15/11/2016 Nets vs Lakers

Opublikowane przez , 15 listopada 2016 w Media, Gameday, 2016 – 17, 12 komentarzy

BOXSCORE Brooklyn Nets

Los Angeles Lakers

PREGAME Lakers wracają do Staples Center po dość udanej trasie wyjazdowej, w której odnieśli dwa zwycięstwa w trzech spotkaniach. Porażka przyszła w najmniej oczekiwanym meczu, w starciu z osłabionymi Timberwolves. Jednakże młodzież Luke’a Waltona i tak nie ma się czego wstydzić. Wygrane z Kings i Pelicans zostały odniesione w niezłym stylu i teraz przeciwko Nets trzeba po prostu powrócić do dobrej gry w ataku. Oczekiwania wobec Jeziorowców wzrosły, ponieważ rezultaty jakie osiągają są lepsze niż rok temu. Dość powiedzieć, że jak do tej pory przegrali tylko raz w swojej hali z Dallas Mavericks, a ich bilans zwycięstw do porażek jest wciąż na plusie. Takiego startu rozgrywek nie spodziewali się nawet najlepsi eksperci ESPN. Luke Walton odmienił oblicze drużyny. Nadał jej charakteru. Ci młodzi chłopacy są w stanie grać pod presją w czwartej kwarcie, odrabiać straty czy też wygrywać gdy rywal zaciekle goni wynik. Oprócz tego Jeziorowcy mają bardzo zbilansowaną ekipę, czego dowodem jest wspaniała gra ławki rezerwowych, najlepszej pod względem zdobyczy punktowych w lidze. Na drugim biegunie znajduje się ich dzisiejszy rywal, który w dużej mierze zależy od gry starterów. Widać to było podczas meczu z Clippers, który Nets grali zeszłej nocy. Poza Jeremym Linem, który pauzuje od tygodnia zabrakło w nim także Brooke Lopeza i to ułatwiło grę gospodarzom. Wynik 127-95 mówi wszystko o przebiegu tego spotkania. Lopez ma status day-to-day, więc to czy zagra z Lakers okaże się przed samym spotkaniem. Lina na parkiecie nie zobaczymy na pewno. Jeziorowcy zagrają więc drugi kolejny mecz z osłabionym przeciwnikiem, co ostatnio nie przełożyło się na zwycięstwo. Oby teraz skuteczność z gry była zdecydowanie wyższa, a na równie wysokim poziomie skupienie. Bo tylko podchodząc w pełni skoncentrowanym do spotkania w NBA można je wygrać.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Timofey Mozgov – Justin Hamilton
PF. Julius Randle – Trevor Booker
SF. Luol Deng – Ronda Hollis-Jefferson
SG. Nick Young – Bojan Bogdanović
PG. D’Angelo Russell – Sean Kilaptrick

Kontuzje:
J. Lin: Ścięgno udowe – Out
C. LeVert: Stopa – Out

Data:
15 listopada, wtorek o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Lakers udało się uciec spod tak zwanego topora i wyrwali zwycięstwo w starciu z Nets, jednak trzeba przyznać, że goście pozostawili po sobie dobre wrażenie. Pomimo braku Jeremy’ego Lina, ale z Brookiem Lopezem w składzie Brooklyn walczył jak równy z równym z Jeziorowcami. Znakomity mecz rozegrał wspomniany center oraz Bojan Bogdanović, którzy razem zdobyli 59 punktów. Lopez zaskoczył Lakers swoją dyspozycją na dystansie, gdzie był wielokrotnie pozostawiany bez opieki, trafił 4 z 11 takich rzutów. Chorwat tymczasem wykorzystywał bierność w obronie Russella i Younga i zagrał na niesłychanie wysokiej skuteczności, ponad 60%. Momentami był nie do zatrzymania, lecz w najważniejszym momencie, przy stanie 116-112 spudłował swój rzut z dystansu. Później nastąpił faul i dwa wolne wykorzystał Clarkson, a w kolejnej akcji Nets popełnili głupią stratę. Wówczas stało się jasne, że tego spotkania już nie wygrają. Ojcem zwycięstwa Lakers wypadałoby nazwać D’Angelo Russella, lecz jego show składał się głównie na pierwszą kwartę, w której trafił aż 5 trójek, a w kolejnych minutach nie był już tak piekielnie skuteczny. Dość powiedzieć, że w ostatniej odsłonie zaliczył zaledwie jeden celny rzut z gry i nie był to wcale rzut z dystansu. Jednakże dołożył ważne rzuty wolne i łącznie miał aż 32 punkty, co powoduje, że zyskuje coraz większe uznanie w NBA i ma wielkie szansę na nagrodę MIP. Na mnie osobiście większe wrażenie robi jednak Julius Randle (17pkt 14zb 10 as). Ten zawodnik na uniwersytecie był nastawiony jedynie na grę w post, rzadko próbował swoich sił przodem do kosza, nie mówiąc już o rozgrywaniu. Tymczasem dziś zaliczył swoje drugie w karierze triple-double. Stał się niezwykle wszechstronnym graczem i porównywanie go do Draymonda Greena w żaden sposób nie jest na wyrost. Randle po prostu rozwija się w takim tempie, że już niedługo powinien być gwiazdą wielkiego formatu. To cieszy, dlatego, że przecież swój pierwszy sezon stracił ze względu na poważną kontuzję. A dziś jak gdyby nigdy nic podrzuca alley-oopy do Timofeya Mozgova (20pkt 7/11 z gry) z taka łatwością, jakby grał w tej lidze już kilka dobrych lat. Ci Lakers są w stanie sprawić sensację już w tym roku, ale jeśli tego nie uczynią nie będzie to powód do płaczu. Mają przed sobą jeszcze dużo czasu i mistrzostwa są kwestią czasu.

