13/01/2015 Heat vs Lakers

Opublikowane przez , 13 stycznia 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 1 komentarz

BOXSCORE Miami Heat

Los Angeles Lakers

PREGAME Po jednym dniu przerwy, Los Angeles Lakers rozegrają dzisiaj kolejne spotkanie w Staples Center. Tym razem do Miasta Aniołów zawitają koszykarze Miami Heat (16-21). Co ciekawe taki ujemny bilans obecnie daje im siódme miejsce na Wschodzie i grę w playoffs. Podopieczni Erika Spoelstry są kompletnie inną drużyną od odejścia LeBrona Jamesa i nie mogą złapać formy od początku sezonu, która zapewniłaby im serię zwycięstw, pomimo, że w drużynie zostali Dwyane Wade i Chris Bosh. Na pewno nie pomaga również fakt, że do tej pory oboje nie grali ze sobą zbyt często. Po kilku meczach od rozpoczęcia rozgrywek kontuzji doznał bowiem Wade, a gdy wrócił do gry, to na osiem spotkań wypadł Bosh. Oboje jednak notują ogólnie świetne statystyki. Wade zdobywa 22.8 punktów (FG 49.6%) i rozdaje 5.6 asyst na mecz, a Bosh notuje 21.6 oczek i 7.8 zbiórek każdej nocy. Mimo to jednak, przy takiej stracie jaką jest James, nawet jakiekolwiek letnie transfery nie mogą pomóc. Loul Deng gra w miarę dobrze i średnio kończy mecz z 13.9 punktami na koncie (FG 49.7%) ale nie da się ukryć, że jego prime z czasów Chicago już zniknął. Kolejne wzmocnienia z kolei zawodzą – Danny Granger nadal nie może się odnaleźć, a Josh McRoberts doznał szybko kontuzji i opuści cały sezon. Nie wiadomo więc do końca, czego się można spodziewać po ekipie z Miami. Wygrali oni tylko cztery z ostatnich dziesięciu spotkań ale przecież potrafili ostatnio pokonać na wyjeździe Los Angeles Clippers 104-90. Największą pozytywną niespodzianką ostatnio jest center Hassan Whiteside. W ostatnich sześciu spotkaniach notuje z ławki 12 punktów, 9 zbiórek i 3 bloki na mecz. Największą bolączką drużyny są z kolei zbiórki i obronna. Zbierają średnio 36.5 piłek na mecz i jest to najgorszy wynik w lidze, a liczba traconych punktów na sto posiadań wynosi 109.7 (27 miejsce w lidze). Gorszymi w tej statystyce są między innymi Lakers. W Jeziorowcach nie wiadomo czy wystąpi w tym meczu Kobe Bryant, który opuścił ostatnie dwa starcia z Orlando i Portland. Co prawda wczoraj odbył krótki trening z drużyną ale decyzja co do jego gry zostanie podjęta na kilka godzin przed meczem. Jeśli Black Mamba nie wystąpi, prawdopodobnie znowu w pierwszej piątce zobaczymy Wayna Ellingtona, aczkolwiek miłoby było zobaczyć ponownie match-up Bryant versus Wade. W tym meczu jest szansa na odniesienie trzynastego zwycięstwa w sezonie ale nie będzie to łatwe zadanie do wykonania. Trzeba przede wszystkim zagrać bardzo solidnie w obronie i nie pozwalać dawać miejsca do łatwych rzutów liderom z Miami. Mecz rozpocznie się o 4.30 czasu polskiego.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – Chris Andersen
PF. Ed Davis – Chris Bosh
SF. Wesley Johnson – Luol Deng
SG. Kobe Bryant – Dwyane Wade
PG. Ronnie Price – Mario Chalmers

