16/03/2015 Lakers vs Warriors

Opublikowane przez , 16 marca 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 3 komentarze

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Golden State Warriors

PREGAME W spotkaniu typu back-to-back Jeziorowcy zmierzą się na wyjeździe z liderem całej ligi NBA – Golden State Warriors. Lakers po tym jak przegrali mecz z sensacją tego sezonu – Atlantą Hawks, znów będą musieli rozegrać bardzo trudny pojedynek i to na terenie, który prawie jest nie do zdobycia. Wojownicy we własnej hali mają fantastyczny bilans 29-2 i każdej nocy fani mogą podziwiać geniusz Stephena Curry’ego, czy też Klay’a Thompsona. Ten duet to jeden z najlepszych backcourtów w całej lidze. Obaj zdobywają ponad 20 oczek w każdym starciu i są bezapelacyjnymi liderami na parkiecie. Szczególnie świetnie spisują się na dystansie, gdzie choć ogólnie nieco lepszy jest Thompson, tak w ostatnich dziewięciu meczach lepiej wypada na nim Curry. Steph trafia zza łuku z po prostu niesamowitą 53.2% skutecznością i ośmiesza defensywy swoich kolejnych rywali. Na pewno więc to właśnie on będzie największym zagrożeniem dla złota i purpury, o ile oczywiście Steve Kerr nie da mu odpocząć w tym spotkaniu. Ale przecież zresztą cały zespół z Oakland potrafi grać w koszykówkę na wysokim poziomie. Dla Lakers oznacza to więc właściwie jedno – czeka ich blowout. Nikt w drużynie Byrona Scotta nie jest w stanie sprostać Wojownikom. Być może więc z tego powodu, wśród gospodarzy kolejną szansę gry dostanie James Michael McAdoo, który ostatnio w 28 minut spędzonych na parkiecie, zdobył 16 punktów i zebrał 5 piłek. Czyżby to był kolejny steal dla Warriors? To się okaże w przyszłości. Niemniej jednak nawet on jest w stanie już teraz zdominować parkiet w starciu z tak słabą drużyną jak Jeziorowcy. 16-stokrotni mistrzowie NBA przegrali dwa spotkania z rzędu i wszystko wskazuje na to, że przegrają i trzecie. Dla Lakers, ekipa z Golden State jest bardzo niewygodnym przeciwnikiem, która nie dość, że gra najszybszą koszykówkę w całej lidze i zajmuje trzecie miejsce pod względem efektywności ataku, to na dodatek jeszcze jest najlepsza po bronionej stronie parkietu. Zalety Warriors można by więc wymieniać w nieskończoność. Krótko jednak mówiąc – czeka nas jednostronne widowisko, w którym na pewno będziemy mogli oglądać show w wykonaniu gospodarzy.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Tarik Black – Andrew Bogut
PF. Jordan Hill – Draymond Green
SF. Wesley Johnson – Harrison Barnes
SG. Wayne Ellington – Klay Thompson
PG. Jordan Clarkson – Stephen Curry

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
K. Bry­ant: Zerwany mię­sień w ramie­niu – Out do końca sezonu
R. Price: Łokieć – Out do końca sezonu
N. Young: Kolano – Out

Data:
16 marca 2015, poniedziałek o 3:30 czasu polskiego w hali Oracle Arena, Golden State

