16/11/2014 Warriors vs Lakers

Opublikowane przez , 16 listopada 2014 w Media, Gameday, 2014 – 15, 8 komentarzy

BOXSCORE Golden State Warriors

Los Angeles Lakers

PREGAME To nie jest wymarzony początek sezonu dla Lakers i ich fanów. Ba! Jest to wręcz fatalny start, najgorszy w historii całej organizacji. I o ile można było się spodziewać, że Jeziorowcy są skazani na brak awansu do Playoffów i walkę o jak najwyższe miejsce w drafcie 2015, o tyle bilans 1-8 przynosi hańbę temu klubowi. Tak źle jeszcze nie było, a wątpię by po spotkaniu z Golden State Warriors stosunek zwycięstw do porażek został poprawiony. W końcu ekipa Steve’a Kerra to czołówka ligi. Jeden z lepszych zespołów, który w tym sezonie będzie walczył o najwyższe cele. Gracze z Oakland dobitnie pokazali też miejsce w szeregu Lakers w ich pierwszym starciu. Wynik 127-104 nie pozostawia złudzeń kto był lepszy. W owym pojedynku swój rekord kariery ustanowił Klay Thompson (41 pkt 14/18 z gry), który dziś razem ze Stephenem Curry’m również będzie stanowił największe zagrożenie. Obaj zdobywają powyżej 24 punktów, co jest pierwszym takim przypadkiem od sezonu 2010/11, kiedy to Dwayne Wade i Lebron James powtórzyli wyczyn Kobe i Shaqa ze wspólnych lat grania. Czy Lakers są w ogóle w stanie przeciwstawić się sile ofensywnej Golden State (4 atak w lidze 106.6 pkt/mecz)? Odpowiedź brzmi nie. Jedyne na co mogą chyba w tej chwili liczyć to jakiś słabszy dzień rywali i niebywała skuteczność ich własnych graczy zadaniowych. Jednakże szansa na to jest naprawdę niewielka, gdyż Warriors to nie tylko Curry i Thompson. Występują tam też Iguodala, Barnes czy Bogut. Jest to kolektyw, którego brakuje po stronie Jeziorowców. U nich bowiem dominuje egoizm i zadufanie we własne możliwości. Dlatego też to Warriors są faworytem tego spotkania i to oni mają szansę na 4 wygraną z rzędu z Lakers, co nie zdarzyło się od sezonu 1993/94, a więc od bardzo dawna.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – Andrew Bogut
PF. Carlos Boozer – Draymond Green
SF. Wesley Johnson – Harrison Barnes
SG. Kobe Bryant – Klay Thompson
PG. Jeremy Lin – Stephen Curry

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
N. Young: Zerwane wię­za­dło w kciuki – Out
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
K. Bryant: Choroba – Prawdopodobnie wystąpi

