12/11/2014 Lakers vs Pelicans

Opublikowane przez , 12 listopada 2014 w Media, Gameday, 2014 – 15, 10 komentarzy

BOXSCORE Los Angeles Lakers

New Orleans Pelicans

PREGAME Po dobrej grze ale i kolejnej porażce z Memphis Grizzlies, 16 – sto krotnych mistrzów NBA czeka kolejny ciężkie spotkanie w Smoothie King Center z New Orleans Pelicans, którzy są pretendentem do walki o czołową ósemkę Konferencji Zachodniej. Drużyna z Nowego Orleanu posiada obecnie bilans 3-3, notując między innymi ważne wyjazdowe zwycięstwo z mistrzami NBA – San Antonio Spurs. W ostatnim spotkaniu z kolei, co prawda przegrali na wyjeździe spotkanie w Cleveland, ale zostawili po sobie bardzo dobre wrażenie. Pelikany obecnie posiadają niezły atak (12 miejsce w lidze) ale za to ich defensywa nie zachwyca i znajduje się dopiero na 21 miejscu w lidze. Gwiazdą tego zespołu jest niewątpliwie Anthony Davis. Sam Kobe mówi o nim, że „Może być jednym z najlepszych silnych skrzydłowych w tej lidze”. Jest on cały czas młodym zawodnikiem, notujący świetne statystyki w tym sezonie (24.8 punktów przy skuteczności prawie 52%, 13 zbiórek oraz 4.2 bloki na mecz). Razem z Omer Asikiem tworzy solidny duet podkoszowych, przez co Jeziorowcy mogą mieć problemy ze skutecznością w strefie pomalowanej. Nie można zapominać także o Tyreke’u Evansie i wchodzącym z ławki Ryanie Andersonie – rzucającym 16.2 punktów na mecz. Na pewno więc będzie to trudny mecz dla Lakers. Dodatkowo przecież drużyna z Los Angeles będzie w back-to-back i to może się niewątpliwie odbić na ich grze. Możliwe jest także, że Byron Scott da odpocząć Black Mambie, bo terminarz przyszłych meczów nie jest łatwy. Z drugiej strony jednak, znając charakter Bryanta i sytuację zespołu, nie będzie on chciał odpuścić żadnego meczu. Tak czy inaczej, w grze Jeziorowców widać lekką poprawę i to stanowi mały powód do optymizmy przed dzisiejszym spotkaniem.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – Omer Asik
PF. Carlos Boozer – Anthony Davis
SF. Wesley Johnson – Tyreke Evans
SG. Kobe Bryant – Eric Gordon
PG. Jeremy Lin – Jrue Holiday

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
R. Kelly: Nade­rwane ścię­gno udowe – Praw­do­po­dob­nie wystąpi
N. Young: Zerwane wię­za­dło w kciuki – Out
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu

W. Ellington: Sprawy rodzinne – Out

Data:
12 listopada 2014, środa o 2:00 czasu polskiego w hali Smoothie King Center, New Orleans

POSTGAME Los Angeles Lakers doznali kolejnej porażki w sezonie, ulegając 102-109 w hali Smoothie King Center z New Orleans Pelicans, aczkolwiek wynik spotkania nie odzwierciedla przewagi jaką miała drużyna gospodarzy w tym meczu. Pierwszą kwartę wygrali Jeziorowcy 25-23 za sprawą Kobe’ego Bryanta, który zdobył 14 ze swoich 33 punktów w całym meczu, trafiając w tym trzy trójki z rzędu. Do przerwy to jednak zawodnicy Pelikanów prowadzili 51-48, chociaż można było zauważyć dobrą grę drużyny z Miasta Aniołów. Cała drużyna grała na wysokiej skuteczności i stanowiło to powód do optymizmu przed drugą połową. Niestety jak się okazało później, ta nie była już tak dobra. W drugiej części meczu było widać, że podopieczni Byrona Scotta są w back-to-back i zmęczenie dało o sobie znać. Po trzeciej kwarcie zespół z Nowego Orleanu prowadził już 85-72, i to głównie za sprawą świetnego w tym sezonie Anthony’ego Davisa (25 pkt na niesamowitej skuteczności 75% oraz 12 zbiórek i 6 bloków w całym meczu). Najwyższe prowadzenie jednak, Pelicans uzyskali na 9 minut przed końcem spotkania i wyniosło ono 21 punktów (96-75). Od tego momentu gospodarze kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie i nawet próby odwrócenia losów przez Black Mambę nie dawały nadziei na wygraną. Oprócz wspomnianego Davisa, bardzo dobry występ zaliczył Tyreke Evans, notując 19 punktów, 5 zbiórek i 11 asyst. Lakers, w porównaniu do Pelicans (55% z gry), skończyli ten mecz na słabej skuteczności 41.7%, co w dużej mierze przełożyło się na wynik końcowy. W ekipie 16 – sto krotnych mistrzów NBA można jednak na pewno wyróżnić dwóch rezerwowych – Eda Davisa i Jordana Clarksona oraz z pierwszej piątki Carlosa Boozera (16 punktów i 6 zbiórek.) Niestety ich niezła postawa, a także 33 oczka Bryanta (FG 10-28) nie wystarczyły do odniesienia drugiego zwycięstwa. Kolejny mecz już w nocy z piątku na sobotę, a do Los Angeles przyjadą aktualni mistrzowie NBA, więc na pewno czeka nas kolejne „interesujące” spotkanie.

