12/12/2015 Lakers vs Rockets

Opublikowane przez , 12 grudnia 2015 w Media, Gameday, 2015 – 16, 2 komentarze

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Houston Rockets

PREGAME Tuż po spotkaniu z San Antonio Spurs, Jeziorowcy udali się do Houston, gdzie dzisiaj rozegrają mecz z Rakietami, a więc ekipą Dwighta Howarda i Jamesa Hardena. Oboje jednak nie grają na swoim poziomie, a już na pewno Rocketman, który po sezonie 2012/13, postanowił opuścić Lakers. Howard w obecnym sezonie notuje tylko 12.7 punktów na mecz i jedynie na desce utrzymuje swój poziom (średnio 12.2 zbiórki w 32.6 minut spędzanych na parkiecie). Harden natomiast, choć gra bardzo wszechstronnie (6.5 zbiórek, 6.9 asyst i 1.8 przechwytów na mecz), rzuca na dosyć słabej skuteczności – 40.6%. To wszystko na pewno ma wpływ na to, jak ogólnie wypadają Rockets, którzy z bilansem 11-12 zajmują dopiero siódme miejsce w Konferencji Zachodniej. Głównym powodem tego jest jednak ich defensywa, która znajduje się na dalekim 26 miejscu w NBA, a więc jest niewiele lepsza od tej, którą prezentują podopieczni Byrona Scotta. Ekipa z Texasu traci 108.1 punktów na 100 posiadań i nawet zmiana trenera na J.B. Bickerstaffa im nie pomogła. Kobe Bryant i spółka mają więc minimalne szanse na odniesienie wygranej, aczkolwiek jest to i tak mało prawdopodobne. Jak jednak będzie, zobaczymy o 2.00 czasu polskiego, kiedy to rozpocznie się pojedynek pomiędzy tymi dwoma organizacjami.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Roy Hibbert – Dwight Howard
PF. Julius Randle – Clint Capela
SF. Kobe Bryant – Trevor Ariza
SG. Jordan Clarkson – James Harden
PG. D’Angelo Russell – Patrick Beverley

Kontuzje:
J. Clarkson: Kostka – Out

Data:
12 grudnia 2015, sobota o 2:00 czasu polskiego w hali Toyota Center, Houston

POSTGAME Niestety koszykarze Byrona Scotta doznali swojej szóstej porażki z rzędu, ulegając w Toyota Center Houston Rockets 97-126. O dziwo jednak na początku można było mieć pewne nadzieje co do tego, jak ułoży się te spotkanie. Jeziorowcy bowiem zaczęli mecz bardzo dobrze i niejednego fana pewnie zaskoczyli, grając zespołowo i efektywnie w ataku, co w dużej mierze było zasługą Kobe’ego Bryanta. Dzięki temu byli oni w stanie nawiązać równą walkę z gospodarzami. Problemem za to od początku była ich defensywa. Zawodnicy Rakiet z łatwością zdobywali kolejne punkty, a prawdziwe szaleństwo nastąpiło w momencie, kiedy atak złota i purpury stanął, czyli pod koniec pierwszej ćwiartki. Wtedy właśnie James Harden i spółka rozpoczęli swój fenomenalny run 20-2, który ustawił mecz i po pierwszej połowie właściwie wszystko było już jasne. Defensywa Jeziorowców ani na moment nie stawiła oporu koszykarzom z Texasu, przez co ci wręcz bawili się na parkiecie. A szczególnie w transition offense, gdzie zdobyli aż 35 punktów – o 19 więcej od gości. Między innymi dlatego też w polu trzech sekund udało im się zanotować 62 oczka (Lakers zaledwie 28). Ponadto rewelacyjni byli również na obwodzie, gdzie co chwilę ktoś był niepilnowany. W efekcie Rockets trafili 15 na 33 oddanych trójek (45.5%) i w tej kategorii również przyćmili Bryanta i jego kolegów z drużyny (3FG 10-32). Do Black Mamby jednak nie można mieć żadnych zastrzeżeń. To był naprawdę dobry mecz w jego wykonaniu. Przez większość czasu spędzonego na parkiecie starał się rozgrywać piłkę i włączać w akcje ofensywne każdego z jego partnerów, a z kolei gdy zespołowi nie wiodło się najlepiej (druga ćwiartka), to przejął kontrolę nad meczem i zaczął regularnie trafiać. Zdobył wtedy 11 punktów w niecałe dwie minuty, zmniejszając straty do Houston do dziewięciu punktów. W całej konfrontacji natomiast uzbierał ich 25 (FG 9-16), a do tego zebrał 7 piłek, rozdał 6 asyst i zaliczył 3 przechwyty. Był też jednym z niewielu graczy 16-stokrotnych mistrzów NBA, którzy zanotowali dodatni wskaźnik +/- (+3). To jednak oczywiście nie mogło wystarczyć do odniesienia wygranej, skoro po drugiej stronie Lakers po prostu nie istnieli, co potwierdzają wspomniane powyżej statystyki. Dlatego też 21 porażka w sezonie zasadniczym stała się faktem, a ostatnie miejsce w Konferencji Zachodniej coraz bardziej wydaje się pasować do ekipy z Miasta Aniołów.

Liderzy:
Punkty: Kobe Bryant (25)
Zbiórki: Julius Randle (10)
Asysty: Kobe Bryant (6)
Przechwyty: Kobe Bryant, D’Angelo Russell (3)
Bloki: Roy Hibbert (3)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS

2 komentarze

  1. Dziwny mecz. Gdy na parkiecie mamy pierwszą piątkę to Lakers naprawdę momentami aż miło się ogląda (pierwsza kwarta to do momentu ich zejścia jedne z lepszych momentów w tym sezonie imo), gdy wchodzą rezerwowi to Rockets punktują nas natomiast bezlitośnie (tylko do końca pierwszej piątki Rakiety zrobiły na naszej rezerwie run 11-0). Randle dzisiaj bardzo słaby, Sacre występujący kosztem Blacka to dla mnie nieporozumienie sezonu…

    Pozytywy. Gra pierwszej piątki (widać wreszcie więcej ruchu piłki), świetny, naprawdę świetny póki co Kobe (dobra selekcja i już 5 asyst), Hibbo, który znów pozytywnie się wyróżnia (fadeaway z jednej nogi a’la Dirk na Howardzie) i bardzo pozytywny Russell.

Skomentuj