16/01/2015 Lakers vs Jazz

Opublikowane przez , 16 stycznia 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 0 komentarzy

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Utah Jazz

PREGAME W swoim 41 meczu sezonu zasadniczego, koszykarze z Miasta Aniołów zmierzą się na wyjeździe z Utah Jazz. Wiemy już, że do Salt Lake City nie poleci Kobe Bryant, który wczorajszej nocy zanotował rekord kariery w asystach (17), a jego miejsce w składzie zajmie Wayne Ellington. Szanse Lakers na odniesienie zwycięstwa w tym starciu na pewno więc nieco zmalały ale przecież podopieczni Byrona Scotta pokazali już kilkakrotnie, że potrafią sobie radzić bez swojego lidera. Dzisiaj tym bardziej nie powinno się ich skreślać, gdyż grają z jedną z najgorszych ekip na Zachodzie. Jazz obecnie mają tylko jedno zwycięstwo więcej i dwie porażki mniej od mistrzów NBA m.in. z 2010 roku. Do tego przegrali ostatnie trzy pojedynki z rzędu, a od początku roku muszą radzić sobie bez Aleca Burksa – jednego z ich najlepszych strzelców. Uwaga złota i purpury powinna więc skupić się na Gordonie Haywardzie, Trey’u Burke oraz Derricku Favorsie, którzy są filarem Jazzmanów i którzy w ostatnich 10 starciach notowali ponad 17 oczek na mecz. Nie można jednak również zapominać o silnym centrze Enesie Kanterze, który zawsze sprawiał problemy Jeziorowcom oraz innym podkoszowym – Rudym Gobercie, który w ostatnim czasie notuje każdej nocy ponad 8 punktów, 8 zbiórek i 3.5 bloków. Domeną gospodarzy jest więc gra pod koszem, a to oznacza, że Jordan Hill, Ed Davis, Carlos Boozer i Tarik Black będą mieli ręce pełne roboty. Ofensywa graczy z Salt Lake City prezentuje się całkiem nieźle w tym sezonie (15 miejsce w lidze), a jej rezultaty są znacznie lepsze od Flex Offense stosowanej przez Ty Corbina. Defensywa natomiast nadal jest problemem w Utah, którzy zajmują w niej odległe 27 miejsce w NBA. Jeżeli więc goście zachowają skuteczność z konfrontacji z Cavaliers, a do tego powstrzymają wysokich zawodników zespołu Quina Snydera, to będą mieli szansę na przerwanie swojej serii porażek. W przeciwnym wypadku jednak, najprawdopodobniej będą musieli pogodzić się z kolejną przegraną w tym roku.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – Enes Kanter
PF. Ed Davis – Derrick Favors
SF. Wesley Johnson – Gordon Hayward
SG. Wayne Ellingon – Joe Ingles
PG. Ronnie Price – Trey Burke

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
K. Bryant: Odpoczynek – Out

T. Booker: Grypa – Występ stoi pod znakiem zapytania
A. Burks: Operacja ramienia – Out do końca sezonu
R. Hood: Pięta – Out

Data:
16 stycznia 2015, piątek o 3:00 czasu polskiego w hali EnergySolutions Arena, Utah

POSTGAME Brak Kobe’ego Bryanta okazał się być zbyt dużą stratą dla zawodników z Kalifornii, którzy nie sprostali ekipie z Salt Lake City i przegrali w EnergySolutions Arena 85-94. Choć podkoszowi gospodarzy nie zaliczyli jakiś spektakularnych występów, tak Gordon Hayward miał swoje małe show i w niecałe 36 minut zdobył 31 punktów (FG 12-18, 3FG 4-7) oraz rozdał 7 asyst. To właśnie on skutecznie ciągnął grę swojej drużyny i kontrolował przebieg wydarzeń na parkiecie. Ogólnie mecz był bardzo wyrównany przez prawie cały czas, chociaż to Jazzmani utrzymywali swoją przewagę i nie pozwalali Lakers zaliczyć jakiegoś większego runu. Jedynie w połowie trzeciej kwarty, gościom udało się wyjść na największe 6 – cio punktowe prowadzenie ale po chwili Hayward dał sygnał do ataku i nagle po kilku trójkach podopiecznych Snydera, Jeziorowcy przegrywali 9 – cioma oczkami. Wszystko nie było jednak jeszcze rozstrzygnięte, a to za sprawą Nicka Younga, który grał po prostu fenomenalnie w czwartej kwarcie, zdobywając 16 z pierwszych 18 punktów Jeziorowców i zmniejszając w ten sposób straty do dwóch oczek. Niestety jednak później Swaggy P zaczął być bardziej pasywny, a reszta jego kolegów raziła nieskutecznością oraz brakiem organizacji. Po drugiej stronie natomiast po trójce trafili Kanter z Haywardem i to właściwie przesądziło o zwycięstwie gospodarzy. Dla Lakers była więc to czwarta porażka z rzędu. Trudno jednak oczekiwać innego rezultatu, gdy większość zawodników nie grała na swoim poziomie, za wyjątkiem Nicka Younga i Jordana Hilla (16 punktów, 11 zbiórek). Ponadto wśród gości zabrakło osoby, która byłaby w stanie efektywnie prowadzić grę. Na parkiecie bowiem nie było tylko i wyłącznie Bryanta ale również Ronniego Price’a (łokieć, nos), którego miejsce w pierwszej piątce zajął Jeremy Lin. Ten jednak zaliczył beznadziejny występ i w ogóle nie miał wpływu na efektywność swojego zespołu. Ogólnie ekipa z Miasta Aniołów zanotowała zaledwie 7 asyst, przy aż 19 stratach i to jest główny powód ich 29 przegranej w sezonie. Zabrakło także trafień z dystansu (3FG tylko 3-7) ale nie ma się temu co dziwić – w końcu, skoro nie miał kto kreować sytuacji dla swoich kolegów, to nie było również spacingu na obwodzie, stąd taki a nie inny rezultat. Jazz natomiast trafili 12 rzutów z dystansu na 31 prób, co zastąpiło im brak dobrej gry pod koszem i małej liczby osobistych. Kolejne spotkanie L.A. Lakers rozegrają w poniedziałek, a ich rywalem będą Phoenix Suns.

Liderzy:
Punkty: Nick Young (23)
Zbiórki: Jordan Hill (11)
Asysty: Jeremy Lin (3)
Przechwyty: Jeremy Lin, Jordan Clarkson (2)
Bloki: Ed Davis (2)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS

Skomentuj