POSTGAME Tego chyba nikt się nie spodziewał. Choć Los Angeles Lakers przegrali z Golden State Warriors 105-108, tak sprawili wiele kłopotów podopiecznym Steve’a Kerra. Wojownicy do samego końca spotkania nie mogli być pewni swojej 53 wygranej w sezonie i musieli liczyć na geniusz Klay’a Thompsona, czy też Stephena Curry’ego. Ci jednak nieco zawodzili w tych ostatnich minutach i dlatego Jeziorowcy cały czas liczyli się w grze. Na niecałe dwie minuty do końca gospodarze prowadzili siedmioma oczkami ale wtedy goście odpowiedzieli runem 4-0 i znów zrobiło się gorąco w hali Oracle Arena. Kolejne punkty jednak Jeziorowcy zdobyli dopiero po 50 sekundach i choć zbliżyli się wtedy na jedno oczko do Warriors, tak zaczęło im brakować czasu na doprowadzenie do remisu. Szczególnie, że na linii rzutów osobistych nie mylił się Curry, a ekipa z Golden State zapobiegła potencjalnej trójce Ellingtona, wcześniej faulując go i posyłając na linię. Choć zawodnik Lakers trafił oba rzuty, tak na zegarze były już tylko cztery sekundy do końca, a do tego Byron Scott nie mógł już prosić o czas. Tak więc choć było bardzo blisko, tak jednak zabrakło lepszego sprawowania kontroli nad czasem, czy też skuteczności w tych końcowych akcjach. Niemniej jednak 16-stokrotni mistrzowie ligi i tak pewnie zaskoczyli wielu fanów koszykówki. Warriors w tym meczu prowadzili najwięcej 9-cioma punktami. 12 razy oba zespoły wymieniały się prowadzeniem, a osiem razy mieliśmy remis. To świadczy o tym, jak bardzo wyrównany był to pojedynek. Nie oznacza to jednak, że Jeziorowcy są na poziomie lidera Konferencji Zachodniej. Steph Curry i spółka zapewne nie podeszli do tego starcia zbyt poważnie i prawdopodobnie stąd mogliśmy oglądać to niezłe widowisko. Do tego gospodarze nie błyszczeli na dystansie, na którym trafili zaledwie 7 na 27 oddanych rzutów (Lakers natomiast 8-15), czy też na desce, gdzie zebrali w sumie tylko 37 piłek – o 8 mniej niż goście. Dobrze jednak dzielili się piłką (28 asyst) oraz wykorzystywali straty gości (zdobyli 29 oczek z kontrataków). To właśnie sprawowanie kontroli nad piłką było największym problemem złota i purpury – już po drugi raz z rzędu. Tym razem Jeziorowcy aż 18-stokrotnie tracili piłkę, a najgorszy pod tym względem był Jeremy Lin (5). Gdyby nie ten elementy gry, to rozgrywający zespołu z Miasta Aniołów zaliczyłby niezły występ (15 punktów, 4 asysty). Zresztą ogólnie Lakers szukali różnych okazji do zdobywania kolejnych oczek i starali się wykorzystywać atuty każdego swojego zawodnika, przez co aż sześciu graczy przekroczyło barierę 10 punktów. Bardzo dobrze wypadł Jordan Clarkson, którego wskaźnik +/- +10 był najwyższy wśród wszystkich Jeziorowców i który zgromadził na swoim koncie 17 punktów, 6 zbiórek i 3 asysty. Byron Scott ostatnio wspominał coś o wystawieniu do pierwszej piątki Lina kosztem Clarksona ale na razie jeszcze nie zdecydował się na taki ruch. I bardzo dobrze, bo ten pierwszoroczniak nadal jest najjaśniejszym punktem w swojej ekipie i powinien ogrywać się w całym NBA, grając przeciwko starterom innych drużyn.

Liderzy:
Punkty: Jordan Clarkson, Wayne Ellington (17)
Zbiórki: Jordan Hill (12)
Asysty: Jordan Hill (5)
Przechwyty: Jordan Hill (3)
Bloki: Ed Davis (3)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS

3 komentarze

  1. Jordan Hill rzucił tróję??? Ostro :D Jeszcze nie widziałem, żeby próbował, choć jego półdystanse w innej lidze byłyby pewnie trójkami :P Ot taki kroczek za blisko

  2. Hill w tym sezonie walnął już 3 trójki i wszystkie jakoś niedawno w ciągu 5 meczy.

  3. Potwierdzam. OKC, NYK i GSW. Co wywołało mój uśmiech dodatkowo, bo mam go w lidze roto, w której tankuję trójki ;)

Skomentuj