Liderzy:
Punkty: D’Angelo Russell (32)
Zbiórki: Julius Randle (14)
Asysty: Julius Randle (10)
Przechwyty: Jordan Clarkson (5)
Bloki: Brandon Ingram (2)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
WYWIADY

12 komentarzy

  1. Julius chyba wziął sobie do serca, że ma być nowym Greenem :P
    Jeśli po następnych 5 meczach będziemy mieli dodatni bilans to będę naprawdę pod dużym wrażeniem :)

  2. snickers1906 napisał(a):Jeśli po następnych 5 meczach będziemy mieli dodatni bilans to będę naprawdę pod dużym wrażeniem :)

    No nie wiem, raczej będzie ciężko, choć Lakers i tak zaskakują, więc może uda się powalczyć z OKC czy Bulls, ale generalnie ciężko, bardzo…

    Co do meczu, Randle zdecydowanie coraz lepiej kreowanie, zbiórka, nie bije z byka w obronę, w obronie widać zaangażowanie. Nie będę się czepiał na siłę, tylko tak mi chodzi po głowie, czy on czasem jak nie trafi w pierwszym czy drugim jumpshocie, to nie odpuszcza sobie rzucania i szuka gry w post ? Troszkę szkoda, bo ma nieraz dogodne pozycje choćby w mid range, a tak generalnie po osobistych widać, że nie ma tragedii z tym rzutem.

    Mozgov zdecydowanie bardzo dobrze gra. Co prawda Lopez dziś pięknie zapunktował ( te trójki 8-) ), ale nie ma za bardzo o co się do Timo przyczepić. Paradoks, płakałem po jego kontrakcie zadowolony byłem po Denga…

    Deng… sam nie wiem co napisać, bo gra słabo. Nie śledziłem Heat, ale mam wrażenie, że też był taki chimeryczny w tamtym sezonie. Niestety widać upływ czasu po nim ( ojciec Olisadebe pozdrawia ;) ).

    No i Russell na deser. Świetny mecz, widać lubi grac z Nets. Seria trójeczek na początek, ale co ważniejsze potem zaczął śmiało wbijać pod kosz. Troszkę za dużo flow czasami, co odbija się na stratach, ale ciągle to dzieciak i wiążę z nim duże nadzieje (natomiast zgoda, żeby mu nie wmawiać Magica i pracować nad obroną) .

    Przyszły offseason Hayward – marzenie i asystent od D.

  3. StaryFan
    szymken napisał(a):Deng… sam nie wiem co napisać, bo gra słabo. Nie śledziłem Heat, ale mam wrażenie, że też był taki chimeryczny w tamtym sezonie. Niestety widać upływ czasu po nim .

    W Heat grał na PF (nie wiem jak Kupchak tego nie ogarnął) i grał całkiem ok. Teoretycznie ma 31 lat, zbyt mało aby tak zjeżdżać do bazy. Po trzech miesiącach można dokonywać wymian. Za rok będzie niewymienialny. Za dwa, to nawet szkoda gadać.
    18 mln za klepanie młodych w zadki, to rzadki luksus.
    Za rok przepłaci kolejnego Malone’a, Paytona, Nasha, Bryanta, Boozera (ten akurat po amnestii za frytki, ale z ketchupem)- ten typ tak ma.

