentarze

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Cleveland Cavaliers

PREGAME Po pokonaniu Philadelphii 76ers Lakers udadzą się do stanu Ohio i tam zagrają ze zgoła innym rywalem. Sixers okupują ostatnie miejsce w Konferencji Wschodniej, tymczasem Cavs znajdują się na jej czele i dwa razy z rzędu docierali do finałów NBA. Mają w swoim składzie Lebrona Jamesa, który nieprzerwanie od 2011 roku wygrywa konferencje wschodnią. Wydaje się, że w pełnym składzie są do nie do pokonania. Przynajmniej przez ekipy znajdujące się po tej części wybrzeża. Jedynie na Zachodzie można znaleźć odpowiednich rywali dla super drużyny jaką tworzą James, Kyrie Irving i Kevin Love. Ta „Wielka Trójka” wsparta jest licznymi graczami zadaniowymi, których głównym zadaniem jest rzucanie trójek oraz szczelna defensywa. To właśnie obrona przynosi mistrzostwa i Cleveland o tym wiedzą, dlatego tak wielki nacisk kładą na swoją stronę parkietu, ale ich rzut dystansowy także uległ poprawie. Cavaliers biją kolejne rekordy w ilości zdobywanych trójek w meczu i wydaje się, że ich drużyna jest nawet bardziej zbilansowana niż Golden State Warriors, którzy dużo stracili po oddaniu Andrew Boguta. Ekipa dowodzona przez Tyrrona Lue byłego zawodnika Lakers jest niesamowicie mocna w swojej hali. Wygrała tam 12 z 14 spotkań. I trzeba przyznać, że jeśli zagrają wszyscy czołowi gracze jest ona praktycznie nie do pokonania przez Lakers. A to, że wszyscy się pojawią świadczy fakt, że ostatni mecz zagrali oni aż 4 dni temu, na dodatek wówczas grali tylko rezerwowi. Toteż James-Irving- Love są głodni gry i żądni zwycięstw. Lue nie może się również zdecydować na odpoczynek, bowiem Raptors depczą im po piętach w lidze. A jak ważna jest przewaga własnego parkietu w Playoffach nie trzeba chyba wspominać. To będzie starcie Dawida z Goliatem, pojedynek niczym lwa z gazelą. I choć Lakers skazywani są na porażkę warto wierzyć, że po wygranej z Sixers zespół nabierze większej pewności siebie.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Timofey Mozgov – Tristan Thomphson
PF. Julius Randle – Kevin Love
SF. Luol Deng – Lebron James
SG. Nick Young – J.R. Smith
PG. D’Angelo Russell – Kyrie Irving

Kontuzje:
T. Black: Kostka – Występ stoi pod znakiem zapytania
J. Calderon: Ścięgno udowe – Out

M. Williams: Sprawy osobiste – Out
C. Andersen: Kolano – Out do końca sezonu

Data:
17 grudnia, sobota o 1:30 czasu polskiego w hali Quicken Loans Arena, Cleveland

POSTGAME Cóż to był za mecz! Strzelanina niczym w saloonie na dzikim Zachodzie. Oba zespoły trafili 31 trójek, oddając 70 takich rzutów. Któż by się spodziewał się Lakers będą do ostatnich minut czwartej kwarty równorzędnym rywalem dla Cavaliers. W końcu gospodarze to główny faworyt do zwycięstwa i obrońcy tytułu, a Jeziorowcy jeszcze niedawno mieli złą passę 8 porażek z rzędu. Goście na dodatek wystąpili bez swojego podstawowego rozgrywającego i jednego z liderów D’Angelo Russella. Jednak w jego przysłowiowe buty tym razem wszedł Nick Young. Swaggy P był niesamowicie gorący na dystansie i półdystansie. Jego rzuty z wyskoku raz po raz dziurawiły siatkę Cavs i za każdym razem gdy gospodarze chcieli odskoczyć na więcej punktów Young zdobywał punkty. Łącznie w całym meczu zaliczył 32 oczka, trafiając 12 z 19 rzutów. Poza nim warto też wyróżnić Jordana Clarksona, który z ławki dołożył 20 punktów, oraz Louola Denga (15pkt 8 zb 3 as). Sudańczyk przed 45 minut wykonywał znakomitą robotę w defensywie na Lebronie Jamesie. Lider gospodarzy do tego momentu miał zaledwie 13 punktów, ale wówczas stała się rzecz niesłychana. LBJ w końcu się przebudził i wykorzystał rozluźnienie w obronie Lakers. Najpierw trafił trójkę w kontrze, a później wykorzystując przekazania w obronie zdobywał łatwe punkty spod kosza. Lakers nie byli już w stanie na to odpowiedzieć. Nieskuteczny w decydującym momencie był Lou Williams, który trafił tylko 2 z 10 rzutów w całym meczu, a w czwartej kwarcie zabrakło jego celnych trafień. Poza Jamesem znakomity mecz po stronie Cavaliers rozegrali Kevin Love i Kyrie Irving. Każdy z wielkiej trójki zdobył ponad 20 punktów, a Kyrie na dodatek wyrównał rekord kariery pod względem ilości asyst (12). Podopieczni Luke’a Waltona nie mają się jednak czego wstydzić. Przegrali z mistrzami NBA i z najlepszą obecnie ekipą w lidze.

Liderzy:
Punkty: Nick Young (32)
Zbiórki: Brandon Ingram (10)
Asysty: Brandon Ingram (9)
Przechwyty: Luol Deng, Timofey Mozgov, Nick Young (1)
Bloki: Larry Nance Jr., Lou Williams (1)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS

4 komentarze

  1. Uważacie, że Ingram będzie w przyszłości podobnym graczem jak Giannis, tylko z nieco lepszym rzutem :P ?

  2. snickers1906 napisał(a):Uważacie, że Ingram będzie w przyszłości podobnym graczem jak Giannis, tylko z nieco lepszym rzutem :P ?

    Dla mnie wiecej na temat Ingrama bedzie wiadomo w drugim sezonie jego gry w NBA. Na razie ma pelno wzlotow i upadkow, gra niestabilnie itd. co bylo zreszta do przewidzenia. Potencjal do stania sie dobrym graczem ma na pewno ale czy go wykorzysta? Zobaczymy. Co do porownan do Giannisa to wstepnie nie wydaje mi sie. Gracz Bucks chyba jest jednak bardziej wszechstronny, a w Ingramie ja mimo wszystko bardziej widze scorera i tylko czekam az odpali. Na razie po prostu szuka swego miejsca na parkiecie i w ofensywie Waltona.

  3. DrJ

    Inny typ gracza. Motoryka i atletyzm na innym poziomie.

  4. StaryFan
    snickers1906 napisał(a):Uważacie, że Ingram będzie w przyszłości podobnym graczem jak Giannis, tylko z nieco lepszym rzutem :P ?

    Raczej podobny do Otto Portera Jr. Giannis, motoryką i atletyzmem niszczy całą ligę, z kolei tym samym, liga niszczy Ingrama.

Skomentuj