W. Ellington: Sprawy rodzinne – Out

Data:
16 listopada 2014, niedziela o 3:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Ten kto uważnie śledzi tegoroczne rozgrywki, a także widział pierwszy pojedynek pomiędzy Golden State Warriors i Los Angeles Lakers ten mógł się spodziewać blowoutu. Jednakże sposób w jaki do tego doszło przynosi hańbę i okrywa wstydem tak wspaniałą organizację jaką są Jeziorowcy. Od samego początku Lakers wyglądali tak jakby im się nie chciało. Można przecież słabo grać w obronie, ale to co pokazali gospodarze woła o przysłowiową pomstę do nieba. Nie tylko bowiem nie wracali się pod własny kosz, ale także pozwalali na łatwe zbiórki i dziecinnie proste punkty spod samej obręczy. Do przerwy Warriors rzucili niesamowite 74 punkty, trafiając 53% swoich rzutów. Co ciekawe uczynili to bez znacznej pomocy duetu Curry-Thompson. Znakomicie w tej części meczu zagrali Draymond Green, Andrew Bogut i Marreese Speights, którzy mieli dwucyfrową zdobycz. Po stronie Lakers błyszczał jedynie Bryant, zdobywca 28 punktów. Po przerwie obraz meczu niewiele się zmienił. Jedynie gracze, którzy trafiali kolejne rzuty dla ekipy Steve’a Kerra ulegli zmianie. W drugiej połowie obudził się Curry, który rzucił aż 17 punktów w samej trzeciej kwarcie. Wygrał tym samym strzelecki pojedynek w tej części spotkania z Bryantem 17-16, lecz jego drużyna wygrała znacznie wyżej bowiem aż 41-24. I czego można było się spodziewać to starcie skończyło się po 36 minutach, a na ostatnią ćwiartkę wybiegli zmiennicy. Kibice w Staples również nie wytrzymali do końca i trudno im się dziwić. Za oglądanie tak słabych Lakers powinno się dopłacać. I nawet nie wiadomo czy można się cieszyć z tych 44 oczek Bryanta, gdyż kiedy jest on na boisko reszta drużyny wygląda na lekko przestraszonych i boi się rzucać. Kobe pochłania bardzo dużo rzutów drużyny i choć dziś zdobył najwięcej punktów w sezonie to reszta, kiedy on grał nie była w stanie zabłysnąć. Z drugiej stronie skuteczność kolegów także pozostawia wiele do życzenia. Ogólnie rzecz biorąc w tej ekipie wiele nie da się w tym sezonie poprawić. Bilans 1-9 mówi wszystko. Jesteśmy świadkami upadku tej organizacji. Gorzej nigdy nie było i miejmy nadzieję, że już nigdy nie będzie.

Liderzy:
Punkty: Kobe Bryant (44)
Zbiórki: Jordan Hill (11)
Asysty: Ronnie Price (5)
Przechwyty: Ronnie Price (3)
Bloki: Ed Davis (3)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

8 komentarzy

  1. DrJ

    Od dawna jestem zdania,że o Draymonda Greena trzeba mocno powalczyć w offseason.

  2. Dla Greena trzeba byłoby dać maxa żeby GSW zastanowili się czy go wyrównać. Bo 10-12mln to na bank dostanie od samych GSW.

    BTW jakie jest jego max?

  3. ESPN basketball analyst Jeff Van Gundy has nothing but praise for Warriors forward Draymond Green, Monte Poole of CSNBayArea.com writes. Van Gundy suggested that Green, who is set to become a restricted free agent next summer, would command an annual salary between $10MM-$12MM, Poole notes. For his part, Green was quick to dispel any discussion of his next contract, saying, “But it’s four games into the season. If I start worrying about $10 (million) or $12MM right now, I’m going to get $2 (million)

    Takie coś kiedyś mi się przewinęło. Ale jakiego ma maksa nie wiem, pewnie coś koło tego.

  4. DrJ

    Nie mam przed sobą CBA, ale podejrzewam,że jego max jest na poziomie Parsonsa, bo to dość podobny przypadek. Chyba to jest 25% salary cap dla zawodnika ze stażem 0-6,ale głowy nie daję.

  5. GSW nie stać na maxa dla Greena, nie stać ich na więcej jak 6-8 mln.

    http://hoopshype.com/salaries/golden_state.htm , mają 78 mln w SC to po pierwsze, muszą mieć pieniądze na Harrisona Barnesa, Curry’ego.

    O ile nie dokonają sensownych wymian, Green odejdzie (na chwilę obecną nie jest wart ogromnych pieniędzy), tyle.

  6. DrJ

    Ja bardziej trzymałbym się Greena, a Barnesem/Lee chciał handlować na ich miejscu

  7. DrJ

    Na osłodę: RT @sheridanhoops: Kobe Bryant became the oldest player to score 40+ since Shaquille O’Neal on Feb. 27, 2009.

  8. DrJ

    Jeśli Marreese Speights (słownie: Marreese Speights) rzuca ci 24 punkty i ma 4 zbiórki w ataku, to wiedz,że twój D jest na dnie.

    Ok

Skomentuj