12/12/2014 Lakers vs Spurs

Opublikowane przez , 12 grudnia 2014 w Media, Gameday, 2014 – 15, 13 komentarzy

BOXSCORE Los Angeles Lakers

San Antonio SPurs

PREGAME 30 punktów, tyle dokładnie potrzebuje Kobe Bryant aby zrównać się z legendarnym Michaelem Jordanem na liście najlepiej punktujących graczy w historii ligi. Były gracz Chicago Bulls i Washington Wizards zdobył 32 292 punkty i zajmuje trzecią pozycję w tym rankingu, a przed są już tylko Karl Malone i Kareem Abdul-Jabbar. Ich Bryant już pewnie nie dogoni, ale MJ-a ma szansę wyprzedzić już w starciu z San Antonio Spurs. By jednak tego dokonać musi rzucić ponad 30 punktów o co będzie bardzo, ale to bardzo ciężko. Podopieczni Grega Poppovicha to druga defensywa ligi, pozwalająca rzucać rywalom zaledwie 94.3 pkt/mecz, na skuteczności 43%. Wystarczy spojrzeć chociażby na pierwsze starcie pomiędzy tymi drużynami z tego sezonu, gdzie Kobe trafił tylko 1 z 14 rzutów, zdobywając zaledwie 9 punktów. Trener Spurs zna niezwykle dobrze lidera Lakers, walczy z nim nieprzerwanie od kilkunastu sezonów i wie jak można go zatrzymać, dlatego też dogonienie Jordana trzeba będzie najpewniej odłożyć na kolejny pojedynek, a grając bardziej zespołowo być może uda się zaskoczyć graczy z Teksasu. W ich składzie prawdopodobnie zabraknie Tony Parkera i Kawhi Leonarda, którzy borykają się z drobnymi urazami, ale nie ma co się łudzić, że w takim wypadku Lakers będą mieli ułatwione zadanie. San Antonio to zespół mający wyrównaną 15-tkę. Poppovich może sobie pozwolić na oszczędzanie czołowych zawodników, gdyż ma w zanadrzu niezwykle efektywnych zmienników. Cory Joseph i Marco Belinelli, którzy najpewniej zastąpią dwójkę kontuzjowanych koszykarzy nie będą odpuszczać, powiem więcej, oni będą dwa razy bardziej aktywni, bowiem będą chcieli się pokazać trenerowi. Pierwszy to znakomity defensor, który wobec poważnego urazu Patty’ego Milsa przejął jego minuty i sprawdza się jako rezerwowy rozgrywający, ale także obrońca na pozycji numer 2. Obaj będą wraz z Manu Ginobillim i Dannym Greenem kryć Bryanta, bowiem Poppovich stosuję taką metodę defensywy wobec wielkich gwiazd rywali. Z pewnością Kobe pomoże nieobecność Leonarda, ale to wcale nie znaczy, że to będzie dla niego łatwy mecz. Tym bardziej po tym jak po ostatnim treningu zawrzało w drużynie. Ekipa nie spełnia oczekiwań, wygrała zaledwie 6 z 22 meczów, a co niektórzy zawodnicy grają na poziomie zaangażowania rodem z rozgrywek podwórkowych. To nie mogło ujść płazem Black Mambie, który zawsze mówi to co myśli. Na ostatnim treningu, który był otwarty dla mediów Bryant ostro skrytykował swoich kolegów, twierdząc iż są miękcy jak papier toaletowy. Później zmarginalizował całą sytuację dodając, że chciał tylko bardziej zmotywować kolegów, ale wiadomo, że źle się dzieje wewnątrz ekipy Jeziorowców. Atmosfera jest niezwykle napięta, bo oczekiwania fanów i sponsorów są ogromne. Czy próba mobilizacji ze strony lidera okaże się skuteczna przekonamy się już wkrótce, na pewno w dzisiejszym meczu ze Spurs, którzy są zespołem lepszym, zaangażowanie ponad 100%-towe będzie niezbędne jeśli podopieczni Byrona Scotta chcą zanotować wygraną. No chyba, że chcą oni jak Magic Johnson wywiesić białą flagę i poddać ten sezon bez walki, ale na to chyba Kobe nie pozwoli.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – Boris Diaw
PF. Ed Davis – Tim Duncan
SF. Wesley Johnson – Marco Belinelli
SG. Kobe Bryant – Danny Green
PG. Ronnie Price – Cory Joseph