    Gdyby Magic nie miał 800 mln, biegałby z laską w roli mentora, a Worthy, z Alcindorem, Jr, produkowali cotygodniowe elaboraty, co myślą o dzisiejszej koszykówce. Byli kapitalni uwierzcie, ale jak ja nie znoszę takich Gmochów w roli ekspertów.

    Jax tragicznej roboty nie robi, ale ta kwadratowa obrona(Rambis), z trójkątnym atakiem (niestety Jax to nie Tex) już mi bokiem wyłazi.

  4. Niestety, tak jak piszesz, płacenie takiej sumy, tylko po to żeby miał kto młodych zarażać pracowitością, to słabo wygląda. Za tyle wymaga się jednak gry na jakimś poziomie, którego to Deng nie utrzymuje, a właściwie to go po prostu nie ma w tym sezonie. Mam płonne nadzieje, że się ogarnie im dalej w sezon pójdzie, ale na PF nie wróci. Blachy musi mieć bite, bo 31 lat to ma np. taki Ariza. Ofc gra pod Thibsem, eksploatacja itd., ale c’mon nie taki zjazd. Sytuacja patowa, bo IMO nie znajdziemy jelenia na jego kontrakt.

    Nie chce Jaxa w Lakers. Szanuję , wiadome, ale IMO im bardziej idziemy w młodość i świeże podejście tym lepiej. Walton to świetny początek i ufam, że jedyna zmiana to będzie na linii Mitch- młody West ( uparłem się, ale jak dla mnie świetny kandydat). Choć ten ostatni wywiad Jaxa dla ESPN… tam nie są pozamykane furtki, jeśli chodzi o Lakers.

    http://www.espn.com/nba/story/_/id/1804 … ork-knicks

  5. 19.11. 04:30 Los Angeles Lakers San Antonio Spurs P

    21.11. 03:30 Los Angeles Lakers Chicago Bulls W

    23.11. 04:30 Los Angeles Lakers Oklahoma City Thunder W

    24.11. 04:30 Golden State Los Angeles Lakers P

    26.11. 04:30 Los Angeles Lakers Golden State P

    28.11. 03:30 Los Angeles Lakers Atlanta Hawks W

    Co za zrąbany kalendarz oby chociaż 3 W były.

  6. 3 zwycięstwa to byłby mega pozytywny wynik.

    Jeżeli po tych 6 meczach będziemy mieli bilans na poziomie 0.500 to będę zadowolony.

  7. DrJ
    szymken napisał(a):Niestety, tak jak piszesz, płacenie takiej sumy, tylko po to żeby miał kto młodych zarażać pracowitością, to słabo wygląda(…)Blachy musi mieć bite, bo 31 lat to ma np. taki Ariza. Ofc gra pod Thibsem, eksploatacja itd., ale c’mon nie taki zjazd. Sytuacja patowa, bo IMO nie znajdziemy jelenia na jego kontrakt.

    Nie chce Jaxa w Lakers. Szanuję , wiadome, ale IMO im bardziej idziemy w młodość i świeże podejście tym lepiej. Walton to świetny początek i ufam, że jedyna zmiana to będzie na linii Mitch- młody West ( uparłem się, ale jak dla mnie świetny kandydat)

    Zapomnij, on jest jak ten słynny pancernik- niezatapialny. Musiałby się sam "zezłomować", ale ma dopiero 62 lata. W dodatku uwielbia przepłacać starców, a jeszcze jak jest np. po ciężkiej kontuzji, to ten gracz może liczyć na sporą podwyżkę.

  8. StaryFan napisał(a):W Heat grał na PF (nie wiem jak Kupchak tego nie ogarnął) i grał całkiem ok. Teoretycznie ma 31 lat, zbyt mało aby tak zjeżdżać do bazy. Po trzech miesiącach można dokonywać wymian. Za rok będzie niewymienialny. Za dwa, to nawet szkoda gadać.
    18 mln za klepanie młodych w zadki, to rzadki luksus.
    Za rok przepłaci kolejnego Malone’a, Paytona, Nasha, Bryanta, Boozera (ten akurat po amnestii za frytki, ale z ketchupem)- ten typ tak ma.

    Nie no z wymienionych nazwisk jedynie Nash to tragedia. KB to przecież ładnie ukryty tank, którego owoce pięknie zbieramy. Boozer to frytki, Payton i Malone za taniochę contendera po batach od Spurs odbudowali w 2k4, wiadome sprawy pokrzyżowały 4 tytuł.