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu

J.McRoberts: Zerwane więzadła w prawym kolanie – Out do końca sezonu
Data:
13 stycznia 2015, wtorek o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Nie pomógł powrót do składu Kobe’ego Braynta i po bardzo słabej grze Los Angeles Lakers ulegli 75-78 Miami Heat. Fani zgromadzenie w Staples Center ani razu nie zobaczyli gospodarzy prowadzących w tym spotkaniu. Mecz zaczął się od stanu 18-0 dla drużyny z Florydy. Od początku Jeziorowcy grali na fatalnej skuteczności i tylko dzięki Nickowi Youngowi, pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 22-12 dla gości. Swaggy P zdobył w niej 7 punktów, ale później grał na poziomie reszty jego kolegów i ostatecznie zakończył ten mecz z 8 oczkami na koncie (FG 2/11). W drugiej kwarcie koszykarze z Miami utrzymywali przewagę i do przerwy wygrywali 44-34. Na uwagę zasługuje fakt, że ze wszystkich 44 punktów jakie zdobyli goście, aż 34 pochodziły z strefy pomalowanej (łącznie 58 z 78 punktów). Na trzecią kwartę nie wyszedł już Dwyane Wade, który doznał niegroźnej kontuzji naciągnięcia mięśnia. Ta informacja mogła dać nadzieję fanom drużyny z Miasta Aniołów. Lakers ruszyli od razu do ataku i po trzech minutach strata wynosiła już tylko dwa punkty. Niestety Kobe Bryant i reszta zawodników nie wykorzystała okazji do doprowadzenia do remisu i ponownie Miami uciekło na osiem oczek. Przed ostatnią odsłoną gry gospodarze przegrywali 53-61. W ostatniej kwarcie za sprawą Jeremy’ego Lina strata do rywali zaczęła maleć. Po akcji and-one na dziewięć minut przed końcem meczu, goście prowadzili już tylko jednym punktem (61-60). Ponownie nie udało się jednak wyjść na prowadzenie i za sprawą Mario Chalmersa, Heat odskoczyli na sześć punktów (66-60). Na pięć minut przed końcem na parkiet wrócił Kobe Bryant i po kilku nieudanych akcjach, w końcu trafił zza łuku. Później do swojego dorobku dodał kilka asyst i Jeziorowcy przegrywali już tylko dwoma oczkami (72-74) na prawie ponad minutę do końca spotkania. Niestety Chalmers miał swój dzień – znowu zdobył łatwe cztery punkty z rzędu i goście odskoczyli na sześć oczek (78-72). Byron Scott poprosił o przerwę i szybko w kolejnej akcji Kobe oddał celny rzut zza linii siedmiu metrów. Zostało 7 sekund na doprowadzenie do kolejnej dogrywki w tym sezonie, ale tym razem lider Lakers przestrzelił i mecz zakończył się wygraną Miami. Koszykarze z Los Angeles trafiali na bardzo słabej skuteczności przez cały czas (31.5%), a do przerwy było jeszcze gorzej bo tylko 25.5% z gry. Zawiedli praktycznie wszyscy, może po za Edem Davisem który uzbierał 12 oczek (FG 6/8) i 8 zbiórek. Cała pierwsza piątka trafiła tylko 17 na 55 rzutów z gry. Bryant zakończył spotkanie z 12 punktami, oddając aż 19 rzutów, dokładając do tego 6 zbiórek i 7 asyst. Miami zdominowało grę pod koszem i na deskach, a były to ich najgorsze elementy gry w tym sezonie. Hassan Whiteside znowu zagrał świetnie z ławki notując 15 punktów, 9 zbiórek i 5 bloków, a Mario Chalmers zdobył najwięcej – 19 punktów. Chris Bosh za to na szczęście nie miał swojego dnia i zanotował tylko 8 oczek (FG 4/17). Mimo to jednak, przy takiej grze gospodarzy trudno marzyć o zwycięstwie ale Miami również nie zachwyciło co chyba jeszcze bardziej boli wszystkich fanów złota i purpury. Kolejny spotkanie w nocy z czwartku na piątek, do Staples Center przyjeżdża LeBron James i jego Cleveland.

Liderzy:
Punkty:Kobe Bryant, Jordan Hill, Ed Davis (12)
Zbiórki:Tarik Black (9)
Asysty:Kobe Bryant (7)
Przechwyty:Ronnie Price, Carlos Boozer, Tarik Black (2)
Bloki:Wesley Johnson (2)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

1 komentarz

  1. Kobe rzucał mniej niż 20 razy a i tak przegraliśmy. Oszukali mnie !. Tragiczny mecz z obu stron, cegła za cegłą

Skomentuj