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
X. Henry: Zerwane ścię­gno Achil­lesa – Out do końca sezonu
R. Kelly: Roze­rwane ścię­gno udowe – Out

T. Parker – ręka – niepewny występ
K. Leonard – ścięgno podkolanowe – niepewny występ
Data:
12 grudnia 2014, piątek o 3:30 czasu polskiego w hali AT&T Center, San Antonio

POSTGAME Kto by się spodziewał, że Lakers tak znakomicie zagrają w Teksasie przeciwko mistrzom NBA San Antonio Spurs. Przecież w pierwszym pojedynku z tego sezonu obu ekip zwycięstwo Spurs nie podlegało dyskusji. Natomiast dziś do samego końca pojedynek był wyrównany, a co warto zaznaczyć trzej gwiazdorzy po stronie gospodarzy (Duncan, Parker, Ginobilli) stawili się na parkiet w komplecie. Długo to właśnie skazywani na porażkę Lakers prowadzili, za sprawą znakomitego występu rezerwowych. Young, Lin i Boozer grali jak natchnieni. I gdy wydawało się, że wspomniana trójka wraz z Kobe poprowadzą Jeziorowców do zaskakującego zwycięstwa, w końcówce przydarzyły się niepotrzebne straty. Spurs wyrównali, a mieli także okazję żeby rozstrzygnąć losy meczu w regularnym czasie gry. Jednakże Tim Duncan nie trafił i doszło do dogrywki. W niej zespoły szły łeb w łeb, punkt za punkt, ale w ostatecznym rozrachunku to Lakers za sprawą Nicka Younga pokonali Spurs. Taka wygrana z pewnością doda wiary w siebie graczom Jeziorowców, tym bardziej, że odniesiona została w tak zwanym crunch-timie, gdzie ostatnimi czasy drużynie nie szło. Swaggy P, który fantastyczną trójką na 7.4 sekundy przed końcem dał prowadzenie, a także jak się okazało zwycięstwo, zaliczył rekord sezonu. Rzucił on 29 punktów, trafiając aż 9 z 14 rzutów, w tym 6 z 9 z dystansu. Z ławki dzielnie wspierali go Lin i Boozer (po 14 pkt), a swoje dodał także Kobe. Bryantowi nie udało się co prawda wyprzedzić w klasyfikacji najlepszych strzelców wszech czasów Michaela Jordana (zabrakło mu 8 punktów), ponadto spudłował ważne rzuty w końcówce, lecz w dogrywce pokazał prawdziwą klasę. Nie forsował rzutów, ale znakomicie odgrywał do kolegów, gdy był podwajany. W doliczonym czasie zaliczył aż 3 asysty, a cały mecz skończył z 9, do czego dodał 22 punkty. Nie był to może jego najlepszy mecz, bo trafił tylko 7 z 22 rzutów, jednakże koledzy stanęli na wysokości zadania. Pokazali, że nie są wcale „miękcy jak papier”, w 4 kwarcie i dogrywce jak równy z równym walczyli z mistrzami NBA. To przełożyło się na niespodziewany sukces. Zwycięstwo cieszy tym bardziej, że zostało odniesione w hali rywala. Być może poderwie ono zawodników Byrona Scotta i zaliczą oni w końcu jakąś serię wygranych, która chociaż trochę zbliży ich do 8 miejsca w Konferencji Zachodniej.

Liderzy:
Punkty: Nick Young (29)
Zbiórki: Carlos Boozer (13)
Asysty: Kobe Bryant (9)
Przechwyty: Kobe Bryant (4)
Bloki: Carlos Boozer (2)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS

13 komentarzy

  1. Opierdziel od Kobiego pomógł. Nie maja co płakać to są duże chłopy zarabiający gruby hajs, musza zapierdzielac i tyle

    • DrJ

      Chciałeś chyba powiedzieć opierdziel-pokazówkę. Jak to ktoś napisał: „Pokrzyczał, pokrzyczał jak ważna dla niego jest drużyna i może z czystym sumieniem przegonić Majkela”

  2. Nom trening otwarty był. Young co rzut na fuksie, a Kobe już łapy po piłę wyciągał :)

  3. DrJ

    Swaggy Three zrobił swoje i ukradł show. Lin z ławki też bardzo pozytywnie. Póki co Scott trzyma się line-upu: Hill/Davis/Wes/Kobe i ktoś zarejestrowany w amerykańskim Urzędzie Stanu Cywilnego jako Ronnie Price

  4. Nie wiem co z tym Scott’em. Nie byłem jego zwolennikiem (chciałem Hollins’a), ani też wielkim przeciwnikiem (zwłaszcza przy nazwiskach jakie się jeszcze pojawiały). Mam wątpliwości czy problem to tylko słaby roster. Kobe jako jego kumpel to też nie łatwa sprawa. Nie skreślam go, ale wątpliwości mam.

