12/04/2015 Mavericks vs Lakers

Opublikowane przez , 12 kwietnia 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 0 komentarzy

BOXSCORE Dallas Mavericks

Los Angeles Lakers

PREGAME O 3.30 czasu polskiego Los Angeles Lakers zmierzą się przed własną publicznością z Dallas Mavericks, którzy ostatnio nie spisują się najlepiej. Zawodnicy Ricka Carlise’a bowiem, wygrali zaledwie cztery z sześciu rozegranych meczów. Trzeba jednak zaznaczyć, że Mavs nie mieli łatwych rywali. Spurs, Rockets, czy też Warriors to topowe ekipy NBA. W kontekście więc zbliżających się playoffs, Dirk Nowitzki i spółka na pewno nieco zawodzą swoich fanów i nie napawają ich optymizmem. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę dzisiejszy pojedynek z Jeziorowcami, to ekipa z Texasu nie powinna mieć żadnych problemów z odniesieniem zwycięstwa. W bieżących rozgrywkach Mavs wygrali do tej pory wszystkie trzy starcia z Lakers – dwa u siebie i jedno na wyjeździe. Carlise doskonale zdaje sobie z tego sprawę ale i tak naciska na swoich zawodników, aby ci dali z siebie wszystko. A szczególnie w defensywie, gdyż to właśnie po tej stronie parkietu zawodzą jego podopieczni. Choć więc Mavs są już pewni siódmego miejsca w Konferencji Zachodniej, tak jednak mają jeszcze coś do udowodnienia. Stąd też powinniśmy się dzisiaj spodziewać tego, że nie zlekceważą swojego przeciwnika i poważnie podejdą do ich kolejnego spotkania. Dla gospodarzy, którzy w tym sezonie pozwolili Mavs rzucić sobie aż 140 punktów, nie oznacza to nic dobrego. Lakers nie mają absolutnie żadnej odpowiedzi na Dirka Nowitzkiego i Montę Ellisa, którzy najprawdopodobniej znów zrobią sobie małe show w Staples Center i będą ośmieszać swoich obrońców. Na niekorzyść zespołu złota i purpury przemawia także fakt, że od marca wygrał on tylko 5 z 17 rozegranych spotkań – wszystkie z rywalami, którzy mają bilans zwycięstw poniżej 50%. Mavericks natomiast wygrali 60.8% meczów w tym sezonie i mimo ostatnich niepowodzeń (oraz przyjścia Rajona Rondo), są jedną z lepszych drużyn w NBA. Wszystko więc przemawia na korzyść dzisiejszych gości, stąd też oni są zdecydowanym faworytem dzisiaj. Ale jak wiemy, w NBA zdarzają się czasem niespodzianki, dlatego żadnego scenariusza nie można wykluczyć.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Tarik Black – Tyson Chandler
PF. Ryan Kelly – Dirk Nowitzki
SF. Wesley Johnson – Richard Jefferson
SG. Jeremy Lin – Monta Ellis
PG. Jordan Clarkson – Raymond Felton

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Zakoń­czył karierę
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
K. Bry­ant: Zerwany mię­sień w ramie­niu – Out do końca sezonu
R. Price: Łokieć – Out do końca sezonu
W. Elling­ton: Pro­blem z ramie­niem – Out do końca sezonu
N. Young: Kolano – Out
J. Lin: Kolano – Występ stoi pod znakiem zapytania

C. Parsons: Kolano – Out

Data:
12 kwietnia 2015, niedziela o 3:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Koszykarze L.A. Lakers przegrali u siebie z Dallas Mavericks 106-120 ale Rick Carlise z pewnością nie będzie do końca zadowolony z tego zwycięstwa. Jego podopieczni bowiem nie zagrali tak dobrze w defensywie jak tego wymagał, a szczególnie gościom nie udało się zatrzymać Jordana Clarksona, który zgromadził 26 punktów (FG 9-19) i rozdał 6 asyst tej nocy. Rozgrywający Jeziorowców mierzył się m.in. z Rajonem Rondo ale jak widać, nie ma to dla niego żadnego znaczenia przeciwko komu gra. Na tablicy z kolei szalał Tarik Black, który w niecałe 33 minuty zebrał w sumie aż 19 piłek – najwięcej w swojej karierze. Warto tutaj odnotować, że Black nie jest najwyższy jeżeli chodzi o centrów, a do tego w starciu z Mavs, musiał przecież zmagać się z Tysonem Chandlerem. Na pewno więc tym wyczynem zaimponował wszystkim trenerom ze sztabu obu zespołów. Zresztą prawie każdy z drużyny złota i purpury zaliczył solidny występ. W końcu 7 z 8 zawodników, którzy wzięli udział w spotkaniu, przekroczyło barierę 10 oczek (tylko Robert Sacre zdobył ich 5). Ofensywa gospodarzy nie była aż tak porywająca ale na pewno była solidna, a mocną stroną pokonanych, były agresywne wejścia pod kosz i wymuszenia fauli. Lakers aż 36 razy oddawali rzuty z linii osobistych, z czego trafili ich 29 (80.6%). Również na dystansie wypadli dobrze, gdzie trafili 37.5% trójek (FG 9-24). Jak łatwo więc się domyślić, atak nie był zmartwieniem Byrona Scotta tej nocy. Była nim za to obrona, która pozwalała gościom dosłownie na wszystko. Mavs rzucali na niewiarygodnej 54.2% skuteczności, w tym 47.6% zza łuku (FG 10-21), a do tego zdobyli 19 punktów z kontrataków i świetnie zbalansowali grę pod koszem (54 oczka) i na dystansie. O dziwo jednak Monta Ellis nie miał wpływu na wynik tego spotkania. Miały go przede wszystkim rezerwowi – Raymond Felton, Charlie Villanueva i Al-Farouq Aminu, którzy dodali w sumie od siebie 39 punktów. Poza tym skuteczni byli Tyson Chandler (20) i Richard Jefferson (17), a swoje zrobił Dirk Nowitzki (16). To właśnie dzięki efektywnej ofensywie Mavs kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie właściwie od samego początku do końca spotkania. Lakers dzielnie walczyli, próbowali nawiązać walkę i momentami zbliżali się na kilka oczek do swojego rywala dzięki skutecznym runom (m.in. w wykonaniu Jabariego Browna w trzeciej kwarcie) ale ostatecznie nie mogli zmienić biegu wydarzeń. Nie bez solidnej defensywy, która zatrzymałaby gości w Staples Center. Na każdy taki run Lakers bowiem, ekipa z Texasu odpowiadała własnym, dużo większym, przez co w połowie czwartej ćwiartki wyszła nawet na 18-stopunktowe prowadzenie. To jednak nikogo nie powinno dziwić. Lakers pod wodzą Byrona Scotta są lepszą drużyną w ataku niż w defensywie. Choć Scott zapowiadał, że to obrona będzie domeną zespołu, to tak jednak nie jest i w tym sezonie już na pewno nie będzie.

Liderzy:
Punkty: Jordan Clarkson (26)
Zbiórki: Tarik Black (19)
Asysty: Jordan Clarkson, Ryan Kelly (6)
Przechwyty: Jordan Clarkson (2)
Bloki: Ryan Kelly, Tarik Black, Jordan Clarkson, Ed Davis (1)

P.S. Wesley Johnson skręcił kostkę w meczu i jego występ w spotkaniu z Kings stoi pod znakiem zapytania.

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
WYWIADY

Skomentuj