Liderzy:
Punkty: Kobe Bryant (33)
Zbiórki: Ed Davis (11)
Asysty: Jeremy Lin (5)
Przechwyty: Carlos Boozer, Jeremy Lin (2)
Bloki: Ed Davis, Wesley Johnson (2)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS

10 komentarzy

  1. DrJ

    Bryant potrzebuje 46 asyst, żeby zostać jedynym zawodnikiem w historii NBA z 30000 punktów, 6000 zbiórek i 6000 asyst #milestone

  2. E tam milestone, przecież od dawna wiadomo, że Kobe nie podaje, po prostu piłka wypada mu z rąk :P

  3. DrJ

    Kobe miał mieć limitowane minuty, a tymczasem w 8.spotkaniach spędził średnio na parkiecie 35min/mecz. Zobaczymy co będzie po powrocie Younga

  4. Jakby podliczyć "Kobe asist" to pewnie byłby przed Stocktonem ;)

    A minut nie będzie miał ograniczonych. Nie ma nawet co się tego spodziewać.

  5. Po co ograniczać, jak on się dobrze czuje i nie siada mu przez to efektywność?

    Tylko przypomnę, że ostatni rok siedział, a to jest bardzo wiele, baterie ma naładowane mocno. To nie był krótki offseason, podczas którego i tak trenują. To było długie siedzenie na tyłku, ogromna dawka regeneracji dla całego organizmu. Kto wie, czy ten odpoczynek nie przedłużył mu kariery.

    • DrJ

      Matek

      Jak to nie siada mu efektywność? Gra na najniższej skuteczności w karierze (FG% – .388, TS% – .490), jednocześnie oddając średnio 25 rzutów na mecz, czyli zbliżoną ilość do sezonu 05-06′. USG% na poziomie 38,5, co jest drugim wynikiem w historii w NBA. Tuż za…Bryantem z 2005-06. Jednocześnie z nim na parkiecie drużyna traci 15 punktów więcej. Oczywiście jest to tylko osiem spotkań.

      Ale o co mi chodzi…Wiadomo,że Bryant jest wybitnym strzelcem(lecz od skuteczności Jordana dzieli go przepaść), choć słaba selekcja rzutowa i częste wręcz ignorowanie partnerów w celu udowodnienia czegoś całemu światu, to także jego wizytówka, ale mam wrażenie,że właśnie przez te ciężkie kontuzje i coraz więcej wiosen na karku,nie jest zawsze w stanie rywalizować na takiej intensywności z takimi defensorami, jak T.Allen, MGK czy Klay. Przez co szybciej się męczy i zaczyna forsować rzuty (*to tylko moja obserwacja i nie jedyny powód forsowania :)). Po prostu liczę,że w tym sezonie, gdzie cel jest ustalony,Scott nie będzie go zarzynał do ostatniego tchu.

      Miał przerwę,ale spowodowana ona była nie zawieszeniem, a zerwaniem Achillesa i kontuzją kolana, a są to urazy, które często nawet kończą kariery. W tym wieku rzadko wraca się do pełnej sprawności po zerwaniu Achillesa czy ACL. Przedłużyć karierę, zakładając brak kontuzji, to mógł mu dobry trener, który rozsądnie dysponowałby jego minutami (wzorem jest POP, gdzie wszyscy grają max.30minut), i dobry rozgrywający, który przejąłby większość obowiązków kreowania gry przez KB, a ten grałby więcej jako spot-up shooter. Wiele pewnie rzeczy też na to powinno wpłynąć,ale tak się nie stało.

  6. DrJ napisał(a):Kobe miał mieć limitowane minuty, a tymczasem w 8.spotkaniach spędził średnio na parkiecie 35min/mecz. Zobaczymy co będzie po powrocie Younga

    35/48 to są te ograniczone minuty. Przecież mógłby grać 44 minuty, jak w jednym ze spotkań :)

  7. Zapewne chodziło o jego ogólną dyspozycję, bo fakt faktem wygląda nad wyraz dobrze pod względem czysto koszykarskim, zwłaszcza po tak długim rozbracie z parkietem. Słabe cyferki to raczej problem wynikający z braku chociażby solidnej drużyny. Kobe forsuje rzuty, nie jest już w stanie sam dominować spotkań jak za za czasów przed wymianą Gasola, ale z drugiej strony nie ma się mu co dziwić, skoro jak do tej pory ciężko powiedzieć by którykolwiek z jego kompanów swoją grą udowadniał, że jest w stanie być w pełni wartościową drugą lub trzecią opcją. Pozytywne jest to, że ciągle widać w nim tę werwę, dzięki której może być co mecz czołową postacią spotkania.

    • DrJ

      Zgadzam się, ale właśnie dlatego,że nie jest w stanie dominować już spotkań jak kiedyś, może warto mieć trochę więcej zaufania do partnerów. Lin, Davis czy Hill to goście, z którymi „może grać” Bryant, to nie jest bieda na miarę aktualnych 76ers.

  8. Dokładnie tak, jak pisze Darek.

    Trochę źle się wyraziłem. Chodziło mi o ogólną produkcję/dyspozycję. A tutaj jest świetnie. A że forsuje rzuty i zabiera grę? Nie ma z kim grać. W ataku jesteśmy równie beznadziejni, co w obronie. Hill nigdy nie był graczem ofensywnym, to samo Wes. Booz ciska jumpery, a o Linie nie chce mi się gadać, bo jest cienki. Tylko pg wyskakuje w różnych drużynach, gdy podstawowy rozgrywający wypadają, a ten nic nie gra, mimo że praktycznie nie ma konkurencji.

    To z kim ten Kobe ma grać? Jestem przekonany, że z lepszymi partnerami w ataku, jego usage i ogólna selekcja byłyby dużo lepsze. Gdyby był ktoś pewny, mocna i pewna druga opcja, to Kobe grałby inaczej.

    Głupio pisać w temacie meczowym, możemy się przenieść do ogólnego. Tam też pociągnę dalej pewien temat.

Skomentuj