  5. DrJ

    Ja do Hollinsa trochę zmieniłem nastawienie, bo życie jednak pokazuje,że D.Joerger zrobił tam większość roboty(odpowiadał za D). Hollins,czego nigdy nie ukrywał,miał zawsze gdzieś zaawansowane statystyki (chyba przez to był też konflikt z Hollingerem). Joerger to bardziej analityczny umysł,coś jak Kerr. Oparł atak na Doktorze Gasolu- dobrze podającym, mającym niezły przegląd pola oraz daleki zasięg rzutu, który gra w tym sezonie na poziomie MVP. Dlatego też zastanawia mnie czy czasem Hollins nie został przehajpowany ze względu na dobrą prasę w stanie Tennessee

  6. Wstawcie full game ;)

  7. Polecam tą stronę: http://www.nbafullreplay.com/ szybko wstawiają całe mecze i jeszcze się do nich nie dobrali :)

  8. DrJ napisał(a):Chciałeś chyba powiedzieć opierdziel-pokazówkę. Jak to ktoś napisał: "Pokrzyczał, pokrzyczał jak ważna dla niego jest drużyna i może z czystym sumieniem przegonić Majkela"

    Takie cos w normalnej drużynie to jest chleb powszedni, zrobił to przy kamerach zeby im wstydu narobic bo to jest żenada co grają. Postaw sie w sytuacji ambitnego gościa który chce wygrywać, a ma ludzi którzy tylko graja zeby grubą kase mieć na koncie.

  9. Gizmo napisał(a):Wstawcie full game ;)

    Full Game wstawiony :)

  10. DrJ
    gugf2 napisał(a):Takie cos w normalnej drużynie to jest chleb powszedni, zrobił to przy kamerach zeby im wstydu narobic bo to jest żenada co grają. Postaw sie w sytuacji ambitnego gościa który chce wygrywać, a ma ludzi którzy tylko graja zeby grubą kase mieć na koncie.

    Tylko,że wiedział doskonale z kim mu przyjdzie grać w tym sezonie,jakie są możliwości i ograniczenia tej drużyny. Nie zrobisz z Boozera rim-protectora czy z Price’a solidnego playmakera nawet robiąc to samo na każdym treningu. Ale z drugiej strony rozumiem taką narrację i podtrzymanie wizerunku

    phpBB [media]

    Mnie to po prostu bawi, bo odbieram to jako zwykłe alibi. Powiedział światu: "Patrzcie z kim mi przyszło grać na stare lata. Jestem ofiarą,to wina Mitcha i reszty". Ale z drugiej strony rozumiem taką narrację i podtrzymanie wizerunku.I to tylko moja opinia.

    I abstrahując od wszelkich okoliczności,które doprowadziły do obecnego stanu,kupiłbym jeszcze tę pokazówkę, gdyby sam grał dobry sezon. A tak nie jest. Pomijając już fatalną skuteczność(jest 112. jeśli chodzi o FGP i 1. w FGA), to wszystkie wskaźniki typu point and assists per possession czy on/off to pokazują. Lakers grają lepszy basket z nim na ławce(http://stats.nba.com/player/#!/977/tracking/defense/). To jest też kwestia jego podejścia, bo dużo lepiej(np.ze Spurs) wypada, gdy więcej kreuje grę.

    Żeby było jasne,założenia na ten sezon są jasne i szanuję to(i liczę,że jednak w piątce będziemy). Niech sobie pobija wszelkie indywidualne rekordy i cieszy się zdrowiem, bo powrót w tym wieku i po takich kontuzjach jest wielkim wyczynem,ale też nie zakłamujmy rzeczywistości.

  11. DrJ

    ps.a co do rekordów

Skomentuj