    Co do Denga – nie byłem zwolennikiem długich umów w ten offseason, ale jeśli chodzi o błyskawiczne dealowanie nim to i tak trza się wstrzymać do połowy grudnia, więc dajmy mu czas, bo wciąż może być lepiej używany w ataku, o trafianiu open 3s nie mówiąc. Osobiście starałbym się go wymienić, bo po prostu nie pasuje do rosteru w LAL…
    Jednak z drugiej strony pamiętam jaki rozpie*dol zrobił się w Pacers po oddaniu Grangera, czy jak siedli Wizards po tym jak odszedł Pierce, więc nie zapominałbym tu o sprawach stricte mentalnych.

  9. Co do Westa, nie wiążecie z nim zbyt wielkich oczekiwań? Z tego co pamiętam on wciąż funkcjonuje w pionie sportowym LAL, więc siłą rzeczy ma swój, zapewne niemały udział w tym jak kształtowana jest rokrocznie kadra zespołu. Sam nie wiem, ale jeśli miałbym decydować się na całkowite przemodelowanie filozofii budowy ekipy to wolałbym chyba postawić na kogoś z zewnątrz. West zamiast rewolucją mógłby okazać się kontynuacją, a tego, jeśli byłbym przeciwnikiem Mitcha, raczej bym nie chciał :)

  10. StaryFan
    january napisał(a):Payton i Malone za taniochę contendera po batach od Spurs odbudowali w 2k4, wiadome sprawy pokrzyżowały 4 tytuł.

    Ależ budujcie z Kupchakiem contendera w oparciu o Malone’a nawet dzisiaj :). Amnestionowana gwiazda modelingu, powinna być dostępna za niecałą połowę wylicytowanej kwoty.

    Vince Carter podobno już składa CV na naczelnego mentora (jest tylko 4 lata starszy niż HC i tylko 5 niż Deng (wiek biologiczny), jeszcze nawet coś gra, więc w sam raz).

    Na poważnie, ostatnio Nets budowali w ten sposób, wcześniej LAL, jeszcze wcześniej inne Nowe Jorki, jeszcze wcześniej LAL (przykłady można mnożyć). Zawsze kończy się zatrudnianiem "Eurysteusa" który zleca "Heraklesowi" posprzątanie "obory" (trwa to kilka lat), następnie odbudowa. To wyjątkowo nietrafiona strategia, z upodobaniem stosowana przez mistrza transferów z kapelusza (może go zgubił, lub żona kupiła mu nowy). Raczej kończy się czas, gdy może jechać na opinii i robocie JW.

    A co robi GM który za dużo gadał o murzynach? Byłby jak znalazł na nowe rozdanie. (Ups, a to nie o Dengu było?)

  11. Darek napisał(a):Co do Westa, nie wiążecie z nim zbyt wielkich oczekiwań? Z tego co pamiętam on wciąż funkcjonuje w pionie sportowym LAL, więc siłą rzeczy ma swój, zapewne niemały udział w tym jak kształtowana jest rokrocznie kadra zespołu. Sam nie wiem, ale jeśli miałbym decydować się na całkowite przemodelowanie filozofii budowy ekipy to wolałbym chyba postawić na kogoś z zewnątrz. West zamiast rewolucją mógłby okazać się kontynuacją, a tego, jeśli byłbym przeciwnikiem Mitcha, raczej bym nie chciał :)

    Darku zdaje się jakiś czas temu pisaliśmy już o tym. Pisałeś , że boisz całkowitego startu do nowa( jeśli źle pamiętam to przepraszam) . A West byłby owszem poniekąd kontynuacją, ale z nowymi standardami ( ufam, że gość idzie z czasem). Ma oko do młodych ( jeśli wierzyć temu, że Clarkson to jego robota + Russell to tez chyba jego wybór), dobre geny , bo lepszego człowieka od przekonywania graczy jak Jerry chyba nie ma? Wilk syty i owca cała, a jak sam wiesz kogoś całkiem z zewnątrz do Lakers raczej nie dopuszczą.

  12. StaryFan
    szymken napisał(a):[a jak sam wiesz kogoś całkiem z zewnątrz do Lakers raczej nie dopuszczą.

    Mniej więcej dlatego poleciał J West, który upierał się przy poziomie sportowym. James Worthy miał zostać przehandlowany za półtora trupa (mentora) w dniu draftu i wiele innych. Chciał mieć własne zdanie i omnipotencję więc go wyautowano.

    Co robi młody prezes, polityk, itd? Na dzień dobry, otacza się bandą przydupasów przy których nie widać niekompetencji i braku cojones.
    Kupchak ma dożywotni etat, przy obecnym wodzu. Nie wiem, czy druga opcja (ten od motorów, trawy i Jogatara) nie będzie jeszcze gorsza.

Skomentuj